W BLASKU MIŁOSIERDZIA
17/1017 – 20 kwietnia 2025 r. C.
INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA

Niedziela, 20 kwietnia 2025, rok „C”

UROCZYSTOŚĆ
ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO

Chrystus Zmartwychwstał!
Niech ta prawda towarzyszy nam każdego dnia, abyśmy uwierzyli, że Ten, którego ukrzyżowano, żyje, działa i pragnie nas prowadzić do Ojca.
On jest Drogą, Prawdą i Życiem!
Dziś Kościół celebruje największe święto roku liturgicznego. Radość z tego święta jest rozciągnięta na osiem dni - Oktawę Wielkanocy, kończącą się w następną niedzielę.
Do liturgii Mszy świętych i Liturgii Godzin powracają radosne śpiewy
"Alleluja", "Chwała na wysokości Bogu" oraz "Ciebie, Boga, wysławiamy".
Kończy się też czas wstrzymywania się od hucznych zabaw.
Kolejnych 50 dni to czas wielkanocnej radości.

Niech Chrystus Zmartwychwstały obdarzy Was pokojem, wiarą i miłością.
Z okazji Wielkanocy życzę, by Jezus w Waszych sercach codziennie na nowo zwyciężał zło dobrem. Błogosławionych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego – pełnych światła i łaski Bożej!

CZYTANIA:
Pierwsze czytanie: Dz 10,34a.37-43
Psalm: Ps 118
Drugie czytanie: Kol 3, 1-4
Ewangelia: J 20,1-9
EWANGELIA
Apostołowie przy grobie Zmartwychwstałego
J 20, 1-9
✠ Słowa Ewangelii według Świętego Jana
Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra oraz do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: «Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono».
Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka.
Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą w jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych.
KOMENTARZ DO EWANGELII
To zdecydowanie najważniejsze wydarzenie w dziejach ludzkości. Jezus Chrystus pokonał śmierć.
I my zmartwychwstaniemy. I będziemy żyli wiecznie. Z naszymi ciałami, nie tyko jako dusze. To wiele o Bogu mówi. Pokazuje Go jako miłośnika życia....
Uwierzyć, konsekwentnie przyjąć i rozgłaszać. To trzy, najbardziej "rzucające się w ucho" wyzwania czytań Niedzieli Zmartwychwstania Pańskiego. Mówimy o sobie, że jesteśmy wierzącymi, że wierzymy. A może bardziej powinniśmy akcentować, że jesteśmy ludźmi nadziei?
Niedziela Wielkanocna... Kiedyś zmartwychwstaniemy. Ale mentalnie - powinniśmy już dawno temu. Jeśli jeszcze nie opromieniła cię radość i nadzieja zmartwychwstania, to obudź się. Teraz! Już!
Najpierw był pusty grób. Potem spotkania ze Zmartwychwstałym. Wreszcie coś najbardziej niezwykłego: uczniowie nie mogli nie zauważyć, że ze zwykłych ludzi stali się cudotwórcami. Potrafili nie tylko z wielką mocą przekonywać, ale i uzdrawiać, a nawet wskrzeszać. Nie, nigdy nie mogli zwątpić, że Zmartwychwstały był tylko senną marą. To wszystko w ich życiu zmieniło. I nawet po wielu latach wiedzieli, że są przyjaciółmi Pana Wszechświata.
Dzisiejszy świat wydaje się nam, chrześcijanom, taki niegościnny dla tych, którzy wierzą. Jesteśmy spychani na margines. Ale przecież my tez jesteśmy przyjaciółmi - nie sługami, a przyjaciółmi - Pana Wszechświata.
Pusty grób, potem spotkania ze Zmartwychwstałym. To zupełnie zmieniło życie Jego uczniów. Zwłaszcza kiedy odkryli w sobie jeszcze moc, jakiej udzielił im Duch Święty. I nasze życie także może zmienić. Przecież zmartwychwstaniemy! Jezus już stoi nad brzegiem jeziora i rozpala ognisko, żeby zrobić nam śniadanie...
Jaki jest Bóg? Żeby nas zbawić nie używa jakiegoś przełącznika. Wchodzi z nami w bliskie relacje. Byśmy na powrót Mu zaufali. Stał się jednym z nas, pozwolił się zabić, by pokazać, że można pokonać śmierć... A my? Z Jezusem umarliśmy... Żyjemy? Dla Niego. Świat zresztą nie jest naszym domem na wieki...
Śmierć kończy wszystko. Takie jest nasze ludzkie doświadczenie. Zmartwychwstanie burzy ten fundament ludzkiego patrzenia na świat. Pokazuje, że jest coś więcej. Bóg, stwórca wszystkiego, okazuje się miłośnikiem życia. Nieprzemijającego. To zdecydowanie najważniejsze wydarzenie w dziejach ludzkości. Jezus Chrystus pokonał śmierć.
I my zmartwychwstaniemy. I będziemy żyli wiecznie. Z naszymi ciałami, nie tyko jako dusze. To wiele o Bogu mówi. Pokazuje Go jako miłośnika życia....
W dzisiejszym numerze:
- Święte Triduum Paschalne Męki i Zmartwychwstania Chrystusa jest szczytem roku liturgicznego
- Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego
- Ujrzał i uwierzył
- Zmartwychwstanie Pańskie w kontekście nadziei
- Po pierwsze zmartwychwstanie
- Obchody Triduum Paschalnego w Kościele greckokatolickim
- W szczerym polu
- Czym jest krzyżmo i jak powstaje?
- „Rezygnują z życia wiecznego”. Ewa Ziętek szczerze o wierze, Kościele i duchowym wymiarze Wielkanocy
- Święcenie pokarmów na Wielkanoc to nie tylko tradycja. Poznaj symbolikę święconki
- Jaskółki wiosny
- Święci i błogosławieni w tygodniu
Święte Triduum Paschalne
Męki i Zmartwychwstania Chrystusa
jest szczytem roku liturgicznego.
Rozpoczyna się ono od Mszy Wieczerzy Pańskiej, sprawowanej wieczorem w Wielki Czwartek, ma swoje centrum w najbardziej uroczystej z liturgii - liturgii Wigilii Paschalnej w Wielką Noc, a kończy II Nieszporami uroczystości Zmartwychwstania Pańskiego.
Te trzy dni stanowią jeden wspólny obchód liturgiczny; żadna z liturgii tych dni nie kończy się błogosławieństwem czy rozesłaniem. Kościół w sposób szczególny trwa w tym czasie przy Chrystusie, kontemplując tajemnicę Jego męki, śmierci i zwycięskiego powstania z martwych. Święta wielkanocne trwają więc od wieczora Wielkiego Czwartku (!).
Okres Wielkanocny. Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego jest obchodem ruchomym (patrz - Tabela świąt ruchomych). Wyznacza się ją na pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca (która przypada około 21 marca). Stanowi ona I Niedzielę Wielkanocną. Przez kolejnych 8 dni trwa oktawa uroczystości Zmartwychwstania. Jej ostatnim dniem jest II Niedziela Wielkanocna, czyli Miłosierdzia Bożego. Dni oktawy mają rangę uroczystości Pańskich.
Przez 50 dni po uroczystości Zmartwychwstania trwa Okres Wielkanocny, w którym Kościół raduje się ze zwycięstwa Chrystusa. W kościele obok ołtarza stoi paschał, baranek wielkanocny, figura Jezusa Zmartwychwstałego oraz krzyż z czerwoną stułą.
Czterdziestego dnia po Zmartwychwstaniu Pańskim, zawsze w czwartek, obchodzi się uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego. W Polsce od 2003 r. jest ona przeniesiona na następującą po tym czwartku niedzielę - a więc na VII Niedzielę Wielkanocną. Dni powszednie po tej uroczystości aż do następnej soboty włącznie stanowią czas przygotowania i oczekiwania na Zesłanie Ducha Świętego - Pięćdziesiątnicę. Ta uroczystość kończy Okres Wielkanocny.
Dni powszednie od poniedziałku po II Niedzieli Wielkanocnej do soboty przed uroczystością Zesłania Ducha Świętego włącznie przyjmują wszystkie obchody liturgiczne wyższej rangi (wspomnienia dowolne i obowiązkowe, święta i uroczystości). W ciągu tych 50 dni radości przypada wiele ważnych świąt i uroczystości:
23 kwietnia - uroczystość św. Wojciecha, biskupa i męczennika, głównego patrona Polski
25 kwietnia - święto św. Marka, Ewangelisty
29 kwietnia - święto św. Katarzyny Sieneńskiej, dziewicy i doktora Kościoła, patronki Europy
3 maja - uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski, głównej Patronki Polski
6 maja - święto świętych Apostołów Filipa i Jakuba
8 maja - uroczystość św. Stanisława, biskupa i męczennika, głównego patrona Polski
14 maja - święto św. Macieja, Apostoła
16 maja - święto św. Andrzeja Boboli, kapłana i męczennika, patrona Polski
31 maja - święto Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny.
