W BLASKU MIŁOSIERDZIA
4/1061 – 11 stycznia 2026 r. C.
INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA

Syn umiłowany
Spełnia się wołanie proroka Izajasza z pierwszej Pieśni o Cierpiącym Słudze Jahwe: „Oto mój sługa, którego podtrzymuję, wybrany mój, w którym mam upodobanie”.
Jezus, umiłowany Syn Ojca, zanurza się w wodach Jordanu. Zanurza się w naszym człowieczeństwie, aby nas zbawić. Namaszczony Duchem, rozpoczyna swoją publiczną działalność.
Na drogę otrzymuje słowo, które Go określa, które Go prowadzi poprzez Górę Przemienienia aż po krzyż: „Syn umiłowany”.
W scenie przemienienia będzie wołanie: „Jego słuchajcie!”. To zresztą wraca do nas przed Ewangelią, kiedy śpiewamy „Alleluja”. Otwarło się niebo i zabrzmiał głos Ojca: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie”.
Wołanie z Góry Przemienienia jest wołaniem o wiarę. Wiara rodzi się ze słuchania, a tym, co się słucha, jest Słowo Boże.
Piotr, który przybył do domu Korneliusza, mówi do nas wielce zobowiązujące zdanie: „Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu, którego Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą”.
Czy naprawdę znamy Jezusa z Nazaretu? Czy pragniemy mocy Jego Ducha?
Na mocy chrztu uczestniczymy w Jego misji proroka, kapłana i króla. Jezus namaszczony Duchem dopuszcza nas do niej, abyśmy byli prorokami, którzy mają w sobie światło Bożego Słowa i w świetle Słowa interpretują swoje życie. Abyśmy na podobieństwo Jezusa chcieli żyć dla drugiego, czyli chcieli służyć. I na podobieństwo Jezusa Kapłana pragnęli ofiarowywać swoje życie, czyli czynić je darem. Bo nikt nie żyje przecież dla siebie.
ks. Wenancjusz Zmuda – „Mateusz.pl”
Umiłowany Syn. Bóg potwierdza kim On jest
Jezus rozpoczyna publiczną działalność. Znakiem, że nie jest znikąd, a wypełnia Boży plan, jest to, że w momencie chrztu, zgodnie z zapowiedzią Izajasza, zstępuje na Niego Duch. A głos z nieba potwierdza: „Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie”.
Znamienna zmiana: już nie, jak u Izajasza Sługa, ale Syn... Bo w Jezusie sam Bóg zamieszkał wśród ludzi. Jeśli dziś chcę wiedzieć, jaki jest Bóg, jak się do nas, grzesznych ludzi odnosi, wystarczy spojrzeć na Jezusa. Tak nas traktuje, jak On traktował tych, z którymi był...
Myślę więc tylko, z kim z opowieści Ewangelii powinienem się porównywać. Może z kimś, kto chodził za Jezusem? Bo mam nadzieję, że jednak nie z ganionymi często przez Jezusa faryzeuszami i uczonymi w Piśmie, którzy grali pobożnych, ale Boga lekceważyli...
„Wiara.pl”
Ruszajmy! Miejsce chrztu Jezusa
Jego już tu nie ma. I my od chrzcielnej inicjacji musimy przejść do realizacji misji. Nauczycielskiej, kapłańskiej i pasterskiej, służebnej choć nazywanej tez królewską
Niedziela Chrztu Pańskiego roku A... Bóg zapowiedział i Bóg wypełnił. Choć minąć musiało kilkaset lat.
Zdumiewające, jak parę wieków przed przyjściem Chrystusa prorok Izajasz trafnie Go scharakteryzował. "Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zgasi knotka o nikłym płomyku" i parę innych. Bo Bóg ma wobec ludzkości swoje plany. I choć dzieje świata zdają się toczyć bardzo krętymi ścieżkami, On potrafi je wykorzystać dla swojego celu - zbawienia człowieka. Gdy nadszedł odpowiedni dla Boga moment - Żydzi czuli się upokorzeni zależnością od Rzymu, a jednocześnie Rzym, potężne imperium dawał możliwość szybkiego rozniesienia Ewangelii na spory obszar Europy, Azji i Afryki - Bóg posłał swojego Umiłowanego Syna na świat.
