WZGÓRZA

W BLASKU MIŁOSIERDZIA

47/897      -       13 listopada 2022 r. C.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

 

2

 

 

Niedziela, 13 listopada 2022 r.

 

XXXIII niedziela zwykła C

 

Czytania

Pierwsze czytanie: Ml 3,19-20a

Psalm: Ps 98

Drugie czytanie: 2 Tes 3,7-12

Ewangelia: Łk 21,5-19

 

Ewangelia

Jezus zapowiada prześladowania swoich wyznawców

Łk 21, 5-19

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, Jezus powiedział: «Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony».

Zapytali Go: «Nauczycielu, kiedy to nastąpi? I jaki będzie znak, gdy to się dziać zacznie?»

Jezus odpowiedział: «Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: „To ja jestem” oraz: „Nadszedł czas”. Nie podążajcie za nimi! I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw „musi się stać”, ale nie zaraz nastąpi koniec».

Wtedy mówił do nich: «„Powstanie naród przeciw narodowi” i królestwo przeciw królestwu. Wystąpią silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie.

Lecz przed tym wszystkim podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą przed królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie mógł się oprzeć ani sprzeciwić.

A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie spadnie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie».

 

3

 

XXXIII niedziela zwykła roku C

Pan powróci. W tym dniu wymierzy wszystkim sprawiedliwość. Dobrych nagrodzi dobrem, zło ukarze...To zasadnicza myśl dzisiejszych czytań mszalnych. Nadchodzi dzień sądu. Nieuchronnie. I choć nie wiemy kiedy nadejdzie, każdego kolejnego dnia jest do niego bliżej.

Żyć, jakby człowiek był nieśmiertelny? Niemądre. Założyć ręce i nie robić już nic? Nieroztropne. Trzeba chyba po prostu przyjąć strategię na przetrwanie. Nadchodzi dzień sądu. Warto żyć tak, by dobrze na nim wypaść.

Czy to, co dziś w świecie widzimy to znaki końca świata? Oczywiście. Tyle że nie znaczy to, że wiemy, kiedy ów koniec nadejdzie. Może przyjść dziś, może za wiele lat. Bo cała historia ludzkości po zmartwychwstaniu Jezusa jest historią, w której te znaki ciągle się powtarzają: bezradność człowieka wobec sił przyrody, wojny, prześladowania... I dla każdego pokolenia są przypomnieniem: Pan powróci. Nawet jeśli nie za naszego życia, to przecież każdego z nas i tak czeka sąd...

Najbardziej zaskakujące w tych czytaniach? Kiedy Jezus mówi, że włos z głowy nam nie spadnie, choć - wcześniej - że niektórzy przez prześladowania stracą życie. Tak, z perspektywy wieczności śmierć dla Chrystusa nie jest żadną stratą.

 

5

 

W dzisiejszym numerze:
- Dzień Prawdy
- To nic
- Co nas czeka?
- Przyjdzie po raz drugi
- Przebaczenie
- Ostatni „posterunek” przed wejściem do nieba?
- Duma
- Święci i błogosławieni w tygodniu

 

 

 

4

 

Dzień Prawdy

Mówiąc „apokalipsa”, niektórzy myślą: „koniec świata” albo „koniec tego, co znamy”. W języku Biblii apokalipsa oznacza jednak objawienie – dostęp do prawdy o czymś, co dotychczas było ukryte. Być może jest to klucz do czytań tej niedzieli, a może jest to klucz do naszych serc. Zobaczyć, zrozumieć, a ostatecznie przyjąć Boże objawienie – Prawdę. Dać się ogarnąć Sensowi, poznać własną (i nie tylko) historię, umieć odczytać Boże znaki i kody. Zaangażować się w odpowiedź.

Żydzi przybywający do Jerozolimy w czasach Jezusa byli zachwyceni ciągle budowaną i ozdabianą świątynią. Stała się dla nich znakiem Bożego błogosławieństwa i dawała pewność spokojnej przyszłości. Przecież tu jest Bóg, tu jest kult. Jezus jednak podaje w wątpliwość ten spokój, prorokuje o jej zburzeniu i końcu. Opisując okoliczności tego wydarzenia, wskazuje na czas niepokoju, wojny, na niepewność z powodu kataklizmów i klęsk. Koniec świątyni będzie czasem próby nie tylko dla Żydów, ale i dla uczniów Jezusa. Będzie jak dzień sądu, w którym ocali się tylko ten, kto jest prawdziwy i zdolny do prawdy. Kto da świadectwo wierności Chrystusowi. Na szczęście Jezus obiecuje, że da swoim uczniom siłę, by to przetrwali. Jakby chciał ich uspokoić, żeby nie wchodzili w czas apokalipsy pełni lęku. Prosi jedynie o wytrwałość, która ocala życie.

