W BLASKU MIŁOSIERDZIA
15/1015 – 6 kwietnia 2025 r. C.
INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA
Niedziela, 6 kwietnia 2025, rok „C”
V niedziela Wielkiego Postu - rok „C”
CZYTANIA:
Pierwsze czytanie: Iz 43,16-21
Psalm: Ps 126
Drugie czytanie: Flp 3,8-14
Ewangelia: J 8,1-11
EWANGELIA
Od tej chwili już nie grzesz - J 8, 1-11
✠ Słowa Ewangelii według Świętego Jana
Jezus udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On, usiadłszy, nauczał ich.
Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę, którą dopiero co pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, tę kobietę dopiero co pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co powiesz?» Mówili to, wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć.
Lecz Jezus, schyliwszy się, pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem». I powtórnie schyliwszy się, pisał na ziemi.
Kiedy to usłyszeli, jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta stojąca na środku.
Wówczas Jezus, podniósłszy się, rzekł do niej: «Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?» A ona odrzekła: «Nikt, Panie!» Rzekł do niej Jezus: «I Ja ciebie nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz».
KOMENTARZ DO EWANGELII
Bóg nie jest aptekarzem, który za każdy grzech musi skrupulatnie wymierzyć odpowiednią karę. Potrafi wybaczyć. Najważniejszym nie jest więc, by wyrównywać z Bogiem rachunki, ale by zawsze Go kochać. To chyba główna myśl czytań tej niedzieli.
Gdyby Bóg chciał prowadzić z nami ścisłe rachunki, zawsze bylibyśmy tylko Jego dłużnikami.
Czym zasłużył Izrael, że Bóg postanowił zakończyć czas jego niewoli i pozwolić wrócić z wygnania? Niczym.
Czym zasłużyła sobie jawnogrzesznica, że Jezus stanął w jej obronie i nie pozwolił jej ukamienować? Niczym.
Czym zasługuje sobie każdy chrześcijanin, że Bóg przez Syna wybacza mu zarówno jego drobne potknięcia jak i wielkie grzechy? Niczym.
Bóg po prostu nie jest skrupulatnym księgowym, zapisującym po stronie długu każdy, najmniejszy nawet nasz grzech. I nie tyle oczekuje, że staniemy się bezgrzeszni jak kamienne posągi, ale że zwracając się do Niego będziemy się całym sercem starali jego widzenie spraw uczynić swoim.
Bóg jest Bogiem wspominania, przeszłości? Nie, jest Bogiem działającym tu i teraz. Źle nam na tym świecie? Nie znaczy, że już i tu nie będzie znacznie lepiej....
Bóg nie podchodzi do człowieka po aptekarsku. Aptekarz, owszem, musi skrupulatnie podejść do procedur. Bóg może na wiele przymknąć oko. I tak nieraz robi. Nie jest w rozliczaniu nas skrupulatny. To główne przesłanie czytań tej niedzieli.
W dzisiejszym numerze
- Na drodze ku nocy Paschalnej
- Ja dokonuję rzeczy nowej
- Między rygoryzmem a pobłażliwością
- Nie oceniaj pochopnie – lekcja miłosierdzia
- Granica przeszłości z przyszłością
- Sylvester Stallone: Oddałem wszystko Bogu i zaufałem
- Trzy hebrajskie słowa, które powinien znać każdy chrześcijanin
- Święci i błogosławieni w tygodniu
Na drodze ku nocy Paschalnej
Na drodze ku nocy Paschalnej uczymy się cierpliwości od figowca posadzonego w winnicy. Uczymy się przebaczenia od miłosiernego ojca i uczymy się także przyjęcia przebaczenia od kobiety pochwyconej dopiero co na cudzołóstwie, a którą doprowadzono do Jezusa.
Dlaczego ją przeprowadzono? Być może żeby oskarżyć Jezusa, że uzurpuje sobie władzę wydawania wyroków, a wyroki śmierci należały do Rzymian. A gdyby powiedział że się nic nie stało, to można go oskarżyć o to, że łamie Prawo Mojżeszowe.
Co Jezus pisał na piasku? Może sięgał po proroka Jeremiasza, 17 rozdział, werset 13 «Nadziejo Izraela, Panie wszyscy, którzy cię opuszczają będą zawstydzeni. Ci, którzy oddalają się od Ciebie, będą zapisani na ziemi, bo opuścili źródło żywej wody Pana» Jezus, który jest źródłem wody żywej, uczy nas przebaczenia i miłosierdzia.