Chrzest Jezusa w Jordanie, różny od naszego chrztu, związane było z namaszczeniem Duchem Świętym: Jezus namaszczony przez Boga rozpoczyna swoją misję. My, w sakramencie chrztu też rozpoczynamy swoją misję. Tak, misję. Zdumiewające, jak wielu z nas ciągle czuje się PRZEDMIOTEM działań Kościoła - ewangelizacji, katechezy, sprawowanej liturgii, w której, wydaje nam się, jesteśmy tylko tłem - a jak mało czujemy się w tym wszystkim PODMIOTAMI, które uczestniczą w misji Chrystusa i Kościoła...
No i jeszcze jeden drobiazg na koniec: nie powiedziałem tego na nagraniu, a jest ciekawe. Izajasz zapowiada, że Bóg ustanowi swojego Sługę przymierzem. Dziwne, prawda? Przewidział, że nie będzie tylko zawierał przymierza, ale że będzie też ofiarą złożoną dla zawarcia tego przymierza...
Andrzej Macura – „wiara.pl”
Niedziela Chrztu Pańskiego – święto
Jakże wiele wysiłku wkładamy w to, by jakoś ułożyć sobie to nasze doczesne życie – by być zdrowym, by nie cierpieć biedy, by odnieść zawodowy sukces, by mieć wokół siebie jak najwięcej przyjaciół. Zaczynamy więc od dobrej szkoły, licznych kursów językowych czy też innych zajęć pozwalających rozwinąć posiadane talenty. Później może jakieś studia – by zdobyć odpowiednie wykształcenie. Następnie dobra praca, szczęśliwa rodzina, w końcu przychodzi odpowiedni status społeczny i materialny. Trzeba sporo poświęcenia, sporo czasu i zabiegania, by to wszystko osiągnąć.
To wszystko ma oczywiście wartość i znaczenie, o ile nie zapominamy o tym, że przede wszystkim jesteśmy dziećmi samego Boga, że jesteśmy ludźmi wierzącymi – mamy dzięki temu pewne przywileje, ale też i pewne obowiązki wobec Boga i Kościoła. I tak, gdy na świat przychodzi dziecko, od razu zaczynamy planować, kiedy przyniesiemy je do chrztu, zaczynamy szukać właściwych osób, które pełniłyby rolę rodziców chrzestnych – to jest dla nas naturalne, bo wiemy, że chrzest jest początkiem wiary, że jest początkiem życia wiecznego, jest właściwym fundamentem, na którym można budować sensowne życie.
Z drugiej zaś strony, zatrważające – albo co najmniej zastanawiające – jest to, jak wielu rodziców odkłada chrzest dziecka na później, a często w ogóle z niego rezygnuje lub po prostu zapomina. I dopiero gdy dziecko jest już nieco starsze, gdy ma przystąpić do pierwszej komunii świętej, okazuje się, że nie było ochrzczone, bo rodzice jakoś to przeoczyli. Owszem, od momentu narodzin syna czy córki rodzice chcieli dla swojego dziecka jak najlepiej – zadbali, by niczego mu nie brakowało, by czuło się bezpieczne, by rozwijało się jak najlepiej… Ale zapomnieli o najważniejszym – zapomnieli, przeoczyli, nie dopilnowali tego, by ich dziecko weszło na drogę wiary. Nie zadbali o to, co w życiu każdego chrześcijanina jest właśnie tym fundamentem.