Dawanie świadectwa to zdolność do bycia Chrystusowym w życiu codziennym, to życie na miarę Ewangelii, gdy jesteśmy kuszeni do nijakości. To wierność w kochaniu człowieka także niewygodnego i nieatrakcyjnego, to wiara w sensowność własnego życia i powołania. W niektórych wypadkach zaproszenie do oddania życia za braci i wiarę. A w każdym wypadku wewnętrzna gotowość do tego wszystkiego, świadomość ceny życia z Bogiem. „Dzień palący jak piec” – przyjdzie na każdego – i jest to dobra nowina, zostanie tylko to, co prawdziwe, cenne. Cały fałsz, obłuda, wszystkie maski i udawania opadną, a wtedy poznamy swoją prawdziwą twarz, wtedy będziemy gotowi na Boga, a On zajaśnieje nad nami jak słońce. I to będzie początek nowego świata.

Tomasz Zamorski OP – „wdrodze.pl”

 

 

9

 

To nic

Czytam Malachiasza. Że nadchodzi dzień jak piec, a nieprawi będą słomą, która w nim spłonie. A dla czczących Boga „wzejdzie słońce sprawiedliwości i uzdrowienie w jego skrzydłach”. Czyli, jak rozumiem, nastanie czas, w którym oddający cześć Bogu doczekają się sprawiedliwości za wyrządzone krzywdy i wygoją się ich rany. W Ewangelii zaś czytam o prześladowaniach, jakich mają z powodu swojej wiary doznać uczniowie Jezusa. Tak, widzę też ten paradoks: najpierw „niektórych z was o śmierć przyprawią” a za chwilę „włos z głowy wam nie spadnie”. Ale rozumiem: nawet jeśli uczniom Jezusa przychodzi umrzeć za wiarę, ocalają życie wieczne...

Czytam i widzę, jak inne, mimo wszystko, były moje oczekiwania. Spodziewałem się mniejszych czy większych sukcesów wiary w świecie. Że jeśli każdy zewangelizuje czterech, a ci następni kolejnych czterech... I tak dalej. A jednak jest dziś tak, jak mówił Chrystus: chrześcijan się nienawidzi, chrześcijan, stosując odpowiedzialność zbiorową, oskarża się o najgorsze. I nawet jeśli w naszym kręgu kulturowy nikt nie mówi o zabijaniu, to przecież o zepchnięciu do roli obywateli drugiej kategorii już tak. Tylko my mamy swoje poglądy ukrywać, tylko nam nie wolno dochodzić swojego czy starać się o dotacje dla prowadzonych dzieł i tak dalej.... Miłość do Chrystusa u wielu więc słabnie. Zakładają szaty religijnie obojętnych czy "wierzących, ale"...

Dziwnie być z powodu Jezusa tym niby gorszym. Ale to nic. Przecież świat nie jest naszym domem, a co najwyżej dość obskurnym hotelem, w którym na chwilę przyszło się nam zatrzymać. Naszą ojczyzna jest niebo....

„wiara.pl”

 

 

6

 

Co nas czeka?

Przed kilku laty wybitny polski pedagog Aleksander Nalaskowski pisał o obecnej cywilizacji:

Wzrastająca konsumpcja za nic, umiłowanie wszelkiej wolności graniczącej z anarchią, uciekanie od obowiązków, cześć oddawana bałwanom i złotym cielcom, horyzontalne widzenie świata, wyłączna niemal cielesność doznań i zaniedbanie młodszych pokoleń – to rysy charakterystyczne zbliżające nas do Rzymu w przeddzień jego upadku. Nieważne, skąd nadejdą dzisiejsi barbarzyńcy – czy będą ubrani w kreszowe dresy, czy w pomarańczowe koszule prosto z love parade. Ważne, że nadejdą.

Czy te słowa nie stają się faktem? Czy przestroga Jezusa z dzisiejszej Ewangelii nie jest aktualna? Chrystus mówi: „Strzeżcie się, by was nie zwiedziono”. Coraz częściej pojawiają się sezonowi prorocy, którzy ukazują świat daleki od ewangelicznego. Kiedyś jeden z liderów polskiego zespołu rockowego powiedział, że jest „Chrystusem polskiej muzyki rockowej”. Zwodzenie mirażem różnych tanich sposobów na życie staje się bardzo modne. Ludzie gotowi są na wszystko, aby tylko zdobyć pieniądze czy sławę w mass mediach. Na całym świecie, w tym również w Polsce, coraz modniejsze stają się programy reality show, które wręcz ociekają brutalnością i okrucieństwem.