Ewangelia dzisiejsza rozpoczyna się informacją, że Jezus udał się na Górę Oliwną, miejsce gdzie się modlił i był sam na sam z Ojcem, a później słowo mówi, że zszedł do świątyni. Jesteśmy na Dziedzińcu Kobiet.
Jezus mówi «Kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamień» i wszyscy odchodzą. Mają jeszcze trochę przyzwoitości w sobie. Na placu zostają Jezus i kobieta. Święty Augustyn zauważył, że pozostały Misericordia at misera, miłosierdzie i nieszczęsna.
Jezus, który nie potępia grzesznika, ale każdego z nas ratuje. Uczy nas kochać przez przebaczenie.
ks. Wenancjusz Zmuda - "mateusz.pl"
Ja dokonuję rzeczy nowej
Zapowiadając nadejście Mesjasza, prorok Izajasz wzywa, by patrzeć nie tylko wstecz, na to, czego już Bóg dokonał w historii Izraela, ale także spojrzeć w przód. Wiara w Boga to nie jedynie pieśń przeszłości i wspominanie dzieł Bożych, ale również oczekiwanie na coś nowego.
Oczekiwanie może dotyczyć wszystkich – Kościoła i ludzkości. Powtórne przyjście Chrystusa i koniec historii to uniwersalne prawdy wiary. Ale jest także oczekiwanie indywidualne, jednostkowe pragnienia i nadzieje. Oczekiwanie na to, aby w naszym życiu łaska Boża mocno zadziałała i wreszcie pozwoliła nam się uporać z bagażem grzechu.
Dwie postaci postawiono nam dziś przed oczy jako przykład przemiany życia – św. Pawła Apostoła i kobietę pochwyconą na cudzołóstwie. Prześladowca chrześcijan, ten, który kiedyś Chrystusa miał za nic, mówi teraz: „Wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa”. Nie ryzykujemy wiele, twierdząc, że przeżycie w drodze do Damaszku ukształtowało Szawła na nowo.
A co z kobietą uratowaną przed ukamienowaniem? Nie wiemy, jakie były jej dalsze losy, ale domyślamy się, że i ona mocno przeżyła to, co się wydarzyło. Przeskok od nienawiści tłumu i zagrożenia życia do ocalenia i przywrócenia godności to huśtawka skrajnych i silnych emocji. Święty Paweł był intelektualistą, wracał do wizji Chrystusa i nieraz ją komentował. A kobieta? Gdyby tak po latach zapytać ją o to, czym dla niej było zdarzenie na dziedzińcu świątyni? Co by powiedziała? Może mówiłaby o tym tak: „Patrząc na moje wcześniejsze życie, widzę i upadek, i cierpienie. Nie wiem, jak wyglądałoby moje życie, o ile bym przeżyła, gdyby nie najważniejsze zdarzenie, jakim było poznanie Jezusa. To było jak zmartwychwstanie i również teraz chciałabym być przy Nim. Wiem też, że nie mogę przypisać sobie sprawiedliwości pochodzącej z prawa, lecz tylko Bożą, otrzymaną dzięki wierze. Nie mówię, że już osiągnęłam cel, ale pędzę, aby go zdobyć, tak jak sama zostałam zdobyta przez Jezusa Chrystusa…”.
Grzegorz Chrzanowski OP - "wdrodze.pl"
Między rygoryzmem a pobłażliwością
«I Ja ciebie nie potępiam. – Idź, a od tej chwili już nie grzesz!» (J 8,11b).
Łatwo się mówi. Pewnie tak. Przy założeniu, że każde spojrzenie jest rodzajem osądu, to w szybkim tempie przybywa w społeczeństwie sędziów, tych samozwańczych, bez kwalifikacji prawniczych. I zbyt łatwo ferują wyroki, zwłaszcza kiedy dotyczą one innych. Z pewnością łatwiej jest zauważyć źdźbło w oku bliźniego niż belkę w swoim. Wszak różne mechanizmy obronne pomagają nam w tym, żeby patrzeć na innych i wytykać ich palcami. Tak jest łatwiej. I to z pozycji stojących nad nimi i patrzących z góry.
Niemałe zaskoczenie powoduje Jezus. Schyla się i pisze na piasku. Jakby chciał pokazać, że prawda o człowieku nie unosi się jak balon w powietrzu, ale ujawnia jego kruchość, niewystarczalność, pokorne ciążenie ku ziemi. Grzech obciąża, powala na ziemię i upadla. Syn Człowieczy, który przyszedł szukać i odnaleźć to, co zginęło, wydobywa człowieka spod nawarstwień zła i prowadzi ku szczytom świętości. To jest właśnie miłosierdzie, które podnosi a nie depta, daje nadzieję wbrew nadziei, uwalnia, leczy i obdarowuje siła do zwycięstwa nad ludzką słabością. On pragnie bardziej miłosierdzia niż ofiary pokazując, że ktoś ma prawo patrzeć na drugiego „z góry” ale tylko w tym celu, by pomóc mu się podnieść.