„Ja, Pan, powołałem Cię (…), ująłem Cię za rękę i ukształtowałem, ustanowiłem Cię przymierzem dla ludzi, światłością dla narodów” (Iz 42,6) – mówi dzisiaj prorok Izajasz. Bóg powołał nas do życia, ukształtował nas. Dlatego też wszystko inne w naszym życiu traci na znaczeniu, gdy u początków naszego życia brakuje Boga, gdy brakuje wiary, gdy brakuje tego wejścia na drogę zbawienia poprzez sakrament chrztu świętego, gdy brakuje naszej ludzkiej zgody na to, by stać się – zgodnie z Bożym zamysłem – przymierzem dla ludzi, światłością dla narodów. A zatem wszelkie wysiłki podejmowane na rzecz dobrego życia – jakkolwiek rozumiemy to sformułowanie – nie mają sensu, bo przecież bez wiary zmierzamy donikąd…
Dzisiaj przeżywamy święto Chrztu Pańskiego, przywołując na pamięć chrzest Jezusa w Jordanie, Jego stanięcie w jednym szeregu z wszystkimi, którzy przyjmowali od Jana chrzest nawrócenia. To dla nas doskonała okazja do tego, by wyrazić Bogu wdzięczność za nasz chrzest, za nasz początek wiary, za nasz początek życia wiecznego. Choć zapewne, gdy każdy z nas przyjmował sakrament chrztu, nie towarzyszyły temu tak spektakularne znaki, o jakich słyszeliśmy w dzisiejszej Ewangelii, to jednak te słowa, które wypowiedziane zostały przez głos z nieba: „Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie” (Mt 3,17), dotyczą każdej i każdego z nas. W chwili chrztu Bóg powołał nas do życia we wspólnocie z sobą, zawarł z nami przymierze miłości, dając nam obietnicę zbawienia. Oczywiście, to czy z tej obietnicy skorzystamy, zależy już tylko od tego, czy naszym życiem odpowiemy na miłość Boga – a jak pisze autor Dziejów Apostolskich, miły Bogu jest „ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie” (Dz 10, 35) – czy też tej miłości zaprzeczymy.
Ten wymiar duchowy naszego życia jest nie mniej ważny, jak to wszystko, co warunkuje nasze życie doczesne, a o co z taką pieczołowitością i poświęceniem często zabiegamy. Stawajmy dziś przed Panem Bogiem z wdzięcznością za nasz chrzest, za ludzi, którzy zatroszczyli się o to, byśmy rozpoczęli życie wiary, którzy pokazali nam drogę do Boga. I prośmy, abyśmy nigdy nie zapominali o tym, że mamy zaszczyt i przywilej być umiłowanymi dziećmi Boga. Amen.
o. Arkadiusz Buszka CSsR – „redemptor.pl”
Sekretarz Prowincji Warszawskiej Redemptorystów – Warszawa
Świat tęskni za pełnią życia
A gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił na Niego (Łk 3,21n).
Scena chrztu Pana Jezusa w Jordanie nasuwa obraz z Księgi Rodzaju, gdy to nad bezmiarem wód unosił się Duch Pański. Podobnie jak przy stworzeniu świata nad wodami, w tej scenie Duch unosił się nad Jezusem. Kiedy On się pojawia, rozpoczyna się nowe życie. Chrzest w Jordanie, który dzisiaj wspominamy, odsłania prawdę o naszym nowym stworzeniu.
Obmycie, czyli to, co oznacza chrzest, było znanym rytuałem religijnym nie tylko u żydów. Wszelkie obmycia rytualne, jakich człowiek dokonywał, opierały się jednak tylko na naszej dobrej woli, były – podobnie jak chrzest Janowy – chrztem wodą. Dopiero kiedy się otwarły niebiosa, co oznaczało udzielenie Bożej łaski, na człowieka zstąpił Duch Pański.
