WZGÓRZA

W BLASKU MIŁOSIERDZIA

39/889      -       18 września 2022 r. C.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

 

 

4

 

 

Niedziela, 18 września 2022 r.

 

XXV niedziela zwykła C

 

 

Czytania:
Pierwsze czytanie: Am 8, 4-7
Psalm: Ps 113
Drugie czytanie: 1 Tm 2, 1-8
Ewangelia: Łk 16, 1-13

 

EWANGELIA
Nie możecie służyć Bogu i Mamonie
 
Łk 16, 1-13
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Jezus powiedział do uczniów: «Pewien bogaty człowiek miał rządcę, którego oskarżono przed nim, że trwoni jego majątek. Przywołał więc go do siebie i rzekł mu: „Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządzania, bo już nie będziesz mógł zarządzać”.
Na to rządca rzekł sam do siebie: „Co ja pocznę, skoro mój pan odbiera mi zarządzanie? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę. Wiem już, co uczynię, żeby mnie ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę odsunięty od zarządzania”.
Przywołał więc do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał pierwszego: „Ile jesteś winien mojemu panu?” Ten odpowiedział: „Sto beczek oliwy”. On mu rzekł: „Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz: pięćdziesiąt”. Następnie pytał drugiego: „A ty ile jesteś winien?” Ten odrzekł: „Sto korców pszenicy”. Mówi mu: „Weź swoje zobowiązanie i napisz: osiemdziesiąt”. Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z podobnymi sobie ludźmi niż synowie światłości.
Ja też wam powiadam: Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków.
Kto w bardzo małej sprawie jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w bardzo małej sprawie jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Jeśli więc w zarządzaniu niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, to kto wam prawdziwe dobro powierzy? Jeśli w zarządzaniu cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, to któż wam da wasze?
Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie!»
 
 
7
 
 
 
XXV niedziela zwykła roku C
 
Wezwanie? Spójrz dalej. Spójrz na koniec.
To czytania o roztropności. Prorok Amos pokazuje dziś głupotę tych, którzy są tak zapatrzeni w pieniądze, że nie tylko nic nie znaczy dla nich uczciwość, ale pomnażanie ich uznali za najważniejszą rzecz w swoim życiu.
Jezus w przypowieści o nieuczciwym rządcy uczy, że trzeba patrzyć na koniec; że trzeba umieć tak je wykorzystać, by zapewnić sobie szczęśliwą wieczność. Niestety - gorzko zauważa też Jezus - także Jego uczniom może się wszystko pomieszać. I coś, co jest środkiem - żeby, owszem, utrzymać się, ale też zaskarbić sobie niebo - może stać się dla nich celem. I mogą nawet się nie zorientować, że pieniądze postawili na pierwszym miejscu...
A drugie czytanie? Święty Paweł każe mądrze odnosić się do władzy. Nie jest celem chrześcijan walka z nią, ale doprowadzenie wszystkich ludzi, także owych władców, do zbawienia.
Tak, trzeba patrzyć dalekowzrocznie, trzeba patrzyć, dokąd zmierzamy. Przecież nierozsądnie wdając się w wojenki tylko ludzi od Boga odpychamy, prawda? I choć nie znaczy to, ze nie powinniśmy jasno opowiadać się za prawdą, na pewno znaczy, byśmy sami nie eskalowali napięć. Tak: doraźne korzyści mogą być z perspektywy wieczności wielką stratą
Kościół w dalszym ciągu uczy nas prawidłowej orientacji życiowej wśród otaczającej rzeczywistości ziemskiej. Do niej należą z pewnością dobra materialne dziś może bardziej atrakcyjne u nas w kraju na skutek postkomunistycznej zmiany systemu ekonomicznego.
Przysłowiowa już mamona, łatwo może stać się pułapką, a przecież może ona również stać się środkiem do celu ostatecznego. Ten cel winien nam przyświecać we wszystkich naszych sprawach, jak przystało tym, którzy dzięki objawieniu Bożemu wierzą w to, że są odkupieni i na drodze tej właśnie prawdy objawionej mają nadzieję osiągnąć zbawienie (II czytanie).
Z dzisiejszymi dążeniami do bogacenia się kontrastuje rzucona przez proroka przestroga przed niesprawiedliwością społeczną (I czytanie) wraz z trudną dzisiejszą Ewangelią, zwłaszcza w jej dłuższej wersji.
Odpowiedź na pytanie tej niedzieli - Jak dojść do wiecznych przybytków? jest przewodnią myślą wszystkich trzech czytań. Chwila obecna – dane nam krótkie życie doczesne z możliwością zdobywania środków materialnych – to jest ów ewangeliczny „kairos” do właściwego wyzyskania jako droga w stronę ostatecznej postaci królestwa Bożego. Nasze stale umykające nam, nie do zatrzymania, teraz, stanowi dla nas jedyną szansę osiągnięcia wiecznego szczęścia z Bogiem, który nas chce mieć u siebie, i pomaga nam właściwie ją wykorzystywać.
Natomiast zafascynowanie mamoną, tak znamienne dla naszej obecnej sytuacji ekonomicznej w kraju, jest dla wielu ludzi poważnym zagrożeniem ich wiekuistych przeznaczeń. Dany nam przez Boga środek doczesny, jakkolwiek teraz niezbędny, nigdy nie może się stać jedynym celem dążenia istoty rozumnej. Samo życie otrzymaliśmy tylko w zarząd, dlatego czeka nas z niego rozrachunek.
 