Nasuwają się pytania: Jak się bronić przed tymi zjawiskami? Czy jesteśmy skazani na zalew przemocy, seksu i zakłamania? Co uczynić, abyśmy nie przejęli „telewizyjnego” myślenia? Odpowiedzi poszukajmy w dzisiejszej Ewangelii. Można w niej odnaleźć kilka przykazań, które pomogą w walce z postępującą demoralizacją.

Mistrz z Nazaretu w pierwszej kolejności mówi: „Nie chodźcie za nimi”. To stanowcze wezwanie oznacza konsekwentne trwanie przy Chrystusie. Te słowa jeszcze lepiej zrozumieli uczniowie po zmartwychwstaniu Jezusa, choć jeszcze trzy dni wcześniej nie byli pewni swoich decyzji. Współczesny człowiek ma ogromne pokusy odejścia od Boga. Skandale w środowiskach kościelnych nagłaśniane w telewizji, prasie czy radiu powiększają tę pokusę. Antyklerykalizm jest obecnie modną postawą. Nie zauważa się wielkiej rzeszy kapłanów oddanych Bożej sprawie. Dzisiaj Jezus mówi, że nawet gdy znasz jakiś gorszący przypadek z życia Kościoła, to „nie chodź za nim”. Trzeba się raczej modlić niż gorszyć.

Obok wytrwałości Jezus wskazuje ufność Bogu jako antidotum na demoralizację współczesnego świata. Mówi: „nie trwóżcie się”. Jakże tu nie przytoczyć słów, które usłyszała św. Faustyna, kiedy zatrwożona klęczała przed miłosiernym Jezusem:

Przyczyną twoich upadków jest to, że wiele razy liczysz sama na siebie, a za mało opierasz się na Mnie. Wiedz, że sama z siebie nic nie możesz. Nawet łask moich nie jesteś zdolna przyjąć bez szczególnej pomocy mojej.

Te słowa Chrystusa nakreślają i nam perspektywę działania. Ufać mimo wszystko i liczyć na Chrystusa, to jedyne rozwiązanie w naszym przeciwdziałaniu złu we współczesnym świecie. Jakże wielu współczesnych chrześcijan nie wierzy w moc sprawczą Jezusa. Modlą się, ale do końca nie ufają. Jakże często pytają w chwilach prób: „Dlaczego ja? Dlaczego tak wcześnie? Dlaczego tak boli?”. W takich chwilach pozostaje tylko jedno – akt strzelisty: „Jezu, ufam Tobie”.

W radach Chrystusa z dzisiejszej Ewangelii można wyczytać także następujące wezwanie: „Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa”. Każda trudna sytuacja może być okazją do składania świadectwa o miłosiernym Bogu. Wielu z nas potrzebuje takiego świadectwa. Musi ono zawierać w sobie siłę płynącą z wiary, zapewnienie, że warto być chrześcijaninem. Takie świadectwo może być swoistą odtrutką na wszystkie „trucizny niewiary”. Przytoczmy tu przykład św. Pio z Pietrelciny, który mimo wielu przeciwności losu, ogromnego bólu stygmatów i niezrozumienia władz kościelnych z cierpliwością oraz pokorą dawał świadectwo swojej wiary i miłości do Boga i Kościoła.

Dzisiejszą Ewangelię kończą słowa: „Przez swoją wytrwałość ocalicie życie wasze”. Siostra Faustyna usłyszała kiedyś od Jezusa: „Najmilsza jest mi dusza, która wierzy mocno w dobroć moją i zaufała Mi zupełnie. Obdarzam ją swoim zaufaniem i daję jej wszystko, o co prosi”. Trzeba zatem trwać mimo przeciwności i jednocześnie patrzeć „dalej”. A to wymaga przekraczania samego siebie, życia w perspektywie wiecznej. Bardzo liczy się dziś, bardziej jutro, ale najważniejsza jest perspektywa życia wiecznego. Taką drogę ukazuje nam Chrystus, zachęcając do podążania nią. Obyśmy na niej wytrwali.

ks. Janusz Mastalski – „Ekspres Homiletyczny”

 

 

8

 