Alumn Łukasz Gołębiewski – „niedziela.pl”
Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego
Ostatni dzień Triduum Paschalnego pełen jest wielkanocnej radości, u której podstaw odnajdujemy cud zmartwychwstania.
Poranną Mszę rezurekcyjną (łacińskie słowo resurrectio oznacza zmartwychwstanie) poprzedza uroczysta procesja z Najświętszym Sakramentem wyniesionym z grobu Pana Jezusa dla podkreślenia tajemnicy, że ten sam zmartwychwstały Chrystus jest obecny pod postaciami eucharystycznymi. Triumfalne bicie dzwonów ma przypomnieć trzęsienie ziemi towarzyszące zmartwychwstaniu. Kapłan, ubrany w złotą kapę, podnosi ustawiony przy Grobie Pańskim krzyż ozdobiony czerwoną stułą - znak Jezusa Kapłana, który złożył siebie na ofiarę.
Krzyż ten w okresie wielkanocnym umieszczony jest w widocznym miejscu przy ołtarzu. Następnie ksiądz trzykrotnym śpiewem oznajmia: "Zmartwychwstał z grobu Pan, alleluja". Lud za każdym razem odpowiada: "Który zawisł na drzewie krzyża, alleluja". Idący w procesji ministranci niosą krzyż, figurę Zmartwychwstałego, a także zapalony paschał, kapłan zaś trzyma przed sobą monstrancję z Hostią. Wszyscy śpiewają pieśń "Wesoły nam dzień dziś nastał", pochodzącą z XVII w. Tradycyjna procesja trzykrotnie okrąża kościół. (Przy nim zwykle znajdował się cmentarz grzebalny - także i zmarłym głoszono wieść o zmartwychwstaniu).
Procesja kończy się odśpiewaniem dziękczynnego hymnu Ciebie, Boga, wysławiamy. Wielkanocną Mszę św. kapłani celebrują w białych szatach. Teksty liturgiczne są pełne radości ze zwycięstwa Pana Jezusa odniesionego nad śmiercią. Czytania biblijne przedstawiają świadectwo św. Piotra o zmartwychwstaniu Chrystusa (Dz 10, 34; 37-43), wezwanie do wierności "temu, co w górze" (Kol 3, 1-4) oraz relację o przybyciu kobiet i Apostołów do pustego grobu (J 20, 1-9).
Symbolem zwycięskiego Jezusa jest figura Zmartwychwstałego z chorągwią w ręku, wystawiana aż do uroczystości Wniebowstąpienia. O wielkanocnej radości przypominają coraz rzadziej już spotykane pozdrowienia: Chrystus zmartwychwstał - Zmartwychwstał prawdziwie.
Wszyscy znają wyobrażenia baranka z chorągiewką, a przede wszystkim ozdobione jajka i kurczęta - znaki zwycięstwa życia nad śmiercią. Przesłanie to wiąże się również z tradycją dzielenia się poświęconym jajkiem w czasie świątecznego śniadania.
Triduum Paschalne dobiega końca po odprawieniu wieczornych nieszporów Niedzieli Zmartwychwstania Pańskiego, zwanej też I Niedzielą Wielkanocną.
Symbole Zmartwychwstałego Chrystusa
Baranek wielkanocny - kiedy anioł śmierci przeszedł ziemię egipską i zabił w każdym domu pierworodnych synów, ominął domy Izraela dlatego, że ich drzwi naznaczone były krwią baranka. Baranek paschalny był zapowiedzią Jezusa Chrystusa, którego krew miała ocalić od śmierci wiecznej cały rodzaj ludzki. Na tę symbolikę wskazuje już prorok Izajasz ok. 700 lat przed narodzeniem Pana Jezusa. Św. Jan Chrzciciel wprost wskazuje na Chrystusa i mówi o Nim: "Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata" (J 1, 29). Także św. Jan Apostoł w Apokalipsie w wielu miejscach pisze o Chrystusie Baranku.
Figura zmartwychwstałego Chrystusa z chorągwią w ręce - przypomina zwycięstwo odniesione nad wrogami i chwałę otrzymaną przezeń od Ojca Niebieskiego. Obok figury na ołtarzu stawia się krzyż z czerwoną stułą - symbol Chrystusa Kapłana.
Paschał, wielkanocna świeca - symbolizuje Chrystusa, który powiedział o Sobie: "Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia" (J 8, 12). Liturgia przewiduje, aby Paschał zapalany był przez cały okres wielkanocny w czasie Mszy św. Ta świeca oznacza Chrystusa jako naszego nauczyciela.
Kurczęta - sam Jezus przyrównał się do ptaka rozciągającego skrzydła nad swoimi pisklętami (por. Mt 23, 37). Pisklę, przebijając skorupę, wychodzi z niej zwycięsko. Podobnie Chrystus pokonując śmierć, wyszedł ze skorupy ziemi.
Pisanki, kraszanki - zdobione jajka. Oznaczają zwycięstwo życia nad śmiercią. Dawniej w Wielkim Poście nie można było spożywać jaj i dlatego niesiono je tak chętnie do poświęcenia. Już w XII w. o zwyczaju pisanek wspomina w swojej Kronice Wincenty Kadłubek. Podobną symbolikę mają "palmy" rozkwitłe baziami.
Alleluja! Jezus Żyje!
Ta radosna nowina dobiega dzisiaj z każdej świątyni. Wesoły nam dzień dziś nastał - śpiewamy wszyscy, bo Pan zmartwychwstał.
Najważniejszą uroczystość Kościoła nazywamy Wielkanocą, ponieważ cud zmartwychwstania Jezusa Chrystusa dokonał się nad ranem, o świcie. Uroczystość ta jest pierwszym i najdawniejszym świętem w Kościele. Obchodzona była już przez Apostołów, kiedy Żydzi obchodzili swoją Paschę na pamiątkę wybawienia z niewoli egipskiej. W tym samym czasie przypadła śmierć Pana Jezusa i Jego zmartwychwstanie jako tajemnica naszego odkupienia, wybawienia z niewoli szatana. Żydzi obchodzili Paschę dnia 14 Nizan, bo tak przykazał im Mojżesz. Przez wyraz Nizan określano miesiąc (30 dni) od nowiu marca do nowiu kwietnia. Ponieważ Pan Jezus zmartwychwstał w niedzielę, dlatego chrześcijanie już od II wieku pierwszą niedzielę po pełni wiosennej zaczęli obchodzić jako Wielkanoc. Tak również uchwalił sobór w Nicei w 325 r., dodając, że za pełnię wiosenną uważa się tę, która wypada po zrównaniu dnia z nocą, czyli po 21 marca. Dlatego Wielkanoc może być obchodzona pomiędzy 22 marca a 25 kwietnia.
Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego jest najważniejszym świętem w Kościele. Mogłoby się wydawać, że Boże Narodzenie - przyjście na ziemię Syna Bożego, ma większą rangę. Jest jednak inaczej, gdyż dopiero swoim zmartwychwstaniem Chrystus potwierdził, że był prawdziwie Mesjaszem i Synem Boga. Nawet kiedy Pan Jezus czynił cuda, można było powołać się na działalność Mojżesza i proroków. Jednak cud zmartwychwstania przekonuje wszystkich, którzy mają dobrą wolę i chcą poznać prawdę. Dlatego Wielkanoc jest słońcem roku kościelnego, centrum wszystkich tajemnic, związanych z życiem i posłannictwem na ziemi Jezusa Chrystusa.
W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy: "Zmartwychwstanie stanowi przede wszystkim potwierdzenie tego wszystkiego, co sam Chrystus czynił i czego nauczał. Wszystkie prawdy, nawet najbardziej niedostępne dla umysłu ludzkiego, znajdują swoje uzasadnienie, gdyż Chrystus dał ich ostateczne, obiecane przez siebie potwierdzenie swoim Boskim autorytetem" (nr 651). "Jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara" (1 Kor 15, 14) .
Misterium Zmartwychwstania Chrystusa jest rzeczywistym wydarzeniem, potwierdzonym znakami historycznymi, jak świadczy o tym Nowy Testament. Około 56 r. św. Paweł napisał do Koryntian: " Przekazałem wam na początku to, co przejąłem: że Chrystus umarł - zgodnie z Pismem - za nasze grzechy, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem; i że ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu" (1 Kor 15, 3-4). Całe to wydarzenie pozostaje jednak tajemnicą wiary.