 
6
 
 
W dzisiejszym numerze:
- Uwolnić od długów grzechów
- Proch i niebo
- Daję, abyś dawał
- Jak odciągnąć polityków od ambony?
- Zatrzymać się i odkryć prawdę o sobie
- Jak dobrze być z Tobą Boże
- Święci i błogosławieni w tygodniu

 

 

 

9

 

Uwolnić od długów grzechów

Dzisiejsza Ewangelia jest nie tylko trudna, ale także skandaliczna: oto oskarżony o defraudację rządca majątku na naszych oczach kontynuuje przekręty. I zamiast spotkać się z potępieniem, zostaje za to pochwalony. Przeczuwamy, że przy takiej pobieżnej lekturze umyka nam coś fundamentalnego. Sens opowieści nadają słowa Jezusa, który ją komentuje. Od początku określa On mamonę jako niegodziwą (adikia), łącząc ją od razu z zachowaniem nieuczciwego (adikios) rządcy. Później precyzuje, że stanowiła ona cudze dobro. Następnie – używając wyrażenia „wszystko się skończy” – mówi o zbliżającym się bankructwie. Z kontekstu opowieści wiemy, że tym, który mógłby stracić wszystko, jest oczywiście sam rządca, ale przede wszystkim także jego pan, który nie odzyska długów.

Zaskakującym skutkiem takiego nieuczciwego zdobycia przyjaciół ma być przyjęcie do wiecznych przybytków, co słusznie rozumiemy w kluczu eschatologicznym – greckie słowo skene oznacza namiot i jest nawiązaniem do namiotu spotkania, w którym przebywała Boża obecność podczas wędrówki przez pustynię.

Kluczem do zrozumienia Ewangelii jest sposób, w jaki rządca zyskał przyjaciół: darowanie im długów. Metafora darowania długów była dominującym w czasach Jezusa sposobem opisania odpuszczenia grzechów. „Przebacz nam nasze grzechy, my zaś przebaczamy naszym dłużnikom”, pisze Łukasz (11,4), a Mateusz (6,12) stwierdza jeszcze wyraźniej: „przebacz nam nasze długi jak i my przebaczyliśmy naszym dłużnikom” (por. Łk 7,36–50, zwł. 41–42).

Nieuczciwym zarządcą, przebaczającym dłużnikom Boga jest Jezus, który przez krzyż skreślił nasz zapis dłużny (zob. Kol 2,14). Jednakże ta interpretacja nie tłumaczy początku opowieści – oskarżenia o defraudację. Jest ona związana z ludzkością: to człowiek uzurpuje sobie prawo do własności Bożych. I dlatego Chrystus Jezus, Bóg i człowiek zarazem, jest pośrednikiem między Bogiem a ludźmi i „wydał siebie samego na okup za wszystkich jako świadectwo”.