Cały świat ze swojej natury tęskni za pełnią życia. W obliczu doświadczenia zła, cierpienia, mroków moralnych, nieustannego zagrożenia śmiercią, ta tęsknota staje się ogromnym wołaniem. W pierwszym czytaniu Izajasz zapowiada przyjście Sługi Jahwe, który ma przywrócić Boże Prawo, a przez to przywrócić pełnię życia na ziemi. Dokona się to przez zstąpienie Ducha Bożego. Przynosząc Prawo, nie niszczy, nie gwałci nikogo, szanuje wolność każdego człowieka. Wprowadza Prawo bez użycia jakiejkolwiek siły: fizycznej, psychicznej, nawet siły argumentów rozumowych, bez żadnej demagogii. Całą swoją władzę opiera na sile samego dobra i prawdy, pokładając wiarę w dobro ludzkiej wolności.
Cóż prostszego niż zmusić człowieka do uznania Boga i Jego Prawa?! Wystarczyłoby tylko, gdyby Bóg odsłonił przed nami rąbek swojej chwały. Syn Boży jednak, jak to napisał w hymnie o kenozie św. Paweł, całkowicie ogołocił samego siebie i konsekwentnie przyjął postać człowieka (zob. Flp 2,7). Zrezygnował całkowicie z użycia jakiejkolwiek zewnętrznej siły, która mogłaby zmienić człowieka. Każdy z nas jest odrębnym światem, którego nie da się zmienić z zewnątrz, ale jedynie przez Ducha – On daje życie przez wydobycie z więzów egocentryzmu, namiętności i przez otwarcie oczu na światło prawdy i miłości. Chrzest jest sakramentem tego nowego życia.
Od chrztu Jezusa w Jordanie rozpoczęła się Jego działalność publiczna, zaczęło się głoszenie królestwa Bożego, które jest królestwem Jego Ducha. Ostatecznie ten Duch zstąpił na uczniów Jezusa w dniu Zesłania Ducha Świętego i wówczas, tak jak w życiu Jezusa, rozpoczęło się głoszenie Bożego królestwa w świecie w podobnym stylu, jak to robił Jezus. Najlepiej wypowiedział to św. Paweł w Liście do Koryntian:
Tak też i ja przyszedłszy do was, bracia, nie przybyłem, aby błyszcząc słowem i mądrością, głosić wam świadectwo Boże. Postanowiłem bowiem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego. I stanąłem przed wami w słabości i w bojaźni, i z wielkim drżeniem. A mowa moja i moje głoszenie nauki nie miały nic z uwodzących przekonywaniem słów mądrości, lecz były ukazywaniem ducha i mocy, aby wiara wasza opierała się nie na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej (1 Kor 2,1–5).
Misja Chrystusa w ten sposób kontynuowana jest na świecie aż po jego krańce. Sam Chrystus był posłany jedynie do owiec, które poginęły z domu Izraela (Mt 15,24). Natomiast swoim uczniom dał polecenie:
Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego (Mt 28,19).
Uczniowie zaniosą chrzest w Duchu po krańce świata, aby odnowić życie tych, którzy poginęli.
Fragment książki „Rozważania liturgiczne. Tom 1 (Adwent i Boże Narodzenie)”
Włodzimierz Zatorski OSB (ur. 1953) benedyktyn, fizyk, teolog, filozof.

Lot ku szczytom - św. Grzegorz z Nyssy
Dusza uwolniona od ciężaru namiętności wznosi się lekkim i szybkim lotem ku najwyższym szczytom, ku coraz wyższym wierzchołkom – głosił Grzegorz z Nyssy.
Było nas trzech, w każdym z nas inna krew, ale jeden przyświecał nam cel. Te słowa „Perfectu” mogliby spokojnie powtórzyć Ojcowie Kapadoccy, czyli trójka wybitnych pisarzy kościelnych (tzw. Ojców Kościoła) z IV wieku, pochodzących z Kapadocji (dzisiejsza Turcja). Byli to św. Bazyli Wielki i jego młodszy brat św. Grzegorz z Nyssy oraz św. Grzegorz z Nazjanzu. Łączyły ich nie tylko sprawy duchowe, ale także serdeczna przyjaźń. W kalendarzu zakonnym przypada dziś wspomnienie św. Grzegorza z Nyssy.