Przyjdzie po raz drugi

Do przepełnionego ludźmi więzienia przyprowadzono jeszcze jednego zagadkowego więźnia. Sam dobrowolnie oddał się w ręce straży. Po pewnym czasie wśród więźniów zaczęła się rozchodzić zdumiewająca wieść, że ten nowo przybyły potrafi wyprowadzić z więzienia każdego, kto chce być uwolniony. Stawia tylko jeden warunek, trzeba mu całkowicie zawierzyć. Droga, jaką proponuje, jest trudna, prowadzi przez śmierć. Obawiać się jednak nie należy, bo on potrafi nawet umarłym przywrócić życie. Co więcej, gwarantuje, że poza murami więzienia wszystkich wyzwolonych wprowadzi w nowe, wspaniałe, szczęśliwe życie. Kto zaryzykuje i pójdzie za nim? Jedni zawierzyli zagadkowemu więźniowi i poszli za nim. Inni wykpili, wyśmiali zarówno jego, jak i tych, którzy mu zawierzyli. Wszystkich ich uznano za szaleńców. W myśl zasady "lepszy wróbel w garści niż kanarek na dachu", woleli nie ryzykować i zająć się wykorzystaniem życia w więzieniu. Ostatecznie do wszystkiego można się przyzwyczaić, do więzienia także.

Więzienie to świat doczesny. Dziwny więzień, który dobrowolnie na ten świat przyszedł, to Syn Boży - Chrystus. Przyszedł w ukryciu, podobny do wszystkich pozostałych więźniów. Urodził się, jak każdy inny człowiek, cierpiał jak inni ludzie, nawet śmiercią nie różnił się od nas. Zastanawiały jednak Jego słowa mówiące o życiu wiecznym, zdumiewały Jego czyny, przerastające możliwości zwykłych śmiertelników, najbardziej zmuszała do refleksji wieść o Jego zmartwychwstaniu. Od przyjścia Syna Bożego na ziemię jako więźnia upływa już dwadzieścia wieków. Jedni ludzie ryzykują, wierzą Mu i idą za Nim krok w krok, aż do progu śmierci, który przekraczają z nadzieją zmartwychwstania do nowego życia. Inni nie ryzykują, liczą tylko na życie doczesne.

Upływają wieki, a w murach więzienia wieść o Jego pierwszym tajemniczym, ukrytym, nierozpoznanym przyjściu krzyżuje się z wieścią o Jego drugim przyjściu w Boskim majestacie chwały. Syn Boży przyjdzie jeszcze raz na ten świat, ale już nie w ukryciu, nie jako więzień, lecz jako Pan i Bóg. Przyjdzie nagrodzić tych, którzy w Niego uwierzyli. Zjawi się na ziemi w otoczeniu wybawionych. Ukaże wszystkim bogactwo, chwałę i szczęście tych, którzy uwierzyli Jego słowom. To będzie godzina szczęścia i rozpaczy. Szczęścia tych, którzy zaryzykowali i uwierzyli Chrystusowi zaraz po pierwszym Jego przyjściu, a rozpacz dla tych, którzy nie zaryzykowali, nie wyciągnęli ręki po inne, nowe życie i zostali przy trosce o rzeczy doczesne.

Wiara jest ryzykiem. Nie jest to jednak wielkie ryzyko. Opiera się bowiem na słowie Boga, a On nigdy nikogo nie wprowadził w błąd. Kto Bogu zawierzy, kto Mu ufa, nigdy nie będzie zawiedziony. W tej sytuacji ryzyko wiary staje się wielką pewnością.

Stanowimy grono ludzi, którzy zaryzykowali. Uwierzyli Chrystusowi. Czy dziś idziemy za Nim ochotnie i wytrwale? Czy nie marudzimy? Czy nie oczarowała nas doczesność? O które życie bardziej się troszczymy: doczesne czy wieczne? Wielu zrezygnowało, zabrakło im odwagi pójścia za Chrystusem do końca. Zapomnieli, że nadejdzie dzień nagrody dla wytrwałych. W tym dniu najwięcej rozpaczać będą ci, którzy przez jakiś czas szli za Chrystusem a później z własnej woli odpadli. Byli tak blisko szczęścia i sami z niego zrezygnowali.

Ks. Edward Staniek – „opoka”

 

 

11

 

Przebaczenie

Serce boli gdy zranione, dusza dyszy niespokojna

myje ranę w wodzie słonej, w głowie zamęt w sercu wojna

wola słania się opornie, rozścielona smutnym ego

przebaczenie może hojne, ale wciąż go brak kolego

Liczysz wszystkie swoje rany, Balansujesz linę gniewu,

tak skupiona w talii karta, asa traci w lęku czemu ?

w toku modlitw niespełnionych, gdzie pokoju pusta szklanka,

siostra z siostrą obrażona, listy żalów gdzie jest plamka,

prosząc dzisiaj zapomnienia, rozpraszając złego ducha,

daj nam Panie przebaczenia, i modlitwy tej wysłuchaj

Amen.