Zgodnie z tym świadectwem oraz dzięki niemu także my możemy odpuszczać sobie nawzajem długi i w ten sposób zapewnić sobie wieczne przebywanie w obecności Boga.                                                       

Jakub Bluj OP – „wdrodze”

 

 

 

12

 

Proch i niebo

Polityka w kościele? W czytaniach? Tak, polityka jako troska o dobro wspólne, także o dobro ubogich. Żeby się nie pogubić w szczegółach, warto zacząć od Psalmu 113. Trudno o bardziej wzniosły obraz Boga. On przebywa nie w niebie, ale nawet ponad nim. A jednak, widząc wszystko z góry, dostrzega tych, którzy są najniżej. „Podnosi z prochu nędzarza i dźwiga z gnoju ubogiego, by go posadzić wśród książąt, wśród książąt swojego ludu” – ależ to rewolucja! Jakiż to obraz Boga – władcy, któremu niestraszny proch i gnój (!).

My wiemy więcej niż psalmista. Wyznajemy w Jezusie Chrystusie Boga, który zstąpił z tronu, zszedł na ziemię, żeby podnieść z prochu nędznego grzesznika i dać mu chwałę dziecka Bożego. Stał się człowiekiem i ofiarował życie, „aby wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy”.

Jakże to dalekie od relatywizmu, który łaskawie przyznaje każdemu jego prawdę, czyli pesymistycznie uznaje niemożność poznania prawdy. Czy Chrystus narzucał prawdę? Głosił, poświadczał cudami, wypełnił proroctwa, za prawdę oddał życie. Zachęcał do pójścia za Nim. Zapraszał.

Bóg się uniżył, stał się sługą, i to sługą sług. „Wydał siebie samego na okup za wszystkich”. Chrystus – sługa, ofiara, pośrednik, człowiek, Bóg. A my mamy służyć Panu, który stał się sługą. Mamy służyć Bogu po to, żeby nie być niewolnikami cudzych ideologii albo własnych namiętności. Mamy też służyć sobie nawzajem, ba, są tacy, którzy słowo „służba” mają w nazwie posady – ministrowie. Służyć to znaczy także mądrze zarządzać tym, co nam powierzono, być „ministrem” swojego życiowego „departamentu”.

Do modlitwy za rządzących zachęca nas św. Paweł. W Nowym Testamencie nie brak złych władców (włącznie z Neronem), a jednak wśród rodzajów modlitwy za sprawujących władzę apostoł wymienia dziękczynienie. Wspólnota złączona w modlitwie jest obrazem i zapowiedzią Miasta Bożego, gdzie wszystko jest na chwałę Boga. Tam króluje Bóg-Człowiek, tam stoją trony tych, których podniósł z prochu.       

Błażej Matusiak OP – „wdrodze”

 

 

 

8

 

Daję, abyś dawał

Dzisiejszą Ewangelię czytam bardzo społecznie. Szkoda, że politycy, menadżerowie i inne osoby odpowiedzialne za wspólne dobro tak mało czerpią w swojej działalności z Ewangelii. Świat byłby inny, gdyby ci, którzy nim kierują, nie traktowali swojej władzy w sposób absolutny. Uznanie, że Bóg jest prawdziwym Właścicielem świata, uwalnia nas od pychy i niesprawiedliwości.

Stara rzymska zasada mówi do ut des – daję, abyś dawał. Tak właśnie działa Bóg: daje nam w zarząd ten świat. Nie po to, żeby zaspokoić nasz egoizm, ale po to, żebyśmy się dzielili z innymi. Potrzebujemy dziś nowej sprawiedliwości, która będzie funkcjonowała na wzór przychylnego i życzliwego nam Stwórcy.

