WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA

 

28/826                   -       11 lipca 2021 r. B.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

                                                              

 

3

 

 

Niedziela, 11 lipca 2021 r.

XV NIEDZIELA ZWYKŁA B

 

 

4

 

W dzisiejszym numerze:

- XV niedziela zwykła

- Idź i głoś Ewangelię

- Zadanie ewangelizacji

- 16 lipca - NMP z Góry Karmel - Matki Boskiej Szkaplerznej

- W Kościele już nigdy nie będzie jak dawniej

- Święci i błogosławieni w tygodniu

 

 

5

 

XV niedziela zwykła

Kto może zostać Bożym prorokiem czy apostołem? Skłonni chyba bylibyśmy powiedzieć, że powinien to być człowiek dobrze do swojej misji przygotowany. Czytania tej niedzieli niosą nam zaskakującą tezę: Bożym prorokiem czy apostołem może zostać byle kto. Byle był powołany przez Boga i chciał tę misję pełnić. Bo siła jego oddziaływania nie pochodzi z niego, ale sprawia ją Bóg. Jakość narzędzia, którym On się posługuje, ma znaczenie drugorzędne...

Czemu Bóg na proroka powołał pasterza? Czemu na apostołów rybaków? No tak... Nie było lepiej przygotowanych czy bardziej godnych? Może po to, by nie mieli powodu myśleć, jacy to są świetni i wspaniali....

 

 

6

 

Idź i głoś Ewangelię

Dzisiejszy fragment Ewangelii przypomina Chrystusowe słowa rozesłania uczniów. Apostołowie idą po dwóch, aby głosić Ewangelię. Wiadomo każdemu z nas, że ani sam kapłan czy siostra zakonna, ani wyłącznie świeccy nie mogą skutecznie apostołować. Iść i nauczać, nieść Dobrą Nowinę to nasz wspólny wysiłek. Posłani „szli, wzywali do nawrócenia, wyrzucali wiele złych duchów, wielu chorych namaszczali i uzdrawiali” (Mk 6,12-13).

Rozesłanie apostołów niosło miłość i moc na czas przeciwności. Zwykle pierwszą reakcją przy takim rozesłaniu jest lęk, obawa, a nawet krzyk: po co?, ja wolę żyć spokojnie, nie wychylać się za daleko! Gdyby wszyscy ludzie tak myśleli, to i nasz los byłby niepewny. Dokąd prowadzi twój, mój, nasz szlak?

Wielu się skarży, że światem zawładnęła nienawiść, zazdrość, podłość ludzka. Narzekamy, że jest tak wielu ludzi Szatana; tego, który przegrał swoją próbę wobec Pana Boga, wypadł z Bożej łaski – a teraz mści się na ludziach. Jedno jest pewne: nie zwycięży się złych bez walki ze złem, bez modlitwy i wiary, bez czynienia dobra. Bóg wybrał nas dla siebie i posłał, aby iść do ludzi z Dobrą Nowiną. Często trzeba iść do ludzi, aby prostować ich poplątane drogi. Bóg daje wystarczającą ku temu siłę i łaskę.

Pragnienie Boga jest wpisane w serce człowieka, ponieważ został on stworzony przez Boga i dla Boga. Bóg nie przestaje pociągać człowieka do siebie. Jak wyschnięta, spalona ziemia otwarta jest na deszcz, tak serce człowieka otwarte jest na Boga, serce pojemne, zdolne Go przyjąć, „wchłonąć”. Do tej posługi potrzebne jest „narzędzie” – drugi człowiek, jego serce, usta, ręce, chęci. Bóg nie boi się czyjejś niewiary, nawet ludzkiego ateizmu. To tylko czas suszy. Ożywczy deszcz spadnie prędzej czy później przez posługę bliźniego: twoją, moją, naszą!