Srebrzysta Chatka

 

 

14

 

Ostatni „posterunek” przed wejściem do nieba?

Wschodnie intuicje o tym, co się dzieje po śmierci, co będzie po śmierci.

Refleksja Kościoła wschodniego o losie duszy po śmierci oparta jest na nauczaniu ojców Kościoła z pierwszych wieków chrześcijaństwa, ale również wpłynęły na nią tzw. teologumeny, czyli opinie teologiczne mające podobny status, co objawienia prywatne w tradycji rzymskiej.

Wschód i Zachód o rzeczach ostatecznych

Podstawowa różnica pomiędzy nauczaniem Kościoła tradycji zachodniej a wschodniej o rzeczach ostatecznych nie tkwi w sferze fundamentalnej dogmatyki. Obydwa płuca chrześcijaństwa wyznają co do zasady tożsamą wiarę, którą przez wieki katechizmy opisywały lapidarnie jako trzy rzeczy ostateczne – „śmierć, sąd Boży, niebo albo piekło”.

cierpienie w czyśćcu

Różnice widzimy bardziej w formie, w jakiej to nauczanie jest ujmowane. Tradycja łacińska jest bardziej ścisła, uporządkowana, lub, jak to się potocznie mówi – „scholastyczna”, podczas gdy tradycja grecka posiada rys zdecydowanie bardziej symboliczny lub wręcz poetycki.

Obydwie tradycje łączy przekonanie, że po śmierci – odłączeniu duszy od ciała – dusza ludzka może przejść jeszcze pewną drogę oczyszczenia ze skutków skłonnej do grzechu ludzkiej natury. Droga ta, choć różnie charakteryzowana przez świętych i teologów ze Wschodu i Zachodu, ma jednak wspólny cel, którym jest osiągnięcie zbawienia i całkowita przemiana istot ludzkich w obliczu niepojętego blasku Bożego miłosierdzia.

Jedne z najwcześniejszych rozważań dotyczących losu duszy ludzkiej po śmierci w teologii wschodniej znajdziemy w żywotach ojców pustyni. Św. Antoni Wielki miał pewnego wieczoru rozmawiać z innymi mnichami o tym, co czeka człowieka na „tamtym świecie”.

Mnisi mieli bardzo różne opinie oraz przypuszczenia i nie osiągnęli zgody. W nocy śpiący św. Antoni usłyszał nagle wezwanie: „wstań, wyjdź i popatrz!”. Wyszedł na spowitą nocą pustynię i spojrzał w ciemne niebo. Ujrzał na nim olbrzymią postać, której głowa sięgała chmur i budziła niepokój. Obok niej wzlatywały z ziemi istoty ze skrzydłami, przypominające bądź ludzi, bądź opierzone ptaki. Olbrzym jednym fruwającym zagradzał drogę, inne – mimo jego wysiłków – wzlatywały do nieba. Postać zgrzytała przy tym ogromnymi zębami, gdy niektórym udawało się dostać do góry. Wizja nagle zniknęła, a mnich usłyszał słowa; „Antoni, pomnij, coś ujrzał!”.

Inna historia, która mocno wpłynęła na bizantyjską teologię życia po śmierci, związana jest z postacią mniszki, nazywanej w piśmiennictwie greckim błogosławioną Teodorą. Miała ona być jedną ze współpracownic św. Bazylego Wielkiego, jednego z najwybitniejszych ojców Kościoła i biskupa Cezarei Kapadockiej, żyjącego w IV w.

Możliwe, że była początkowo osobą świecką, zatrudnioną w diecezji i należała do kręgu pomocników biskupa Bazylego, który miał się z nią konsultować w kwestiach duszpasterskich i administracyjnych. Po jego śmierci wstąpiła do klasztoru, przyjmując habit mniszki.

Popularne w Kościele wschodnim dzieło hagiograficzne Opowiadania o mytarstwach Wielebnej Teodory, wydawane niekiedy jako integralna część hagiografii św. Bazylego, ale również jako osobne dzieło, wspomina, iż kobieta umiała z serdecznością pocieszać wszystkich dobrym słowem, była pełna niewinności i pobożności, a także mądrości duchowej. Podobnie jak biskup, odeszła z tego świata w opinii świętości.