Skoro świat został nam oddany pod zarząd, co w nim może najbardziej do nas należeć? Myślę, że łaska zbawienia – dar Boga, którego żaden złodziej nam nie ukradnie. Prośmy, aby to, czym zarządzamy, nie przysłoniło nam prawdziwego Właściciela oraz najprawdziwszego daru, na który czekamy.

José Barrado Barquilla OP – „wdrodze”

 

 

 

13

 

Jak odciągnąć polityków od ambony?

„Nie pozwólmy, aby sacrum było instrumentalizowane przez to, co jest profanum. Niech sacrum nie będzie podpierane władzą i niech władza nie podpiera się sacrum!" – mówił papież Franciszek podczas otwarcia VII Kongresu Liderów Religii Światowych i Tradycyjnych w stolicy Kazachstanu, Nur-Sułtan. Dobrze byłoby, gdyby te słowa papieża usłyszano nad Wisłą. I fajnie, gdyby usłyszeli je politycy, jak i biskupi.

Od jakiegoś czasu, mniej więcej co pół roku, odbywają się w Polsce jakieś wybory. W październiku 2018 r. mieliśmy wybory samorządowe, wiosną 2019 r. do europarlamentu, jesienią 2019 r. do Sejmu i Senatu, w 2020 r. były wybory prezydenckie. Kolejny raz do lokali wyborczych pójdziemy co prawda jesienią 2023 r., a potem prawdopodobnie wiosną 2024 r. (prawdopodobnie, bo targi co do terminu wyborów samorządowych trwają), ale kampania wyborcza trwa już w najlepsze.

Teoretycznie powinniśmy przywyknąć, że w każdej kampanii ważną rolę odgrywa kościelna ambona. Za każdym razem w tych samych schematach. A to jakiś kandydat napisze list, który ksiądz życzliwie z ambony odczyta, a to wpuści na nią samego kandydata lub bliskiego mu współpracownika, by przemówił do elektoratu. Kiedy w mediach pojawi się oburzenie, reakcja ze strony KEP też jest mniej więcej w tym samym stylu. Ustami swojego rzecznika Episkopat przekonuje, że ambona nie jest miejscem na uprawianie polityki, a wpuszczanie na nią polityków jest co najmniej niestosowne. Burza na czas jakiś cichnie, ale potem wraca ze zdwojoną mocą.

Przykładów tego, gdy ambona wykorzystywana jest przez polityków, jest bez liku i miejsca nie wystarczyłoby, aby je przytoczyć, więc nie będę tego robił. Problem jest - jak się wydaje - w nieumiejętności powiedzenia politykom, że ambona służy do przepowiadania Słowa i nie jest zwyczajną trybuną.

Ale ta nieumiejętność ludzi Kościoła w różnych sytuacjach jest przez polityków wykorzystywana aż do bólu. Oto jedna z partii zbiera właśnie podpisy pod obywatelskim projektem ustawy, która ma ochronić chrześcijan w Polsce. Po co ten projekt? Jego twórcy na prawo i lewo opowiadają, że chrześcijanie w Polsce są prześladowani i konieczna jest ich ochrona prawna. Pomysł idzie w kierunku zmiany kodeksu karnego i zakłada rozszerzenie karalności za krytykę religii, zakłócanie nabożeństw i obrazę uczuć religijnych. Za krytykę religii można byłoby nawet na dwa lata trafić do więzienia.