Sam wyraz "zmartwychwstać" oznacza powstać z martwych, przejść ze śmierci do życia. Śmierć polega na odłączeniu duszy od ciała, natomiast zmartwychwstanie - na ponownym połączeniu duszy z ciałem. Jedynie Bóg, który jest Panem życia i śmierci, może tego cudu dokonać, gdyż jako Stworzyciel jest wszechmocnym Panem stworzeń i praw, jakie nimi rządzą. Pan Jezus przez zmartwychwstanie dał podstawę do wiary, że i nasze ciała również kiedyś ożywi, tak jak obiecał. Po śmierci Chrystusa Żydzi nakazali Piłatowi, aby zabezpieczył grób aż do trzeciego dnia, by przypadkiem nie przyszli Jego uczniowie, nie wykradli Go i nie powiedzieli ludowi, iż powstał z martwych. Pieczołowitość, z jaką Sanhedryn to uczynił, wskazywała na wykluczenie wszelkiej nadziei. A jednak właśnie ta straż miała być koronnym świadkiem wydarzenia. Pusty grób i leżące płótna oznaczają, że ciało Chrystusa dzięki mocy Bożej uniknęło zniszczenia śmierci. Potem, przez czterdzieści dni Chrystus zjawiał się wśród swoich uczniów i wyznawców, jadł z nimi i rozmawiał, wydając ostatnie polecenia.
"Przedmiotem wiary w Zmartwychwstałego jest wydarzenie historyczne poświadczone przez uczniów, którzy rzeczywiście spotkali Zmartwychwstałego, a równocześnie wydarzenie tajemniczo transcendentne jako wejście człowieczeństwa Chrystusa do chwały Bożej" (KKK 656) .
Ujrzał i uwierzył
Zmartwychwstanie Chrystusa to prawdziwy gamechanger dla ludzkości. Jezus jest pierwszym człowiekiem, który przekroczył granicę śmierci i wrócił do życia, i to życia wiecznego. Wierzymy, że razem z Nim możemy przejść tę samą drogę. Mając tę prawdę w sercu, człowiek wierzący inaczej patrzy na swoje doczesne życie i inaczej postrzega świat. Najważniejszą sprawą jest nie zgubić Zmartwychwstałego i właściwie odczytać znaki, które nam zostawia.
Dlatego wiara ma dużo wspólnego z patrzeniem. W Ewangelii o poranku zmartwychwstania Jan używa aż trzech różnych czasowników, by podkreślić, że gdy wchodzimy w tajemnicę wiary, zmienia się sposób postrzegania rzeczywistości.
Pierwszy etap wiary to przyjście do grobu. Maria Magdalena widzi (βλέπει) odsunięty kamień, a „ów drugi uczeń” zagląda (βλέπει) do wnętrza grobu. Oboje jednak pozostają na zewnątrz. Czasami można zaobserwować wiernych, którzy w niedzielę chodzą do kościoła, ale do niego nie wchodzą. Samo bycie w pobliżu tajemnicy odpowiada ich aktualnym potrzebom religijnym. Patrzą na sprawy wiary tak samo, jak na wszystkie inne sprawy swojego życia.
Drugi etap to wejście do środka. Piotr wchodzi do grobu i widzi (θεωρεῖ) płótna i chustę. Użyty czasownik oznacza spojrzenie refleksyjne. Od niego pochodzą zapożyczone przez język polski słowa „teoria” czy „teatr”. To jest etap wiary teoretycznej. Człowiek chodzi do kościoła i może mieć dużą wiedzę na temat spraw religijnych, ale nie jest w stanie widzieć więcej niż to, co podpowiadają mu zmysły.
Trzeci etap to patrzenie duchowe. Człowiek wchodzi w tajemnicę wiary nie tylko ciałem, ale i duchem. Słyszymy, że drugi uczeń „ujrzał (εἶδεν) i uwierzył”. Ujrzał nie tylko wnętrze grobu, ale także Boże działanie. Zrozumiał, że pusty grób oznacza, iż Jezus rzeczywiście powstał z martwych, tak jak to wcześniej przynajmniej trzy razy zapowiadał. To samo duchowe spojrzenie towarzyszy uczniom podczas każdego spotkania ze Zmartwychwstałym. W ten sposób za pomocą użytego słownictwa Jan pokazuje nam, że wiara to umiejętność dostrzegania obecności i działania Chrystusa, który prowadzi nas przez doczesne życie i śmierć do zmartwychwstania i życia wiecznego w niebie.
Jacek Pietrzak OP – „wdrodze.pl”
Zmartwychwstanie Pańskie
w kontekście nadziei
Spróbujmy przynajmniej rozważyć wydarzenia dnia Zmartwychwstania Pańskiego w kontekście nadziei (bo w innym raczej nie sposób).
Kiedy Maria Magdalena idzie do grobu, jest jeszcze ciemno. To tak, jakby Wielki Piątek wciąż trwał – ze swoim klimatem beznadziei, rozpaczy po śmierci Jezusa. Nawet pierwsza myśl, która się pojawia, czyli wyjaśnienie tajemnicy pustego grobu, jest prozaiczna: „Ktoś zabrał ciało Jezusa” („Zabrano Pana z grobu…”, por. J 20, 2). Wszystko na to wskazuje. Nie ma strażników pilnujących grobu, kamień u wejścia jest odsunięty. Nie wiadomo, gdzie znajduje się ciało. Nie pojawia się nawet przypuszczenie, że może rzeczywiście zmartwychwstał. Tą wiadomością – pogłębiającą jeszcze smutek i brak nadziei – Maria Magdalena biegnie podzielić się z uczniami.
Podobnie bywa nieraz w naszym życiu. Wiele, jeśli nie wszystko, zdaje się wskazywać na to, że to koniec naszych planów, zamiarów, projektów. Po prostu – brak nadziei. Leżymy na „marach” beznadziei, bez – wydawałoby się – jakiejkolwiek możliwości ratunku.
Następnie do pustego grobu przychodzą uczniowie. Po wejściu do jego wnętrza Piotr stwierdza, że nie ma tam ciała Jezusa. Zostały tylko ślady Jego śmierci – płótno, w które było owinięte Jego ciało, oraz chusta zakrywająca twarz zmarłego Mistrza. Ciała, dowodu Jego śmierci, już nie ma.
Warto w tym miejscu zastanowić się, czym jest nadzieja. To nie jest zwykłe stwierdzenie: „jakoś to będzie” albo „będzie dobrze”, czy też jakiś hurraoptymizm, który nie ma pokrycia w rzeczywistości – czyli tylko i wyłącznie pozytywne myślenie.
Nadzieja to coś więcej. To stan, który nie pozwala się poddać, załamać – nawet wtedy, gdy wszystko wydaje się stracone, albo nawet tak właśnie jest, bo straciliśmy wszystko: zdrowie, kogoś bliskiego, czyjąś miłość. Ktoś, kto ma nadzieję, cierpi – ale nie popada w załamanie czy totalną rozpacz, która niekiedy prowadzi do odebrania sobie życia albo życia w poczuciu bezsensu, pustki, jakiegoś braku, którego – wydaje się – nikt i nic, nawet Bóg, nie potrafi wypełnić.
Co jest źródłem nadziei? Wiara. Wiem, brzmi to „kościółkowo”, może nawet banalnie. Ale nie chodzi o wiarę rozumianą jako przekonanie o istnieniu Boga, regularne modlitwy i chodzenie do kościoła. Chodzi o taką wiarę, która pozwala zrozumieć Boga i Jego wszechmoc. A Jego wszechmoc polega na tym, że potrafi ze zła, którego doświadczamy, wyprowadzić dobro – i to jeszcze większe niż nasze cierpienie.
Dopiero kiedy drugi uczeń wchodzi do grobu, dostrzega coś więcej niż brak ciała Jezusa. Pomaga mu w tym budząca się wiara, wypływająca ze słów Jezusa, które dopiero teraz zrozumiał. Ujrzał i uwierzył, że Chrystus żyje, że pokonał śmierć.
Słowo „zmartwychwstanie” można podzielić tak, by zabrzmiało: „z mar twych wstań”. Jako pierwszy w tym fragmencie Ewangelii „wstał” ten drugi uczeń. Jednak to wydarzenie, które wspominamy dzisiaj, zachęca każdego, kto wierzy w Chrystusa, by powstał ze swoich „mar”: grzechu, braku nadziei, latami trwającej żałoby – czyli niepogodzenia się ze śmiercią bliskiej osoby.
Mama, która straciła swoje kilkuletnie dziecko, powiedziała kiedyś: „Gdyby nie miała w sobie wiary na spotkanie ze swoją zmarłą córką w niebie, to oszalałaby z rozpaczy”.
Zmartwychwstanie Chrystusa daje nadzieję. Nie tylko na to, że tu, na ziemi, może być lepiej, że cierpienie kiedyś się skończy – ale przede wszystkim nadzieję na życie z Nim w wieczności.