Jeden z jej przyjaciół, o imieniu Grzegorz, miał długo rozmyślać o tym, co stało się z Teodorą po śmierci i modlił się za wstawiennictwem Bazylego, aby mógł w jakiś sposób poznać jej losy. Po pewnym czasie biskup mu się przyśnił, zapewniając, że przedstawi Bogu te prośby.

I wkrótce Grzegorz ujrzał we śnie samą Teodorę, która znajdowała się w oblanej złotym i pięknym blaskiem świątyni. Nie była to jednak tylko sama wizja pełna uwielbienia – Teodora rozpoczęła z Grzegorzem rozmowę.

 

12

 

Teodora opowiada, co widziała po śmierci

Opowiadania o mytarstwach Wielebnej Teodory są skonstruowane w ten sposób, że główną narratorką opowieści o losie człowieka w zaświatach jest właśnie zmarła już Teodora. Tak zaczęła ona swoją opowieść:

„Drogie dziecię, Grzegorzu! Pytasz mnie o rzeczy straszne, które lękam się nawet wspominać. Widziałam osoby, które ani wcześniej, ani później nie były mi znane, słyszałam słowa, których nigdy dotychczas nie słyszałam. Cóż więc mam ci powiedzieć? Stanęło wtedy przede mną to wszystko złe i grzeszne z moich spraw i czynów, o czym zdążyłam zapomnieć (…)”.

Dalej Teodora opisywała, że w chwili śmierci ujrzała przy sobie stado ciemnych, odrażających postaci, część z nich trzymała w rękach zwinięte papirusy, na których spisane były grzechy mniszki. „Przygotowali jakieś karty, papiery, jakby oczekiwali na nadejście sędziego, który miał przyjść i rozwinąć zwoje ze spisanymi na nich wszystkimi moimi złymi uczynkami” – opowiadała dalej podkreślając, że zaczął ogarniać ją lęk i wątpliwości, czy zostanie pomimo tak wielu grzechów zbawiona.

Po chwili ujrzała jednak dwóch świetlistych aniołów, o pięknych twarzach młodzieńców, którzy rzekli do ciemnych postaci: „Przestańcie się cieszyć, bo tu nic się wam nie dostanie. W tej duszy nie macie żadnej swojej doli, bo z nią jest miłosierdzie Boże”.

Na to postacie wyciągnęły kolejne papiery z długimi listami grzechów Teodory, które popełniła w młodości, mówiąc do aniołów: „Jak to nie mamy tu swojej doli?! A czyje to są grzechy?!? Czy to nie ona popełniła to i owo?! (za: A. Sarwa, Rzeczy ostateczne człowieka i świata. Eschatologia Kościoła wschodniego, Łódź 2003, s. 83-84).

Podniebna podróż Teodory

Dalsza część historii opowiada, że Teodora odbyła podniebną podróż, w czasie której jeszcze wielokrotnie napotykała ciemne postacie, które wypominały jej grzechy i słabości, ale również aniołów, którzy uspokajali i bronili kobietę, podkreślając niezgłębione miłosierdzie Boże. Teodora opisywała te spotkania jako mijanie umieszczonych na chmurach bram, przypominających posterunki celne.

W greckim oryginale zapisów wizji użyte zostało przez nią słowo „τελωνεία/ teloneia”, którym określano siedziby celników i poborców podatków. We wschodniej tradycji słowiańskiej i języku cerkiewnosłowiańskim odpowiednikiem tego pojęcia jest określenie „myto”, oznaczające cło lub podatek. Stąd pochodzi określenie „mytarstwa”.

Teodora wymieniła 20 tego rodzaju komór celnych, z których każdy odnosił się do typowych ludzkich grzechów, m.in. kłamstwa, osądzania i oszczerstw, kradzieży, cudzołóstwa i rozpusty, skąpstwa, zawiści, gniewu i wściekłości, herezji oraz braku miłosierdzia dla bliźnich. Ta ostatnia była zarazem ostatnią bramą celną, przy której Teodora zamieściła uwagę:

„Bowiem nawet gdyby ktoś dokonał zmagań duchowych, stale przestrzegał postów, gorliwie się modlił i wiódł życie w nieskazitelnej czystości, ale okazał się bezlitosny i zamknął przed bliźnim swe serce – to i tak zostanie strącony do piekła i zamknięty w otchłani, a więc zostanie pozbawiony litości” (tamże, s. 89).

Opowiadania o mytarstwach Wielebnej Teodory

Czy to czyściec?

Warto zaznaczyć, iż Kościół wschodni, w którym objawienia o mytarstwach zdobyły szczególną popularność (choć warto przy okazji pamiętać, że Teodora i Bazyli Wielki żyli w czasach jednego i niepodzielonego Kościoła) nie traktuje opowieści mniszki jako dogmatu, ale jako teologumenę, czyli opinię teologiczną, której status można porównać do objawień prywatnych w Kościele łacińskim.