Można byłoby zastanawiać się nad sensownością tego projektu w sytuacji, gdyby faktycznie w Polsce chrześcijanie byli prześladowani. Tak jednak nie jest. Owszem, zdarzają się profanacje miejsc świętych, wyzywanie księży od pedofilów czy obcinanie głowy kukłom z wizerunkami hierarchów, ale to incydenty. Nikt nie zabrania nikomu chodzenia do kościoła, nikt nie strzela do kogoś, kto trzyma w ręku różaniec. A tradycyjne pielgrzymki piesze na Jasną Górę nie potrzebują jak kiedyś ochrony przed funkcjonariuszami Służby Bezpieczeństwa. Mamy w Polsce wolność religii i wyznania, a zbieranie podpisów pod projektem rzekomej ochrony chrześcijan to niedźwiedzia przysługa dla, i tak pogrążonego w kryzysach, Kościoła. Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebuje, jest parlamentarna debata nad tym projektem. Kościół powinien się od tego pomysłu odciąć. Słusznie zatem postąpiono w Lublinie, gdzie rzecznik tamtejszej kurii zauważył, że misją kapłanów i biskupów powinno być „apelowanie do ludzkich sumień, a nie domaganie się zaostrzenia kar dla ludzi, którzy dali się uwieść atmosferze nienawiści wobec Kościoła”, a stanowiący prawo parlamentarzyści winni rozważyć, „czy dane rozwiązanie prawne przyniesie oczekiwane skutki”. I co? Okazało się, że metropolita lubelski odcinając się od projektu „zapisał” się do Platformy Obywatelskiej… Do PiS „zapisano” z kolei abp. Stanisława Gądeckiego, który napisał oświadczenie w sprawie reparacji, które odebrano jako idące po linii rządzących.

Pogrywanie Kościołem, przeciąganie biskupów na swoją stronę, byle tylko dopiec politycznemu przeciwnikowi, nie jest niczym nowym. Każdy chce mieć biskupie fiolety po swojej stronie. Czasem przydałoby się, by hierarchowie wyraźnie odcinali się od takich działań polityków. Tyle że bardzo często po prostu sami politykami się stają. I tu też przykłady można byłoby mnożyć niemalże w nieskończoność.

Za kilka miesięcy - tak jak przed każdymi wyborami - przewodniczący KEP napisze specjalne przesłanie, w którym przeczytamy, że Kościół jest apolityczny, nie utożsamia się z żadną partią polityczną, a każdy ma prawo głosować tak, jak mu sumienie podpowiada. Problem w tym, że obserwując poczynania polityków na kościelnych ambonach, nikt już w to specjalnie nie wierzy. Świadome, cyniczne podklejanie się rządzących pod Kościół, wykorzystywanie naiwności duchownych, ale też brak u tych ostatnich umiejętności odmowy utrwalają przekonanie, że Kościół jednych popiera, a drugich nie. I jak z tym pogodzić twierdzenie, że Kościół jest wspólnotą ludzi o różnych poglądach politycznych?

Dopóki biskupi nie powiedzą jasno i wyraźnie, że nie pozwalają na wciąganie Kościoła do polityki, dopóki sami z nią nie zerwą i nie wyrwą z niej księży, to te wszystkie historie będą się powtarzać. Trzeba powiedzieć „dość", nawet jeśli zaboli. Tyle tylko, że trzeba chcieć. A wygląda na to, że duża część hierarchów woli przeczekać.

Autor: Tomasz Krzyżak – „deon”

 

 

 

15

 

Zatrzymać się i odkryć prawdę o sobie

Potrzebujemy zatrzymania się, potrzebujemy ciszy. Bez tego nie ma refleksji nad sobą, nad swoim życiem. Nie jest też możliwe rozeznawanie, świadome podejmowanie decyzji. Nie wszystko jest zależne od człowieka. Czasami przymuszą nas do tego okoliczności zewnętrzne: choroba, wypadek czy jakaś klęska naturalna.

Chciałoby się pisać o znakach nadziei, o inspirujących perspektywach, o czymś, co pociąga i motywuje. Ale bardzo często wzrok i zainteresowanie ‘ześlizguje się’ w stronę tego, co niepokoi, budzi skrajne emocje, bulwersuje.

Dobro, łagodność, to, co ciche i skromne tak jakby nie wciągało, nie angażowało nas wystarczająco. A może tak już zostaliśmy źle przyzwyczajeni, nadmiernie ‘zbombardowani’ bodźcami, że zatraciliśmy wrażliwość. Albo wewnętrzne ‘oprogramowanie’ naszej psychiki wytłumia ten nadmierny strumień bodźców, żebyśmy do końca nie powariowali?

