WZGÓRZA

W BLASKU MIŁOSIERDZIA

13/916       -       26 marca 2023 r. A.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

 

3

 

Niedziela, 26 marca 2023 r.

 

V niedziela

Wielkiego Postu A

 

2

 

Czytania:

Pierwsze czytanie: Iz 7,10-14

Psalm: Ps 40

Drugie czytanie: Hbr 10,4-10

Ewangelia: Łk 1,26-38

 

EWANGELIA

Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem

J 11, 1-45

Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Był pewien chory, Łazarz z Betanii, ze wsi Marii i jej siostry, Marty. Maria zaś była tą, która namaściła Pana olejkiem i włosami swoimi otarła Jego nogi. Jej to brat, Łazarz, chorował. Siostry zatem posłały do Niego wiadomość: «Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz». Jezus, usłyszawszy to, rzekł: «Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą».

A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza. Gdy posłyszał o jego chorobie, pozostał przez dwa dni tam, gdzie przebywał. Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: «Chodźmy znów do Judei».

Rzekli do Niego uczniowie: «Rabbi, dopiero co Żydzi usiłowali Cię ukamienować i znów tam idziesz?»

Jezus im odpowiedział: «Czyż dzień nie liczy dwunastu godzin? Jeśli ktoś chodzi za dnia, nie potyka się, ponieważ widzi światło tego świata. Jeżeli jednak ktoś chodzi w nocy, potknie się, ponieważ brak mu światła».

To powiedział, a następnie rzekł do nich: «Łazarz, przyjaciel nasz, zasnął, lecz idę go obudzić».

Uczniowie rzekli do Niego: «Panie, jeżeli zasnął, to wyzdrowieje». Jezus jednak mówił o jego śmierci, a im się wydawało, że mówi o zwyczajnym śnie.

Wtedy Jezus powiedział im otwarcie: «Łazarz umarł, ale raduję się, że Mnie tam nie było, ze względu na was, abyście uwierzyli. Lecz chodźmy do niego».

A Tomasz, zwany Didymos, rzekł do współuczniów: «Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć».

Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarza już od czterech dni spoczywającego w grobie. A Betania była oddalona od Jerozolimy około piętnastu stadiów. I wielu Żydów przybyło przedtem do Marty i Marii, aby je pocieszyć po utracie brata.

Kiedy więc Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta więc rzekła do Jezusa: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga».

Rzekł do niej Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie». Marta Mu odrzekła: «Wiem, że powstanie z martwych w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym».

Powiedział do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?»

Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja mocno wierzę, że Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat».

Gdy to powiedziała, odeszła i przywołała ukradkiem swoją siostrę, mówiąc: «Nauczyciel tu jest i woła cię». Skoro zaś tamta to usłyszała, wstała szybko i udała się do Niego. Jezus zaś nie przybył jeszcze do wsi, lecz był wciąż w tym miejscu, gdzie Marta wyszła Mu na spotkanie. Żydzi, którzy byli z nią w domu i pocieszali ją, widząc, że Maria szybko wstała i wyszła, udali się za nią, przekonani, że idzie do grobu, aby tam płakać.

A gdy Maria przyszła na miejsce, gdzie był Jezus, ujrzawszy Go, padła Mu do nóg i rzekła do Niego: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł».

Gdy więc Jezus zobaczył ją płaczącą i płaczących Żydów, którzy razem z nią przyszli, wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: «Gdzie go położyliście?»

Odpowiedzieli Mu: «Panie, chodź i zobacz!» Jezus zapłakał. Żydzi więc mówili: «Oto jak go miłował!» Niektórzy zaś z nich powiedzieli: «Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?»

A Jezus, ponownie okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień.

Jezus powiedział: «Usuńcie kamień!» Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: «Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie».

Jezus rzekł do niej: «Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą?»

Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: «Ojcze, dziękuję Ci, że Mnie wysłuchałeś. Ja wiedziałem, że Mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie tłum to powiedziałem, aby uwierzyli, że Ty Mnie posłałeś». To powiedziawszy, zawołał donośnym głosem: «Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!» I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce przewiązane opaskami, a twarz jego była owinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: «Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić».

Wielu zatem spośród Żydów przybyłych do Marii, ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego.