Nie jest więc obowiązkiem w nie wierzyć, niemniej, w zasadniczym przesłaniu nie zawiera ona elementów sprzecznych z nauczaniem Kościoła o losach duszy po śmierci, ale ujmuje je w sposób symboliczny i poetycki, na tyle, ile ludzka wyobraźnia jest w stanie opisać rzeczywistość nadprzyrodzoną, wymykającą się ludzkiemu poznaniu.

Niektórzy wywodzą co prawda korzenie wizji o mytarstwach jeszcze z wierzeń przedchrześcijańskich i przekonaniach religii pogańskich o wędrówce dusz po śmierci, obecnych chociażby w starożytnym Egipcie, ale wydaje się, iż ważniejsza w ich ocenie nie jest sama forma tych opisów i wizji, ale ich generalne przesłanie.

Do dzisiaj trwają dyskusje pomiędzy teologami, na ile teologumena mytarstw pozostaje greckim odpowiednikiem łacińskiej teologii o czyśćcu. Zdania bywają podzielone, zwłaszcza w dyskusji katolicko-prawosławnej, gdzie strona prawosławna jest sceptyczna co do precyzyjnego ujęcia czyśćca w teologii rzymskiej i scholastycznej. Niemniej, można wskazać liczne elementy wspólne obydwu teologii, które podkreślają, że po śmierci fizycznej nastąpić może pewna przejściowa forma egzystencji dusz, w której następuje proces ich stopniowego oczyszczenia z grzesznych przywiązań i nieuporządkowań duchowych.

Pedagogika wieczności

O ile teologia czyśćca uwrażliwia na aspekt pokuty za grzechy jeszcze na tamtym świecie – zanim osiągniemy niebo i pełną radość w Bożym królestwie – tak mytarstwa podkreślają, że nawet po śmierci dusza, mając świadomość swojej słabości i ułomności, może w jakiś sposób „pomóc” Bogu w ostatecznym przesądzeniu o swoim zbawieniu. Może nawet na „tamtym świecie” wybrać dobro i powierzyć się całkowicie Bożemu miłosierdziu oraz opiece aniołów.

Ma to trudny do przecenienia wymiar pedagogiczny, wskazując, że człowiek zawsze powinien pracować nie tylko nad wyeliminowaniem grzechów, ale także nad tym, aby przezwyciężać własne słabości i skłonności do złego. Nigdy na to nie jest za późno.

Jest w tym niewątpliwie olbrzymi ładunek chrześcijańskiego optymizmu: jeżeli tylko oddamy nasze słabości miłosiernemu Bogu i uczynimy choć krok w stronę miłości Jego i bliźniego, nasze długie papirusy grzechów nie staną się aktem oskarżenia, ale znikną we wszechogarniającej, Boskiej światłości nieba.

Łukasz Kobeszko – „aleteia.pl”

 

 

15

 

Duma

Gdyby nie Polska, już dawno by nas nie było.

Jan Paweł II mawiał, że „ojczyzna to dziedzictwo po ojcach: stan posiadania ziemi i terytorium, ale jeszcze bardziej wartości i treści duchowych”. W tych słowach możemy odnaleźć nie tylko los męczonej Ukrainy, ale i – jak dziś powiedział z okazji rocznicy naszej niepodległości prezydent Zełenski – „jej siostry Polski”. W swych życzeniach prezydent Ukrainy podkreślił, że w przeszłości między naszymi krajami różnie bywało, ale „Ukraińcy będą pamiętać, jak nas przyjmowaliście, jak nam pomagacie. Polacy to nasi sojusznicy, wasz kraj – to nasza siostra. Nasza przyjaźń na zawsze. Razem będziemy zwycięzcami”. Dzień wcześniej doradca ukraińskiego prezydenta podziękował Polsce i polskiemu społeczeństwu za pomoc niesioną jego ojczyźnie. - Gdyby nie Polska, nie byłoby nas już wśród żywych. Pod każdym względem: humanitarnym, politycznym, wojskowym. Polska de facto uratowała Ukrainę – podkreślił Ołeksij Arestowycz. Cóż dodać?