Modlitwa Jana Pawła II o nadzieję w trudnych czasach

Miotamy się często między takim ‘amerykańskim’, trochę powierzchownym optymizmem – „everything is fine”, kciuk w górę i OK, a naszym swojskim, rodzimym pesymizmem, gdzie zawsze musi być jakiś problem, gdzie nic nie jest zwyczajnie dobre, albo po prostu do zaakceptowania.

Media bardzo często prezentują nam taki świat bardzo rozdygotany emocjonalnie. Wszystko jest naładowane napięciem, krzykliwe, przyciągające uwagę. Musi się ‘przebić’, wybić z całej masy zwykłości i przeciętności. Musi zwrócić na siebie uwagę. Jeśli nie wykorzysta chwili, przemija i już nikt o tym nie będzie pamiętał, nikt do tego nie będzie wracał i po to nie sięgnie.

Niby wiemy, że stoi za tym cała gama różnego rodzaju specjalistów od PR-u, speców od reklamy i maksymalizacji przychodów dla firm, ale ciągle jeszcze się łudzimy, że to my nad tym panujemy.

Czy mogę to zmienić i jak? Przede wszystkim muszę przestać się łudzić, że problemy ze współczesnym ‘uzależnieniem’ od mediów dotyczą innych, a nie mnie. Nie, to ja mam problem, nawet jeśli to nie jest faktycznie nałóg, psychiczne uzależnienie, to jednak ‘ja’ mam problem z tym jak, kiedy i ile korzystam ze współczesnych mediów. I na ile pozwalam im kształtować swoje życie.

Klęska naturalna - Image by Joseph thomas www.pixabay.comKlęska naturalna - Image by Joseph thomas www.pixabay.comCzy potrzebuję medialnego detoksu? Wielu zapewne tak, ale tu nie chodzi o jakieś terapie, ale po prostu o ciszę. Czy mam w ciągu dnia czas na uspokojenie, na pobycie ze swoimi myślami, na refleksję nad nimi. I czy jest tego kwalifikowanego czasu ciszy wystarczająco dużo. Mądrość wieków podpowiada nam, że jeśli nie znajdę na taką refleksję przynajmniej kwadransa w połowie dnia i wieczorem, to nie poczynię postępów duchowych. Nie ja będę decydował o kierunku mojego rozwoju wewnętrznego, a będę tylko reagował na bodźce, które mnie atakują.

Każdy z nas potrzebuje nie tylko ciszy, ale i różnorodności treści, które w siebie wchłania. Wiemy doskonale, że nie wystarczy ograniczyć to, co nam ewidentnie szkodzi, jeśli nie damy sobie w zamian czegoś, co nam pomaga, uspokaja, co nas rozwija. To musi być świadome działanie, angażujące mnie osobiście. Nie mogę zrzucić tego na zewnętrznych trenerów, moderatorów, często tych, którzy mają jakiś interes w takim działaniu.

Potrzebujemy zatrzymania się, potrzebujemy ciszy. Bez tego nie ma refleksji nad sobą, nad swoim życiem. Nie jest też możliwe rozeznawanie, świadome podejmowanie decyzji, które miałyby dobroczynny wpływ na nas. Nie zawsze takie zatrzymanie się jest zależne od człowieka. Czasami zewnętrzne okoliczności, wydarzenia i sytuacje mogą nas przymusić do spowolnienia tempa i zmiany perspektywy widzenia, czy to indywidualnie, czy społecznie. To może być choroba, wypadek czy jakaś klęska naturalna.

Dokładnie dwadzieścia jeden lat temu zamachowcy uderzyli na Stany Zjednoczone, na World Trade Center w Nowym Yorku i na Pentagon w Waszyngtonie, DC. Pamiętam ciszę, jaka wtedy zapanowała w USA na kilka dni, bo uziemione zostały wszystkie samoloty. To wydarzenie naznaczyło także późniejszą historię poprzez wojnę w Afganistanie, walkę z terroryzmem, ale i naszą codzienność, jak choćby podróże samolotami.

Takim specyficznym doświadczeniem dla ludzkości była też pandemia, z którą ciągle się zmagamy. Ona też ‘zatrzymała świat’, wymusiła na nas refleksję o życiu, o tym, co ważne, o znaczeniu relacji między ludźmi.