Nie czekajmy na wyszkolone ekipy „proroków”. Obecne czasy dowodzą, że nie musimy się udawać do dalekich krajów Afryki, Azji czy Ameryki Południowej, aby ewangelizować. Naszej posługi oczekuje ktoś nam bardzo bliski, ktoś z naszego środowiska, męczący się sam ze sobą. Dla wielu Ewangelia poszła w zapomnienie. W każdym stanie i zawodzie znajdziemy łatwo wdzięczne pole dla naszej pracy. Nie czekajmy na zapłatę ani na wdzięczność. To prawda – musi się w nas znaleźć dużo samozaparcia, zaufanie i szacunek wobec bliźnich, cierpliwość i chrześcijańska miłość.

Matka Teresa w Kalkucie mawiała do sióstr: „Nie bierz, nie przyjmuj żadnego kawałeczka chleba, jeśli nie będzie on dzielony z innymi... Wszystko zaczyna się od modlitwy i najpierw, zanim staniemy się zdolni do miłości, musimy stać się zdolni do modlitwy”.

„Idź i głoś Ewangelię”. Idź – to wskazanie dla każdego z nas, dla ciebie i dla mnie. Idź – to znaczy zacznij żyć Ewangelią na co dzień. Każdy z nas jest posłany, by ewangelizować swoją rodzinę, miejsca pracy, środowiska, przestrzeń publiczną.

Życie chrześcijanina tak mocno uległo pogaństwu, zeświecczeniu... „Oni szli i wzywali do nawrócenia” – niech i u nas tak będzie. Idź i prorokuj do narodu. Do naszego narodu. Idź i wypowiedz walkę złu, pochylając się nad tym, co słabe, odrzucone, chore. Nie szukaj innych, skuteczniejszych środków – tamci też ich nie mieli. Szli „obuci w nadzieję”, mocni duchem Bożego rycerstwa w dniach swojego bierzmowania.

Naucz mnie, Panie, że królestwo Twoje nie opiera się na wielkich, przytłaczających środkach, ale na dobru i głoszeniu słowa o zbawieniu.

ks. Stanisław Bedrowski – „Ekspres Homiletyczny”

 

 

7

 

Zadanie ewangelizacji

W książce Kiedy Jezus przychodzi w glanach została ukazana prawda, że ewangelizacja potrzebna jest także w naszej ojczyźnie. Nie trzeba wyjeżdżać na misję, by ewangelizować. Oto fragment tej publikacji:

Sceneria jak z Mad Maxa. Upał. Żółta chmura kurzu. Trudno oddychać. Brakuje wody, dlatego nie wyrzucamy plastykowych butelek. Napełnione wodą jadą na pole namiotowe. Idąc wśród kolorowych namiotów, spotyka się dzieci, nastolatki, studentów i starszych. Część młodszych uciekła z domu lub właśnie «jest» u kolegi w Przemyślu. Chodzą półnadzy, nadzy, poprzebierani, wymalowani, w maskach i wymyślnie postawionych, ufarbowanych włosach. Ci, którzy budzą strach, często okazują się normalni. Ponad 800 młodych ludzi wraz z księżmi, klerykami, zakonnicami podjęło trud ewangelizacji 250-tysięcznej rzeszy przybyłej na Przystanek Woodstock. Swoją inicjatywę nazwali Przystanek Jezus. Mimo to nie byli konkurencją. «Rozkład jazdy» na przystanku był taki: codzienna Eucharystia, całodobowa adoracja, modlitwa wstawiennicza za uczestników Przystanku Woodstock, warsztaty ewangelizacyjne, konferencje, ewangelizacja na polu namiotowym, w mieście, przy kościołach, koncerty, zabawa, jedzenie i spanie w ograniczonym zakresie.

Można więc powiedzieć, że tego typu akcje to odpowiedź na wezwanie Jezusa z dzisiejszej Ewangelii, który zaczął „rozsyłać” apostołów. Okazuje się, że Przystanek Jezus jest niejako powtórzeniem wszystkich przestróg zawartych w dzisiejszej perykopie ewangelicznej. Jednak następujące świadectwa pokazują, że wiele jest domów, które przyjmują uczniów Chrystusa.

W rozmowach z uczestnikami Przystanku Woodstock wychodzi problem rodziny, a raczej jej braku. – Takie osoby są w całej Polsce. Zjechali się tu i dlatego wygląda to tak przerażająco. Tam, gdzie żyją, zlewają się z otoczeniem, stanowią mniejszość – mówi biskup. – Zdajemy sobie sprawę z tego, że nie rozwiążemy wszystkich problemów. Ci ludzie wrócą do swoich domów, a tam nie zawsze wiadomo, co dalej. My w nich często poruszamy coś bolesnego i fizycznie odchodzimy. Jedyne, co pozostaje, to modlitwa i pamięć o nich. Przystanek Jezus jest szczególnym skrzyżowaniem ludzkich dróg, bolesnych losów, wymianą doświadczeń – tych niełatwych, nie zawsze z jasnym zakończeniem.

– Rozmawiałem z chłopakiem, który pracuje tylko na noce – dodaje ks. Roman. – Po pracy ma siłę tylko się położyć. Budzi się, by pójść na piwo albo dać sobie w żyłę. Zamknięty krąg. Inni się cieszą, bawią, mają siłę w ciągu dnia, a on jest ścięty z nóg. Ucieczką jest bycie na rauszu. Ten chłopak nie ma siły, by z tego wyjść. Chciałby, ale nie może. – Pod sceną spotkaliśmy mężczyznę – opowiada Iwona. – Zadawał prowokacyjne pytania. Okazało się, że właśnie jest po rozwodzie. Rozmawiamy, a on w pewnym momencie odchodzi. Chyba doszło do niego, że pora się zmienić. Może jesteśmy tu, by ruszać sumienia? – Tak, jesteśmy tu, by coś tknąć, sprawić, by przez moment coś zabłysło w duszy. Nie wszystko przecież staje się nagle – podsumowuje biskup. I to już koniec. Zostało jednak coś, wspomnienia, radość i podziw dla ludzi, którzy odważyli się być świadkami Chrystusa w co najmniej trudnych okolicznościach. Zostali jeszcze ci, którym odmienili myślenie, serca, życie.

Aby jednak możliwa była taka ewangelizacja, jej głosiciele powinni kierować się pewnymi zasadami. Spróbujmy więc sformułować „dekalog ewangelizatora”:

  1. Ewangelizujący musi wierzyć głęboko w to, co głosi. Najlepszym potwierdzeniem takiej wiary jest świadectwo życia.
  2. Aby ewangelizacja mogła być skuteczna, potrzebna jest odwaga i sugestywność w przekazywaniu Dobrej Nowiny.
  3. Ewangelizujący powinien poprzestać „na małym”, a zatem powinien być ubogi.
  4. Modlitwa za osoby ewangelizowane jest fundamentem skuteczności ewangelizacji.
  5. Ewangelizacja powinna być prowadzona z poszanowaniem wolności drugiego człowieka. Nie można nikogo zmuszać do przyjęcia prawd wiary.
  6. Ewangelizujący powinien sam w swoim życiu pomnażać łaski oraz dary, które otrzymał od Pana.
  7. Ewangelizacja powinna być przeniknięta posługą i ofiarą, bowiem wpisuje się w ten sposób w uczestnictwo w zbawczym dziele Chrystusa.
  8. Ewangelizator bierze na siebie odpowiedzialność za jakość spotkań z tymi, do których jest posłany.
  9. Ewangelizacja to długotrwały proces, stąd też każdy niosący Dobrą Nowinę powinien się uzbroić w cierpliwość.
  10. Ewangelizacja jest zadaniem każdego człowieka ochrzczonego.

W czasie jednej z Mszy Świętych podczas Przystanku Jezus uczestnicy usłyszeli następujące słowa:

Co się stało, kiedy przyszedł Jezus? Bóg stał się dotykalny, namacalny. [...] Chorzy stawali się zdrowi. Jak to jest, kiedy można uchwycić Jezusa? Trzeba mieć oczy i serce otwarte, bo w życiu każdego człowieka są takie momenty, kiedy możemy «uchwycić» Jezusa. Przychodzi odpowiedni czas i nie możemy go przegapić, zmarnować. – Próbujcie złapać Boga! Jeżeli ktoś tego nie zrobi, to nic nie wie o Jezusie! [...] Jesteśmy tu po to, aby to się stało. Po to gromadzimy się na tej Eucharystii. A potem można pójść i śpiewać, i mówić ludziom o Jezusie, bo już będziemy wiedzieli, kim jest Bóg.

Uczyńmy to samo!

ks. Janusz Mastalski – „Ekspres Homiletyczny”

 

 

8

 

16 lipca - NMP z Góry Karmel

- Matki Boskiej Szkaplerznej

Św. Jan Paweł II - "Noście zawsze Szkaplerz święty. Ja zawsze go noszę i wiele z tego nabożeństwa doznałem pożytku. Pozostałem mu wierny i stał się on moją siłą!”

Szkaplerz karmelitański NMP z Góry Karmel jest ściśle związany z historią i duchowością Zakonu Karmelitańskiego. Według tradycji Matka Boża objawiła się św. Szymonowi Stock, Generałowi Zakonu Karmelitańskiego w nocy z 15 na 16 lipca 1251 r. i powiedziała: Przyjmij, najmilszy synu, Szkaplerz twojego Zakonu. Kto w nim umrze nie dozna ognia piekielnego. Przywileje i łaski Szkaplerza św. były potwierdzone wielokrotnie przez papieży. Potwierdzili je: Klemens VII (bullą z dnia 12 sierpnia 1530 r.), Pius V, Grzegorz XIII, Paweł V, Klemens X, a nabożeństwo szkaplerzne polecali wiernym: Pius XI, Pius XII (1951), Paweł VI, Jan Paweł II (2001).

Szkaplerz w istocie jest „habitem". Ten, kto go przyjmuje, zostaje włączony w mniej lub więcej ścisłym stopniu do Zakonu karmelitańskiego, poświęconego służbie Matki Najświętszej, aby doświadczać słodkiej i macierzyńskiej obecności Maryi w codziennym trudzie przyoblekania się w Jezusa Chrystusa (św. Jan Paweł II). Serce nabożeństwa szkaplerznego stanowi oddanie się Chrystusowi na wzór Maryi przez poświęcenie się na Jej służbę, życie w zjednoczeniu z Nią i naśladowanie Jej cnót.

Znaczenie duchowe szkaplerza

1. Szkaplerz jest Szatą Maryi, jest znakiem pokuty i nawrócenia. Kto przyjmuje Szkaplerz św., wyrzeka się złego ducha, odnawia przyrzeczenia Chrztu św. i oddaje się Maryi jako Jej dziecko. Kto przyjmuje Szkaplerz, przyjmuje, jak św. Jan Apostoł pod Krzyżem, Maryję do siebie, by żyć w zjednoczeniu z Nią i Jej służyć.

2. Szkaplerz oznacza poświęcenie się Niepokalanemu Sercu Maryi i naśladowanie Jej cnót, szczególnie cnoty czystości i pokory. „Niech wszyscy noszący Szkaplerz św., który jest pamiątką otrzymaną od Matki Bożej, widzą w nim oznakę poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Dziewicy” (św. Jan Paweł II).

3. Szkaplerz oznacza przymierze przyjaźni z Maryją, w którym Ona zobowiązuje się dopomóc nam do zbawienia i uświęcenia, a my zobowiązujemy się do Jej naśladowania, służenia Jej i rozszerzania Jej czci.

4. Szkaplerz oznacza habit Zakonu poświęconego służbie i czci Matki Bożej.     Przyjmując Szkaplerz, pragniemy odtąd żyć tym samym duchem Karmelu, pełnić tę samą misję i żyć w zjednoczeniu z Maryją, dla Maryi, przez Maryję i w Maryi.

Obietnice szkaplerzne

Cała maryjna tradycja Karmelu wiąże ze Szkaplerzem św. dwie wielkie obietnice Maryi i dwie łaski, które z nich wypływają:

1. Kto w Nim umrze nie dozna ognia piekielnego, (słowa Matki Bożej wypowiedziane do św. Szymona). Maryja tym samym obiecuje wszystkim odzianym Szkaplerzem św. pomoc na drodze zbawienia.

2. Wybawienie z czyśćca w pierwszą sobotę po naszej śmierci. Jest to tak zwany przywilej sobotni. Matka Boża zapewniła rychłe wybawienie z czyśćca (bulla pap. Jana XXII w 1322 r.), tym, którzy nosząc Szkaplerz, zachowają czystość według stanu i wierność modlitwie: Ja, Matka w pierwszą sobotę po ich śmierci miłościwie przyjdę do nich i ilu ich zastanę w czyśćcu, uwolnię i zaprowadzę ich na świętą Górę żywota wiecznego. Maryja tym samym obiecuje wszystkim odzianym Szkaplerzem pomoc na drodze uświęcenia.

3. Pomoc i obrona w niebezpieczeństwach duszy i ciała. Maryja obiecuje nas wspierać na drodze naśladowania Chrystusa, a zwłaszcza w godzinę naszej śmierci, pomóc nam w ostatecznej walce o wieczne zbawienie.

4. Uczestnictwo w dobrach duchowych całego Zakonu karmelitańskiego za życia i po śmierci (w Mszach św., pokutach, modlitwie i ofiarach), gdyż Matka i Królowa Karmelu, jednoczy z sobą w jedną Rodzinę tych, którzy przyjmują Szkaplerz św. Tworzący erygowaną prawnie wspólnotę Bractwa Szkaplerznego korzystają także z daru odpustów zupełnych.

Zobowiązania szkaplerzne

Aby dostąpić spełnienia wielkich obietnic związanych ze Szkaplerzem, potrzeba z naszej strony gotowości do podjęcia pewnych zobowiązań:

1. Zobowiązujemy się do troski o swoje zbawienie. Podstawowymi wymaganiami dla otrzymania pierwszej obietnicy są: staranie się o swoje zbawienie, zachowywanie przykazań Bożych i kościelnych, unikanie grzechu śmiertelnego i życie w łasce uświęcającej. Jest to także świadome i dobrowolne podejmowanie wyrzeczeń, umartwień i pokut w celu przezwyciężenia zła, wynagrodzenia Bogu i uświęcenia bliźnich.

2. Zobowiązujemy się do zachowania czystości według stanu, naśladowania cnót Matki Bożej i starania się o świętość życia, aby móc za Jej wstawiennictwem być wybawionym z czyśćca w pierwszą sobotę po naszej śmierci. Codziennie należy więc poświecić jakiś czas na rozmyślanie nad życiem Maryi i nad Jej sposobem służby Bogu (np. w tajemnicach Różańca św.), by umieć Ją naśladować.

3. Zobowiązujemy się do codziennej modlitwy, zwłaszcza maryjnej.     Codzienne odnawiamy poświęcenie się Maryi przez modlitwę nadaną w dniu przyjęcia Szkaplerza przez kapłana (zazwyczaj jest to: Pod Twoją obronę, Witaj Królowo lub 3 Zdrowaś Maryjo).

4. Zobowiązujemy się do życia duchem i misją Zakonu Karmelitańskiego, z uwzględnieniem charakteru naszego powołania a w jedności z całym Zakonem, zobowiązujemy się raz w roku odprawić w dniach od 7 do 15 lipca nowennę ku czci Matki Bożej Szkaplerznej (prywatnie lub wspólnotowo) i w dniu 16 lipca, w samą Uroczystość, przystąpić do Sakramentów świętych, by otrzymać odpust zupełny, ofiarowany za siebie lub za zmarłych.

 

 

9

 

W Kościele już nigdy nie będzie jak dawniej

            Ostateczna decyzja o zmniejszeniu limitów wiernych, którzy mogą przebywać w kościele, pociągnęła za sobą zniesienie dyspensy od uczestnictwa w niedzielnej Eucharystii. Kolejno ogłaszały ją poszczególne diecezje. Komunikaty te stały się symbolicznym ogłoszeniem zmierzchu pandemii i zaproszeniem do powrotu do normalności. Jednak przywrócenie obowiązku uczestniczenia w Mszach wcale nie spowodowało wzrostu liczby ludzi w kościele. Czyżby ci, którzy mieli wrócić, zrobili to już wcześniej? A może ci, których nie widzieliśmy od początku pandemii, wcale o powrocie nie myślą?

Ironizowałem kiedyś, że na moim rodzinnym i pobożnym Podkarpaciu (piękny region, warto odwiedzić), gdzie wprawdzie wiele osób chodzi do kościoła, ale wyłącznie "mniejsze pół" z miłości do Boga, a "większa połowa" dlatego, że zawsze tak było, po pandemii też wyludnią się świątynie. Pobożni wierni przez kilka niedziel z rzędu nie pójdą na Msze (choć zawsze chodzili) i zobaczą, że Bóg ich nie ukarał, po czym od razu dojdą do wniosku, że tak można... Dziś widzimy, że gorzka ironia stała się faktem. I na nic się zda zaklinanie rzeczywistości, na nic będzie rosnąca w nas klerykalna irytacja (znowu nas nie słuchają!), na nic łzy, na nic nawet tradycyjne - i kiedyś skuteczne - straszenie piekłem. Wiara malutka, która tliła się nikłym płomyczkiem, zgasła, a wiara nieco mocniejsza przybrała nowe formy wyrazu. I nie ma wyjścia, także my - duchowni - musimy się zmienić. Bo jeśli do czasu pandemii regularnie przychodziło nam na Msze od 9 do 40 procent parafian, to był to na tyle wielki tłum, że po pierwsze mieliśmy pełne ręce roboty, a po drugie te w miarę pełne kościoły dawały nam złudzenie, że docieramy do wszystkich. Teraz okazało się, że pracy mamy znacznie mniej i że o wiele większym wyzwaniem są ci, którzy wciąż są naszymi parafianami, ale już do nas nie zaglądają. Mając na pół puste kościoły nie uciekniemy już przed pytaniem, co robimy dla tych, których tu nie ma?

Co więcej, w kryzysowej sytuacji COVID-owej, w trosce o wiernych, znacząco przeorganizowaliśmy model duszpasterstwa, wkładając niemało wysiłku w to, żeby przekonać wszystkich, że "to działa". Uruchomiliśmy transmisje on-line, i choć niektóre okazały się tymczasowe, dało to też możliwość uczestniczenia w liturgii w różnych miejscach, także w tych, do których w normalnych warunkach ludzie nigdy by się nie udali. Jeśli dziś w niedzielę w Eucharystii on-line w bazylice Serca Jezusowego w Krakowie uczestniczy nawet 3 tys. osób, to warto do tego zjawiska podejść poważnie. Wprawdzie moglibyśmy im powiedzieć: przyjdźcie do nas do kościoła, bo on-line to nie to samo, ale nawet gdyby tak się stało, to takiej liczby kościół zwyczajnie nie pomieści… Poza tym zamiast się zżymać, trzeba się raczej zastanowić, z jakiego powodu ludzie chcą być w tym wirtualnym tłumie.