Myśl bł. Stefana Wyszyńskiego
Myśl dobrze o wszystkich – nie myśl źle o nikim. Staraj się nawet w najgorszym dostrzec coś dobrego (ABC Społecznej Krucjaty Miłości, 2).
Ks. Leszek Smoliński - "wiara.pl"
Nie oceniaj pochopnie – lekcja miłosierdzia
Do Jezusa zostaje przyprowadzona kobieta, która dopiero co została złapana na cudzołóstwie i postawiona przed Nim. Natychmiast po tym fakcie zadają Mu pytanie: „Nauczycielu, tę kobietę dopiero pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz?” (J 8, 4-5).
Nie jest to pytanie zadane w dobrej wierze. Jego celem jest zastawienie na Jezusa pułapki. Jeśli odpowie, że kobieta powinna zostać ukamienowana, narazi się rzymskim władzom, które nie pozwalały Żydom na wykonywanie kary śmierci. Jeśli natomiast powie, że nie powinna zostać ukamienowana, oskarżą Go o lekceważenie Prawa Mojżeszowego.
Wydaje się, że sytuacja jest bez wyjścia. Faryzeusze i uczeni w Piśmie patrzą na Jezusa, czekając, aż powie coś, co pozwoli im Go oskarżyć. Lecz On zamiast odpowiedzi… schyla się i zaczyna pisać palcem po ziemi.
Początkowo nikt nie rozumie, co robi. Milczy, a napięcie rośnie. Naciskają na Niego, domagając się odpowiedzi. W końcu Jezus prostuje się i mówi: „«Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień». I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi” (J 8, 7-8).
W tym momencie wszyscy doznają szoku – nie takiej odpowiedzi się spodziewali. Jego odpowiedź jest zaskakująca. Nie przeczy Prawu, ale zmusza oskarżycieli do refleksji. Kim są, by wydawać surowy wyrok na drugiego człowieka? Co, jeśli to ich własne grzechy zostałyby teraz ujawnione? W ich głowach pojawiają się różne myśli: co teraz zrobić? Jak się zachować? I nagle przychodzi im do głowy jedno – ucieczka. Bo przecież każdy z nich ma na sumieniu jakiś grzech. A jeśli Jezus pisze na piasku, to może właśnie zapisuje ich winy? Lepiej więc czym prędzej się oddalić. I tak też czynią – jeden po drugim, zaczynając od najstarszych, odchodzą.
Czy my też trzymamy kamienie?
Zachowanie uczonych w Piśmie i faryzeuszy to nie tylko historia sprzed dwóch tysięcy lat. W naszym życiu często postępujemy jak uczeni w Piśmie i faryzeusze. Dziś także łatwo osądzamy innych. Pokazujemy palcem innych, wytykamy czyjeś błędy i grzechy, wyśmiewamy jego słabości, potępiamy go za to, kim jest lub jak wygląda. Trzymamy w dłoniach kamień, gotowe do rzucenia – kamienie krytyki, uprzedzeń, złych słów, czekając tylko na przyzwolenie, by rzucić kamienie w drugiego człowieka.
Czasem powodem jest to, że ktoś ma inny kolor skóry, jest biedny, wygląda inaczej niż my, inaczej się ubiera, ma inne poglądy. Kamienujemy takich ludzi nie za grzech, lecz za to, kim są. Zapominamy przy tym, że sami nie jesteśmy święci ani idealni, a w oczach innych również możemy budzić odrazę czy być osądzani.
Przykładem takiego pochopnego oceniania jest następująca historia:
Moja siostra prowadzi własną firmę – myjnię samochodową ze stacją paliw. Zwykle ubiera się w proste ubrania, których nie żal jej pobrudzić. Pewnego dnia, wraz z córką, postanowiły kupić kurtkę na jesień. Wskoczyły do samochodu i pojechały do centrum handlowego.