Grzegorz urodził się w 335 roku. Idąc śladami ojca, został retorem. Po śmierci żony, pod wpływem swojego przyjaciela, wstąpił do klasztoru założonego przez starszego brata. Stamtąd powołano go na biskupa Nyssy i nazwa tego miasta przylgnęła odtąd do jego imienia (nie należy mylić z Nysą na Śląsku). Okazał się jednak dość nieudolnym biskupem. Zasłynął nade wszystko jako żarliwy kaznodzieja i obrońca wiary Kościoła przed herezjami. Uczestniczył w Soborze w Konstantynopolu (381 r.), na którym razem z Grzegorzem z Nazjanzu domagał się uzupełnienia Nicejskiego Wyznania Wiary o prawdę dotyczącą Ducha Świętego. Pozostawił po sobie wiele pism teologicznych, mistycznych i komentarzy biblijnych.
Św. Grzegorz z Nyssy uważany jest za jednego z ojców mistyki chrześcijańskiej. Opisał drogę mistycznego poznania Boga, która polega na wznoszeniu się duszy aż do bezpośredniego oglądania Stwórcy. Celem mistyki jest upodobnienie się człowieka do Boga. „Dusza uwolniona od ciężaru namiętności, wznosi się lekkim i szybkim lotem ku najwyższym szczytom, ku coraz wyższym wierzchołkom – o ile tylko nic nie wstrzyma jej biegu – na mocy siły przyciągania, jaką dobro oddziałuje na tych, którzy się go trzymają”.
Nie warto „zatrzymywać się na tym, co już się pojęło, lecz wciąż i nieustannie poszukiwać więcej, niż się pojęło”. „Kto pragnie oglądać Boga – pisał – zobaczy Upragnionego, nieustannie postępując za Nim, a oglądanie Jego oblicza jest nieprzerwanym podążaniem drogą do Niego”. Św. Grzegorz dał podstawy tzw. teologii negatywnej, która akcentuje, że Bóg pozostaje w swej istocie niepoznawalny. Wejście Mojżesza w obłok było dla niego symbolem tej prawdy, że poznanie Boga dokonuje się nie tylko w świetle, ale także w duchowej ciemności.
Ciekawe, choć kontrowersyjne poglądy Grzegorza dotyczą spraw ostatecznych. Pisał o odnowieniu wszystkiego na końcu czasów. Uważał, że kary piekielne nie są wieczne, ale czasowe, a ich celem jest poprawa potępionego. Głosił odważną nadzieję (nie doktrynę!), że nawet szatan znajdzie ostatecznie drogę do pojednania z Bogiem.
Grzegorz z Nyssy – podobnie jak inni Ojcowie Kościoła – czerpał ze skarbca kultury helleńskiej. Z filozoficznej myśli antyku brali to, co pomagało im wyrazić wiarę opartą na Biblii. Posługiwali się rozumem, a jednocześnie odwoływali się do doświadczeń mistycznych. Ich pisma dowodzą, że droga rozumu i droga głębokiej modlitwy w dochodzeniu do Boga są sobie bliższe, niż się z pozoru wydaje.
ks. Tomasz Jaklewicz – „wiara.pl”

Jak matki przeżywają codziennie miłosierdzie
Czy wiesz, że matki każdego dnia dokonują uczynków miłosierdzia? Odkryj, jak te proste działania ujawniają miłość Boga.
Słyszałaś kiedyś, że macierzyństwo jest darem? Ale to nie tylko to, jest to dar, który kobieta otrzymuje z natury, przejawiający się na różne sposoby, a jednym z nich są uczynki miłosierdzia.
W tym artykule przyjrzymy się bliżej kilku przykładom z życia codziennego, ponieważ jeśli zwrócimy uwagę na to, co nas otacza, możemy dostrzec dar miłości w objęciach i przykładzie naszej mamy.
Uczynki miłosierdzia względem ciała:
1. Nakarmić głodnego
Matki dbają o to, aby ich rodziny były nakarmione, troszcząc się o ich dobre samopoczucie. Nawet gdy są zmęczone, priorytetowo traktują to, aby na stole nie zabrakło posiłku.
2. Napoić spragnionych
Ile razy mamy pytają nas, czy piliśmy wodę w ciągu dnia? Dbają o to, abyśmy byli nawodnieni. Przypominają nam, abyśmy zabierali ze sobą butelkę wody, soku lub mleka, gdziekolwiek się udajemy.
mamás-mom
maxim ibragimov | Shutterstock
3. Oblekać nagiego
Pomagają nam chronić naszą godność, ubierając nas. Bez względu na wiek swoich dzieci, widzą, jakie ubrania są potrzebne lub najlepiej na nas leżą. Kupują ubrania, szyją je i/lub przekazują je dalej, dbając o to, aby nikt nie był pozbawiony opieki.
4. Przyjmować pielgrzymów
Tam, gdzie jest jedynie budynek, matki tworzą prawdziwy dom. Nadają mu przytulny charakter, który doceniają nie tylko dzieci, ale także przyjaciele, kuzyni i siostrzeńcy, którzy szukają schronienia z szerokim uśmiechem i sercem.
5. Odwiedzać chorych
Kto jako pierwszy martwi się grypą lub problemami żołądkowymi? Tak, to właśnie matki. Towarzyszą chorym podczas choroby, podają lekarstwa i obserwują objawy.
6. Odwiedzać więźniów
Chociaż nie możemy nadać temu wyrażeniu dosłownego znaczenia, można je również odnieść do sytuacji, w której matki pomagają swoim dzieciom, gdy czują się one ograniczone lub uwięzione w pewnych trudnościach i kryzysach. W takich momentach towarzyszą im i korygują ich zachowanie.
7. Enterrar a los muertos
W obliczu straty członka rodziny jedną z najsilniejszych ostoi w tym momencie jest mama. Uczy ona, jak pożegnać się z miłością i podaje rękę, aby pocieszyć w smutku.
Uczynki miłosierdzia względem duszy:
8. Nauczać tych, którzy nie wiedzą
Naszymi pierwszymi nauczycielkami są nasze mamy. One uczą nas swoim przykładem, jak żyć, jak mówić, jak chodzić i jak reagować w określonych sytuacjach. A wszystko to robią z ogromną cierpliwością.
9. Udzielać dobrych rad tym, którzy ich potrzebują
Nie ma nic lepszego niż dobra rada matki. One nas słuchają i wiedzą, co nam powiedzieć w chwilach, kiedy czujemy się źle lub nie wiemy, jaką decyzję podjąć.
10. Poprawiać tych, którzy popełniają błędy
Ile razy popełniliśmy błędy na naszej drodze? Jest to nieuniknione, ale matki, zauważając to, poprawiają nas z miłością, dbając o nasze dobro. Nawet w momentach, kiedy czujemy, że są niesprawiedliwe, one wiedzą, co jest najlepsze, dzięki swojemu doświadczeniu.
11. Wybaczać zniewagi
Mamy uczą nas przepraszać, gdy ktoś nas obraża. Ale dzieci również mogą nieświadomie obrazić mamę, a one potrafią wybaczać.
12. Pocieszać smutnych
Kiedy jesteśmy smutni, nasze mamy to zauważają. Czasami nie trzeba im nic mówić, ponieważ one same wiedzą, że coś jest nie tak z naszym zachowaniem. Słuchają, przytulają i modlą się za nasze cierpienia.
13. Cierpliwie znosić wady bliźnich
My, dzieci, nie jesteśmy idealni, chociaż czasami wydaje nam się, że jest inaczej. Mamy wady lub robimy rzeczy, które męczą mamy. A one, z całą miłością i cierpliwością, znoszą je.