Każdy dzień, który mija od 24 lutego pokazuje, że Polacy są dobrzy, solidarni i wrażliwi na ludzką biedę. Naprawdę możemy być z siebie dumni, podczas gdy świat z niedowierzaniem wciąż patrzy na ten ocean dobra, jaki wylał się w Polsce, którą jeszcze niedawno „europejskie elity” oskarżały o wzniecanie nacjonalizmów, brak wrażliwości na los uchodźców i o to, że troska o polskość przeszkadza nam w pełnym otwarciu na świat i jego wyzwania. Okazało się, że prawdziwa ludzka bieda pokazała w całej szerokości wrażliwość polskich serc. Zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego powiedział mi, że ta dobroć to znacznie więcej niż zwykła filantropia. - Pomoc, jaką Polacy ofiarują Ukraińcom w czasie wojny jest świadectwem wiary w Boga. Jesteście dla nas świadkami Ewangelii – mówił abp Światosław Szewczuk. Warto pamiętać, że 80 proc. całej pomocy charytatywnej, jaką Ukraina otrzymuje z zagranicy, to pomoc z Polski. W znacznej mierze organizowana przez Kościół.

Z dumą możemy patrzeć na rzesze bezimiennych bohaterów, którzy każdego dnia dają wyraz troski o człowieka, na miarę swych możliwości, a często ponad nie. To też patriotyzm. Opowiadał mi ostatnio zakonnik zbierający pomoc dla Charkowa, że przyszła do niego starsza kobieta i ofiarowała dwie ciepłe kurtki jeszcze z metkami. Była ubrana bardzo ubogo, gołym okiem było widać, że się jej nie przelewa. Dała te rzeczy zapewniając, że następnym razem też coś przyniesie, by ludzie mogli jakoś tę zimę przetrwać. Przyprowadziła ze sobą wnuki, które podzieliły się z ukraińskimi dziećmi zabawkami. Też skromnymi. Praktyka słów Jana Zamoyskiego „takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”.

Nie wstydźmy się dumy z bycia Polakami, z tego, że jesteśmy dobrzy. Bądźmy dumni z tego, że w historii naszego narodu nie brakuje ludzi, którzy całe swoje życie poświęcili pomocy drugiemu człowiekowi i dalej zło zwyciężają dobrem. Być może po tych wielu miesiącach zaangażowania pojawiło się w nas zmęczenie, dlatego tym bardziej należy namawiać do kontynuowania wsparcia. Jak mawiał prymas Wyszyński „sztuką jest umierać dla ojczyzny, ale największą sztuką jest dobrze dla niej żyć”.

Beata Zajączkowska – „wiara.pl”

 

16

 

 

Święci i błogosławieni w tygodniu

13 listopada - święci Benedykt, Jan, Mateusz, Izaak i Krystyn, pierwsi męczennicy Polski
13 listopada - św. Mikołaj I Wielki, papież
13 listopada - bł. Wincenty Eugeniusz Bosiłkow, biskup i męczennik
14 listopada - bł. Maria Luiza Merkert, dziewica
14 listopada - św. Wawrzyniec z Dublina, biskup
14 listopada - św. Mikołaj Tavelić, męczennik
14 listopada - św. Józef Pignatelli, prezbiter
14 listopada - bł. Jan Liccio, prezbiter
15 listopada - św. Albert Wielki, biskup i doktor Kościoła
15 listopada - św. Leopold III
15 listopada - św. Dydak z Alcali, zakonnik
15 listopada - bł. Magdalena Morano, dziewica
16 listopada - św. Małgorzata Szkocka
16 listopada - św. Gertruda, dziewica
16 listopada - rzymskie bazyliki świętych Apostołów Piotra i Pawła
16 listopada - NMP Ostrobramska, Matka Miłosierdzia
16 listopada - św. Agnieszka z Asyżu, dziewica
16 listopada - święci męczennicy i prezbiterzy Roch Gonzalez, Alfons Rodriguez i Jan del Castillo
16 listopada - kościół metropolitalny we Wrocławiu
16 listopada - kościół katedralny w Opolu
17 listopada - św. Elżbieta Węgierska
17 listopada - św. Grzegorz Cudotwórca, biskup
17 listopada - św. Grzegorz z Tours, biskup
18 listopada - bł. Karolina Kózkówna, dziewica i męczennica
18 listopada - św. Odo z Cluny, opat
18 listopada - kościół katedralny w Zamościu
19 listopada - bł. Salomea, dziewica
19 listopada - św. Mechtylda z Hackeborn, dziewica
20 listopada - św. Rafał Kalinowski, prezbiter
20 listopada - św. Feliks Valois, prezbiter

20 listopada - błogosławione dziewice i męczennice Aniela od św. Józefa i Towarzyszki

 

 

 

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna: (oprócz sobót, I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.15

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka - red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii: www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.