W jednym z butików siostra zobaczyła ładną sukienkę. Weszła, ale sprzedawczyni powiedziała: „Nie dam pani sukienki do zmierzenia. I tak jej pani nie kupi, proszę stąd wyjść”. Siostra się wściekła. Poszły do butiku naprzeciwko, gdzie inna sprzedawczyni nie oceniała ich po wyglądzie – po prostu spokojnie i z uśmiechem je obsłużyła. W rezultacie kupiły kurtkę, żakiet, dwie sukienki i buty.
Obładowane torbami, opuściły butik. Wtedy moja siostra podeszła do oszołomionej pierwszej sprzedawczyni i powiedziała: „Zadzwonię dziś do właściciela sklepu, to mój stary znajomy. Powiem mu, że z takimi sprzedawcami zbankrutuje”.
Rzeczywiście, kobieta została zwolniona jeszcze tego samego wieczoru.
Łatwo wydać wyrok i osądzić człowieka po wyglądzie – ale jak łatwo można się pomylić! Jesteśmy tylko ludźmi, i to grzesznymi.
Jezus nie potępia, lecz daje szansę
Gdy wszyscy oskarżyciele odeszli, choć z zaciekawieniem patrzyli co zrobi Jezus. „Jezus, podniósłszy się, rzekł do niej: «Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?». «Nikt, Panie» – odpowiedziała. Rzekł do niej Jezus: «I Ja ciebie nie potępiam. Idź, a od tej chwili już nie grzesz»” (J 8, 10-11).
Jezus nie ignoruje jej grzechu, ale daje jej nową szansę. Jezus nie potępia człowieka – potępia jedynie grzech. Mówi jasno: „Ja ciebie nie potępiam. – Idź, a od tej chwili już nie grzesz!” (J 8, 11). Nie usprawiedliwia jej czynu, lecz również jej nie potępia. Jezus pragnie ofiarować jej Miłość miłosierną, Miłość przebaczającą.
To kluczowe przesłanie Ewangelii – Bóg daje człowiekowi szansę na zmianę, nawrócenie, nowe życie. Tę samą szansę dostajemy w sakramencie spowiedzi. Jezus mówi do każdego z nas: „I Ja ciebie nie potępiam. Idź, a od tej chwili już nie grzesz” (J 8, 11).
Otrzymujemy przebaczenie. Ale co z naszym zachowaniem wobec innych?
Zanim rzucisz kamień...
Otrzymujemy kolejną szansę na poprawę i zmianę życia. Ważne, byśmy ją wykorzystali. I byśmy pamiętali, że skoro Jezus nas nie potępił, to my również nie mamy prawa potępiać innych. Mamy być miłosierni.
Ta historia ma szczęśliwe zakończenie – choć jest nieco zaskakująca. Oto jawnogrzesznica, przyłapana na cudzołóstwie. Oczywisty grzech. A Chrystus jakby tego nie zauważył. Powiedział do niej: „I Ja ciebie nie potępiam” (J 8, 11).
A my? Czy my potrafimy dawać drugiemu człowiekowi szansę? Czy potrafimy spojrzeć na niego z miłosierdziem, a nie przez pryzmat jego błędów?
Często dzierżymy w dłoniach kamienie osądu i czekamy, by je rzucić. Kamienie kłamstwa, obmowy, pomówień, plotek i oszczerstw. Niektórzy są nimi obrzucani tak często, że ledwo potrafią się podnieść.
Ale Chrystus powtarza: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamień” (J 8, 7).
I wtedy powinniśmy się zatrzymać. Bo gdyby ktoś znał wszystkie nasze grzechy, czy i my nie stalibyśmy się celem tych rzuconych kamieni?
Nie oceniaj pochopnie
Nie oceniaj człowieka po wyglądzie.
Nie oceniaj innych według siebie.
Nie oceniaj ludzi pochopnie.
Nie oceniaj innych swoją miarką.
Nie oceniaj ludzi po pozorach.
Nie oceniaj nikogo, zanim go nie poznasz.
Nie oceniaj źle, bo sam możesz być źle oceniony.
Możesz potępiać złe zachowanie, ale nie człowieka.
Nie oceniaj nikogo po wyglądzie, jeśli nie znasz jego wnętrza.
Bo Jezus patrzy na ciebie i mówi: „Idź, a od tej chwili już nie grzesz” (J 8, 11). Amen.