 

4

 

V niedziela Wielkiego Postu....

Przyjęcie Jezusa (czyli chrzest) zaspokaja pragnienie, otwiera oczy… To przesłanie dwóch poprzednich niedziel. Dzisiejsze czytania wskazują na trzeci dar płynący ze zjednoczenia z Chrystusem – życie.

Chrystus przynosi nam nadzieję zmartwychwstania i życia. W piątą niedzielę Wielkiego Postu rozważamy śmierć, którą sprowadza grzech, ale także, by rozważamy życie, które daje nam pokuta i pełne nadziei zaufanie Chrystusowi.

Grzechy powodują śmierć i oddalają nas od źródła życia, którym obdarzył nas Bóg na chrzcie świętym. Przepraszajmy więc Boga za nasze winy, aby mieć życie ofiarowane nam przez Chrystusa.

Wskrzeszenie Łazarza to wydarzenie, które ma miejsce już niebawem przed wydarzeniami bezpośrednio poprzedzającymi śmierć i zmartwychwstanie Jezusa. Dramat Mesjasza, Syna Bożego odrzuconego przez swój naród zbliża się do końca. Podczas uroczystości poświęcenia świątyni Jezus ostatecznie ujawnia swoją godność. Na pytanie, czy jest Mesjaszem odpowiada, że powiedział, ale Mu nie uwierzyli. Że Jego czyny przecież świadczą o Nim. W odpowiedzi Żydzi chcą Jezusa ukamienować. Jezus jednak odchodzi do Zajordania, tam gdzie wcześniej chrzcił Jan Chrzciciel. Najprawdopodobniej tam zastaje Go wieść o śmierci Łazarza.

A co potem? Po wskrzeszeniu Łazarza? Znamienne. Cud, który uczynił Jezus niektórych przekonał, ale wielu jednak nie. Faryzeusze z Wysoką Radą, świadomi że Jezus faktycznie czyni wiele znaków twierdzą (11, 48) „ Jeżeli Go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w Niego, i przyjdą Rzymianie i zniszczą nasze miejsce święte i nasz naród”. Zdumiewające. Widzą znaki. Słyszą nawet o wskrzeszeniu! Nawet nie próbują dociec co i jak. Kompletnie nie wierzą w moc Boga! Ciągle kombinują czysto po ludzku! Dla nich po prostu jest niemożliwe, żeby Boże obietnice miały się spełnić. Zważywszy, że nawoływali do wierności Bogu, jakieś kompletne szaleństwo.

Od dawien dawna do Ziemi Świętej pielgrzymowało się, by zobaczyć trzy puste groby. Łazarza, Jezusa i Maryi. Te trzy puste groby to dla żyjącej w obliczu nieuchronnej śmierci ludzkości niesamowita nadzieja. Tym trojgu się już udało. Każdemu inaczej, ale okazuje się, że śmierć naprawdę można pokonać…

 

5

 

W dzisiejszym numerze:
- Pobudka
- Wiara a życie
- Kazania bez gadania
- Uwierzyć wbrew logice
- Bój o zmartwychwstanie
- Masz sprawę niecierpiącą zwłoki? Oto Telegram do św. Józefa
- Święci i błogosławieni w tygodniu

 

 

6

 

Pobudka

Wielki Post zmierza ku końcowi i ta ostatnia przed Wielkim Tygodniem niedziela prowadzi nas do Betanii, do domu najbliższych przyjaciół Jezusa – do Marii i Marty. Nie jest to spotkanie łatwe, ponieważ Jezus zawiódł oczekiwania sióstr – nie przyszedł i nie uzdrowił ich brata, lecz pozwolił mu umrzeć.

Ta historia raz jeszcze przypomina nam, że Jezus jest w pełni Bogiem i w pełni człowiekiem: z jednej strony widzimy Pana, któremu i życie, i śmierć są posłuszne, z drugiej strony spoglądamy na człowieka z krwi i kości, który płacze razem ze swoimi bliskimi nad śmiercią przyjaciela. Widzimy Boga-człowieka, któremu śmierć nie jest obojętna.

Śmierci się boimy i to nie powinno nas ani zaskakiwać, ani martwić. Z natury jesteśmy przecież powołani do życia – Bóg chce, abyśmy żyli i mieli to życie w obfitości (por. J 10,10). Dlatego Jezus, rozpoczynając dziś swoją drogę do Jerozolimy, aby samemu przejść przez śmierć, chce nam pokazać, że On ma moc zamienić zasłużoną karę za grzech w środek dla osiągnięcia życia wiecznego. Wybiera rzeczywistość, która nas przerasta, aby pokazać, że nawet w najtrudniejszym doświadczeniu jest z nami i przez nie nas przeprowadzi. Otworzy nasze groby i nas z nich wydobędzie (por. Ez 37,12), abyśmy żyli w pełni.

Często się nam wydaje, że Jezus się spóźnia, że zawodzi nasze oczekiwania, że jest nieobecny. Jednak On zawsze był, jest i będzie tak w naszym życiu, jak i w śmierci. Tak było w przypadku Łazarza – Jezus nie potrzebował posłańców, aby się dowiedzieć o jego śmierci, bo był tam razem z nim.

Śmierć nie tylko nie jest obojętna Bogu, ale dzięki Jego łasce stała się przejściem do pełni życia. Miejmy więc odwagę razem z Tomaszem powiedzieć: „Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć”, nawet gdyby miał nam ze strachu zadrżeć głos. Uwierzmy, że z Jezusem jest to pewna droga do zbawienia, a sama śmierć stanie się snem. Wtedy On we właściwym czasie powie nam „Pobudka!” i zaprowadzi do pełni życia.          

Mikołaj Walczak OP – „wdrodze.pl”

 

 

7

 

Wiara a życie

Raj, o którym marzymy, to piękne plaże, palmy, ciepło, które pozwala korzystać z kąpieli w oceanie i kąpieli słonecznych. To nasze marzenia, które kontrastują z ziemskim życiem, pasmem udręk, chorób, nieprzyjemności, kłopotów. Czy to realne, by nasze życie nagle zmieniło się w wymarzony raj, w którym wszystko jest miłością, dobrem i radością?

I tak przybliżamy się do problemu wiary, która jest potrzebna do tego, by na ziemi żyć godnie, zaś w wieczności żyć w komunii z Bogiem, który nam pragnie dać tak wiele za tak niewiele, oczekując z naszej strony tylko miłości.

Jakże bym chciał, tak jak prorok Ezechiel, zrozumieć słowa Boga płynące do naszych serc i dusz: „Udzielę wam mego ducha po to, byście ożyli, i powiodę was do kraju waszego, i poznacie, że Ja, Pan, to powiedziałem i wykonam»” (Ez 37,14). Czy zastanawiając się nad usłyszanymi słowami, potrafimy dostrzec głębię tej obietnicy? Z kolei św. Paweł w Liście do Rzymian tłumaczy, że nie odczytując woli Boga, sami skazujemy się na zatracenie i śmierć bez wiary i bez Chrystusa, a równocześnie daje nam naukę, którą trzeba zapamiętać na całe życie: „Jeżeli ... Chrystus w was mieszka, ciało wprawdzie podlega śmierci ze względu na [skutki] grzechu, duch jednak posiada życie na skutek usprawiedliwienia.” (Rz 8,10)

Podsumowaniem powyższych słów jest ewangeliczny dialog Pana Jezusa z Martą przy grobie Łazarza. Pan Jezus czyni wiarę warunkiem swego zbawczego działania. Mówi: „Ja Jestem Zmartwychwstaniem i Życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby umarł żyć będzie.” I pyta Martę: ”Wierzysz w to?”. „Tak Panie! Ja mocno wierzę” – odpowiada Marta.

To samo pytanie zadaje Chrystus każdemu z nas. Jednak problem polega na tym, czy my chcemy i potrafimy usłyszeć to pytanie, czy jesteśmy świadomi tego, że wiara w Chrystusa jest warunkiem życia wiecznego.

Czasami słuchając Słowa Bożego, myślimy sobie, że to przecież teksty sprzed 2000 lat, więc w zasadzie nas nie dotyczą. A jednak słuchając z uwagą, mamy możliwość dostrzec, że Jezus dokonując znaków i cudów działał zawsze własną mocą, we własnym imieniu, ale równocześnie w najgłębszym zjednoczeniu z Ojcem.

Jego relacja z Bogiem Ojcem jest niepowtarzalna. Syn Boży wie, że zawsze będzie wysłuchany i że przez Niego Ojciec objawia swą chwalę, nawet wtedy, gdy ludzie w to wątpią i muszą być przez Niego przekonywani. Dzięki temu szczególnemu porozumieniu Pan Jezus występuje jako ten, który objawia Ojca. Tę tajemniczą wzajemną więź znajdujemy także w opisie sceny wskrzeszenia Łazarza. Wyjście Łazarza z grobu obudziło wiarę wielu tam obecnych. Jakie myśli wywołuje w nas to zdarzenie? Czy także budzi krzepiącą pewność nieśmiertelności?

Panie, pozwól nam usłyszeć i zrozumieć prawdę, którą nam codziennie przekazujesz, pozwól nam zrozumieć Twoje słowa codziennie do nas kierowane.        

                                                                                                        Piotr Blachowski – „wiara.pl”

 

 

8

 

Kazania bez gadania

Ojciec Wacław Oszajca zauważa, że płacząc nad trumną, płaczemy nad sobą: „Stajemy bowiem bezradni wobec tego wszystkiego, co nas z drugim człowiekiem łączyło. Moment śmierci to zabranie nam, ludziom, możliwości porozumiewania się z tym człowiekiem”.

________________________________________

Jezus płacze nad zmarłym Łazarzem, chociaż wie, że już za chwilę przywróci go do życia. Pokazując publicznie wzruszenie i ból, podkreśla, jak ważny dla wspólnoty jest każdy człowiek. Gdy umiera ktoś bliski, świat już na zawsze staje się inny dla tych, którzy go kochali.

________________________________________

Arcybiskup Józef Życiński, gdy był jeszcze dzieckiem, pojechał zawiadomić rodzinę o śmierci ojca. Stawiając na ulicy rower, zobaczył nowy numer „Przekroju”. Wtedy bardzo się zdziwił: „Jak to, tato umarł, wszystko się zawaliło, a tu «Przekrój» dalej wychodzi?”.

ks. Eugeniusz Burzyk

 

Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów, ludu mój, i wiodę was do kraju Izraela, i poznacie, że Ja jestem Pan, gdy wasze groby otworzę i z grobów was wydobędę, ludu mój. Udzielę wam mego ducha po to, byście ożyli, i powiodę was do kraju waszego, i poznacie, że Ja, Pan, to powiedziałem i wykonam – wyrocznia Pana Boga.

 

Wszyscy bowiem umrzemy z pewnością, i [jesteśmy] jak woda rozlana po ziemi, której już zebrać niepodobna, Bóg jednak nie zabiera życia w ten sposób. Obmyśl więc sposoby, aby wygnaniec dłużej nie pozostawał na wygnaniu. (2 Sm 14,14)                                            (Ez 32,12b-14)

 

 

9

 

Uwierzyć wbrew logice

Na początku 2005 roku przeprowadzono badania socjologiczne dotyczące podejścia Polaków do problemu wiary i grzechu. Okazało się, że dla wielu naszych rodaków niektóre grzechy nie wydają się problemem. Na przykład w nie tak odległych latach blisko półtora miliona Polaków załatwiło sobie tzw. lewe renty. Ponadto coraz więcej jest oszustw podatkowych i nieprzysługujących zwolnień lekarskich. Blisko 58% Polaków nie uważa za grzech współżycia seksualnego przed ślubem, 52% nie widzi nic złego w antykoncepcji, a co drugi Polak akceptuje życie bez ślubu. Ponad 39% badanych nie potępia rozwodów, a 34% akceptuje przelotne romanse. Aż 70% nie uważa za grzech „święcenia” dnia świętego w supermarkecie, a 55% nie dostrzega niczego zdrożnego w prowadzeniu prywatnych rozmów przez służbowy telefon. Prawie 39% Polaków nie wyrzuca sobie łamania przepisów ruchu drogowego, a ponad 30% ma spokojne sumienie, źle pracując czy oszukując w podatkach. Aż 29% nie uważa za grzech dawania łapówek lekarzom, a 27% – policjantom. Palenie marihuany nie jest z kolei grzechem dla 26%. Ponad 32% badanych w sondażu uznało, że grzechem nie jest homoseksualizm. Z analiz prof. Janusza Mariańskiego wynika, że Polacy za najmniej ważne uważają przykazania drugie, trzecie i ósme!

Czy takie podejście do moralności, tak ukształtowane sumienia nie zaburzają prawdziwej wiary w Boga? A może coraz częściej współczesny człowiek uważa, że Stwórca nie jest drobiazgowy, rozumie, że takie są czasy! Czyż nie są to prawdziwe znaki czasu? Z jednej strony zamazany obraz Boga, a z drugiej szukanie usprawiedliwienia swoich niekonsekwencji i błędów.

W tym kontekście dzisiejsza Ewangelia ma szczególny wydźwięk. Postawa Marty jest niezmiernie pouczająca. Trzeba z niej wyciągnąć odpowiednie wnioski. Siostra Łazarza na pytanie o wiarę w Jezusa bez wahania odpowiada twierdząco. Zaczyna jednak swój dialog z Mistrzem od jakże wymownych słów: „Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł” (J 11). Ta wiara w Bożą opiekę jest wręcz modelowa! Obecność Boga w życiu zapewnia pomyślność! Przy takiej ufności nie trzeba kombinować, nie szuka się rozwiązań grzesznych. Sama obecność Pana uwrażliwia człowieka na jakość jego życia, ale także daje poczucie bezpieczeństwa! Święty Augustyn pisał przed wiekami dobitnie: „Niech twoje wyznanie wiary będzie dla ciebie jakby zwierciadłem. Przeglądaj się w nim, by zobaczyć, czy wierzysz w to wszystko, co wypowiadasz. I każdego dnia raduj się twoją wiarą”. Można więc powiedzieć, że autentyczna wiara przekłada się na wierność w codziennym postępowaniu, w szukaniu Bożej woli, współpracy z łaską Pana!

Ewangeliczna Marta nie poprzestaje jednak na wyznaniu wiary w moc obecności Jezusa. Dodaje z przekonaniem: „Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga” (J 11). Tylko wiara w Bożą wszechmoc pozwala na tak jasną deklarację. W naszym życiu spotykamy się wielokrotnie z bezsilnością, z „murem” przeciwności, a także z własną bezradnością. Często liczymy tylko na siebie, wychodząc z założenia, że od nas samych wszystko zależy. Jakże wymowne słowa skierował Jezus do siostry Faustyny Kowalskiej: „Przyczyną twoich upadków jest to, że za wiele liczysz sama na siebie, a za mało opierasz się na Mnie. Wiedz, że sama z siebie nic nie możesz. Nawet łask moich nie jesteś zdolna przyjąć bez szczególnej pomocy mojej”. W naszych życiowych decyzjach trzeba pozwalać Bogu na Jego „dopisek”, bowiem wiara zakłada całkowite poddanie się Opatrzności.

Czytając dzisiejszą Ewangelię, nie można przeoczyć jeszcze jednej ważnej deklaracji Marty. Na pytanie o wiarę w Jezusa (mimo śmierci Łazarza) nie waha się zdecydowanie odpowiedzieć: „Tak, Panie! Ja wciąż wierzę, żeś Ty jest Mesjasz” (J 11). Tak zdecydowana postawa uczy współczesnego człowieka konsekwencji. Niezależnie od tego, jakie spotkają nas „wyroki Boże”, trzeba Mu ufać i zawierzać swoje życie, problemy, najbliższych. Marta udowadnia, że nawet w obliczu niespodziewanej śmierci można pozostać przy Bogu bez buntu. Nie jest to oczywiście prosta do realizacji postawa! Kiedy przychodzi ból czy cierpienie, łatwo szukać winnego w Bogu. Jezus jednak pokazał, że możliwa jest zupełnie inna postawa. W Wielkim Poście Mesjasz udowadnia, że ból może mieć charakter wyzwalający. W cierpieniu człowiek ma szansę przekroczyć siebie, swoje słabości i egoizm oraz odkryć przemieniające oblicze cierpienia. Marta, pochylając się nad grobem brata, cierpiała, ale jednocześnie oddawała wszystko Bogu.

Jakże w tym miejscu nie przytoczyć postawy Jana Pawła II, który przebudziwszy się po zabiegu tracheotomii, napisał na kartce: „Coście mi zrobili? Mimo wszystko: totus Tuus”. Takie całkowite oddanie Bogu to wspólny mianownik postawy Jezusa, Marty i papieża. Jest ona także osiągalna dla nas. Potrzeba jednak jednego: troski o własną wiarę! Jak to czynić? Odpowiedź daje dzisiejsze czytanie z Listu do Rzymian. Święty Paweł wzywa, aby nie żyć według ciała, ale według ducha. Jest to możliwe, „jeśli tylko Duch Boży w nas mieszka” (Rz 8). Zadbajmy więc o nasze wewnętrzne świątynie Ducha Świętego, o łaskę uświęcającą.

ks. Janusz Mastalski – „Ekspres Homiletyczny”

 

 

10

 

Bój o zmartwychwstanie

Jego wizje są tak plastyczne, a zarazem tak niesamowite, że niektórzy z badaczy niechętnych wierze mówili wprost: Ezechiel cierpiał na jakąś paranoję. Ale prawda wygląda zupełnie inaczej.

Ten prorok był mistykiem, który opisywał otrzymane wizje. Owa mistyczna więź z Bogiem tłumaczy też ogromny ładunek nadziei, jaka tchnie z proroctw stanowiących ostatnią część jego księgi. Bo gdzie indziej miałby szukać jej źródeł? W 598 r. przed Chr. został uprowadzony przez wojska Nabuchodonozora do Babilonu. Był kapłanem, ale nie mógł sprawować kultu. Z ojczyzny przychodziły złe wieści. Spiski przeciw Babilończykom nie udawały się, a zagrożenie nowego najazdu rosło. I ostateczne rozwiązanie przyszło w sierpniu 587 r. Babilończycy znów zdobyli Jerozolimę.

Tym razem spalili świątynię, jedyne miejsce składania ofiar. Znów dokonali deportacji ludności. Rok później prorok stracił żonę. Zmarła nagle. Jej śmierć była jakimś symbolem śmierci narodu. Sześć lat wcześniej Ezechiel otrzymał powołanie prorockie. Towarzyszyła mu wizja, w której Bóg objawiał się, przybywając na imponującym rydwanie w otoczeniu cherubinów i tajemniczych żyjących istot. „Posyłam cię do synów Izraela… Przekażesz im moje słowa” – usłyszał, usłuchał i zaczął prorokować.

Mówił o grzechach i winach narodu, których skutkiem stało się wygnanie i zniszczenie. Ale wieścił też o przyszłym odrodzeniu. Obrazem tamtego położenia narodu wybranego stała się dolina pełna wyschłych kości. Tajemnicze pobojowisko, gdzie nikt nie pogrzebał zabitych, a na które zawiódł Ezechiela Pan, złączyło się z poleceniem: „Mów do nich: Wyschłe kości, słuchajcie słowa Pana!”. I kości w prorockiej wizji zaczęły pokrywać się ścięgnami i po otrzymaniu ducha wracały do życia. „Tak mówi Pan Bóg: Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów, ludu mój, i wiodę was do kraju Izraela, i poznacie, że Ja jestem Pan”. Ta wizja, oprócz ładunku nadziei na odzyskanie wolności politycznej, jest też wielkim krokiem w starotestamentalnej refleksji o zmartwychwstaniu. W biegu ludzkiego losu ostatnim słowem nie jest śmierć. Ostatnim słowem jest głos Boga, który jest życiem i daje życie.

ks. Zbigniew Niemirski – „wiara.pl”

 

 

11

 

Masz sprawę niecierpiącą zwłoki?

Oto Telegram do św. Józefa

Telegram do św. Józefa to małe triduum odprawiane w ciągu zaledwie jednego dnia dla wybłagania szybkiego ratunku.

Przez wiele lat telegram to była wiadomość przesłana po to, aby kogoś poinformować o czymś ważnym i pilnym. List szedł długo, nie zawsze docierał na czas, a telegram był gwarancją, że adresat otrzyma wiadomość tego samego dnia.

Do 2018 r., zanim Poczta Polska nie wycofała usługi, za pomocą telegramu wysyłano życzenia, kondolencje, gratulacje, powiadomienia albo niecierpiące zwłoki prośby.

Z tego samego powodu – pilna sprawa, do załatwienia na cito! – wielką popularnością cieszy się Telegram do św. Józefa – modlitwa o szybki ratunek w konkretnej sprawie.

Wsparcie od św. Józefa

Telegram do św. Józefa to małe triduum odprawiane w ciągu zaledwie jednego dnia dla wybłagania szybkiego ratunku. Podaną niżej modlitwę należy odmówić rano, w południe i wieczorem. Jeśli sytuacja jest bardzo nagląca, można to zrobić w trzech kolejnych godzinach tego samego dnia.

Czy długie, powtarzane przez wiele dni modlitwy są mniej lubiane przez świętego? Nic podobnego. Wydaje się, że o wysłuchaniu naszej prośby decyduje w dużej mierze nasza ogromna determinacja i zaufanie do Józefa. Dochodzi do głosu nasze serce i wiara. Ileż razy proszący Jezusa o pomoc słyszeli po dokonanym cudzie: „Idź, twoja wiara cię uzdrowiła?”.

Przynagleni potrzebą, wołamy o szybki ratunek, będąc pewnymi, że ziemski opiekun Jezusa nie zostawi nas bez pomocy i na Telegram odpowie. Wiadomo przecież, że jeśli ktoś wysyła telegram, a nie list, to śpieszy się i potrzebuje pomocy bezzwłocznie. Św. Józef taką sytuację wydaje się rozumieć doskonale.

Święty Józefie,

ofiaruję Ci miłość Jezusa i Maryi, którą żywią ku Tobie.

Oddaję Ci też hołdy czci, wdzięczności i ofiary

składane przez wiernych od wieków aż do tej chwili.

Siebie i wszystkich drogich memu sercu

oddaję na zawsze Twej świętej opiece.

Błagam Cię dla miłości Boga i Najświętszej Maryi Panny,

racz nam wyjednać łaskę ostateczną zbawienia

i wszystkie łaski nam potrzebne,

a szczególnie tę wielką łaskę… (wymienić intencję).

Pospiesz mi na ratunek, święty patriarcho

i pociesz mnie w tym zmartwieniu.

O, święty Józefie, Przyjacielu Serca Jezusowego, wysłuchaj mnie!

Ojcze nasz…, Zdrowaś, Maryjo…, Chwała Ojcu…

Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci przenajświętszą Krew, Serce, Oblicze Twego Jednorodzonego Syna, wszystkie cnoty i zasługi Matki Najświętszej i Jej przeczystego Oblubieńca, Świętego Józefa, oraz wszystkie skarby Kościoła świętego na wyjednanie łaski ostatecznej zbawienia i łask nam potrzebnych, szczególnie tej… (wymienić intencję).

O, Józefie, ratuj nas w życiu, w śmierci, w każdy czas. Amen.

Agnieszka Bugała – „Aleteia”

Święci i błogosławieni w tygodniu

26 marca - św. Dobry Łotr (Dyzma)
26 marca - bł. Tomasz z Costacciaro
26 marca - św. Ludger, biskup
26 marca - św. Braulion, biskup
27 marca - św. Ernest, opat i męczennik
27 marca - św. Rupert, biskup
28 marca - bł. Joanna Maria de Maille, wdowa
28 marca - św. Guntram, król
29 marca - św. Wilhelm Temperiusz, biskup
29 marca - św. Stefan IX, papież
29 marca - św. Bertold, prezbiter
30 marca - bł. Amadeusz IX Sabaudzki, książę
30 marca - św. Leonard Murialdo, prezbiter
31 marca - św. Beniamin, diakon i męczennik
31 marca - św. Balbina, dziewica i męczennica
 
1 kwietnia - św. Noniusz Alwarez Pereira, zakonnik
1 kwietnia - św. Hugo, biskup
1 kwietnia - św. Maria Egipcjanka, pustelnica

2 kwietnia - św. Franciszek z Paoli, pustelnik

 
 

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.
Kancelaria (tel. 126452342) czynna: (oprócz sobót, I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.15
Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka - red. nacz.,
Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej
- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,
Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.
NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:
strona internetowa parafii: www.wzgorza.diecezja.krakow.pl
oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej
adres parafii: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,
strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl
adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.