14. Modlić się za żywych i zmarłych
Jak myślisz, kto ciągle wymienia twoje imię, trzymając w ręku różaniec? Mamy powierzają życie swoich dzieci Bogu. Modlą się o ich radości, troski i aspiracje.
Jak widzimy, matki są obecnością miłości Boga w naszym życiu. Odzwierciedlają one kobiece oblicze Stwórcy, które sprawia, że czujemy się kochani i otoczeni opieką. Dlatego każdy dzień jest okazją, aby podziękować naszym matkom za wszystko, co dla nas robią.
Artykuł jest tłumaczeniem z hiszpańskiego wydania Aletei.
„Liczyła się każda sekunda”. Matka uratowała 22 dzieci z płonącego autobusu szkolnego
Yohana Rodríguez – „aleteia.pl” – przekład z hiszpańskiego wydania
Święci i błogosławieni w tygodniu
NIEDZIELNA EUCHARYSTIA W KOŚCIOŁACH W OKOLICY
Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach
niedziele i święta: 6.30, 8.00, 9.30, 11.00, 12.30 (oprócz VII i VIII), 16.00, 19.00,
dni powszednie – 7.00, 7.30, 18.00.
Parafia Matki Bożej Pocieszenia, ul. Bulwarowa 15a
niedziele i święta: 7:00, 8:30, 10:00, 11:30, 13:00, 18:00, 20:00
dni powszednie: 7:00, 15:00, 18:00
Parafia Matki Bożej Częstochowskiej, os. Szklane Domy 7,
niedziele i święta: 6:30, 8:00, 9:30, 11:00, 12:30, 17:00 (oprócz VII i VIII),
19:00 (oprócz VII i VIII), 20:30
dni powszednie: 6:30, 8:00, 18:00
Parafia Matki Bożej Królowej Polski, Arka Pana, ul. Obrońców Krzyża 1
niedziele i święta: 6:30, 8:00, 9:30, 11:00, 12:30, 16:00, 17:30, 19:00,
dni powszednie: 6:00, 6:30, 7:00, 7:30, 8:00, 11:00, 18:00
Bazylika Krzyża św. - klasztor
(pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Wacława)
niedziele i święta: 06.30, 08.00, 09.30, 11.00, 12.30, 14.00 (oprócz VII i VIII)
dni powszednie: 06.30, 07.30, 08.30, 16.00 (w piątki), 18.00.
Parafia św. Bartłomieja Apostoła, Mogiła, ul. Klasztorna 11,
niedziele i święta: 6:30, 8:00, 9:30, 11:00, 12:30, 14:00 (oprócz VII, VIII), 16:30, 18:00
dni powszednie: 6:00, 7:00 (oprócz VII i VIII), 7:30, 8:30, 18:00
Parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa, os. Teatralne,
niedziele i święta: 7:00, 8:30, 10:00, 11:30, 13:00 (oprócz VII i VIII), 18:00, 19:30
dni powszednie: 6:30 (oprócz VII i VIII), 7:00, 18:00
Parafia św. Stanisława Biskupa Męczennika, Kantorowice 122,
niedziele i święta: 9:00, 11:00, 18:00, dni powszednie: 8:00, 17:00, (18.00- lato)
Parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa, os. Lubocza,
niedziele i święta: 8:00, 10:30, 17:00, dni powszednie: 7:00, 17:00
Parafia Matki Bożej Wspomożenia Wiernych, Prusy,
niedziele i święta: 7:30, 9:30, 11:30,
dni powszednie: 18:00 (pon., śr., pt.), 6:30 (wt., czw., sob.)
Parafia św. Maksymiliana Marii Kolbego, Mistrzejowice,
niedziele i święta: 6:30, 8:00, 9:30, 10:30, 11:00, 13:00, 17:00, 19:00
dni powszednie: 6:30, 7:00, 7:30, 18:00
NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:
strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl