| Gazetka na 22 stycznia 2012 r. -III niedziela zwykła |
|
|
|
| Wpisany przez Administrator | |||
| sobota, 21 stycznia 2012 12:43 | |||
|
WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA
4/367 - 22 stycznia 2011 r. „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA PARAFII MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W KRAKOWIE, OS. NA WZGÓRZACH
Niedziela, 22 stycznia 2012 r.
Trzecia niedziela zwykła
Jezus zaprasza nas do wolności wewnętrznej, to jest do takiej postawy serca, która pozwala nam usłyszeć Jego słowo pośród innych głosów. Wybór takiej postawy wiąże się zwykle z doświadczeniem odrzucenia przez świat, nawet przez najbliższych, którym słuchanie Chrystusa wydaje się czymś bezużytecznym. Tylko człowiek prawdziwie zakochany w głosie Pana – w Jego słowie, które nie przemija – może zdobyć świat dla Chrystusa. Tak czynili uczniowie, którzy siecią słowa Bożego pozyskiwali ludzi.
W numerze: - Zło lubi dobre postanowienia - Nawracajcie się i wierzcie... - To woła Pan - Wielka Nowenna Fatimska 2009-2017 - Dzień Papieski o Papieżu Rodziny - 59 Światowy Dzień Trędowatych - Otwarto wystawę powstającego Panteonu Narodowego - Caritas pomaga bezdomnym i ubogim przetrwać zimę - Biskupi przestrzegają przed ks. Natankiem - Święci i błogosławieni w tygodniu - Karawana na pustyni - Mamusia - Wirusy atakują - Justyna Kowalczyk
Zło lubi dobre postanowienia
Z tragicznego wypadku tylko ona wyszła cało. Trzej inni pasażerowie zginęli. Przeżycie było szokujące. Odczytała je jako wezwanie do zmiany życia. Podeszła do konfesjonału. Zrobiła postanowienie poprawy z małym zastrzeżeniem. Zmienię otoczenie i styl życia za tydzień, aby nie śmiano się ze mnie, że ze strachu stałam się lepsza. Nie wiedząc o tym połknęła przynętę z niezwykle sprytnie założonym haczykiem. Upłynęło blisko piętnaście lat, zanim odkryła swój błąd i podstępną metodę mamiącego ją zła.
Zło bardzo lubi, jak ludzie robią dobre postanowienia. Nie lubi natomiast, gdy je wypełniają. Stąd metoda jego polega na odkładaniu realizacji postanowienia do jutra. Od jutra będę lepszy! Człowiek, który tak ustawia postanowienie poprawy, łudzi samego siebie. Wydaje się mu bowiem, że jest dobry. On chce być dobry. On od jutra już będzie dobry. Ale to jutro, jutro... może trwać latami. Sukces odnosi zło. Dziś bowiem człowiek jest jeszcze w jego rękach, a to się liczy.
Ileż to razy pijak, świadom swego uzależnienia od alkoholu, podejmuje postanowienie, że od jutra przestanie pić. Bywają tacy, którzy przez lata całe żegnają się z butelką, a śmierć zaskakuje ich z kieliszkiem w ręku... Ten sam mechanizm można obserwować w postanowieniach zerwania kontaktu z człowiekiem nieodpowiednim lub ze środowiskiem moralnie zepsutym. Takie postanowienia są wyrazem podświadomego pragnienia bycia lepszym, ale złej rzeczywistości one nie zmieniają.
Pan Bóg rozmawia z człowiekiem dziś i wymaga natychmiastowego opowiedzenia się po Jego stronie. On podaje rękę i czeka na odpowiedź. Kto natychmiast nie wyciągnie swojej ręki, lecz odpowie: „Uczynię to jutro”, nie nawraca się, zostaje sam w swoim dotychczasowym świecie. Stąd też Panu Bogu nie chodzi o dobre postanowienia, lecz o ich wykonanie. Chodzi Mu o natychmiastową odpowiedź, o czyn. Nawrócenie polega na zrobieniu pierwszych kroków w stronę prawdziwych wartości. Ono dokonuje się natychmiast. Mówi o tym postawa Andrzeja i Piotra, którzy na wezwanie Chrystusa: „Pójdźcie za Mną, a sprawię, że staniecie się rybakami ludzi” — natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. „Natychmiast” — oto odpowiedź człowieka na wezwanie Boga. Postanowienie wejścia na Ewangeliczną drogę nie może być odkładane do jutra, bo nie jest wówczas żadnym postanowieniem, jest tylko pobożnym pragnieniem. Mądre zaś przysłowie powiada: „Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane”. Niebo bowiem jest brukowane dobrymi czynami.
Ten mechanizm odkładania poprawy do jutra jest częścią składową groźnej wady, jaką jest lenistwo. Leniwy nie zna wartości czasu i nie umie wykorzystywać łaski uczynkowej, która działa w ściśle określonym momencie, i — jeśli nie zostanie wykorzystana — jest łaską straconą. Leniwy odkłada do jutra to, co powinien zrobić dziś.
Trzeba dobrze znać mechanizm działania zła przez zachęcanie do robienia dobrych postanowień z równoczesnym odkładaniem ich wykonania do jutra. Kto go zlekceważy, może przegrać całe życie. Należy również dostrzec, jak często występuje on w życiu społecznym niwecząc nawet najpiękniejsze plany. Ktokolwiek uczestniczy w posiedzeniach, z łatwością może obserwować, jak sprytni słudzy zła, pod różnymi pozorami, odkładają ważne sprawy do jutra, byle tylko nie przejść od planowania do ich realizacji.
Ks. Edward Staniek
„Nawracajcie się i wierzcie...”
Jezus rozpoczyna swoją nauczycielską działalność dopiero po uwięzieniu Jana Chrzciciela. W zasadzie teraz rozpoczyna się na dobre nowa epoka – etap realizacji zbawienia. Skończyły się czasy proroków. Teraz Bóg osobiście bierze sprawy w swoje ręce, a raczej swoje słowa w usta Syna Bożego – Jezusa. Gdy Jezus coś mówi – mówi to osobiście Bóg. A więc: „Czas się wypełnił”: to, na co ludzie tak długo czekali, stało się w końcu faktem. Ale jakim faktem?
Otóż faktem nadzwyczaj normalnym i niepozornym. Nic niezwykłego się jeszcze nie stało. Jedynie słowa zapowiadały bliskie przyjście królestwa Bożego. Ten kto czekał na zastępy anielskie, trzęsienia ziemi i ogień z nieba, nic z tych rzeczy nie zobaczył. Ale ten, kto miał uszy otwarte na słowo Boże, na treści zapowiadane przez proroków w świętych księgach, na obietnice Boże, ten na pewno napełniał się nadzieją. Albowiem Jezus głosił naukę, która bardzo wyraźnie nawiązywała do tych obietnic. Powoływał się na Boga i głosił spełnienie zapowiedzi zbawienia.
Właśnie w tym sensie należy najpierw rozumieć to, co głosił na początku Jezus – Ewangelię Bożą. Otóż słowo: „Ewangelia” ma dwa znaczenia: najpierw jest to Dobra Nowina (dosłowne tłumaczenie z języka greckiego). Nowina ta głosi, że „Bóg tak bardzo umiłował ludzi, że posłał im swojego Syna, aby każdy, kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3.16 – warto sięgnąć i przeczytać sobie cały 3 rozdział św. Jana!)
Cóż, dość często to słyszymy i nie jest to już dla nas żadna nowina, raczej oklepany zwrot kaznodziejski. Ale za każdym razem, kiedy słowa te przebiją się jakoś przez naszą obojętność i znudzenie, towarzyszące na ogół kazaniom, wtedy olśniewa nas nagle blask i ciepło nadziei, bijące z tych słów. Coś takiego! Bóg mnie kocha! Pomimo mojej grzeszności, bylejakości, nieuczciwości, (dopowiedzmy tu sobie szczerze parę swoich własnych grzechów i wad), pomimo tego, chce mi dać życie wieczne! I w tym celu gotów był posłać na krzyż swojego Syna? Tak! Oto Dobra Nowina – prawdziwa Ewangelia! Jeśli tylko potrafię ją zrozumieć i przyjąć...
A w drugim znaczeniu Ewangelia jest zwrotem technicznym czy imieniem własnym czterech ksiąg Nowego Testamentu, opisujących życie, słowa i czyny Jezusa Chrystusa. Z tym znaczeniem dość dobrze się oswoiliśmy, nawet jeśli nie potrafimy wymienić z pamięci czterech Autorów Ewangelii. Jednakże dla nas i dla naszego zbawienia ważniejsze jest to pierwsze: Dobra Nowina, którą powinniśmy przyjąć. Bo jeśli nie przyjmiemy, zbawienie przejdzie nam koło nosa!
A jak przyjmuje się Ewangelię? Przez nawrócenie i wiarę. Jednakże nie chodzi tu o takie nawrócenie, jakie mamy na myśli przy okazji spowiedzi: „No, spróbuję się trochę jakoś poprawić”. Autentyczne nawrócenie to nie jest tylko postanowienie rezygnacji z jakiegoś przyjemnego grzeszku. Jest to całkowita zmiana kierunku życia.
To nie znaczy, że mam natychmiast przestać popełniać grzeszne czyny – to się nam chyba nigdy do końca nie uda, ale chodzi o to, byśmy sobie tę swoją fundamentalną grzeszność uświadomili, pogodzili się z nią (zamiast z uporem udowadniać spowiednikowi, że żadnych grzechów nie mam) i powierzyli ją Bogu. To On znajdzie lekarstwo na mój grzech – przebaczenie. Otóż powierzenie Bogu siebie samego – z całym swoim życiem, grzechami, dążeniami, decyzjami – w ręce Boga i do Jego dyspozycji, to się właśnie nazywa wiara. Do tego nas wzywa Chrystus: „Uwierzcie w Ewangelię, tzn. zaufajcie Bożej miłości i przyjmijcie zbawienie, które Ja wam przynoszę, czyli pójdźcie za Mną!”
Praktyczną ilustrację wiary stanowi decyzja pierwszych uczniów – dotąd rybaków. W tym momencie postawili wszystko na Jezusa, zmienili kierunek swojego życia. Czytamy później, że jeszcze raz po raz łowili z łodzi ryby, ale głównym celem ich życia było jednak co innego. Chodzi właśnie o ten główny cel. Czy dla mnie jest nim Jezus?
Ks. Mariusz Pohl
To woła Pan
Jan stał z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: Oto Baranek Boży. Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem. Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: Czego szukacie? Oni powiedzieli do Niego: Rabbi! - to znaczy: Nauczycielu - gdzie mieszkasz? Odpowiedział im: Chodźcie, a zobaczycie. Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej. Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: Znaleźliśmy Mesjasza - to znaczy: Chrystusa. I przyprowadził go do Jezusa. A Jezus wejrzawszy na niego rzekł: Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz nazywał się Kefas - to znaczy: Piotr. (J 1,35-42)
Zachwyt, odwieczna tęsknota, a może poszukiwanie sensu własnego życia spowodowały, że uczniowie Jana Chrzciciela, który wskazał im Baranka Bożego, poszli za Nim. Chociaż byli uczniami Jana, to zapewne tak mocno mu ufali, że byli pewni, iż wie on, kim jest Jezus z Nazaretu. Wie - i dlatego oni zmieniają nauczyciela. Czy tylko dlatego?
Chyba byli dobrze pouczeni przez Jana, kim jest Jezus. Kiedy poszli za Nim, świadczyli że jest Mesjaszem - Chrystusem. Wcześniej w Ewangelii Jan dał świadectwo o Jezusie, że jest On Synem Bożym. Na pytanie skierowane przez Jezusa do uczniów: "Czego szukacie?" oni odpowiedzieli: "Rabbi - to znaczy nauczycielu - gdzie mieszkasz?". Jezus rzekł: "Chodźcie, zobaczycie". Jeden z uczniów to Andrzej. Drugiego, nienazwanego z imienia, tradycja utożsamia z autorem, czyli z Janem Ewangelistą.
Iść za kimś to znaczy być czyimś uczniem. Oni poszli, zgodzili się na to radykalne wezwanie. Ich pójście za Jezusem zaowocowało zaproszeniem kolejnego ucznia, Szymona, który usłyszał świadectwo swego brata Andrzeja: "Znaleźliśmy Mesjasza". Jezus przyjrzał się Szymonowi i rzekł: "Ty odtąd będziesz się nazywał Piotr". Imię określa człowieka. Jezus zmienia Szymonowi imię, a to oznacza, że ma władzę nad nim i wziął go w posiadanie. Od tej pory Piotr należy już do Jezusa. Jest powołany.
Dlaczego byli tacy pewni, że poszli właściwą drogą? Być może przekonali się, że Jezus jest Wcieloną Mądrością, a może widzieli Go na modlitwie? Widzieli Go w relacji do Ojca w tym, co było dla Niego najistotniejsze i najgłębsze? Może zostali wciągnięci w tę modlitwę, w doświadczenie modlitwy Jezusa? A może weszli w Jego samotność i ujrzeli to, co jest istotą Jego posłannictwa? Jezus ofiarował im swoją bliskość i to dzięki niej uczniowie pozostali z Nim do końca. Wydaje się, że nie bez powodu ewangelista Jan nie podaje imienia drugiego ucznia, chce wskazać, że każdy człowiek może być tym uczniem odpowiadającym Jezusowi - Bogu.
Odpowiadającym na wezwanie do życia w łasce w Kościele, do świętości czy też powołania do zadań szczególnych. Czy jednak nic nie przeszkadza na tej drodze do bliskości z Bogiem? Może brak odwagi, lenistwo czy wygodnictwo, a może inne przeszkody. Bóg często nie daje znaku, że kogoś powołuje do bliskości z sobą. Działa różnymi sposobami. Jednak to On powołuje, jeśli nawet posługuje się ludźmi. Warunek odczytania powołaniami! jeden. Trzeba szukać osobistego kontaktu z Jezusem, być tam,, gdzie mieszka Mistrz z Nazaretu.
ks. Grzegorz Chojnicki Tekst pochodzi z Tygodnika
Wielka Nowenna Fatimska 2009-2017
Nowenna rozpoczęła się 13 maja 2009r., jednak włączyć się do niej można w każdym czasie i może to uczynić każdy, kto chce modlić się i pracować dla Maryi. W Fatimie Matka Najświętsza zaprosiła nas do współpracy w dziele zbawienia ludzi. Dziś, gdy stoimy na progu setnej rocznicy Jej objawień, chcemy wziąć sobie do serca to naglące wezwanie do zaangażowania się w ratowanie świata. Nowenna zatem to nasza modlitwa, ofiara, katecheza, apostolstwo, głoszone kazanie, zaproszenie do wspólnego różańca czy nabożeństwa pierwszosobotniego; wszystko po to, by Maryja była bardziej znana i miłowana przez ludzi na całym świecie, by nadszedł czas tryumfu Jej Niepokalanego Serca.
Co to znaczy włączyć się w dzieło Wielkiej Nowenny Fatimskiej?
1. Odmawiamy różaniec, najlepiej codziennie. Jeśli ktoś nigdy go nie odmawia, nie ma z Nowenną nic wspólnego. 2. Odprawiamy nabożeństwo pierwszych sobót, w którym uczestniczymy przez kolejnych pięć pierwszych sobót miesiąca. Kto w trakcie trwania Nowenny ani razu nie odprawi tego nabożeństwa, nie jest jej uczestnikiem. 3. Świadomie poświęcamy się Niepokalanemu Sercu Maryi. Bez oddania się Matce Najświętszej trudno mówić o życiu orędziem fatimskim, a tym samym o uczestnictwie w Wielkiej Nowennie Fatimskiej. 4. Uczestniczymy w Nowennie przez odmawianie modlitw Wielkiej Nowenny Fatimskiej, np. raz w tygodniu. 5. Uczestniczymy w nabożeństwach fatimskich odprawianych trzynastego dnia miesiąca. Udział w nich nie jest jednak warunkiem koniecznym. 6. Poznajemy coraz lepiej Maryję przez lekturę książek i uczymy się coraz bardziej miłować Ją na co dzień. Nikt z nas nie będzie apostołem orędzia fatimskiego, jeśli sam najpierw go nie pozna i nie zacznie nim żyć. Kraków, dnia 15 maja 2009
Drodzy Księża, Sekretariat Fatimski działający przy Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach w Zakopanem zwrócił się do mnie z propozycją Wielkiej Nowenny Fatimskiej. W 2017 roku przypada setna rocznica objawień fatimskich. Słuszna wydaje się więc inicjatywa Księży Pallotynów, aby przygotować się do tego wydarzenia przez wielką, trwającą dziewięć lat Nowennę, która rozpoczyna się w maju 2009 r., a kończy 13 maja 2017 r. Z tej racji zachęcam Duszpasterzy Archidiecezji Krakowskiej, do wzięcia udziału w programie Wielkiej Nowenny Fatimskiej poprzez wdrażanie nabożeństwa pierwszych sobót miesiąca, zachęcając wiernych do spowiedzi wynagradzającej, Komunii świętej, odmawiania w tym dniu jednej części różańca świętego w intencji wynagradzającej oraz 15-minutowej medytacji. Dziękuję tym wspólnotom parafialnym, które wprowadziły praktykę nabożeństw fatimskich i wprowadzają kult Matki Bożej Fatimskiej, a wszystkie ośrodki duszpasterskie, rektoraty i parafie zachęcam do wykorzystania propozycji przygotowanej przez Sekretariat z Zakopanego tak w formie książkowej, jak i na stronie internetowej www.sekretariatfatimski.pl. Na wprowadzanie orędzia fatimskiego w duszpasterstwo z serca błogosławię
Stanisław kard. Dziwisz Arcybiskup Metropolita Krakowski
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - Przewielebni Księża Proboszczowie i Rektorzy kościołów Archidiecezji Krakowskiej
Dzień Papieski o Papieżu Rodziny
„Jan Paweł II – Papież Rodziny” – tak brzmi hasło XII Dnia Papieskiego, który odbędzie się 14 października. To czas na refleksję i wiele potrzebnych inicjatyw – mówią jego organizatorzy.
Hasło kolejnego Dnia Papieskiego przedstawił podczas konferencji prasowej w Warszawie kard. Kazimierz Nycz, przewodniczący Rady Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. – Dlatego Papież poświęcał tyle miejsca rodzinie, że rodzina jest rzeczywiście sprawą niesłychanie ważną i niewątpliwie spośród ludzkich spraw najważniejszą – mówił metropolita warszawski. Kardynał Nycz przypomniał, że małżeństwo i rodzina jeszcze przed pontyfikatem zajmowały szczególne miejsce w nauczaniu ks. Karola Wojtyły.
Szczególnym wyrazem troski o rodzinę była inicjatywa Światowych Spotkań Rodzin. Pierwsze z nich odbyło się w 1994 roku w Rzymie. Z tej okazji Ojciec Święty wystosował specjalny „List do rodzin”, w którym poruszył najistotniejsze problemy i perspektywy rodziny. W tym roku, na przełomie maja i czerwca, w Mediolanie odbędzie się VII Światowe Spotkanie Rodzin. W nawiązaniu do tego wydarzenia Konferencja Episkopatu Polski postanowiła, że tegoroczny Dzień Papieski będzie przeżywany 14 października pod hasłem „Jan Paweł II – Papież Rodziny”.
– Biorąc pod uwagę aktualną sytuację małżeństwa i rodziny w pluralistycznej rzeczywistości Polski i świata w 2012 roku, mamy nadzieję, że tegoroczny, XII już Dzień Papieski „Jan Paweł II – Papież Rodziny” będzie źródłem wielowymiarowej refleksji i wielu potrzebnych inicjatyw – mówi ks. Dariusz Kowalczyk z Zarządu Fundacji.
Podczas konferencji prasowej 17 stycznia Fundacja podsumowała ubiegłoroczne obchody Dnia Papieskiego. Jak co roku w przeddzień odbyła się gala wręczenia nagród „Totus” oraz szereg wydarzeń kulturalnych, naukowych i sportowych. Podczas XI Dnia Papieskiego zebrano 7 mln 425 tys. zł na stypendia dla młodzieży z wsi i małych miasteczek. Stypendystami Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia” jest obecnie 2,5 tys. młodych.
W Sekretariacie Episkopatu spotkali się dziś także prezydenci i burmistrzowie Miast Papieskich, czyli tych, które Jan Paweł II odwiedził podczas swoich pielgrzymek do Polski.
59 Światowy Dzień Trędowatych
W ostatnia niedzielę stycznia obchodzić będziemy 59 Światowy Dzień Trędowatych. Jak co roku będzie to okazja do podsumowania dotychczasowych rezultatów coraz bardziej skoordynowanych działań na rzecz wyeliminowania tej strasznej choroby, na którą cierpią mieszkańcy najuboższych rejonów świata oraz do wyznaczenia nowych zadań. Mimo niekwestionowanych wyników pracy fundacji i stowarzyszeń Follereau, które obejmują swoja opieką jedną trzecią wszystkich trędowatych na świecie, do ostatecznego wyeliminowania trądu jest jeszcze daleko. Dotyczy to zwłaszcza krajów południowo-wschodniej Azji.
Dlatego 29 stycznia 2012 roku przed kościołami i na ulicach wielu miast na świecie pojawią się wolontariusze z zielonymi puszkami. Jak co roku na ulice Warszawy wyjedzie specjalny Misyjny Tramwaj Nadziei w którym będziemy rozmawiać na temat pracy misjonarzy wśród trędowatych Afryki, Indii, wysp dalekiego Pacyfiku. Będziemy też rozmawiać o innych postaciach trądu duchowego, który niszczy nasze życie osobowe. Zebrane w ubiegłym roku przy okazji światowego Dnia Trędowatych pieniądze Fundacja Polska Raoula Follereau przekazała na rzecz prowadzonego przez polskie misjonarki ze zgromadzenia sióstr służebniczek śląskich N. P. N. M. P, które prowadzą ośrodek dla trędowatych w Mokolo w Kamerunie.
Co trzeba wiedzieć o trądzie
jest to groźna, przewlekła choroba tropikalna trąd jest chorobą zaraźliwą wywołaną przez mykobacterium leprae trąd rozprzestrzenia się poprzez drogi oddechowe jest to choroba dotykająca zarówno kobiety, jak i mężczyzna, dzieci i dorosłych trąd nie jest dziedziczny, nawet chora matka rodzi zdrowe dziecko pierwszy dający się zaobserwować symptom to miejscowe zmiany koloru skóry, która w tym miejscu traci czucie jest to choroba atakująca system nerwowy, nie leczona skutkuje częściowymi paraliżami oraz ciężkimi trwałymi okaleczeniami od 1981 roku dzięki odkryciu skutecznej terapii opartej na bazie specjalnej kompozycji antybiotyków trąd jest uleczalny bardzo często, wyleczenie z trądu nie oznacza powrotu do zdrowia i całkowitej sprawności. Stąd nawet w krajach, w których zanika trąd leprozoria są wypełnione chorymi i niepełnoprawnymi na skutek przebytego trądu
Otwarto wystawę prezentującą architekturę powstającego Panteonu Narodowego
"Panteon Narodowy - koncepcja architektoniczna" to tytuł wystawy, która została otwarta w Bibliotece Głównej Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. Prezentuje ona idee, dzieje oraz koncepcję architektoniczno-budowlaną Panteonu, który powstaje w podziemiach kościoła św. Piotra i Pawła w Krakowie. Otwarcie pierwszej części Panteonu zaplanowano na 27 września w 400. rocznicę śmierci ks. Piotra Skargi, pochowanego w podziemiach kościoła.
„Panteon ma być kontynuacją Skałki, czyli stać się miejscem pochówku wybitnych ludzi narodowej sztuki, kultury i nauki, niezależnie od ich poglądów politycznych i światopoglądu” - mówi Marek Wasiak, prezes Fundacji Panteon Narodowy.
27 września 2010 r. , w 398. rocznicę śmierci ks. Piotra Skargi, wmurowano kamień węgielny pod powstający Panteon, który ma być miejscem pochówku Polaków zasłużonych dla kultury, sztuki i nauki.
Fundacja Panteon Narodowy została powołana w maju 2010 roku przez 11 krakowskich wyższych szkół publicznych, Polską Akademię Umiejętności i Archidiecezję Krakowską. Pomysł, by w kościele św. Piotra i Pawła stworzyć panteon pojawił się, gdy ojcowie paulini wycofali się z projektu rozbudowy w ich świątyni Krypty Zasłużonych na Skałce.
Więcej informacji o tym w jaki sposób można wesprzeć budowę Panteonu można znaleźć na stronie: www.panteonnarodowy.pl.
Caritas pomaga bezdomnym i ubogim przetrwać zimę
Ubogie rodziny, chorzy i bezdomni, jak co roku, mogą liczyć na zimową pomoc krakowskiej Caritas. W Punkcie Socjalnym, który świadczy pomoc dla kilkunastu tysięcy osób potrzebujący otrzymują m.in. ciepły posiłek, żywność i odzież.
Caritas prowadzi także Schronisko dla Bezdomnych Kobiet, które dysponuje 53 miejscami. Dodatkowo w czasie zimy można skorzystać z miejsc interwencyjnych dla bezdomnych kobiet z dziećmi. Prowadzi ponadto dwa mieszkania chronione dla 11 mężczyzn. Krakowska Caritas prowadzi ok. 40 placówek, wśród których są zakłady opiekuńczo-lecznicze, stacje opieki, rodzinne domy dziecka, schroniska dla bezdomnych, domy dla niepełnosprawnych. Ponadto koordynuje pracę kilku tysięcy wolontariuszy, działających w Parafialnych Zespołach Caritas i Szkolnych Kołach Caritas.
Biskupi przestrzegają przed ks. Natankiem
Rada zwraca uwagę, że Msze św. sprawowane przez ks. Natanka są świętokradzkie, a udzielane przez niego rozgrzeszenia – nieważne.
Publikujemy Oświadczenie Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski w sprawie ks. Piotra Natanka i jego zwolenników:
Rada Stała, w oparciu o analizę sytuacji dotyczącej działalności suspendowanego ks. Piotra Natanka, stanowczo przestrzega katolików przed gromadzeniem się wokół jego osoby i popieraniem głoszonych przez niego idei. Mimo wyraźnego zakazu biskupa miejsca i nałożonej kary kanonicznej, ks. Natanek nie zaprzestał niestety swojej działalności. Rada zwraca uwagę, że Msze św. sprawowane przez suspendowanego kapłana są niegodziwe i świętokradzkie, a udzielane rozgrzeszenia – nieważne.
Rada Stała Episkopatu Polski po raz kolejny stanowczo przestrzega też katolików przed błędnym nauczaniem tego duchownego i prosi wiernych, by nie korzystali z posługi duszpasterskiej ks. Natanka, nie kierowali się jego nauką, nie wierzyli w jego bezpodstawne zapewnienia o jej zgodności z nauczaniem papieży i biskupów oraz nie przystępowali do tworzonych przez niego grup.
Osoby współpracujące z suspendowanym ks. Piotrem Natankiem przyczyniają się do rozłamu wspólnoty wierzących. Współdziałając w niszczeniu jedności Kościoła, popełniają grzech, z którego mają obowiązek oczyścić się w sakramencie pokuty. Warunkiem natomiast otrzymania rozgrzeszenia jest odstąpienie od wspierania rozłamu w Kościele i gotowość naprawienia wyrządzonego zła.
Członkowie Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski
Warszawa, 16 stycznia 2012 r.
Święci i błogosławieni w tygodniu
• 22 stycznia - św. Wincenty, diakon i męczennik • 22 stycznia - św. Wincenty Pallotti, prezbiter • 23 stycznia - błogosławieni Wincenty Lewoniuk i Towarzysze, męczennicy z Pratulina • 23 stycznia - bł. Henryk Suzon, prezbiter • 24 stycznia - św. Franciszek Salezy, biskup i doktor Kościoła • 25 stycznia - Nawrócenie św. Pawła, Apostoła • 26 stycznia - święci biskupi Tymoteusz i Tytus • 26 stycznia - święci Robert, Alberyk i Stefan, opaci • 27 stycznia - bł. Jerzy Matulewicz, biskup • 27 stycznia - św. Henryk de Ossó y Cervelló, prezbiter • 28 stycznia - św. Tomasz z Akwinu, prezbiter i doktor Kościoła • 29 stycznia - św. Aniela Merici, dziewica • 29 stycznia - bł. Bolesława Lament, dziewica • 29 stycznia - św. Józef Freinademetz, prezbiter • 29 stycznia - bł. Archaniela Girlani, dziewica
Karawana na pustyni
Podróżował po pustyni pewien potężny monarcha, a w ślad za nim postępowała długa karawana przewożąca należące do niego niezliczone skrzynie złota i drogocennych kamieni. Podczas drogi jeden z wielbłądów oślepiony rozżarzonym piskiem runął z westchnieniem na kolana i więcej się już nie podniósł. Skrzynie, które dźwigał zsunęły się z jego boków na ziemię roztrzaskując się a perły i drogocenne kamienie zmieszały się z piaskiem. Król nie zatrzymał pochodu, bowiem nie miał już więcej skrzyń a wszystkie wielbłądy były i tak przeciążone. Z gestem wyrażającym tyleż żalu, co i wielkoduszności, zezwolił swym paziom i giermkom pozbierać te cenne kamienie, które zdołają odszukać. Podczas, gdy poszukiwali chciwie łupu i przetrząsali mozolnie piach, król kontynuował swą podróż po pustyni. Spostrzegł jednak, że ktoś postępuje nieustannie jego śladem. Odwrócił się i zobaczył, że biegnie za nim spocony i zdyszany jeden z jego paziów. - A ty - zapytał go monarcha - nie zatrzymałeś się, by pozbierać bogactwa? Młodzieniec odpowiedział mu z radością i dumą: - Ja idę za moim królem!!! A może i ty pozostajesz gdzieś na pustyni? Idź za Twoim Królem, bo w przeciwnym razie zostaniesz sam na pustyni - a wtedy bogactwa nic nie będą znaczyć!
Mamusia
Święty Józef załamał ręce, denerwują się w niebie święci, teraz idą już nie Trzej Mędrcy, lecz uczeni, doktorzy, docenci
Teraz wszystko całkiem inaczej, to, co stare, odeszło, minęło, zamiast złota niosą dolary, zamiast kadzidła --- komputer, zamiast mirry --- video
--- Ach te czasy --- myśli Pan Jezus --- nawet gwiazda trochę zwariowała ale nic się już nie zawali, bo wciąż mamusia ta sama.
Jan Twardowski
Wirusy atakują
Nie ma pory roku, kiedy nie chorujemy, ale są okresy - takie jak ten właśnie - kiedy infekcji jest oardzo dużo. Wielokrotnie pisałam, jak unikać zakażenia oraz co robić, jeśli już nas dopadnie. Jednak wirusy nadal atakują, więc oostanowiłam przypomnieć o tym jeszcze raz.
Najlepiej nie zachorować. Krótkotrwałe zmarznięcie lub przegrzanie, zmęczenie, niewyspanie, niedożywienie, przewlekły stres to czynniki osłabiające naszą odporność. Nie wszystkie można wyeliminować. Noszenie czapki ciepłych butów to podstawa. Szczepienia chronią tylko przed wirusem grypy, i to nie każdym, dlatego unikanie kontaktów z chorymi jest takie ważne. Zasłanianie ust w czasie kaszlu i kichania, częste mycie rąk, używanie chusteczek jednorazowych to podstawowe zasady higieny, o których naszym czytelnikom nie trzeba, jak sądzę, przypominać. Większość pacjentów zgłasza się teraz do lekarza z bólem gardła, katarem oraz stanem podgorączkowym. To typowe objawy infekcji wirusowej. Może jej towarzyszyć także ból mięśni, kaszel, chrypa. Jeśli temperatura jest wysoka (39°C i więcej), to prawdopodobnie jest to zakażenie wirusem grypy. Na początku możemy próbować pomóc sobie sami. Infekcje wirusowe leczy się leżeniem w łóżku, piciem dużej ilości płynów, a jeśli temperatura wynosi ponad 38°C, także lekami obniżającymi gorączkę. Płukanie gardła Gargarinem, sodą oczyszczoną lub słabym roztworem nadmanganianu potasu przynosi szybko poprawę. Namawiam do spożywania dużej ilości witaminy C, najlepiej w postaci naturalnej. Zawarta jest ona w wielu owocach oraz w ogórkach kwaszonych. W czasie infekcji nie wolno jeść słodyczy oraz preparatów wielowitaminowych zawierających duże ilości witamin z grupy B. Są one wspaniałą odżywką dla bakterii. W czasie infekcji oraz kilka dni po niej nie należy wykonywać dużych wysiłków fizycznych. Infekcja wirusowa na ogół trwa krótko; po 2-3 dniach spędzonych w domu ból gardła i stan podgorączkowy ustępują. Dłużej utrzymuje się kaszel i osłabienie. Stosuje się wówczas leki wykrztuśne, jednak u osób odwodnionych są one nieskuteczne. Nawodnienie to podstawowy "lek wykrztuśny".
Infekcje wirusowe są bardzo zaraźliwe. Chodząc przeziębieni do pracy zarażamy innych, a sami także znacznie dłużej chorujemy. Jeśli gorączka utrzymuje się ponad trzy dni, jeśli katar zmienia barwę na żółtą lub zieloną, jeśli w czasie kaszlu wykrztuszamy wydzielinę, prawdopodobnie doszło do infekcji bakteryjnej. Wówczas konieczna jest wizyta u lekarza i zastosowanie antybiotyku. Jeśli zaś w czasie infekcji pojawia się duszność, świszczący oddech, niskie ciśnienie tętnicze krwi, zaburzenia świadomości - to, niezależnie od czasu trwania, są to objawy, które wymagają szykiej konsultacji lekarskiej i prawdopodobnie hospitalizacji.
Izabela Pakulska – lekarz Tekst pochodzi z Tygodnika
Justyna Kowalczyk
Czy po zakończeniu kariery przez Adama Małysza polski tron w sportach zimowych nie pozostanie pusty? Wszyscy mamy nadzieję, że zajmie go nasza mistrzyni biegów.
Justyna Kowalczyk na sportowym topie jest od lat, ale od tego sezonu ma jeszcze trudniejsze zadanie, bo to na nią są zwrócone oczy kibiców w ciągu najbliższych miesięcy.
Kasina Wielka w Beskidzie Wyspowym. Tu znajduje się dom rodzinny Justyny Kowalczyk. Nasza biegaczka bywa w nim rzadko. Zbyt rzadko. - Czas spędzany z najbliższymi, z ludźmi, którzy mnie znają, przy których nie muszę się dodatkowo pilnować, to są moje matę nagrody. I są one bardzo mile - mówi biegaczka.
AUTOGRAFY W SKLEPIE
Rodzice mają w domu mnóstwo kartek z autografami córki. Zawsze w ten sposób mogą dać trochę radości tym, którzy przyjeżdżają z całej Polski, bo chcą zobaczyć, gdzie i jak żyje nasza mistrzyni. To jedna z odsłon wielkiej popularności. Bywa ona mila i dla Justyny niezbyt uciążliwa, bo biegaczka... rzadko pojawia się w kraju.
- Podczas długich wyjazdów na obozy zapominam o tym wszystkim. O tym, że mam rozpoznawalną twarz - mówi Justyna Kowalczyk. - Kiedy więc wracam do Polski i idę do sklepu, zaskakuje mnie, że zamiast robić zakupy, muszę rozdawać autografy. To jest niesamowicie mile. Nie dlatego, że karmi się w ten sposób moje ego. Raduje mnie zachowanie ludzi. Gdy podchodzą, opowiadają swoje historie, ale związane z moim życiem. Mówią o swoich wzruszeniach. To jest bardzo budujące.
Mniej budujące są ustalenia w sprawie leków, których używa największa rywalka Polki, Norweżka Marit Bjorgen. Światowa Agencja Antydopingowa postanowiła, że od pierwszego stycznia ten sam co Norweżka środek na astmę - formoterol -może wdychać każdy sportowiec. - Sądzę, że jeśli tę furtkę uchyli się przynajmniej na centymetr, to zacznie się ona otwierać coraz bardziej i bardziej - ocenia nasza mistrzyni. - To przykre, co powiem, ale życie jest brutalne. Jeśli człowiek jest głupi, to nie będzie Einsteinem. Jeśli nie ma talentu do sportu, to nie będzie mistrzem. I tak powinno pozostać - przynajmniej według mnie. Bez żadnych furtek.
OPONA OD MALUCHA
Mówi to kobieta traktująca biegi narciarskie, bardzo trudną i wymagającą wielu wyrzeczeń dyscyplinę jak swoje powołanie. Polska królowa zimy" to właśnie taki prawdziwy sportowiec, który kocha to, co robi. Do tego stopnia, że od 11 lat podczas treningów ciągnie za sobą... oponę!
- Najlepsze są opony od malucha - wyjaśnia Justyna - które niestety wychodzą z produkcji. Ale jeżeli mamy większą, to trener wycina górną część. Bo nie chodzi o przesadę, żeby na przykład ciągnąć za sobą oponę traktorową.
Trener Justyny Aleksander Wierietielny podpatrzył kiedyś ten sposób przygotowań u biathlonistów podczas obozu przygotowawczego w Niemczech. Co daje opona? - Dzięki niej nawet na najbardziej stromej trasie, po której poruszam się na rolkach, nie ma zjazdów. W ten sposób ciągle pracuję - tłumaczy Kowalczyk.
- Pod górę jest naprawdę bardzo ciężko. Trening z oponą mogę porównać do startu na 30 kilometrów. Cały czas jest mordercza praca.
Justyna jednak pamięta, by nie przesadzić. Podobnie jak trener. Treningów z oponą jest najwyżej dziesięć w roku. Mając przed oczami takie mordercze zajęcia, trudno uwierzyć w to, co nasza zawodniczka powtarza przy różnych okazjach: - Jestem trochę leniem. Dlatego, by ta część mojej natury nie zwyciężyła, tak istotny jest cel. I chęć, by z każdym miesiącem, każdym rokiem stawać się coraz lepszą.
PRZYSZŁOŚĆ I TERAŹNIEJSZOŚĆ
Dlatego nie ma w życiu Justyny zbyt wielu chwil zwątpienia w sens ciężkiej pracy. - One oczywiście były, ale tak naprawdę innego życia nie miałam. Bardziej się zastanawiam, co się stanie, gdy tego wszystkiego zabraknie. Co wtedy zrobię? Jak tu normalnie żyć bez tego?
Nasza gwiazda nie ukrywa, że zbliża się dla niej przełom, być może najważniejsza drwiła w karierze. Będą nim zimowe igrzyska olimpijskie w Soczi. - Do tego momentu chcę być naprawdę na bardzo wysokim poziomie sportowym. Jeżeli oczywiście mi mc uda, jeżeli moje ciało mi na to pozwoli. Wtedy podejmę decyzję, co dalej - mówi Justyna. - Czy to będzie przerwa? Czy nie musi zacząć się od nowa?
Soczi to dopiero przyszłość. Teraźniejszość to obecny sezon, w którym znów wśród sięgających szczytu emocji i wielkich wzruszeń widzimy ambitną, walczącą o sukcesy - i zwyciężającą! - Justynę Kowalczyk. - Upartą w tych dążeniach do bólu - podkreśla biegaczka.
Wiara kibiców w sukces sportowca to wielka sprawa. Niech nam nie zabraknie przekonania, że dzielna dziewczyna z Kasiny Wielkiej to nasza prawdziwa Królowa Zimy.
Mariusz Jankowski Tekst pochodzi z Tygodnika
NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY: strona internetowa parafii: milosierdzia-parafia.pl adres parafii: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. strona internetowa gazetki: wzgorza-gazetka.pl adres gazetki: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. strona internetowa PO Akcji Katolickiej: akcjakatolicka1.pdg.pl
|
|||
| Poprawiony: poniedziałek, 06 lutego 2012 10:18 |




