Jeśli podczas pandemii przekonywaliśmy wszystkich, że Komunia duchowa to wprawdzie nie to samo, ale mimo wszystko warto ją praktykować, bo daje możliwość rzeczywistego kontaktu z Chrystusem, to dziś nie możemy mówić, że to już nie działa. Bo w rzeczywistości praktyka ta otwiera nowe możliwości dla tych, którzy z różnych powodów nie mogą przystąpić do Komunii razem z innymi w kościele.

Jeśli w końcu podczas pandemii realnie tęskniliśmy za sobą, a w tej tęsknocie wymyślaliśmy przeróżne możliwości spotkań on-line i rozwijaliśmy naszą twórczość, ubogacając nią przepastne zasoby internetu, to może warto, aby tych dobrych praktyk nie zdusić. Bo to, co się dokonało w nas w tym czasie, zmęczyło nas, ale też i nas zmieniło, pokazując, że nasze życie i duszpasterstwo może być o wiele bardziej żywe i różnorodne niż do tej pory.

Właśnie to dziś jest "normalne", a wymuszony powrót do tego, co było, byłby krokiem wstecz. I tak jak nigdy lekarstwem na kryzys w Kościele nie będzie powrót do łaciny, tak też nigdy powrót do tego, co było przed pandemią, nie będzie odpowiedzią na realne potrzeby wiernych - bo dziś wierni potrzebują już znacznie więcej.

Na tych z nas, duszpasterzy, którzy tego nie rozumieją, czekają już tylko domy księży-emerytów…

Jakub Kołacz SJ – „deon.pl”

 

 

Święci i błogosławieni w tygodniu

11 lipca - św. Benedykt z Nursji, opat, patron Europy
11 lipca - św. Olga Mądra, księżna
11 lipca - św. Pius I, papież i męczennik
12 lipca - św. Brunon Bonifacy z Kwerfurtu, biskup i męczennik
12 lipca - święci Jazon i Sozypater, biskupi i męczennicy
13 lipca - święci Andrzej Świerad i Benedykt, pustelnicy
13 lipca - św. Teresa od Jezusa de Los Andes, dziewica
13 lipca - św. Klelia Barbieri, dziewica
13 lipca - św. Sylas (Sylwan), biskup
13 lipca - św. Ewagriusz z Pontu
13 lipca - bł. Marian od Jezusa Euse Hoyos, prezbiter
13 lipca - bł. Marianna Biernacka, męczennica
13 lipca - Joel, prorok
13 lipca - Ezdrasz, pisarz
14 lipca - św. Kamil de Lellis, prezbiter i zakonnik
14 lipca - św. Henryk II, cesarz
14 lipca - bł. Jakub de Voragine, biskup
14 lipca - św. Franciszek Solano, prezbiter
14 lipca - święci męczennicy Jan Jones i Jan Wall, prezbiterzy
14 lipca - bł. Angelina Marsciano, zakonnica
15 lipca - św. Bonawentura, biskup i doktor Kościoła
15 lipca - św. Pompiliusz Maria Pirotti, prezbiter
15 lipca - św. Włodzimierz I Wielki, książę
15 lipca - bł. Antoni Beszta-Borowski, prezbiter i męczennik
16 lipca - NMP z góry Karmel - szkaplerz karmelitański
16 lipca - św. Maria Magdalena Postel, dziewica
16 lipca - święte dziewice i męczennice z Orange
16 lipca - bł. Bartłomiej od Męczenników, biskup
17 lipca - św. Aleksy, wyznawca
17 lipca - błogosławione dziewice i męczennice Teresa od św. Augustyna i Towarzyszki
17 lipca - bł. Paweł Piotr Gojdič, biskup
17 lipca - św. Leon IV, papież
18 lipca - św. Szymon z Lipnicy, prezbiter
18 lipca - św. Arnulf, męczennik
18 lipca - św. Arnulf z Metzu, biskup
18 lipca - św. Arnold Wyznawca
18 lipca - św. Fryderyk z Utrechtu, biskup i męczennik

                   

 

           

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna:

(oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.15 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka - red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii: www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.