W BLASKU MIŁOSIERDZIA
2/1059 – 4 stycznia 2026 r. C.
INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA
II NIEDZIELA
PO NARODZENIU PAŃSKIM (rok A)
4 stycznia 2026 r.
Czytania:
Pierwsze czytanie: Syr 24,1-2.8-12
Psalm: Ps 147B
Drugie czytanie: Ef 1,3-6.15-18
Ewangelia: J 1,1-18
Ewangelia:
J 1, 1-18 - Słowo stało się ciałem
✠ Słowa Ewangelii według Świętego Jana
Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało.
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła.
Pojawił się człowiek posłany przez Boga, Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz został posłany, aby zaświadczyć o światłości.
Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi.
Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili.
A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy.
Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: «Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie».
Z Jego pełności wszyscy otrzymaliśmy – łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało dane za pośrednictwem Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa.
Boga nikt nigdy nie widział; ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył.
Komentarz do czytań:
Co jest głównym tematem czytań tej niedzieli? Nie od razu rzuca się to w oczy. Ale jak się przyjrzeć, robi się to oczywiste. To odwołanie się do istniejącego „od początku” Bożego planu. Planu zbawienia.
Jeszcze raz spoglądamy na Boga zakochanego w swoim stworzeniu. Spowiadam się Bogu Wszechmogącemu i wam, bracia i siostry... Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina. Dołujące? Gdybyśmy myśleli o Bogu jak o kimś, kto tylko stawia wymagania - zapewne tak. Ale Bóg kocha. Stawiając wymagania jednocześnie bardzo człowieka kocha. I nie są to puste słowa, zapewnienia bez pokrycia. Jemu naprawdę na każdym z nas zależy. Przecież powołał nas do istnienia. Jak można nie kochać swoich dzieci, których istnienie się zaplanowało, których się chciało? A Bóg chciał naszego istnienia, choć zanim się poczęliśmy, znał wszystkie nasze grzechy... Widać mimo wszystko Mu się podobamy.
Oczywiście Bóg nie kocha grzechu. Kocha nas. I próbuje nas, wolnych ludzi, przekonać do tego, byśmy grzech też uznali za nadgniłe, robaczywe jabłko. Próbuje nas przemienić tak, byśmy w niebie mogli być naprawdę szczęśliwi.
Światło nigdy nie przegrywa z ciemnością. Zauważyliście? W Bogu, dzięki Bogu, wszelkie zło zostanie kiedyś przezwyciężone. Warto patrzyć na wszystko w prawdzie: widzieć, owszem, zło, ale dostrzegać też dobro. Bo jest go w świecie niemało.
W dzisiejszym numerze
- W Jakubie rozbij namiot, w Izraelu obejmij dziedzictwo
- W Jakubie rozbij namiot, w Izraelu obejmij dziedzictwo
- Światłość w ciemności świeci
- Więcej niż powrót
- Jeżeli tak bardzo nas umiłował
- Święci i błogosławieni w tygodniu
W Jakubie rozbij namiot, w Izraelu obejmij dziedzictwo
"W Jakubie rozbij namiot, w Izraelu obejmij dziedzictwo". Nieustannie wraca się w doświadczeniu Biblijnym do wyjścia z Egiptu, do przejścia pustyni, do Bożej opieki, do Namiotu Spotkania.
Jakże inaczej konfrontuje się to słowo, kiedy sięga się po dosłowne tłumaczenie: "Słowo stało się ciałem i rozbiło namiot pomiędzy nami".
Jezus pielgrzym, Ten, w którego ranach jest dla nas uzdrowienie, zaprasza nas, abyśmy się narodzili do życia z wiary. I to jest też niezwykły sens tego przepięknego hymnu o Logosie, o Słowie. Abyśmy się stali dziećmi Bożymi, którzy wierzą w imię Jezusa, "którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili.
Rodzić się z Boga i rodzić innych dla Boga – to jest niezwykłe doświadczenie, patrzeć, jak ktoś rodzi się dla Boga na naszych oczach. I to jest wyzwanie do mojego i Twojego nawrócenia.
ks. Wenancjusz Zmuda – „Mateusz.pl”
Światłość w ciemności świeci
Chyba każdy z nas wie, jak to jest, kiedy zabraknie światła, kiedy jest zupełnie ciemno… Można się o tym przekonać, gdy zabraknie prądu albo po prostu w nocy – każdej nocy. Nie jest to raczej miłe doświadczenie, zwłaszcza gdy jest się samemu. Człowiek w ciemności czuje się mniej pewny, mniej bezpieczny, odruchowo szuka jakiegokolwiek źródła światła. To światło, gdy tylko się pojawi, automatycznie daje poczucie bezpieczeństwa i pewności: wiemy, gdzie jesteśmy, co wokół nas się dzieje, kogo mamy obok siebie… Lęk znika albo przynajmniej staje się mniejszy.
Dzisiejszy fragment Ewangelii mówi właśnie o światłości, o świetle. Jednak nie o takim świetle, które pojawia się dzięki żarówce czy świeczce – mówi o światłości prawdziwej. Może więc istnieć także światłość nieprawdziwa. Czy to znaczy, że światło, którym oświetlamy sobie otoczenie, nie jest prawdziwe? Nie. Nie o to tu chodzi – to tylko pewien obraz. Ta światłość prawdziwa to Chrystus, który „oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi” (J 1,9). Jako chrześcijanie zwykle tuż po narodzinach zostajemy ochrzczeni; otrzymujemy życie, które zostaje napełnione światłością – tą światłością, której żadna ciemność nie może pokonać. To życie wypływa z Chrystusa, dlatego jest pełne łaski i prawdy. Dlatego też wszelkie dobre czyny pełnione przez nas ze względu na Chrystusa mogą stawać się światłem rozpraszającym mroki zła, grzechu i nienawiści, których tak wiele jest w świecie.
Wiemy już, czym jest światłość prawdziwa. Czym więc może być światłość nieprawdziwa? Jest ona przeciwieństwem życia w łasce i w łączności z Chrystusem, czyli życiem w grzechu, oddaleniem się od Boga i Kościoła. Można ją porównać na przykład do wybuchu bomby atomowej. Taka bomba daje chwilowy, oślepiający rozbłysk i ogromną ilość światła, ale jednocześnie niesie ze sobą śmierć i zniszczenie. Podobnie bywa z grzechem. Bardzo często jawi się on jako przyjemność, coś pozornie dobrego i atrakcyjnego, a czasem nawet jako właściwy wybór – a w rzeczywistości niesie ze sobą bardzo poważne konsekwencje i fatalne skutki. Niszczy nasze życie duchowe, osłabia łączność z Jezusem – tą światłością prawdziwą – a nierzadko także relacje z innymi ludźmi…
Nie zawsze łatwo jest rozpoznać, co jest dobrą, prawdziwą światłością, a co fałszywym, złudnym światłem. Warto jednak czasem zadać sobie pytanie, czy to, co za chwilę powiem lub zrobię, przyniesie dobro mojemu otoczeniu i pomoże rozproszyć mroki trudności, wątpliwości i lęku, czy też będzie jak taka bomba atomowa: wprawdzie może da mi dużo „światła”, może będzie ładne, ciekawe, a nawet efektowne, ale w rzeczywistości przyniesie wiele szkód.
Światłość, o której dziś słyszymy, pojawia się już przy stworzeniu świata. Gdy czytamy Prolog, czyli pierwsze słowa Ewangelii według św. Jana, na myśl przychodzą także pierwsze słowa Księgi Rodzaju. Tam również jest mowa o początku i o światłości. Pierwszym bowiem dziełem Boga była właśnie światłość. Co więcej, Bóg uznał ją za dobrą. Bez niej panowałyby ciemność i bezład. To nie jest przypadek. Św. Jan celowo używa takiego obrazu, aby ukazać, że Chrystus istniał od początku, a nawet przed stworzeniem świata, i że to dzięki Niemu na świecie pojawiła się nadzieja dla ludzi – światłość dobra, której żadna ciemność nie jest w stanie pokonać.
Skoro mamy tak wielką światłość, mamy także nadzieję, a nawet pewność, że ostatecznie zatriumfuje dobro, a nie zło. Potrzebna jest jednak nasza współpraca, bo wciąż jest wiele osób, które nie znają tego światła, do których ono jeszcze nie dotarło. Bądźmy więc źródłami światła w świecie: jak latarka w ciemnym korytarzu, jak płomyk w ciemnej nocy. W ten sposób będziemy dawać innym nadzieję i radość pośród życiowych ciemności i trudności.
Jest to możliwe tylko wtedy, gdy będziemy zbliżać się do Jezusa, który przychodzi do nas poprzez słuchanie i czytanie słowa Bożego oraz przez przyjmowanie sakramentów, zwłaszcza Komunii Świętej. Wówczas Jezus prawdziwie w nas mieszka, a my świecimy Jego światłem.
Niech przykładem będzie dla nas św. Jan Chrzciciel, który dawał świadectwo o tej światłości – o Chrystusie – i dzięki któremu wiele osób Go poznało. Nie bójmy się świadczyć o swojej wierze i bądźmy dla świata źródłem światła i nadziei. Czy chcemy być po tej dobrej, jasnej stronie – jako źródła chrześcijańskiej radości i nadziei – czy po stronie złej i ciemnej, pełnej niepewności i lęku? Wybór ostatecznie należy do każdego z nas. Prośmy codziennie Chrystusa, aby kierował naszym życiem i nie pozwolił nam zatonąć w ciemnościach grzechu. Amen.
o. Grzegorz Pruś CSsR
Redemptorysta Prowincji Warszawskiej, duszpasterz oraz katecheta w Parafii Matki Bożej Królowej Polski
(Sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy) – Elbląg
Więcej niż powrót
Zdaje nam się, że czas biegnie z ustalonej przeszłości w niepewną przyszłość. Nie wiemy, co przyniesie jutro, ale doświadczenie nauczyło nas, że osiągnięcia wymagają czasu; że to, co wielkie, jest poprzedzone tym, co małe. By nauczyć się obcego języka, potrzeba wielu miesięcy. Żeby zdobyć wykształcenie, potrzeba lat, a jeszcze więcej, by zdobyć potrzebne w życiu doświadczenie. Osiągnięcie wiąże się z czekaniem na to, co ma nadejść, czego jeszcze nie ma i co wymaga wysiłku. To, czym dysponujemy – jak choćby właśnie zdolność mowy – wymagało milionów lat ewolucji życia organicznego i miliardów lat ewolucji wszechświata. A jednak nikt lepiej niż my nie pojmuje kruchości wszystkiego, co upływ czasu nam oferował.
Jak więc my, ludzie epoki rozwoju i zniszczenia, mamy uwierzyć, że „Na początku było Słowo”? Że – jak mówi mądrość – „Przed wiekami, na samym początku mnie stworzył i już nigdy istnieć nie przestanę”? Że Bóg i Ojciec „wybrał nas przed założeniem świata”?
Słowo Boże nawraca nasze myślenie. Strzałka czasu nie biegnie w ciemną i chłodną przyszłość. Bieg dziejów nie jest ciągłym rozrzucaniem gwiezdnego pyłu w otchłań niepewności. Czas jest drogą powrotu do tego, co było na początku. To, co nadchodzi – Ten, na którego czekamy, jest Tym, który był na początku. Czas jest powrotem do tego, przez którego wszystko się stało. Choć jeszcze czekamy, wiemy, że „Ten, który po mnie idzie (…) był wcześniej ode mnie”.
Paweł Jamróz OP - „wdrodze.pl”
Jeżeli tak bardzo nas umiłował
Jeżeli zatem Bóg tak bardzo nas umiłował, że Syna swego Jednorodzonego dał, abyśmy żyli, czy miałby nas potępić i oddać Złemu? 2. Niedziela po Narodzeniu Pańskim, rok A Syr 24,1–2.8–12; Ef 1,3–6.15–18; J 1,1–18
Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa (J 1,17).
Tymi słowami św. Jan Chrzciciel wypowiada, na czym polega różnica pomiędzy religią żydowską a chrześcijaństwem. Podobna różnica istnieje pomiędzy chrześcijaństwem i innymi religiami. Zasadniczo religie przekazują mądrość Bożą, prawo moralne, zasady, dzięki którym człowiek może prawdziwie żyć. Jednak grzech mieszkający w nas czyni to wszystko niemożliwym do wypełnienia. Aby osiągnąć to, o czym mówi religia, potrzebna jest moc – Boża łaska.
Dzisiejsze czytania ściśle wiążą ze sobą łaskę i prawdę, co dla nas brzmi nieco dziwnie, bo łaska i prawda wydają się zupełnie różnymi pojęciami, odnoszącymi się do odmiennych zagadnień. Łaskę najczęściej kojarzymy z darem Bożym, który umożliwia osiągnięcie lub zrealizowanie czegoś. Zatem wiążemy łaskę raczej z mocą, zdolnością, sprawnością. Natomiast prawda jest dla nas zgodnością naszych myśli z rzeczywistością, do której się one odnoszą.
Nieco inaczej rozumiane są te pojęcia w języku biblijnym. Prawda przede wszystkim odnosi się do tego, na czym można się oprzeć, czemu można zawierzyć. Prawdą jest orędzie, na którym – jeżeli mu zawierzymy – nie zawiedziemy się i osiągniemy to, co ono obiecuje. Łaska natomiast to przede wszystkim miłość życzliwości, którą Bóg nam ofiarował i nawet zaprzysiągł w przymierzu. W ten sposób przymierze jest tym, co łączy łaskę i prawdę. Prawdą w przymierzu z Bogiem jest Jego miłość względem nas. Na tej miłości możemy się oprzeć i jej zaufać. Jest niezawodna. A ona właśnie jest Bożą łaską względem nas. Najpełniej objawiła się w Osobie Jezusa Chrystusa, który jest narodzonym w ludzkiej postaci Bożym Synem. Przez to narodzenie Bóg stał się naszym Bratem, naszym najbliższym krewnym, czyli Goel! Oznacza to, że zobowiązał się wybawić nas z niewoli. Wziął na siebie wszystkie nasze grzechy i ich konsekwencję – śmierć, aby nas z nich uwolnić. W ten sposób w Nim otrzymujemy wszelką łaskę, wszelkie obdarowanie, o czym pisze św. Paweł w dzisiejszym drugim czytaniu.
Jeżeli zatem Bóg tak bardzo nas umiłował, że Syna swego Jednorodzonego dał, abyśmy żyli, czy miałby nas potępić i oddać Złemu? Jest to niemożliwe! Na tym polega wspaniałe orędzie Ewangelii. W nim zawiera się nadzieja naszego życia, dlatego zgłębienie jej jest samą mądrością. Nie ma dla nas niczego ważniejszego. Święty Paweł modli się o to, byśmy ją poznali i coraz bardziej zgłębiali. Kiedy wnikamy w tę tajemnicę, otwierają się przed nami jeszcze większe, wręcz niewyobrażalne prawdy:
Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec
Pana naszego Jezusa Chrystusa,
który napełnił nas
wszelkim błogosławieństwem duchowym
na wyżynach niebieskich w Chrystusie.
W Nim bowiem wybrał nas
przed założeniem świata,
abyśmy byli święci i nieskalani
przed Jego obliczem (Ef 1,3n).
Okazuje się, że Bóg umiłował nas jeszcze przed założeniem świata! Wybrał nas, zanim zaistnieliśmy, do szczególnej bliskości ze sobą! Wszystko to z miłości i dla miłości. Te prawdy nas przerastają i powalają swoją głębią. Możemy wobec niej stanąć w zachwycie i pozwolić się jej ogarnąć. Oby modlitwa, jaką św. Paweł wypowiada na końcu dzisiejszego drugiego czytania, wypełniła się w nas:
Proszę w nich, aby Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam ducha mądrości i objawienia w głębszym poznawaniu Jego samego. Niech da wam światłe oczy serca, tak byście wiedzieli, czym jest nadzieja waszego powołania, czym bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych (Ef 1,17n).
Fragment książki „Rozważania liturgiczne. Tom 1 (Adwent i Boże Narodzenie)”
Włodzimierz Zatorski OSB – „wiara.pl”
- benedyktyn, fizyk, teolog, filozof.
Święci i błogosławieni w tygodniu
|
• |
|
|
• |
|
|
• |
|
|
• |
|
|
• |
|
|
• |
|
|
• |
|
|
• |
|
|
• |
|
|
• |
|
|
• |
|
|
• |
|
|
• |
|
|
• |
|
|
• |
|
|
• |
|
|
• |
|
|
• |
|
|
• |
|
|
• |
|
|
• |
|
|
• |
|
|
• |
|
|
• |
|
|
• |
|
|
• |
|
|
• |
NIEDZIELNA EUCHARYSTIA W KOŚCIOŁACH W OKOLICY
Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach
niedziele i święta: 6.30, 8.00, 9.30, 11.00, 12.30 (oprócz VII i VIII), 16.00, 19.00,
dni powszednie – 7.00, 7.30, 18.00.
Parafia Matki Bożej Pocieszenia, ul. Bulwarowa 15a
niedziele i święta: 7:00, 8:30, 10:00, 11:30, 13:00, 18:00, 20:00
dni powszednie: 7:00, 15:00, 18:00
Parafia Matki Bożej Częstochowskiej, os. Szklane Domy 7,
niedziele i święta: 6:30, 8:00, 9:30, 11:00, 12:30, 17:00 (oprócz VII i VIII),
19:00 (oprócz VII i VIII), 20:30
dni powszednie: 6:30, 8:00, 18:00
Parafia Matki Bożej Królowej Polski, Arka Pana, ul. Obrońców Krzyża 1
niedziele i święta: 6:30, 8:00, 9:30, 11:00, 12:30, 16:00, 17:30, 19:00,
dni powszednie: 6:00, 6:30, 7:00, 7:30, 8:00, 11:00, 18:00
Bazylika Krzyża św. - klasztor
(pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Wacława)
niedziele i święta: 06.30, 08.00, 09.30, 11.00, 12.30, 14.00 (oprócz VII i VIII)
dni powszednie: 06.30, 07.30, 08.30, 16.00 (w piątki), 18.00.
Parafia św. Bartłomieja Apostoła, Mogiła, ul. Klasztorna 11,
niedziele i święta: 6:30, 8:00, 9:30, 11:00, 12:30, 14:00 (oprócz VII, VIII), 16:30, 18:00
dni powszednie: 6:00, 7:00 (oprócz VII i VIII), 7:30, 8:30, 18:00
Parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa, os. Teatralne,
niedziele i święta: 7:00, 8:30, 10:00, 11:30, 13:00 (oprócz VII i VIII), 18:00, 19:30
dni powszednie: 6:30 (oprócz VII i VIII), 7:00, 18:00
Parafia św. Stanisława Biskupa Męczennika, Kantorowice 122,
niedziele i święta: 9:00, 11:00, 18:00, dni powszednie: 8:00, 17:00, (18.00- lato)
Parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa, os. Lubocza,
niedziele i święta: 8:00, 10:30, 17:00, dni powszednie: 7:00, 17:00
Parafia Matki Bożej Wspomożenia Wiernych, Prusy,
niedziele i święta: 7:30, 9:30, 11:30,
dni powszednie: 18:00 (pon., śr., pt.), 6:30 (wt., czw., sob.)
Parafia św. Maksymiliana Marii Kolbego, Mistrzejowice,
niedziele i święta: 6:30, 8:00, 9:30, 10:30, 11:00, 13:00, 17:00, 19:00
dni powszednie: 6:30, 7:00, 7:30, 18:00
NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:
strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl