WZGÓRZA

W BLASKU MIŁOSIERDZIA

8/911 -       19 lutego 2023 r. A.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

 

2

 

Niedziela, 19 lutego 2023 r.

VII niedziela zwykła A

Czytania:
Pierwsze czytanie: Kpł 19,1-2.17-18
Psalm: Ps 103
Drugie czytanie: 1 Kor 3,16-23
Ewangelia: Mt 5,38-48
 
EWANGELIA
Przykazanie miłości nieprzyjaciół
Mt 5, 38-48
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
     Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Słyszeliście, że powiedziano: „Oko za oko i ząb za ząb”. A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu: lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Zmusza cię ktoś, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie.
     Słyszeliście, że powiedziano: „Będziesz miłował swego bliźniego”, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził.
     A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych.
     Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią?
     Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski».
 
 
3
 
 
VII niedziela zwykła A
     Co to znaczy być świętym? To znaczy być trochę jak Bóg. Oczywiście nie tak jak On wszechmocny i wszystkowiedzący. Chodzi o Jego dobroć. O wyzwolenie się z brudu, w jakim tapla się świat (choć zdaje się tego nie dostrzegać). Święty to ktoś, kto jest inny, lepszy, przekraczający ten świat. Na wzór Boga sprawiedliwy i prawy. I właśnie do stania się jak Bóg wzywają nas czytania tej niedzieli.
     Zasadniczo szukamy winy w drugim, sami starając się pomniejszyć swoją. „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują (Mt 5,44)”. Piękna idea! W życiu jednak bardzo trudna do urzeczywistnienia. Dlaczego tak trudna? Warto sobie uświadomić, jak podchodzimy do pojawiających się konfliktów. Zasadniczo szukamy winy w drugim, sami starając się pomniejszyć swoją. Jeżeli nie w bezpośrednim dialogu czy wobec innych osób, to wewnętrznie staramy się usprawiedliwić, przedstawić swoje racje, powody zaistniałej sytuacji…
     Oburzamy się: Jak on mógł coś takiego zrobić?! Dowcipni w takiej sytuacji odpowiadają: Jeśli zrobił, to znaczy, że mógł! Istotny jest jednak sam sposób przeżywania sytuacji. Jeżeli się tłumaczymy, to znaczy, że stoimy przed jakimś trybunałem i staramy się usprawiedliwić przed nim. Szukamy racji według ocen i norm. Na to wszystko nakłada się nasza subiektywność, w której inaczej oceniamy postępowanie innych, a inaczej nasze. Gdybyśmy potrafili obiektywnie spojrzeć, pewnie wiele z konfliktów przestałoby istnieć.
     Drugi policzek, zaprzestanie eskalacji napięcia... Tak walczy się ze złem. To wezwanie do bycia ponad. Bycia jak Bóg, który jest ponad ludzkim złem, który jest dobry i dla dobrych i dla złych. Nam wydaje się, że zło można wypalić. Rozpalonym żelazem, ciężkimi karami, potępiającymi słowami. Bóg widzi, że jeśli odpowiedzią na zło jest kolejne zło, to tego zła w świecie jest coraz więcej. Dlatego mówi, by tej sprali nie nakręcać...
 
 
4
 
 
W dzisiejszym numerze:
- Bez śladu
- Jak kochać nielubianych?
- Przebaczenie w miejscu pracy
- Po prostu odpuść
- Codzienna świętość
- Orędzie papieża Franciszka na Wielki Post 2023
- Najważniejsi są ludzie
- Święci i błogosławieni w tygodniu

 

REKOLEKCJE 2023 PLAKAT

 

 

 

 

8

 

Bez śladu

„Na placu pojawiły się tłumy – wielu miało podbite oczy, wybite zęby, a niektórzy połamane ręce. Wszyscy się zebrali, by uczcić rocznicę spisania Kodeksu przez panującego nam Hammurabiego” – tak mogłaby się zaczynać starożytna relacja, gdyby w Babilonie sprzedawano gazety.

Nawet jeśli sama idea wprowadzenia przejrzystych norm prawnych jest szczytna i godna uwagi, to jednak wspomniany pomysł legislacyjny miał wiele słabości – a wśród nich i taką: mimo że przestępca został już ukarany, to konsekwencje swojego czynu ponosił przez całe życie. I tak „oko za oko” stygmatyzowało i powodowało, że nowo spotkane osoby, zanim poznały imię owego człowieka, już wiedziały, że kiedyś w przeszłości musiał zrobić coś złego. Ludzie żyjący pod prawem Hammurabiego nosili na sobie brutalne ślady swoich złych czynów.

Nowość, którą wprowadza Jezus, nie dotyczy tego, co widać i łatwo ocenić. Mistrz sięga głębiej i ustalając nowe zasady, zmienia prawo ludzkie – nie było to w końcu prawo dane przez Jedynego Boga. Troska Jezusa dotyka tego, co się dzieje głęboko w nas: nasz Zbawiciel chce, żebyśmy nie musieli nosić na sobie śladów duchowego zła. Bo przecież każdy grzech, odstępstwo, niewierność i przekroczenie zostawiają w nas ślady. Na początku niewidoczne, delikatne, subtelne. Z czasem jednak można je zobaczyć na dwa sposoby. Pierwszy – widzą je inni i patrzą na nas przez pryzmat tego, co zobaczą. Drugi – już nie możemy od tych śladów odwrócić wzroku i sami patrzmy na siebie przez pryzmat tego, co w nas złe.

Jezus kieruje nas na właściwą ścieżkę w świecie, w którym – czy tego chcemy, czy nie – podlegamy zasadom dynamiki życia duchowego. Ten, który przeszedł przez życie i śmierć jako jeden z nas, nie dzieli się z nami „namysłem” nad światem. Dzieli się tym, co ma w nieskończony sposób. Miłością.

Grzegorz Kuraś OP – „wdrodze.pl”

 

 

5

 

Jak kochać nielubianych?

W 1997 roku we Wrocławiu Jan Paweł II mówił:

Ty nam zostawiłeś dar Eucharystii, by ład wewnętrznej tworzyć wolności. Na czym polega ów ład wolności wzorowany na Eucharystii? W Eucharystii Chrystus jest obecny jako Ten, który siebie daje w darze człowiekowi, jako Ten, który człowiekowi służy: «Umiłowawszy swoich, do końca ich umiłował» (J 13,1). Prawdziwą wolność mierzy się stopniem gotowości do służby i do daru z siebie. Tylko tak pojęta wolność jest prawdziwie twórcza, buduje nasze człowieczeństwo, buduje więzi międzyludzkie. Buduje i jednoczy, a nie dzieli.

Słowa papieża w szczególny sposób wpisują się w dzisiejszą naukę Chrystusa. Mistrz z Nazaretu wzywa każdego z nas do miłości nieprzyjaciół, a nawet modlitwy za nich. Jest to możliwe tylko wtedy, gdy człowiek wejdzie na drogę wolności. Powstaje jednak pytanie, jak to uczynić; jak będąc wewnętrznie wolnym, powiedzieć: przebaczam, miłuję, akceptuję czy modlę się za Ciebie, choć jesteś moim krzywdzicielem. Dzisiejsza Ewangelia daje na to pytanie odpowiedź.

W słowach: „jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi” (Mt 5) zawarte jest ważne przesłanie: tylko likwidacja chęci odwetu czyni człowieka wolnym, a co z tym jest związane - zdolnym do miłości nieprzyjaciół. Zemsta, choć nieraz przynosi ulgę, w konsekwencji niszczy człowieka od wewnątrz! Dla przykładu można podać wydarzenie z życia jednej z krakowskich rodzin.

Po kilku latach zgodnego pożycia okazało się, że ojciec i mąż znalazł sobie kochankę. Przez pewien czas prowadził podwójne życie, ale zostało ono odkryte przez żonę. Kobieta wniosła do sądu sprawę rozwodową, a po pewnym czasie w sposób wyrafinowany zaczęła się mścić na byłym mężu. Nie przebierała w środkach. Najpierw poprzez plotki uczyniła z męża wielkiego oprawcę i tyrana, który unieszczęśliwił przynajmniej dwie rodziny: jej oraz kochanki mającej swoje dzieci i małżonka. Następnie zabroniła ojcu swoich dzieci spotykać się z nimi, co w konsekwencji spowodowało ogromną wrogość ich do taty, który chciał wynagrodzić swoje błędy życiowe. Nienawiść powodowana krzywdą wyrządzoną przez męża doprowadziła do wręcz obsesyjnego obmyślania kolejnych kroków odwetowych. Skończyło się to problemami alkoholowymi i oddaniem dzieci do domu dziecka. Chęć zemsty „zabiła” wnętrze zdradzonej kobiety.

Jak więc widać, zniewolenie chęcią odwetu może spowodować ogromne spustoszenie w życiu człowieka. Nie da się jednak ukryć, że w takich sytuacjach przebaczenie jest niezmiernie trudne. Dlatego też Jezus daje kolejną wskazówkę, która sprawia, że człowiek może wejść na drogę wolności umożliwiającej miłość nieprzyjaciół.

Chrystus, mając świadomość, że miłowanie osób, które nam źle życzą, jest bardzo trudne, wzywa człowieka do maksymalizmu: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz w niebie” (Mt 5). Jest to zatem wskazanie dotyczące przekraczania samego siebie. Jakże nie przytoczyć w tym miejscu słów człowieka, który szczególnie w ostatnich latach swojego życia przekraczał siebie. Jan Paweł II (bo nim mowa) mówił w Poznaniu w 1997 roku: „Wiara w Chrystusa i nadzieja, której On jest Mistrzem i nauczycielem, pozwalają człowiekowi odnieść zwycięstwo nad samym sobą, nad tym wszystkim, co w nim jest słabe i grzeszne, a zarazem ta wiara i nadzieja prowadzą do zwycięstwa nad złem i skutkami grzechu w otaczającym nas świecie”. Takiego właśnie zwycięstwa potrzeba we wchodzeniu na drogę przebaczenia i pojednania, na drogę miłości nieprzyjaciół. Jest to droga doskonałości chrześcijańskiej, która źródło bierze ze zbawczej drogi Jezusa. Stąd też ważne staje się wspieranie modlitwą swojego przekraczania siebie. Nie można stawać się doskonałym bez bliskiego związku z Mistrzem. Nie można także być wolnym bez pomnażania łaski, którą daje Jezus. Czyż przykładem takiego przylgnięcia do Boga nie był św. Pio z Pietrelciny? Gdy zabroniono mu odprawiać publicznie Mszę św., gdy miał wokoło coraz więcej nieprzyjaciół i jeszcze więcej zazdrośników, on spokojnie oddawał wszystko w opiekę Opatrzności. Nie buntował się, lecz pełen nadziei wychodził do swoich przeciwników z otwartymi, naznaczonymi stygmatami rękami. Doskonale realizował wskazanie Jezusa: „módlcie się za tych, którzy was prześladują” (Mt 5).

Kiedy będzie trudno wejść na drogę miłości nieprzyjaciół, gdy będziemy czuć się zniewoleni chęcią odwetu oraz odwrócimy się od drogi doskonałości chrześcijańskiej, powtarzajmy słowa modlitwy św. Teresy z Kalkuty:

Boże, Ojcze wszystkich ludzi, każesz nam nieść miłość tam, gdzie biedni są upokarzani, radość tam, gdzie Kościół jest obalony, pojednanie tam, gdzie są ludzie rozdzieleni. Pomóż nam pojednać ojca z synem, matkę z córką, męża z żoną, wierzącego z tym, który nie może uwierzyć, chrześcijanina ze swoim bratem chrześcijaninem, którego nie kocha. Ty nam otwierasz tę drogę, ażeby poranione ciało Jezusa Chrystusa, Twój Kościół, stał się zaczynem zjednoczenia dla biednych tej ziemi i dla całej rodziny ludzkiej. Amen.

ks. Janusz Mastalski – „Ekspres Homiletyczny”

 

 

9

 

Przebaczenie w miejscu pracy

Nie da się wędrować ścieżkami wydeptanymi przez ludzi bez opanowania sztuki przebaczania i umiejętności proszenia o przebaczenie, kiedy sami kogoś zranimy. Takie zadanie postawił przed nami Chrystus. Tym, że przebacza, różni się chrześcijanin od innych, którzy Ewangelii nie znają. Na to przebaczenie czeka Bóg i czekają ci, którzy wiedzą, że jesteśmy uczniami Chrystusa.

Pierwszym miejscem przebaczenia jest dom rodzinny. On jest niezniszczalny dzięki przebaczającej miłości. Drugim miejscem jest zakład pracy. Spędzamy w nim kilka godzin dziennie. Wzajemne zależności w pracy oraz bliskie kontakty są połączone z sytuacjami, w których jeden rani drugiego. Leczenie tych ran jest możliwe na bieżąco. Jezus mówi jasno: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5,44-45).

Sekret sztuki przebaczania polega na tym, że obie strony zostają ubogacone. Jedna – ponieważ potrafi kochać tak, jak kocha Bóg, który przebacza, druga – ponieważ odkrywa swe złe postępowanie i czyni wszystko, na co ją stać, by już innych nie ranić. Jeśli zabraknie dobrej woli temu, kto rani, i nie będzie chciał się zmienić, nie wolno mu okazać przebaczenia. Trzeba przebaczyć przed Bogiem, czyli w sercu, i modlić się za taką osobę. Na gest przebaczenia człowiek raniący musi czekać dopóty, dopóki nie przeprosi sam i nie uzna swej winy. Okazanie przebaczania winowajcy bez jego nawrócenia wyrządza mu krzywdę.

Poprzeczka naszej doskonałości jest zawieszona wysoko: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5,48). Chodzi o doskonałość przebaczenia. W tym jednym możemy być równi Bogu!

ks. Edward Staniek – „Ekspres Homiletyczny”

 

 

10

 

Po prostu odpuść

„Oko za oko, ząb za ząb. A ja wam mówię: Nie zwalczajcie zła złem”. Trzeba zacząć od tego, że zasada wyrównania: „oko za oko, ząb za ząb” była dużym osiągnięciem ludzkości. Bo ona porządkowała: że za oko tylko oko, a nie oboje oczu; a za ząb tylko ząb, a nie wszystkie zęby itd. Można pójść dalej i rozwinąć tę myśl: Jeśli ktoś tobie nie wybija oka, to ty też mu nie wybijaj oka; jeśli nie wybijają tobie zębów, to ty też nie wybijaj zębów itd. To byłoby już coś. Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe. Albo: Żyj i daj żyć innym. Tak, zasada wyrównania to byłoby już coś.

Ale Pan Jezus wie, że jeśli zasada wyrównania jest osiągnięciem ludzkości i jeśli nawet coś porządkuje, to i tak nie rozwiązuje ona kwestii przemocy i odwetu, nie mówiąc już o kwestii pokoju. Jeśli cokolwiek może przynieść ludziom pokój, to tylko przebaczenie i kochanie. Więcej: jeśli w sercu pokrzywdzonego ma koniec końców zagościć pokój, to tylko przez przebaczenie i kochanie. Dlatego: „Nie zwalczajcie zła złem” – eskalacja przemocy nie prowadzi do niczego innego, jak tylko do przemocy. I: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za waszych prześladowców”. Trudne. Oburzające nawet! Jak to? Nie dość, że jestem skrzywdzony, to jeszcze mam sobie z tym skrzywdzeniem poradzić? No jakoś tak.

Jeśli ja sobie ze skrzywdzeniem nie poradzę, to nawet gdybym wybił wszystkie zęby winowajcy, to i tak nie zaznam pokoju. Może chwilowej ulgi, może poczucia wyrównania, ale moje serce jest w stanie uzdrowić tylko przebaczenie. Przeżycie straty, buntu, złości, żalu, smutku, łez. Pozwolić, chcieć, zdecydować się na to, by ze łzami odpłynęło poczucie krzywdy, zemsty, nienawiści, chęci odwetu. Chodzi o to, by nie zatrzymywać, bo: „jeśli zatrzymacie, będzie zatrzymane; jeśli odpuścicie, będzie odpuszczone”. Odpuścić! Oj! Ile serc byłoby na tym świecie zdrowszych, spokojniejszych, gdyby tak „z serca przebaczyć bratu”.

Tomasz Golonka OP – „Ekspres Homiletyczny”

 

 

12

 

Codzienna świętość

Dla niektórych świętość to klęczenie godzinami ze złożonymi rękoma, nabożna mina, oczy skierowane ku górze. Dla innych to sposób życia, postępowania, stan, który warto utrzymywać, bo prowadzi ku życiu wiecznemu. Dla nas, chrześcijan, to nasza broń przeciw złemu traktowaniu, złorzeczeniu, a także obojętności, zawłaszczaniu naszego życia osobistego przez tych, którym solą w oku jest nasza wiara, nasza postawa, nasze istnienie.

Bóg, mówiąc do Mojżesza, nakazuje mu powtórzyć całej społeczności Izraela, a tym samym nam, słowa: „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz!” (Kpł 19,2b). Te znamienne słowa trzeba rozumieć w sposób właściwy. Nie chodzi tu o świętość na pokaz, lecz o zasady postępowania, które świadczą, że człowiek jest sprawiedliwy, nie szuka sporów i nienawiści.

To także ukazywanie innym naszej mądrości, naszej przynależności do Boga, naszego statusu człowieka wiary, miłości i nadziei. Wiary w drugiego człowieka, miłości do bliźnich, nadziei nie tylko na życie wieczne, ale także na to, że ci, którzy jeszcze nie rozumieją zasad przekazanych nam przez Jezusa Chrystusa, przyłączą się do nas w drodze do świętości, do Boga. Jak nam przekazuje w Liście do Koryntian święty Paweł, jeśli wierzymy w Zmartwychwstałego, wszystko należy do nas: „czy to świat, czy życie, czy śmierć, czy to rzeczy teraźniejsze, czy przyszłe; wszystko jest wasze, wy zaś Chrystusa, a Chrystus – Boga.” (1 Kor 3,22b-23).

Ewangeliczne słowa Jezusa Chrystusa to w zasadzie pełna instrukcja postępowania, co robić, by dostąpić świętości. Chrystus przekazuje nam podstawowe zasady: ”Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych.” (Mt 5,44b-45). Zapytacie, jaka oferta za tymi zasadami się kryje? Najwspanialsza: proponuje nam, byśmy byli „doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski.” (Mt 5,48). A to oferta nie do przebicia.

Maryjo, Boża Rodzicielko, Matko nasza, prosimy, wyproś nam u Twego Syna zdolność kroczenia drogą prowadzącą do świętości, zdolność dążenia do doskonałości Boga.

Piotr Blachowski – „wiara.pl”

 

 

10a

 

Orędzie papieża Franciszka na Wielki Post 2023

Asceza wielkopostna, itinerarium synodalne

Drodzy bracia i siostry!

Ewangelie Mateusza, Marka i Łukasza zgodnie opisują wydarzenie przemienienia Jezusa. Widzimy w nim odpowiedź Pana na niezrozumienie, jakie okazali mu jego uczniowie. Nieco wcześniej bowiem doszło do poważnej kontrowersji między Nauczycielem a Szymonem Piotrem, który po wyznaniu wiary w Jezusa jako Chrystusa, Syna Bożego, odrzucił Jego zapowiedź męki i krzyża. Jezus stanowczo go upomniał: „Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo myślisz nie na sposób Boży, lecz na ludzki!” (Mt 16, 23). A „po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno” (Mt 17, 1).

Ewangelia o Przemienieniu Pańskim jest głoszona co roku w drugą niedzielę Wielkiego Postu. Rzeczywiście w tym okresie liturgicznym Pan bierze nas ze sobą i prowadzi na miejsce odosobnione. Nawet jeśli nasze normalne obowiązki wymagają od nas pozostania w naszych zwykłych miejscach, przeżywając powszedniość często powtarzaną, a niekiedy nudną, to w okresie Wielkiego Postu jesteśmy zaproszeni do „wejścia na wysoką górę” razem z Jezusem, aby przeżyć wraz ze świętym ludem Bożym szczególne doświadczenie ascezy.

Asceza wielkopostna to usiłowanie, zawsze ożywiane łaską, do przezwyciężenia naszego braku wiary i oporów, żeby pójść za Jezusem drogą krzyżową. Tego właśnie, czego potrzebowali Piotr i inni uczniowie. Aby pogłębić naszą znajomość Nauczyciela, by w pełni zrozumieć i przyjąć tajemnicę boskiego zbawienia, realizowanego w całkowitym darze z siebie z miłości, musimy dać się Jemu prowadzić na miejsca odosobnione i w górę, odrywając się od przeciętności i próżności. Trzeba wyruszyć w drogę, drogę wiodącą pod górę, wymagającą wysiłku, ofiarności i koncentracji, jak wyprawa w góry. Te wymagania są ważne także dla procesu synodalnego, w realizację którego zaangażowaliśmy się jako Kościół. Warto, abyśmy podjęli refleksję nad tym powiązaniem, jakie istnieje między ascezą wielkopostną a doświadczeniem synodalnym.

Na „rekolekcje” na górze Tabor Jezus zabiera ze sobą trzech uczniów, wybranych by byli świadkami wyjątkowego wydarzenia. Chce, aby to doświadczenie łaski nie było indywidualne, lecz wspólne, jak zresztą całe nasze życie wiary. Za Jezusem idzie się razem. I razem, jako Kościół pielgrzymujący w czasie przeżywamy rok liturgiczny, a w nim Wielki Post, idąc z tymi, których Pan postawił obok nas jako współtowarzyszy podróży. Podobnie jak w przypadku wejścia Jezusa i uczniów na górę Tabor, możemy powiedzieć, że nasza wielkopostna droga jest „synodalna”, ponieważ odbywamy ją razem na tej samej drodze będąc uczniami jedynego Nauczyciela. Wiemy bowiem, że On sam jest Drogą, a zatem – zarówno w drodze liturgicznej jak i synodalnej – Kościół nie czyni nic innego, jak tylko coraz głębiej i pełniej wchodzi w tajemnicę Chrystusa Zbawiciela.

I dochodzimy do punktu kulminacyjnego. Ewangelia opowiada, że Jezus „przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło” (Mt 17, 2). Tu jest „szczyt”, cel podróży. Po wejściu, przebywając z Jezusem na wysokiej górze trzem uczniom zostaje dana łaska ujrzenia Go w Jego chwale, jaśniejącego nadprzyrodzonym światłem, które nie pochodziło z zewnątrz, ale promieniowało z Niego samego. Boskie piękno tej wizji było nieporównywalnie większe niż jakikolwiek trud, jaki uczniowie mogliby podjąć, wchodząc na Tabor. Podobnie jak w każdej trudnej górskiej wyprawie: w miarę wchodzenia trzeba skoncentrować spojrzenie na ścieżce, ale panorama, która otwiera się na końcu, zaskakuje i odpłaca swoim cudem. Także proces synodalny często wydaje się żmudny i chwilami możemy się zniechęcić. Ale to, co czeka nas na końcu, to niewątpliwie coś wspaniałego i zaskakującego, co pomoże nam lepiej zrozumieć wolę Boga i naszą misję w służbie Jego królestwa.

Doświadczenie uczniów na górze Tabor zostaje dodatkowo ubogacone, gdy obok przemienionego Jezusa pojawiają się Mojżesz i Eliasz, uosabiając odpowiednio Prawo i Proroków (por. Mt 17, 3). Nowość Chrystusa jest wypełnieniem Starego Przymierza i obietnic: jest nierozerwalnie związana z dziejami relacji Boga ze swoim ludem i odsłania jej głęboki sens. Podobnie proces synodalny jest zakorzeniony w tradycji Kościoła, a jednocześnie otwarty na nowość. Tradycja jest źródłem inspiracji do poszukiwania nowych dróg, unikania przeciwstawnych pokus stagnacji i improwizowanego eksperymentowania.

Zarówno ascetyczna droga wielkopostna, jak i ta synodalna, mają za cel przemianę, tak osobistą, jak i eklezjalną. Przemianę, która w obu przypadkach znajduje swój wzór w przemienieniu Jezusa i dokonuje się dzięki łasce Jego paschalnego misterium. Aby takie przemienienie mogło się w nas w tym roku dokonać, chciałbym zaproponować dwie „ścieżki”, którymi można pójść, by wejść razem z Jezusem i razem z Nim osiągnąć cel.

Pierwsza odnosi się do nakazu, jaki Bóg Ojciec kieruje do uczniów na górze Taborze, gdy ci kontemplują przemienionego Jezusa. Głos z obłoku mówi: „Jego słuchajcie” (Mt 17, 5). Pierwsza wskazówka jest więc bardzo wyraźna: słuchać Jezusa. Wielki Post jest czasem łaski na ile słuchamy Tego, który do nas mówi. A jak do nas przemawia? Przede wszystkim w Słowie Bożym, które Kościół ofiarowuje nam w liturgii: nie pozwólmy, by padło ono w pustkę. Jeśli nie zawsze możemy uczestniczyć we Mszy Świętej, czytajmy czytania biblijne dzień po dniu, także z pomocą internetu. Oprócz Pisma Świętego, Pan przemawia do nas w braciach i siostrach, zwłaszcza w obliczach i historiach tych, którzy potrzebują pomocy. Ale chciałbym też dodać inny aspekt, bardzo ważny w procesie synodalnym: słuchanie Chrystusa dokonuje się także przez słuchanie naszych braci i sióstr w Kościele, przez to wzajemne słuchanie, które w niektórych fazach jest głównym celem, ale które zawsze pozostaje niezbędne w metodzie i stylu Kościoła synodalnego.

Słysząc głos Ojca, „uczniowie, upadli na twarz i bardzo się zlękli. A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: «Wstańcie, nie lękajcie się!» Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa” (Mt 17, 6-8). Oto drugie wskazanie na ten Wielki Post: nie chronić się w religijności składającej się z nadzwyczajnych wydarzeń, z sugestywnych doświadczeń, w obawie przed stawieniem czoła rzeczywistości z jej codziennymi zmaganiami, jej trudnościami i sprzecznościami. Światło, które Jezus ukazuje uczniom, jest przedsmakiem chwały paschalnej i ku niej trzeba zmierzać, idąc za „Nim samym”. Wielki Post jest ukierunkowany na Paschę: „rekolekcje” nie są celem samym w sobie, ale przygotowują nas do przeżywania męki i krzyża z wiarą, nadzieją i miłością, aby dotrzeć do zmartwychwstania. Także proces synodalny nie powinien nas łudzić, że dotarliśmy do celu, gdy Bóg daje nam łaskę niektórych mocnych doświadczeń komunii. Także i tam Pan powtarza nam: „Wstańcie i nie lękajcie się”. Zejdźmy na równinę i niech łaska, której doświadczyliśmy, podtrzymuje nas w byciu budowniczymi synodalności w zwyczajnym życiu naszych wspólnot.

Drodzy bracia i siostry, niech Duch Święty ożywia nas w tym Wielkim Poście w naszym wchodzeniu na górę z Jezusem, by doświadczyć Jego Boskiego blasku i w ten sposób, umocnieni w wierze, abyśmy mogli podążać drogą razem z nim, który jest chwałą swego ludu i światłem pogan.

Rzym, u św. Jana na Lateranie, 25 stycznia 2023 r., w święto Nawrócenia św. Pawła Apostoła.

FRANCISZEK

 

 

13

 

Najważniejsi są ludzie

Nienaruszona trzęsieniem ziemi alba wciąż wisi na wieszaku, to znak, że ksiądz ma wrócić.

Ks. Dariusz Dogondke jest proboszczem katedry, której już nie ma. W ciągu kilku sekund XIX-wieczny kościół w tureckim Iskanderunie legł w gruzach. Jakimś cudem nikt z parafian nie zginął, choć w mieście liczba ofiar się wydłuża. Z kataklizmu ocalało też tabernakulum oraz ołtarz i nawet stojące na nim świece. Nienaruszona również stoi figura Matki Bożej, która matczynym okiem spogląda na ogrom zniszczeń i na ludzi, którzy schronili się w pobliskim ogrodzie. Koczują pod prowizorycznymi namiotami, a parafialna kuchnia, która wcześniej karmiła bezdomnych, gotuje teraz posiłki dla ofiar apokalipsy.

– Odbudowa katedry to ostatnie z naszych zmartwień, najważniejsi są ludzie. Pierwszym wyzwaniem jest zapewnienie im dachu nad głową – mówił mi ks. Dogondke, który czwarty rok pracuje w Turcji. Powierzona mu wspólnota parafialna to zaledwie 60 osób. Jednak, jak mówi, liczby nie są najważniejsze. Liczy się to, że są to ludzie miejscowi, których rodziny przetrwały często wielkie prześladowania, by przekazać im wiarę. Ich korzenie są mocne. Przywiązani są do swej ziemi i zamiast z niej wyjeżdżać będą próbowali podnieść ją z gruzów. Znak nadziei widzą w tym, że Jezus pozostał z nimi w Najświętszym Sakramencie.

– Symboliczne jest dla nich też to, że w moim biurze parafialnym wszystko było powywracane na ziemi, a moja alba nienaruszona wisi na wieszaku. To znak, że ksiądz ma wrócić i na nowo budować wspólnotę – mówi ks. Dogondke. Wieść o trzęsieniu ziemi zastała go na urlopie w Polsce i właśnie przygotowuje się do powrotu zbierając m.in. fundusze na pomoc dla parafian. Jest przekonany, że ta tragedia może sprawić, że więzi parafialne staną się o wiele silniejsze i trwalsze. Pytany o przyszłość przywołuje życzenie, które Turcy wypowiadają w chwilach próby i choroby: „niech będzie przeszłością”. Niech ta apokalipsa jak najszybciej stanie się dla nas wszystkich przeszłością. A przyszłość przed nami to przyszłość nadziei, bo jako chrześcijanie zawsze żyjemy nadzieją i staramy się o to, by iść do przodu. By „stało się przeszłością” trzeba także naszego wsparcia, bo z takich gruzów i traumy nikt nie podnosi się samemu.

 

 

11

 

Święci i błogosławieni w tygodniu

19 lutego - św. Konrad z Piacenzy, pustelnik
20 lutego - św. Zenobiusz, prezbiter i męczennik
20 lutego - św. Eleuteriusz, biskup
20 lutego - święci Franciszek i Hiacynta Marto, dzieci fatimskie
21 lutego - św. Piotr Damian, biskup i doktor Kościoła
22 lutego - katedry świętego Piotra, Apostoła
23 lutego - św. Polikarp, biskup i męczennik
23 lutego - bł. Izabela Francuska, dziewica
23 lutego - bł. Stefan Wincenty Frelichowski, prezbiter i męczennik
24 lutego - św. Marek Marconi, zakonnik
24 lutego - św. Etelbert, król
25 lutego - św. Cezary z Nazjanzu, pustelnik
25 lutego - bł. Dominik Lentini, prezbiter
25 lutego - św. Tarazjusz, patriarcha
25 lutego - święci męczennicy Alojzy Versiglia, biskup, i Kalikst Caravario, prezbiter
26 lutego - św. Aleksander, biskup

26 lutego - św. Paula Montal, dziewica

 

 


NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.
Kancelaria (tel. 126452342) czynna: (oprócz sobót, I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.15
Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka - red. nacz.,
Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej
- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,
Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.
NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:
strona internetowa parafii: www.wzgorza.diecezja.krakow.pl
oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej
adres parafii: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,
strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl
adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.