Dzisiejsza uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego po raz kolejny zaprasza nas do tego, byśmy przez wiarę przekroczyli próg nadziei.
o. Mariusz Simonicz CSsR
Misjonarz Prowincji Warszawskiej Redemptorystów obecnie, przełożony domu zakonnego oraz proboszcz Parafii Matki Bożej Królowej Polski
(Sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy) – Elbląg
Po pierwsze zmartwychwstanie
Wielkanoc to nie tylko jedno z wielu chrześcijańskich świąt. To święto najważniejsze. Sedno chrześcijaństwa. Bo zmartwychwstanie Jezusa jest centralną prawdą naszej wiary. Bez niego wszystkie inne byłyby zawieszone w próżni. Na ile uświadamiamy to sobie w praktyce codzienności kościelności życia?
Pierwsze czytanie tej niedzieli zawiera krótkie świadectwo Piotra o Jezusie Chrystusie, wypowiedziane w domu Korneliusza. Warto zauważyć, że Apostoł zwraca się do pogan. Bo Korneliusz jest poganinem, właściwie pierwszym przyjętym wraz z rodziną do Kościoła z pogaństwa, bez przechodzenia najpierw konwersji na judaizm. Wprawdzie Korneliusz i jego rodzina znali „sprawę” Jezusa z Nazaretu, ale patrzyli na nią niejako z boku. Piotr więc wyjaśnia im tę „sprawę”.
W tekście Dziejów Apostolskich głównym przesłaniem tego tekstu jest pokazanie, że nie tylko Żydzi, ale także poganie są adresatami Ewangelii. Piotr przybywa do domu Korneliusza po tajemniczym widzeniu jakiego doznaje: ma zabijać i jeść nieczyste z punktu widzenia prawa zwierzęta. W domu poganina Korneliusza odkrywa sens usłyszanych słów "nie nazywaj nieczystym tego, co Bóg oczyścił". W kontekście uroczystości tej niedzieli znamienne jest jednak to, o czym mówi poganom Piotr. Przedstawia to, co najistotniejsze - sprawę zmartwychwstania. To ona stanowi samo jądro przepowiadania Kościoła. Przytoczmy tu mowę Piotra z opisem tego co zdarzyło się potem (pogrubionym tekst czytania)
Wtedy (po przybyciu do Korneliusza) Piotr przemówił w dłuższym wywodzie: «Przekonuję się, że Bóg naprawdę nie ma względu na osoby. Ale w każdym narodzie miły jest Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie. Posłał swe słowo synom Izraela, zwiastując im pokój przez Jezusa Chrystusa. On to jest Panem wszystkich. Wiecie, co się działo w całej Judei, począwszy od Galilei, po chrzcie, który głosił Jan. Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu, którego Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą. Dlatego że Bóg był z Nim, przeszedł On dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła. A my jesteśmy świadkami wszystkiego, co zdziałał w ziemi żydowskiej i w Jerozolimie. Jego to zabili, zawiesiwszy na drzewie. Bóg wskrzesił Go trzeciego dnia i pozwolił Mu ukazać się nie całemu ludowi, ale nam, wybranym uprzednio przez Boga na świadków, którzyśmy z Nim jedli i pili po Jego zmartwychwstaniu. On nam rozkazał ogłosić ludowi i dać świadectwo, że Bóg ustanowił Go sędzią żywych i umarłych. Wszyscy prorocy świadczą o tym, że każdy, kto w Niego wierzy, przez Jego imię otrzymuje odpuszczenie grzechów».
Kiedy Piotr jeszcze mówił o tym, Duch Święty zstąpił na wszystkich, którzy słuchali nauki. I zdumieli się wierni pochodzenia żydowskiego, którzy przybyli z Piotrem, że dar Ducha Świętego wylany został także na pogan. Słyszeli bowiem, że mówią językami i wielbią Boga. Wtedy odezwał się Piotr: «Któż może odmówić chrztu tym, którzy otrzymali Ducha Świętego tak samo jak my?» I rozkazał ochrzcić ich w imię Jezusa Chrystusa.
Zrobił to „w dłuższym wywodzie”. To co zapisał w Dziejach Apostolskich Łukasz jest więc pewnie tylko streszczeniem katechezy Piotra. Lapidarnie jest w niej potraktowana publiczna działalność Jezusa: zwraca uwagę że Piotr widzi ją jako działalność w mocy Ducha Świętego przeciwko diabłu. A potem następuje streszczenie tego, co najważniejsze: Jezus został zabity – co powszechnie wiadomo – zmartwychwstał – a Piotr i inni to widzieli – i zasiadając po prawicy Ojca został ustanowiony sędzia żywych i umarłych – o czym uczniowie Jezusa mają zaświadczyć przed światem. Czyli – Chrystus, umarł, Chrystus zmartwychwstał, Chrystus powróci. Najkrótsze wyznanie wiary... Łącznie z przypomnieniem, że to wszystko po to, by w Chrystusie człowiek mógł zyskać odpuszczenie grzechów.
W świecie, w którym różni nauczyciele mówią o tym co znaczy być chrześcijaninem wskazując na różne prawdy, obowiązki czy postawy, czytelne kryterium rozróżnienia, co jest w naszej wierze najważniejsze i bez czego nie ma chrześcijaństwa.
Drugie czytanie, pochodzące z listu św. Pawła do Kolosan jest chyba jasne. Apostoł wyjaśnia, że uczniowie Chrystusa powinni patrzyć na wszystko z perspektywy zmartwychwstania. Mają żyć na ziemi jako obywatele innego świata, nieba. Mogą z wyższością patrzyć na ziemskie układy. A także – co wynika z poprzedzającego te słowa kontekstu – na różne wymyślone przez ludzi przepisy co wolno, a co nie (w kontekście chodzi o przepisy dotyczące pokarmów i praktyki religijne polegające na takich czy innych postach). Warto tu dodać, że w żadnym wypadku nie chodzi tu o odrzucenie wszelkich zasad moralnych. Wszystkie jednak muszą wynikać z tego „dążenia ku górze”, a nie być mnożeniem zasad dla samych zasad.
Przytoczmy tekst czytania: „Jeśliście więc razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus zasiadając po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi. Umarliście bowiem i wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu. Gdy się ukaże Chrystus, nasze życie, wtedy i wy razem z Nim ukażecie się w chwale.”
Co to znaczy konkretnie? Św Paweł i to oczywiście wyjaśnia, ale nie ma już tego w czytaniu:
Zadajcie więc śmierć temu, co jest przyziemne w członkach: rozpuście, nieczystości, lubieżności, złej żądzy i chciwości, bo ona jest bałwochwalstwem. Z powodu nich nadchodzi gniew Boży na synów buntu. I wy niegdyś tak postępowaliście, kiedyście w tym żyli. A teraz i wy odrzućcie to wszystko: gniew, zapalczywość, złość, znieważanie, haniebną mowę od ust waszych! Nie okłamujcie się nawzajem, boście zwlekli z siebie dawnego człowieka z jego uczynkami, a przyoblekli nowego, który wciąż się odnawia ku głębszemu poznaniu [Boga], według obrazu Tego, który go stworzył. A tu już nie ma Greka ani Żyda, obrzezania ani nieobrzezania, barbarzyńcy, Scyty, niewolnika, wolnego, lecz wszystkim we wszystkich [jest] Chrystus. Jako więc wybrańcy Boży - święci i umiłowani - obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem, jeśliby miał ktoś zarzut przeciw drugiemu: jak Pan wybaczył wam, tak i wy! Na to zaś wszystko [przyobleczcie] miłość, która jest więzią doskonałości. A sercami waszymi niech rządzi pokój Chrystusowy, do którego też zostaliście wezwani w jednym Ciele. I bądźcie wdzięczni! Słowo Chrystusa niech w was przebywa z [całym swym] bogactwem: z wszelką mądrością nauczajcie i napominajcie samych siebie przez psalmy, hymny, pieśni pełne ducha, pod wpływem łaski śpiewając Bogu w waszych sercach. I wszystko, cokolwiek działacie słowem lub czynem, wszystko [czyńcie] w imię Pana Jezusa, dziękując Bogu Ojcu przez Niego (Kol 3, 5-17).
Piękne prawda? Ta inna perspektywa, perspektywa zmartwychwstania, pomaga dostrzec, co jest miłością i pięknem, a co robaczywym jabłkiem grzechu…
Kontekst Ewangelii J 20,1-9
Nie trzeba tu specjalnych wyjaśnień. To po prostu opowieść o tym, co się stało trzeciego dnia od śmierci Jezusa. Czyli dalszy ciąg opowieści o Jego męce i śmierci. Przytoczmy tekst czytania:
Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus miłował, i rzekła do nich: „Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono”.
Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka.
Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych.
Warto zauważyć
Zmartwychwstanie Jezusa ma dla teologów dwa, podstawowe znaczenia. Pierwsze to potwierdzenie wszystkiego, co Jezus mówił o sobie; dowód na Jego prawdomówność. Drugie, znacznie ważniejsze, to wskazanie, że zmartwychwstanie jest możliwe; że skoro On zmartwychwstał, to możemy Mu wierzyć, że i My zmartwychwstaniemy.