Wspaniale by było, gdybym umiał się zatrzymać i pomyśleć o życiu, gdyby to wyszło ode mnie. Ale czasami życie/Pan Bóg pisze te scenariusze za nas. Trzeba to docenić i wykorzystać. Muszę się umieć zatrzymać i odkrywać prawdę o sobie. Mogę się tego uczyć i w tym rozwijać, ale przede wszystkim muszę tego chcieć.

Paweł Kosiński SJ - DEON.PL

 

 

16

 

Jak dobrze być z Tobą Boże

Jak dobrze być tylko z Tobą, Boże

Jak dobrze w tej ciszy co, wieczorem.

Gdy jesteś ze mną tylko Ty, Ojcze

I ta lampa jasna tu, na stole.

Wszystkie myśli mogę oddać Tobie

Nikt mi wtedy już ich nie zabiera,

Wiec w modlitwie wysoko je wzniosę,

Niech nad chmury myśl moja dociera.

Cichuteńko tam, sobie przysiądzie

I nieśmiało będzie spoglądała.

I to będzie największym jej szczęściem,

Obym w myślach - wiecznie z Tobą trwała.

Wiesława Waliszewska

 

 

 

Święci i błogosławieni w tygodniu

 

 

18 września - św. Stanisław Kostka, zakonnik, patron Polski
18 września - bł. Fidel Fuidio Rodriguez, zakonnik i męczennik
18 września - bł. Józef Kut, prezbiter i męczennik
19 września - św. January, biskup i męczennik
19 września - św. Franciszek Maria z Camporosso, zakonnik
19 września - św. Józef z Kupertynu, prezbiter
19 września - bł. Gerhard Hirschfelder, prezbiter i męczennik
19 września - Najświętsza Maryja Panna z La Salette
19 września - św. Emilia Maria Wilhelmina de Rodat, zakonnica
20 września - święci męczennicy Andrzej Kim Tae-gŏn, prezbiter, Paweł Chŏng Ha-sang i Towarzysze
20 września - św. Józef Maria de Yermo y Parres, prezbiter
20 września - bł. Maria Teresa od św. Józefa, zakonnica
20 września - bł. Franciszek Martín Fernández de Posadas, zakonnik
20 września - kościół katedralny w Legnicy
21 września - św. Mateusz, Apostoł i Ewangelista
21 września - Jonasz, prorok
22 września - święci Maurycy i Towarzysze, męczennicy
22 września - bł. Bernardyna Maria Jabłońska, zakonnica
22 września - św. Emmeran, męczennik
22 września - św. Ignacy z Santhià, prezbiter
22 września - bł. Jan Maria od Krzyża Mendez, prezbiter i męczennik
22 września - błogosławieni Tomasz Sitjar, prezbiter, i Towarzysze, męczennicy
22 września - błogosławieni Dionizy Pamplona, prezbiter, i Towarzysze, męczennicy
22 września - św. Feliks IV, papież
22 września - kościół katedralny w Siedlcach
23 września - św. o. Pio z Pietrelciny, prezbiter
23 września - św. Linus, papież i męczennik
23 września - bł. Emilia Tavernier Gamelin, zakonnica
23 września - bł. Józef Stanek, prezbiter i męczennik
24 września - św. Gerard, biskup i męczennik
24 września - bł. Kolumba Gabriel, zakonnica
24 września - znalezienie ciała św. Klary z Asyżu
24 września - św. Tekla, dziewica i męczennica
24 września - bł. Herman Kaleka
24 września - bł. Antoni Marcin Slomšek, biskup
24 września - św. Pacyfik z San Severino, prezbiter
24 września - św. Liberiusz, papież
24 września - kościół katedralny w Bielsku-Białej
24 września - kościół katedralny w Kaliszu
25 września - bł. Władysław z Gielniowa, prezbiter
25 września - św. Kleofas, uczeń Pański

25 września - bazylika metropolitalna we Fromborku

 

 

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna: (oprócz sobót, I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.15

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka - red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii: www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.