Redemptorysta Prowincji Warszawskiej, katecheta oraz duszpasterz w Parafii p.w. Ducha Świętego – Szczecinek
o. Wojciech Wilgowicz CSsR - "redemptor.pl"

Granica przeszłości z przyszłością
1. Wielki Post – to głębsza refleksja nad tym, jak przebiega nasze życie. Każdy z nas ma za sobą jakąś przeszłość, mniej lub bardziej obciążającą, przykro lub miło wspominaną. Ale też każdy oczekuje z nadzieją jakiejś lepszej przyszłości, bliższej i dalszej, doczesnej lub wiecznej. Nasza refleksja wielkopostna winna dotrzeć do tego, co najistotniejsze – do tej ostatecznej przyszłości szczęśliwej, której jednak osiągnięcie zależy od naszego teraźniejszego dążenia. Do naszej dyspozycji jest tylko chwila bieżąca, która biegnie naprzód nieustannie, a stanowi płynną granicę między tym, co było, a tym, co będzie. Niczego z naszej przeszłości już nie zdołamy zmienić: taką, jaką była, pozostanie wobec Wiekuistego Sędziego bez zmiany. Przyszłość jeszcze nie nastała – określenie jej tylko w małym stopniu możemy przewidzieć. Pozostaje nam jedno: na tej granicy przeszłości z przyszłością ukazanej w czytaniach właściwie wybierać drogę.
2. Pierwsza granica – jest do przekroczenia dla Izraelitów jako wygnańców w Babilonie. Deutero-Izajasz wieści im bliskie już wyjście z tej niewoli. Będzie ono pod niejednym względem odpowiadało swoim przebiegiem pierwszemu wyjściu pod wodzą Mojżesza z Egiptu (Wj 14). Występują tu tylko dwa punkty porównania obu wydarzeń: przejście praojców przez Morze Czerwone, wraz z doszczętną zagładą pościgu i napojenie na pustyni ludu wodą ze skały (Wj 17,1–7). Znajdą te fakty swój odpowiednik w drodze powrotnej wygnańców do ojczyzny przez pustynię, która wówczas zmieni swój wygląd ku radości żyjących tam dzikich zwierząt. Za te dobrodziejstwa będą one wraz z ludźmi wielbiły Boga. Poetycki ten obraz zapowiada to przekształcenie natury, które nastąpi dopiero w czasach ściśle ostatecznych (por. Ap 21,5). Ich typem biblijnym są wydarzenia w dziejach zbawienia. One wszystkie zmierzają do swego zamierzonego przez Boga kresu.
Druga granica – to już przekroczona w życiu przez Apostoła Pawła, nawróconego faryzeusza. Wobec Filipian, najdroższych swoich dzieci duchowych, z entuzjazmem kreśli on dziś zmianę swej drogi życiowej. Od spotkania z Chrystusem pod Damaszkiem całe jego życie uległo radykalnej zmianie. Jego nową skalę wyznacza tylko Jezus Chrystus – Odkupiciel i Dawca łaski. Paweł odrzuca więc jako bezwartościowe wszystkie plusy dawnego życia Żyda Starego Testamentu, o których stara się zapomnieć, a ma teraz tylko jedno dążenie – osiągnąć Chrystusa, co nastąpi w pełni w przyszłym powszechnym zmartwychwstaniu. Obecne zaś swoje życie ujmuje on jako bieg do tej ostatecznej mety drogą upodobniania się do Chrystusa poprzez zbawcze fakty – Jego śmierci i zmartwychwstania. Z ich mocy już obecnie on korzysta głównie w sakramentach Kościoła. O wysiłku świadczy tu użycie dwukrotne słowa pędzę w zastosowanej przenośni sportowej – biegu do mety.
Na granicy życia doczesnego i bliskiej śmierci przez ukamienowanie – stoi dziś pochwycona na cudzołóstwie kobieta. Stawiono ją podstępnie przed Jezusem po to, by jako Rabbi zajął stanowisko wobec grożącej jej kary śmierci za cudzołóstwo, przewidzianej przez Prawo Mojżeszowe (Kpł 20,10; Pwt 22,22). Podstęp wrogów na tym polegał, że każde z dwu rozstrzygnięć: „tak” czy „nie”, obróciłoby się przeciw Jezusowi. Zaprzeczenie kary wykazałoby, że jest niewierny Prawu uważanemu za boskie. Potwierdzenie zaś – postawiłoby Go w konflikcie z rzymskim okupantem, który tak surowej kary za cudzołóstwo nie przewidywał, a sobie zastrzegał wyroki śmierci. Odpowiedź Jezusa kary nie odrzuca, ale uzależnia ją od niewinności mających ją wykonać. Kobieta więc uchodzi karze śmierci. Dziś dla nas od tamtego historycznego faktu ważniejsza jest stała zasada: tylko Chrystus Odkupiciel żałujących za grzechy uwalnia od śmierci wiecznej.
3. W orędziu słowa dominuje dziś, jak widzieliśmy, nuta granicy. Brzmi ona aktualnie w Wielkim Poście, pobudzając nas do wysnucia właściwych wniosków i postanowień. Punktem wyjścia dla naszej refleksji ma być owa płynna granica naszego „teraz” (por. wyżej pkt 1), na jakiej stale się znajdujemy. Stałe granice, dziś ukazane w czytaniach (kres próby, etapy dziejów, sąd Boży) nie od nas zależą, gdyż to Bóg je sam wyznacza zgodnie ze swoim zbawczym planem. Najpierw więc trzeba go umiejętnie odczytać na podstawie podanych wzorów biblijnych, dostrzegając to, że Bóg w nim kieruje się stale miłością ku nam: tak ku całej społeczności Ludu Bożego, jak ku poszczególnym jednostkom. Potem zaś trzeba dać właściwą z naszej strony odpowiedź na tę zbawiającą miłość Bożą. Będzie nią dziecięca ufność i wdzięczność, które się wyrażą w konsekwentnej realizacji usłyszanych w Ewangelii końcowych słów Pańskich: Idź, i odtąd już nie grzesz!
4. Wyzyskując bieg myśli punktu 3, w homilii można rozszerzyć obrazy sytuacji granicznych i zwrócić uwagę na podkreślone w nich momenty psychologiczne. Nie wspominajcie wydarzeń minionych!, hasło tak kontrastujące z częstymi w Biblii zachętami do rozważania przeszłości, tutaj akcentuje nowość i wielkość działań Bożych, które nas jeszcze czekają: Deus semper maior – Bóg [jest] zawsze większy. Apostoł stwierdza podobnie o sobie samym: zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie. Ciągłe rozpamiętywanie grzesznej przeszłości może umniejszać w nas obraz Miłosierdzia Bożego i w ten sposób hamować nasz bieg ku Bogu na pozostającym nam do przebycia odcinku życia. On winien już być wolny od cienia grzesznej przeszłości. Tak to musiała przeżyć owa kobieta uwolniona dziś przez Jezusa od śmierci i z wdzięczności pozostać wierną drodze Bożych przykazań. Przykładem takiej postawy jest Maria Magdalena, choć uwolnienie jej z mocy złego ducha nie jest równoznaczne, że prowadziła grzeszne życie (cudzołożyła).
Augustyn Jankowski OSB - "wira.pl
Przy stole Słowa, tom 2 - Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC
Przy stole Słowa, tom 2 - Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

Sylvester Stallone: Oddałem wszystko Bogu i zaufałem
„Pójdę po mojego przyjaciela, aby go ratować, ryzykując nawet swoje życie, ponieważ on zrobiłby to samo dla mnie” – mówi Rambo, kultowy bohater kina akcji, wykreowany z pasją przez Sylvestra Stallone’a. Postać ta, symbolizująca bezkompromisową walkę dobra ze złem, przez dekady inspirowała miliony widzów na całym świecie. Ale to nie Rambo, lecz inna postać – Rocky Balboa – stała się dla samego Stallone’a lustrem jego osobistych zmagań i duchowej drogi.
Rocky podążający za Jezusem
Sylvester Stallone, aktor, reżyser i scenarzysta o światowej sławie, w wielu wywiadach przyznawał, że to właśnie Rocky Balboa – bokser z przedmieść, który nie tylko walczy na ringu, ale i z własnymi słabościami – najbardziej odzwierciedla jego wewnętrzne przeżycia i wartości.
„Rocky to człowiek, który chce naśladować Jezusa. To ktoś, kto potrafi wybaczać, kto nie żywi urazy” – mówił Stallone w rozmowie z CBN w 2006 roku, tuż przed premierą finałowej odsłony serii. Aktor przypomina, że sam napisał scenariusz do „Rocky’ego” w zaledwie kilka dni, a film ten, uznany za dzieło przełomowe, zdobył Oscara.
Dla Stallone’a to nigdy nie był tylko film o boksie. „To opowieść o życiu. Rocky w ostatniej walce unosi palec ku niebu – wie, skąd pochodzi jego siła” – podkreślał. Dla niego samego, Rocky to człowiek, którego życie staje się służbą Bogu.
Walka, która przemienia
Seria o Rockym to również opowieść o duchowej przemianie. O odkrywaniu na nowo chrześcijańskich wartości – miłości, przyjaźni, poświęcenia, a także odpowiedzialności za innych. „Boks jest symbolem nieustannej walki” – mówił Stallone. Gdy zapytano go, czy sport tak brutalny jak boks może iść w parze z wiarą chrześcijańską, odpowiedział bez wahania: „Czasem potrzebni są ludzie, którzy w konkretny sposób bronią Bożego słowa”.
Rocky, według Stallone’a, to człowiek pokory. „Wierzy, że warto oddać życie dla innych. Chodzi o głęboko zakorzenione wartości” – dodaje artysta.
Powrót do Boga
Sylvester Stallone urodził się w 1946 roku w Nowym Jorku. Jego korzenie sięgają włoskiego miasteczka Gioia del Colle, nieopodal Bari. Wychowany w katolickiej rodzinie, jako młody człowiek oddalił się jednak od wiary. Hollywood – świat pełen blasków i pokus – przez lata odciągał go od Kościoła i życia duchowego.
W szczerych wypowiedziach Stallone przyznaje, że konsekwencją tego oddalenia były trudne relacje rodzinne i rozbite małżeństwa. Punktem zwrotnym stała się miłość do Jennifer Flavin – kobiety, którą poślubił prawie trzy dekady temu, i z którą ma trzy córki. Narodziny pierwszej córki Sophie, jej ciężka choroba oraz późniejsza, bolesna strata syna Sage’a, który odszedł w wieku 38 lat – wszystko to otworzyło go na pytania o sens życia, cierpienia i obecność Boga.
„Oddałem wszystko Bogu i zaufałem” – powiedział w jednym z wywiadów, wspominając te trudne chwile. Od tamtej pory, jak sam mówi, „im częściej jestem w Kościele, tym mniejsza jest presja tego świata”.
Spotkanie z Papieżem Franciszkiem
8 września 2023 roku Sylvester Stallone wraz z rodziną spotkał się na prywatnej audiencji z papieżem Franciszkiem w Watykanie. Obecna była żona Jennifer, córki: Sophia, Sistine i Scarlet, a także brat Frank – muzyk i kompozytor.
Franciszek, witając gościa, spontanicznie powiedział: „Jestem wielkim fanem!”. Dodał też, że całe jego pokolenie dorastało razem z filmami Stallone’a. Spotkanie to stało się nie tylko wydarzeniem medialnym, ale też symbolicznym świadectwem – przypieczętowaniem duchowej przemiany znanego aktora.
„Chcę iść tą drogą do końca”
Dziś Sylvester Stallone nie wstydzi się mówić o swojej wierze. W dniu swoich 78. urodzin podkreślił: „Ważne są nasze chrześcijańskie korzenie. To droga, którą chcę podążać do końca. Mam nadzieję, że moja rodzina i moi przyjaciele także wytrwają na tej – czasem wyboistej – drodze”.
Jego historia przypomina, że nawet ci, którzy przez lata oddalali się od Boga, mogą odnaleźć drogę powrotną. Bo Bóg, jak pokazuje życie Stallone’a, nigdy nie przestaje czekać.
Iwona Flisikowska - "aleteia.pl"

Trzy hebrajskie słowa, które powinien znać każdy chrześcijanin
Znajomość niektórych terminów hebrajskich może przynieść chrześcijanom wiele korzyści. Pozwala na pogłębione zrozumienie genezy i kontekstu kulturowego tekstów będących fundamentem naszej wiary.
Jezus poliglota?
Najprawdopodobniej językiem ojczystym Jezusa był aramejski, język powszechnie używany w regionie Palestyny w I wieku. Ten język semicki, blisko spokrewniony z hebrajskim, jest nadal używany przez społeczności chrześcijańskie i żydowskie w Iraku, Syrii, Iranie, Turcji, Armenii, Azerbejdżanie, a nawet w Rosji. Ponieważ aramejski był używany w codziennych rozmowach, handlu i interakcjach społecznych w czasach Jezusa, historycy zakładają, że dorastał On mówiąc tym właśnie językiem w swojej rodzinie i społeczności.
Jest jednak również prawdopodobne, że Jezus znał język hebrajski. Hebrajski był językiem tekstów religijnych i obrzędów, a Jezus, wychowany w pobożnej żydowskiej rodzinie, znał hebrajskie Pisma i uczestniczył w hebrajskich praktykach religijnych.
Jakimi językami mówił Jezus? Biblista wyjaśnia
Ponadto, ze względu na rzymską okupację regionu, prawdopodobne jest, że Jezus miał kontakt z językiem greckim. Greka była lingua franca wschodniego obszaru Morza Śródziemnego, wykorzystywanym w handlu i administracji. Wpływ kultury i języka greckiego w tamtych czasach oznacza, że Jezus i jego uczniowie spotykali osoby mówiące po grecku i możemy zakładać, że sami umieli porozumiewać się w tym języku. Wszystkie Ewangelie zostały napisane w języku greckim.
Chociaż aramejski był prawdopodobnie głównym językiem Pana Jezusa, jego znajomość hebrajskiego i potencjalnie greckiego zapewniły mu szerszy kontekst językowy, umożliwiając kontakt z wieloma osobami i społecznościami podczas ziemskiej posługi. Jest to jeden z powodów, dla których znajomość niektórych terminów hebrajskich może przynieść chrześcijanom wiele korzyści. Pozwala na pogłębione zrozumienie genezy i kontekstu kulturowego tekstów będących fundamentem naszej wiary. Hebrajski jest językiem, w którym napisano znaczną część Starego Testamentu. Zawarte w nim unikalne niuanse językowe i spojrzenie teologiczne niekiedy giną w tłumaczeniu. Zapoznając się z (przynajmniej niektórymi) hebrajskimi słowami i pojęciami, chrześcijanie mogą zyskać pełniejsze zrozumienie biblijnych narracji, tematów teologicznych i kontekstu historycznego, które kształtują ich wiarę. Oto trzy ważne słowa z języka hebrajskiego, które winien znać każdy chrześcijanin:
Elohim
W Biblii hebrajskie słowo Elohim często tłumaczone jest jako „Bóg” (lub „Bogowie”). Do pewnego stopnia jest to poprawne. Słowo to jest liczbą mnogą rzeczownika Eloah. Niekiedy w Biblii Elohim odnosi się do konkretnych bóstw innych narodów lub do wielu bóstw w ogólności. W innych miejscach jest ono jednym z głównych imion Boga i w tym właśnie znaczeniu jest najczęściej używane w Biblii hebrajskiej. Nazywanie Boga Elohim ukazuje Jego najwyższy autorytet, moc i wszechwładzę.
2
Ruach HaKodesh
Hebrajskie wyrażenie Ruach HaKodesh tłumaczy się jako Duch Święty. Tak w Biblii hebrajskiej, jak i w Nowym Testamencie, Ruach HaKodesh nieodmiennie odnosi się do Ducha Bożego. Pojęcie to oznacza Bożą obecność i moc w świecie i w życiu wiernych poprzez Boską inspirację, objawienie, kierownictwo, przemienienie, i umocnienie do służby duchowej.
3
Kippur
Hebrajski termin odnoszący się do pojęcia pojednania. Jom Kippur, czyli Dzień Pojednania, jest dla Żydów najświętszym dniem roku. Jest to czas postu, modlitwy i pokuty, w którym ludzie szukają przebaczenia za swoje grzechy i chcą pojednać się z Bogiem. Chociaż niektórzy autorzy rozumieją przebaczenie i pokutę jako pojęcia radykalnie odmienne, prawdą jest, że oba podkreślają ludzką (i boską) zdolność ofiar i wierzycieli do darowania przestępcom i dłużnikom wszelkich moralnych i finansowych przewin. Takie rozumienie darowania długów znajdziemy w 15. rozdziale Księgi Powtórzonego Prawa (słynne Remissionis Domini, Szmita, czy jubileusz). Znajduje ono swoje odzwierciedlenie w greckim sformułowaniu znajdującym się w oryginale Modlitwy Pańskiej („daruj nam nasze długi”, czyli kae aphes hēmin ta opheilēmata hēmōn) oraz w pierwszym kazaniu Pana Jezusa, zapisanym w Ewangelii wg św. Łukasza. W kazaniu tym Jezus rozwija w szabat w synagodze zwój księgi proroka Izajasza i zapowiada, że przyszedł ogłosić „rok łaski od Pana”, czyli rok jubileuszowy.
Znając powyższe hebrajskie wyrażenia i ich znaczenie, chrześcijanie pogłębiają znajomość Pisma Świętego i natury Boga, a także poznają historyczny i kulturowy kontekst wiary. Odkrywanie tych niuansów językowych otwiera drogę do bardziej wszechstronnego studiowania Biblii i umożliwia głębsze odniesienie się do treści, które słowa te wyrażają.
Daniel Esparza - "aleteia.pl"
Święci i błogosławieni w tygodniu
|
• |
|
|
• |
|
|
• |
|
|
• |
|
|
• |
|
|
• |
|
|
• |
|
|
• |
|
|
• |
|
|
• |
|
|
• |
|
|
• |
|
|
• |
|
|
• |