Pusty grób sam w sobie nie jest dowodem na zmartwychwstanie Jezusa. Będzie miał znaczenie dopiero razem z faktem ukazywania się Zmartwychwstałego uczniom.
Pierwszymi, które zobaczyły pusty grób były kobiety. Opowieści Ewangelistów nie są spójne. Z Ewangelii Jana zda się wynikać, że była to Maria Magdalena, u innych są to dwie (u Mateusza), albo trzy kobiety (u Marka i Łukasza). Zwraca jednak uwagę liczba mnoga w zdaniu „Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono”. Zapewne było tak, że u grobu było więcej kobiet, ale niekoniecznie przyszły razem, w jednej chwili.
Drugi uczeń, który biegnie do grobu Jezusa to Jan, autor czwartej Ewangelii, z której pochodzi czytany tej niedzieli fragment.
Coś dziwnego musiało być w leżących w grobie płótnach, skoro na ich widok Jan nie pomyślał, że ktoś zabrał ciało Jezusa, ale uwierzył w zmartwychwstanie. Egzegeci próbują to jakoś tłumaczyć. Na przykład w „Międzynarodowym komentarzu biblijnym” można przeczytać, że płótna leżały w grobie tak, jakby ciało Jezusa z niego „wyparowało”; było złożone jak na ciele zmarłego, ale puste. W tekście jednak Jan tego nie wyjaśnił. Wiadomo jedynie, że chusta leżąca wcześniej na twarzy Jezusa teraz leżała obok, nie razem z płótnami. W sumie też nic nadzwyczajnego. Dziś, oglądając chustę z Manopello możemy się domyślać, że mogła się na niej odbić twarz Jezusa... z otwartymi oczami. Ale oczywiście tego nie wiemy.
W praktyce
Piotr stawia zmartwychwstanie w centrum orędzia chrześcijańskiego. Na ile ta prawda znajduje się w centrum naszego orędzia? Czasem widząc jak rozkładamy akcenty można pomyśleć, że nie ma nic ważniejszego niż męka Chrystusa. Kiedy indziej – gorzej – centrum czyjejś pobożności może stać się jakieś prywatne objawienie, bywa że i nieuznane przez Kościół. Albo zaangażowanie w taką czy inną ważną sprawę społeczną i walka z tymi, którzy ją odrzucają. Tymczasem to zmartwychwstanie Jezusa jest samym jądrem chrześcijańskiej wiary. Wszystko inne jest mniej ważne. I to zmartwychwstanie Jezusa powinno być zasadą porządkującą cała resztę....
Trudne do jednoznacznego uchwycenia: na ile nasze życie chrześcijańskie jest życiem „nowym”, przesiąkniętym prawdą o zmartwychwstaniu. Czyli – zgodnie z treścią drugiego czytania – na ile widzimy je jako poszukiwanie zawsze tego, co dobre, a na ile – w starym stylu – widzimy obowiązek wypełniania przepisów, choćby nie miały większego znaczenia? Tego nowego, wynikłego ze zmartwychwstania Jezusa stylu, bardzo nam trzeba,,,
Andrzej Macura –„wiara.pl”
Obchody Triduum Paschalnego w Kościele greckokatolickim
Obchody Triduum Paschalne w Kościele greckokatolickim rozpoczynają się w Wielki Czwartek w godzinach przedpołudniowych.
W Wielki Piątek w Kościele greckokatolickim nie ma adoracji Krzyża tylko procesja z całunem przedstawiającym Chrystusa złożonego do grobu. W Wielką Sobotę raz w roku nie śpiewa się "Alleluja", podczas gdy na Zachodzie wybrzmiewa ono pierwszy raz po Wielkim Poście - powiedział PAP dr hab. Marek Blaza SJ.
Profesor Akademii Katolickiej w Warszawie o. Blaza jest kapłanem-birytualistą - oprócz sprawowania sakramentów i nabożeństw w rycie łacińskim może je także sprawować w rycie bizantyjsko-ukraińskim i bizantyjsko-rumuńskim.
Obchody Triduum Paschalne w Kościele greckokatolickim rozpoczynają się w Wielki Czwartek w godzinach przedpołudniowych nieszporami z Liturgią św. Bazylego Wielkiego. "Jest to odpowiednik w Kościele katolickim mszy Wieczerzy Pańskiej, która celebrowana jest w wieczorem" - powiedział birytualista. Wyjaśnił, że do lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia, czyli do reformy papieża Piusa XII, w Kościele katolickim liturgie Triduum Paschalnego również odbywały się w godzinach przedpołudniowych.
Powiedział, że "w tradycji bizantyjskiej są zasadniczo dwie formy eucharystii - Liturgia św. Jana Chryzostoma i Liturgia św. Bazylego Wielkiego, z czego ta ostatnia sprawowana jest tylko dziesięć razy w roku: w pierwsze pięć niedziel Wielkiego Postu, w Wigilię Narodzenia Pańskiego, Wigilię Objawienia Pańskiego, Wielki Czwartek i Wielką Sobotę oraz 1 stycznia, kiedy przypada święto św. Bazylego".
Liturgia sprawowana w Wielki Czwartek przed południem należy już liturgicznie do Wielkiego Piątku, bo zgodnie z przepisami nieszpory rozpoczynają nowy dzień liturgiczny. "Podczas eucharystii czytana jest najdłuższa Ewangelia w ciągu roku (tzw. Tetra-ewangelia), która opisuje wszystkie wydarzenia począwszy od przygotowania Ostatniej Wieczerzy aż do wydania o poranku Jezusa Piłatowi. Jest ona kompilacją fragmentów Ewangelii według św. Mateusza, Łukasza i Jana" - powiedział o. Blaza. Przyznał, że w Kościele Zachodnim nie ma zwyczaju łączenia fragmentów kilku Ewangelii w jedną całość. Natomiast wieczorem w cerkwiach sprawowana jest jutrznia Wielkiego Piątku.
W Wielki Czwartek wiernych obowiązuje post zwykły. Z kolei w Wielki Piątek - post ścisły. "Wiele osób tego dnia jest tylko o chlebie i wodzie. Trzeba bowiem pamiętać, że na Wschodzie chrześcijanie przywiązują znacznie większą wagę do postu niż na Zachodzie. W związku z tym, na przykład w Wielkim Poście niektórzy nie spożywają nie tylko mięsa, ale również nabiału" - zwrócił uwagę jezuita.
Zaznaczył, że w tradycji bizantyjskiej w Wielki Piątek nie ma tak jak w Kościele rzymskim - uroczystej adoracji Krzyża. "W tradycji bizantyjskiej panuje zwyczaj syryjski, a konkretnie antiocheński - w którym adoracja Krzyża związana jest przede wszystkim z trzecią niedzielą Wielkiego Postu nazywaną niedzielą adoracji Krzyża" - powiedział birytualista. Zastrzegł, że wyjątkiem jest prawosławny patriarchat Jerozolimy, gdzie adoracja ma miejsce również w Wielki Piątek.
W tradycji bizantyjsko-ukraińskiej we godzinach przedpołudniowych lub wczesnych popołudniowych w Wielki Piątek podczas nieszporów ma miejsce procesja z płaszczanicą, czyli całunem przedstawiającym Chrystusa złożonego do grobu. "W Polsce, ze względu na to, że ludzie w tym czasie pracują, liturgia w cerkwiach sprawowana jest wieczorem. Podczas niej czyta się fragmenty Pisma Świętego o śmierci i pogrzebie Chrystusa. Następnie spróbowana jest Jutrznia Jerozolimska, która pierwotnie była ona sprawowana przy Grobie Pańskim w Jerozolimie" - powiedział o. Blaza.
W Wielką Sobotę przed południem sprawuje się Nieszpory z Liturgią św. Bazylego Wielkiego. "Czytanych jest wówczas 15 fragmentów ze Starego Testamentu, które ukazują całą historię zbawienia, a nie jedynie siedem, tak jak to jest w tradycji rzymskiej. Wśród nich jest, np. czytana cała księga proroka Jonasza. Czyta się także fragment z listu św. Pawła Apostoła do Rzymian o chrzcie zanurzającym w śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa oraz 28. rozdział Ewangelii według Mateusza o Zmartwychwstaniu oraz nakazie misyjnym i udzielaniu chrztu w imię Trójcy Świętej" - powiedział o. Blaza.
Zwrócił uwagę, że podczas tej liturgii jedyny raz w roku w tradycji bizantyjskiej nie śpiewa się "Alleluja", podczas gdy na Zachodzie wtedy właśnie wybrzmiewa ono po raz pierwszy po Wielkim Poście. Dodał, że ta liturgia w świadomości wiernych nie ma jeszcze charakteru wielkanocnego".
Podkreślił, że w Kościele bizantyjskim najważniejsza jest Jutrznia Paschalna, która jest sprawowana o godz. 24 w nocy z Wielkiej Soboty na Wielką Niedzielę bądź o świcie. "Podczas niej śpiewa się hymny paschalne autorstwa św. Jana Damasceńskiego (ojca Kościoła z VIII wieku). Po niej celebrowana jest dopiero eucharystia wielkanocna (Liturgia św. Jana Chryzostoma), podczas której czyta się Dzieje Apostolskie oraz +Prolog+ z Ewangelii według św. Jana. Tego dnia rozpoczyna się bowiem w tradycji bizantyjskiej nowy cykl czytań roku liturgicznego. (W Kościele rzymskim rozpoczyna się wraz z pierwszą niedzielę Adwentu).
O. Blaza powiedział, że w tradycji ukraińskiej Jutrznię Wielkanocną rozpoczyna procesja wokół świątyni. "Wejściu do cerkwi towarzyszy hymn: +Chrystus powstał z martwych, śmiercią podeptał śmierć, i będącym w grobach życie dał+, który będzie śpiewany podczas wszystkich nabożeństw aż do Wniebowstąpienia" - powiedział.
Zgodnie z tradycją wschodnią pokarmy na stół wielkanocny święci się po Liturgii Paschalnej. Ze względu na tych, którzy przyjdą na późniejsze liturgie, aby mogli zjeść świąteczne śniadanie, święcenie pokarmów w Polsce odbywa się także w sobotę. W koszyczku wielkanocnym grekokatolicy poza tradycyjnymi jajkami, chrzanem, solą, masłem, wędliną, mają także tzw. paskę, czyli okrągłą bułkę pszenną z rodzynkami.
Magdalena Gronek – „wiara.pl”
W szczerym polu
Papież Franciszek, a za nim dyplomacja watykańska, ostatnio dość często powtarza, że zanim rozbroimy armie, trzeba rozbroić słowa.
W ramach cyklu „jak by mogła wyglądać rozmowa” trafiłem na wirtualny zapis dyskusji, jaka miała odbyć się w jednym z mediów. Dodajmy przez część społeczeństwa uwielbianym, przez inną znienawidzonym. Momentami coś się we mnie gotowało. Chwilami niedowierzałem, mierząc się z absurdalnymi argumentami. Na koniec okazało się, że mający kilka tysięcy odsłon zapis jest wytworem fantazji jego autora. A wniosek? Co prawda takiej rozmowy nie było, ale może być, wręcz podobnego scenariusza należy się w najbliższym czasie spodziewać… To także autor…
Przypomniałem sobie historię, opowiedzianą przed kilkudziesięciu laty na zajęciach z psychologii. Nocą, w szczerym polu, samochód złapał gumę. Kierowca wyciągnął koło zapasowe, ale – okazało się – nie było w nim powietrza. W wyposażeniu samochodu nie było także potrzebnej w takiej sytuacji pompki. Nic nie jedzie, cisza, mimo to pojawia się nadzieja. Na końcu pola stoi dom. W oknie migoce światło. Mężczyzna postanawia iść i spytać. Być może mają potrzebny w tej sytuacji sprzęt. Ale po drodze przez pole zaczynają go nachodzić wątpliwości. Może nie otworzy. Może nie będzie chciał użyczyć. Może to jest zły człowiek. Z każdym krokiem „może” zamienia się w pewność i w momencie, gdy już do okna doszedł, zamiast zapukać i zapytać, wykrzyknął: wiem, że masz tę pompkę; wiem, że jesteś złym człowiekiem; wiem, że mi jej nie użyczysz; możesz ją sobie w nosie schować. Wykrzyczawszy swoje „wiem” i nie czekając na reakcję, zawrócił do samochodu.
Znamy z własnego doświadczenia? Oczywiście! Przygotowania do spotkania z szefem, trudna rozmowa sąsiedzka, tlący się konflikt w rodzinie i wiele innych sytuacji, w których chcąc przewidzieć możliwe scenariusze, zaczynamy się po prostu nakręcać. Nie wiedząc tak naprawdę o co chodzi, nie znając motywów i argumentów drugiej strony, próbujemy ułożyć sobie odpowiedzi na pytania, jakie prawdopodobnie nie padną, odeprzeć zarzuty, jakie nie zostaną postawione, przygotować plan nigdy nie mającej nastąpić bitwy. W ten sposób, niechcący, przegrywamy w punkcie wyjścia, zamiast dialogu wykrzykując pod oknem swoje argumenty i odchodząc w siną dal niczego nie osiągnąwszy.
Papież Franciszek, a za nim dyplomacja watykańska, ostatnio dość często powtarza, że zanim rozbroimy armie, trzeba rozbroić słowa. Idąc tym śladem musimy zrozumieć, że zanim rozbroi się słowa, trzeba rozbroić nasze myśli. Tu dotykamy jednego z największych problemów duchowości. Ojcowie pustyni, święci i mistycy, często powtarzali, że prawdziwa walka toczy się nie na poziomie pokus, ale na poziomie myśli. Przy czym nie chodzi o modne dziś tak zwane pozytywne myślenie. Raczej o umiejętność odsuwania wszystkiego, co burzy nasze relacje z Bogiem i bliźnimi. Dlatego młody adept życia duchowego nie opowiadał ojcu duchownemu o swoich grzechach; mówił i dręczących go myślach. Te, jak zauważa wielu autorów duchowych, ale i psychologów, nieopowiedziane zdają się być groźnym, pożerającym wszystko wilkiem. Opowiedziane stają się potulnym barankiem.
Zatem, idąc przez szczere pole, zamiast konstruować kolejne miny, rozejrzyjmy się wokół i poszukajmy sapera.
Ks. Włodzimierz Lewandowski – „wiara.pl”
Czym jest krzyżmo i jak powstaje?
W Wielki Czwartek do południa sprawowana jest Msza Krzyżma Świętego. Nazywa się ją także Mszą olejów. To dlatego, że podczas tej liturgii biskup konsekruje krzyżmo oraz błogosławi oleje chorych i katechumenów. Jak powstają? Odpowiadają liturgista, ks. Dr Stanisław Szczepaniec i odpowiedzialny za przygotowanie olejów dla Archidiecezji Krakowskiej, ks. Łukasz Jachymiak.
Wielki Wtorek. Wieczór. Pomieszczenie gospodarcze przy katedrze na Wawelu. To tu trwają ostatnie prace nad przygotowaniem olejów na tegoroczną Mszę Krzyżma Świętego. Zostało już tylko kilka dni. Siostra Cecylia bierze udział w tym procesie po raz 13. Ks. Łukasz po raz 3. Prace nad krzyżmem ruszają już zimą. Chodzi przede wszystkim o zgromadzenie potrzebnych składników. Tegoroczny olej został przywieziony z północnych Włoch. Na wzgórze wawelskie dotarł w lutym.
Bezpośrednie przygotowania rozpoczynają się jednak dopiero w okolicach Wielkiego Tygodnia. Trwają zwykle dwa lub trzy dni. Tradycją jest już to, że za proces odpowiada wikary parafii archikatedralnej. Wynika to z historii i tego, że przez wiele lat Msza Krzyża Świętego sprawowana była właśnie w katedrze. W tym roku – wzorem ubiegłego – odbędzie się ona w Sanktuarium św. Jana Pawła II, jednak przygotowanie olejów świętych nadal należy do obowiązków duchownych z Wawelu. Pomaga jedna z sióstr zakrystianek. – Zazwyczaj rozpoczynamy w Wielki Poniedziałek i towarzyszy nam z siostrą Ewangelia o tym, jak Maria namaściła stopy Jezusa drogocennym olejkiem – wyjaśnia ks. Łukasz Jachymiak. – Naszą osobistą tradycją jest to, że kiedy przyrządzamy olej krzyżma, wspólnie odmawiamy modlitwę, a właściwie psalmy. W takiej atmosferze ta mieszanina powstaje – dodaje, podgrzewając olej w specjalnym rondelku. W tym czasie siostra Cecylia pieczołowicie znakuje naczynia. Białe wstążki oznaczają krzyżmo, fioletowe – olej chorych, a żółta – olej katechumenów. Precyzja jest konieczna, aby uniknąć pomyłek przy rozdzielaniu olejów w czwartek.
Tradycja sięgająca Starego Testamentu
Znaczenie krzyżma odnaleźć można w modlitwie konsekracji. – Nawiązuje ona najpierw do wydarzeń i tekstów ze Starego Testamentu, które ukazują, jak znaki oliwy i namaszczenia były stosowane w historii narodu wybranego. W modlitwie wyraźnie zaznaczone jest także połączenie obmycia z namaszczeniem. Tajemnica ta, obecna już w Starym Przymierzu, najpełniej objawiła się w Jezusie Chrystusie, na którego, po wyjściu z wód Jordanu, zstąpił Duch Święty. O tego Ducha Świętego modli się Kościół w dalszej części modlitwy konsekracyjnej: „Błagamy Cię, Boże, uświęć swoim błogosławieństwem ten olej, niech go przeniknie moc Ducha Świętego za współdziałaniem potęgi Chrystusa, Twojego Syna” – wyjaśnia ks. Dr Stanisław Szczepaniec.
Przewodniczący Archidiecezjalnej Komisji np. Liturgii i Duszpasterstwa Liturgicznego oraz konsultor Komisji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów przy Konferencji Episkopatu Polski tłumaczy, że olej krzyżma wykorzystywany jest przy udzielaniu sakramentu chrztu. Namaszczani są nim także przyjmujący sakramenty bierzmowania i święceń. – Kościół już w pierwszych wiekach ich używał. Ta tradycja trwa do dziś – podkreśla.
W Wielki Czwartek, po zakończeniu Mszy Krzyżma Świętego, wraz z innymi olejami świętymi jest ono zabierane do parafii i rektoratów, by tam służyć w duszpasterstwie.
Jak przygotowuje się krzyżmo?
Głównym składnikiem oleju krzyżma jest oliwa z oliwek. Musi być dobrej jakości. Do niej dodaje się wonności, które nadają mieszaninie charakterystyczny zapach. – Przepisy w tym względzie są takie same dla całego Kościoła katolickiego. W niektórych Kościołach wschodnich do oliwy dodaje się więcej składników, mających swoją symbolikę – mówi ks. Dr Szczepaniec.
Olej, który w tym roku zostanie konsekrowany na krakowskich Białych Morzach, poza oliwą z oliwek i olejem nardowym, wzbogacony jest o aromaty mirry i róży damasceńskiej. Jego ziołowy zapach roznosi się już po całym pomieszczeniu. Ks. Łukasz i siostra Cecylia corocznie sporządzają około 35 litrów krzyżma.
Oprócz tego przygotowują również oleje chorych i katechumenów. Wikary parafii archikatedralnej św. Stanisława BM i św. Wacława otwiera jedno z naczyń z fioletową wstążką. – To też jest kompozycja olejów: oliwy z oliwek, kilka rodzajów naturalnych olejków: geranium, lawendowego oraz różanego. Do tego – wedle starej receptury – dodajemy jeszcze balsam Szostakowskiego, który łagodzi wszelkie rany. Używa się go, chociażby w leczeniu trudno gojących się ran, jak np. odleżyny. Pozostałe olejki także mają właściwości medyczne. Ten z róży wpływa kojąco na skórę, lawendowy zaś uspokaja. Podobnie geranium. To symbolika, na której się opieramy. Ten olej, nawet od strony fizycznej, ma przynosić ukojenie w chorobie – wyjaśnia ks. Jachymiak.
Do wyprodukowania 5 mililitrów olejku różanego potrzeba od 15 do nawet 25 kilogramów kwiatów. Róża nadaje jednak olejowi delikatnie słodką woń, więc nie sposób się bez niej obyć.
Zupełnie inaczej pachnie olej katechumenów. Poza owocowym zapachem oliwy, wyczuwalne są ciężkie, wręcz surowe nuty. – Ten olej ma zapach surowy. To przez zmieszanie z nim olejku z drzewa sandałowego – odpowiada wikary z Wawelu. Ta surowość wyczuwalna jest niemal od razu po odkryciu wieka.
To najrzadziej spotykany ze świętych olejów. Używany jest bowiem tylko przy chrzcie dorosłych.
To niemal koniec
Wielki Wtorek. Wieczór. To koniec przygotowań. Niemal. W Wielką Środę oleje zostaną przetransportowane do Sanktuarium św. Jana Pawła II, gdzie oczekiwać będą na Mszę Krzyżma Świętego. Wtedy metropolita krakowski, abp Marek Jędraszewski dokończy przyrządzać krzyżmo. – Tym, który sporządza krzyżmo, jest biskup. To on dolewa olej i miesza go w trakcie liturgii – mówi ks. Łukasz Jachymiak.
Wraz z siostrą Cecylią porządkują pomieszczenie gospodarcze przy Bramie Wazów. A woń krzyżma i olejów roznosi się przez otwarte okna. Dla katedry i jej pracowników to zapach Wielkiego Tygodnia i zbliżającego się Triduum Paschalnego.
„Rezygnują z życia wiecznego”.
Ewa Ziętek szczerze o wierze, Kościele i duchowym wymiarze Wielkanocy
Choć dla wielu Wielkanoc to czas spotkań przy stole i świątecznych przygotowań, dla Ewy Ziętek te święta mają przede wszystkim wymiar duchowy. W rozmowie ze Złotą Sceną aktorka przyznaje, że z roku na rok coraz bardziej wraca do religijnych korzeni Wielkiego Tygodnia, uczestnicząc w nabożeństwach, drogach krzyżowych i Triduum Paschalnym.
- Kiedyś podchodziłam do świąt bardziej na luzie, ale dziś czuję, że chcę je przeżywać głęboko i prawdziwie - mówi Ziętek. - Triduum Paschalne jest przepiękne. Spotyka mnie tam wielka radość przeżywania, bo wierzę w to, że Chrystus zmartwychwstał.
„Kościół zrobił wiele błędów, ale to nie znaczy, że Boga nie ma”
Choć dziś deklaruje się jako osoba głęboko wierząca, Ewa Ziętek nie ukrywa, że jej droga duchowa nie zawsze była prosta. W wywiadzie dla Plejady wspomina o odejściu od Kościoła pod koniec lat 90., a także o powrocie - trudnym, ale świadomym.
- Wiele rzeczy złożyło się na moje odejście od Kościoła. Ale ważniejsze jest pytanie: dlaczego wróciłam? Bez wiary byłabym na dnie - podkreśla.
Aktorka nie boi się mówić także o kontrowersjach wokół instytucji kościelnej:
- Kościół zrobił wiele błędów, powoli je naprawia. Ale to nie znaczy, że Boga nie ma - mówi z mocnym przekonaniem. - Ludzie zbyt łatwo rezygnują. Z sakramentów, czyli z Boga samego. Sami rezygnują z życia wiecznego.
Wielkanoc bez córki, ale nie samotnie
Tegoroczna Wielkanoc będzie dla Ewy Ziętek wyjątkowa także z innego powodu - święta spędzi bez córki, ale nie samotnie. Aktorka zdradza, że w Poniedziałek Wielkanocny została zaproszona przez przyjaciółkę, która przejmuje na siebie kulinarne obowiązki.
- Ona wspaniale gotuje, więc ja nie będę się tym razem starała w kuchni. Ale na pewno spędzimy razem fantastyczny czas - mówi z uśmiechem.
„Rezygnują z Boga, bo nie rozumieją, co tracą”
Ewa Ziętek nie kryje, że jej podejście do życia i wiary diametralnie się zmieniło. Wciąż z pasją gra w teatrze i pojawia się na ekranie, ale coraz więcej przestrzeni w jej życiu zajmuje duchowość i refleksja.
- Wielkanoc to dla mnie święto nadziei, zwycięstwa życia nad śmiercią. Dziś bardziej niż kiedykolwiek widzę, jak ważna jest relacja z Bogiem - wyznaje.
Jej słowa mogą poruszyć szczególnie w kontekście współczesnych tendencji do laicyzacji i odchodzenia od praktyk religijnych. „Rezygnują z życia wiecznego” - mówi o tych, którzy porzucają wiarę. Czy rozumieją, co tracą? - pyta retorycznie.
„deon.pl”
Święcenie pokarmów na Wielkanoc to nie tylko tradycja. Poznaj symbolikę święconki
Święconka, nazywana również święconem, to jedna z najbardziej rozpoznawalnych i ukochanych tradycji wielkanocnych w Polsce. Choć z pozoru może wydawać się jedynie uroczym zwyczajem – z haftowaną serwetką, bukszpanem i słodkim barankiem – niesie ze sobą głęboką symbolikę religijną i kulturową, która przetrwała przez wieki.
Święcenie pokarmów w Wielką Sobotę to nieodłączny element świąt dla milionów Polaków. Co dokładnie oznaczają produkty, które wkładamy do koszyka? I dlaczego ta tradycja wciąż budzi tak silne emocje?
Skąd się wzięła tradycja święcenia pokarmów?
Zwyczaj ten ma swoje korzenie w dawnych obrzędach wiejskich, gdy to nie wierni przychodzili do kościoła, ale kapłani objeżdżali wsie, by błogosławić jedzenie rozstawione na białych obrusach. Pokarmy miały zapewnić pomyślność, zdrowie i dostatek na kolejny rok.
Z biegiem lat tradycja ewoluowała – już w XVII wieku pojawiają się wzmianki o święceniu baranka, jajek i masła. W XIX wieku katolicy zaczęli sami przynosić do świątyń kosze pełne jedzenia – nie były to jednak małe koszyczki, lecz naprawdę pokaźne wiklinowe kosze, które miały wykarmić całą rodzinę.
W niektórych regionach Polski – zwłaszcza tych zachodnich – zwyczaj przyjął się dopiero po II wojnie światowej, wraz z migracją ludności ze wschodu. Dziś święcenie pokarmów to tradycja porównywana rangą do ubierania choinki na Boże Narodzenie.
Co wkładamy do święconki i dlaczego?
Koszyczek wielkanocny przygotowujemy z wyjątkową starannością. Najczęściej wykonany z wikliny, wyłożony białą serwetką i ozdobiony gałązkami bukszpanu, kryje w sobie nie tylko przysmaki, ale i głęboko zakorzenione symbole:
Baranek – symbol zwycięstwa życia nad śmiercią, odwołujący się do Zmartwychwstałego Chrystusa.
Chleb – oznacza Jezusa jako „chleb życia”.
Jaja/pisanki – symbol nowego życia i płodności, niegdyś wierzono, że powinno się święcić nieparzystą liczbę jaj.
Sól – znak trwałości, oczyszczenia i nieśmiertelności.
Wędlina – wyraz radości i dobrobytu po zakończeniu postu.
Masło – symbol dobrobytu i łaski Bożej.
Chrzan – symbol męki Chrystusa, ale też siły ducha.
Babka wielkanocna – symbol dostatku i domowego ciepła.
Kurczaczek, zajączek – motywy wiosenne i oznaka odradzającego się życia.
Niektórzy dorzucają do koszyka także wodę święconą w buteleczce, miniaturowe ciasta, czekoladowe zajączki czy własnoręcznie robione dekoracje.
Co dzieje się ze święconką po poświęceniu?
Po powrocie z kościoła nie powinno się jej ruszać przed zakończeniem Wielkiego Postu. Koszyczek czeka do Wielkanocnego śniadania, podczas którego zajmuje centralne miejsce na stole.
Zgodnie z tradycją, wszystkie poświęcone pokarmy należy zjeść – to ma zapewnić dostatek i pomyślność na cały nadchodzący rok. W wielu domach śniadanie zaczyna się od dzielenia się jajkiem, na wzór wigilijnego opłatka, co symbolizuje pojednanie i wspólnotę.
Jaskółki wiosny
Jezus w przypowieściach często odwoływał się do przyrody. Może to, co dzieje się wokół nas też jest znakiem. Zatem o duszpasterskiej monokulturze.
Póki co, są szpaki. Na przydomowym świerku próbowały założyć gniazdo zięby. Widocznie miejsce niezbyt im pasowało, bo po kilku godzinach odfrunęły. Zatem tradycyjnie wróble, pliszki, szpaki, słowiki i jaskółki. Ostatnich z roku na rok coraz mniej. Co nie powinno dziwić. Brak miedz, obficie sypana nawozami monokultura, zaorane łąki, wszechobecny styropian. Ba, nawet obory pustoszeją z roku na rok. Czym te ptaki mają się żywić? Podobnie z bocianami. Coraz więcej pustych gniazd…
Jezus w przypowieściach często odwoływał się do przyrody. Może to, co dzieje się wokół nas też jest znakiem. Zatem monokultura.
Od lat mówiono, niekiedy głośniej, częściej po cichu, że nasze duszpasterstwo jest zamszone. Kiedyś już pisałem o refleksjach, jakimi pod koniec lat osiemdziesiątych dzielił się ze słuchaczami Studium Pastoralno-Liturgicznego ksiądz Stanisław Szczepaniec. O będącej szczytem Eucharystii i tym, co sprawia, że jest nim ona rzeczywiście. Czyli nabożeństwach ludowych, Liturgii Godzin, celebracjach Słowa Bożego i sakramentu pojednania, kręgach biblijnych i liturgicznych, spotkaniach w małych grupach… Niestety, zamiast bogactwa form szliśmy w kierunku monokultury. Czyli wszystko, co się dało, chcieliśmy załatwić Mszą świętą. Bo to najprościej. Niczego, poza kaznodzieją, nie trzeba przygotowywać. Natomiast wszystko inne wymaga zaangażowania zespołu, wspólnoty. Nie tylko służby liturgicznej.
Zauważył to w ubiegłym roku nasz parafialny organista. Gdy w ramach przygotowania do przyjęcia sakramentu bierzmowania zaplanowaliśmy adorację Najświętszego Sakramentu z indywidualnym błogosławieństwem, po zakończeniu celebracji zauważył: teraz rozumiem dlaczego proboszcz, od lat, z uporem maniaka mówi, że w pojedynkę nie da się dobrze przygotować młodzieży do przyjęcia sakramentu.
Od pewnego czasu pojawiają się informacje o odrodzeniu religijnym na Zachodzie. Francja, Belgia, Hiszpania z odbudowującymi stare klasztory młodymi. Przecieramy oczy ze zdumienia. Zapominamy o jednym. Gdy my ogłaszaliśmy triumf, patrząc na tłumy zgromadzone na papieskich pielgrzymkach, oni troszczyli się o to, by życia Kościoła nie zdominowała monokultura. I nie przeżywali frustracji z powodu bycia „małą trzódką”.
Początek lat dziewięćdziesiątych. Parafia w szesnastej dzielnicy Paryża. Zajechaliśmy późnym wieczorem. W kościele zapalone światła. Trwała adoracja Najświętszego Sakramentu. Jedni przychodzili, drudzy wychodzili. Zapytany duszpasterz powiedział, że trwa uliczna ewangelizacja w jednym z newralgicznych miejsc w mieście. Cztery lata później o podobnych inicjatywach mówił proboszcz innej parafii z peryferii francuskiej metropolii. To były ewangeliczne ziarna, rzucane nie tylko na glebę żyzną. Także na drogi i między ciernie. Dziś przynoszą owoc. Choćby w postaci kilkunastotysięcznej pielgrzymki paryskich licealistów do Lourdes.
Czytamy w informacji Vatican News, że dla większości jej uczestników największym przeżyciem była celebracja sakramentu chorych. Co może dziwić, choć nie powinno. Bo – po pierwsze – namaszczenie chorych jest sakramentem szczególnego doświadczenia uzdrawiającej łaski Bożej. Po drugie – młody wcale nie znaczy nie potrzebujący uzdrowienia. Przeciwnie, wiele chorób duchowych także potrzebuje dotknięcia sakramentalnego.
Od pierwszego spotkania z Kościołem we Francji upłynęło trzydzieści pięć lat. Być może tyle czasu potrzebuje Kościół w Polsce, by jaskółki wróciły pod strzechy, bociany do gniazd. Jeden warunek. Rezygnacja z duszpasterskiej monokultury.
ks. Włodzimierz Lewandowski – „wiara.pl”
Święci i błogosławieni w tygodniu
|
•
|
21 kwietnia - św. Anzelm z Canterbury, biskup i doktor Kościoła
|
|
•
|
21 kwietnia - św. Konrad z Parzham, zakonnik
|
|
•
|
22 kwietnia - bł. Idzi z Asyżu, mnich
|
|
•
|
22 kwietnia - św. Agapit I, papież
|
|
•
|
22 kwietnia - św. Kajus, papież
|
|
•
|
23 kwietnia - św. Wojciech, biskup i męczennik, główny patron Polski
|
|
•
|
24 kwietnia - św. Jerzy, męczennik
|
|
•
|
24 kwietnia - św. Fidelis z Sigmaringen, prezbiter i męczennik
|
|
•
|
24 kwietnia - św. Franka, dziewica
|
|
•
|
24 kwietnia - bł. Teresa Maria od Krzyża (Manetti), dziewica
|
|
•
|
24 kwietnia - nawrócenie św. Augustyna, biskupa i doktora Kościoła
|
|
•
|
25 kwietnia - św. Marek, Ewangelista
|
|
•
|
26 kwietnia - św. Klet, papież
|
|
•
|
26 kwietnia - Najświętsza Maryja Panna, Matka Dobrej Rady
|
|
•
|
26 kwietnia - św. Piotr Betancur, zakonnik
|
|
•
|
26 kwietnia - błogosławieni Bonifacy i Emeryk, biskupi
|
|
•
|
26 kwietnia - św. Marcelin, papież i męczennik
|
|
•
|
27 kwietnia - św. Zyta, dziewica
|
|
•
|
27 kwietnia - bł. Aszard, biskup
|
|
•
|
27 kwietnia - św. Józef Moscati
|
|
•
|
28 kwietnia - św. Piotr Chanel, prezbiter i męczennik
|
|
•
|
28 kwietnia - św. Ludwik Maria Grignon de Montfort, prezbiter
|
|
•
|
28 kwietnia - św. Joanna Beretta Molla
|
|
•
|
28 kwietnia - bł. Luchezjusz i Buonadonna z Poggibonsi
|
|
•
|
28 kwietnia - bł. Hanna Chrzanowska
|
