WZGÓRZA

 

W BLASKU MIŁOSIERDZIA

 

         24/662                   -              10 czerwca 2018 R.B.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

                                                                                                                              

2

 

 

X Niedziela Zwykła,

 

10 czerwca 2018 r.

 

Zgromadził nas w świątyni Chrystus, który pragnie swoją mocą, płynącą ze słuchania słowa Bożego i uczestnictwa w Jego Ciele, umocnić nas w walce ze złem, które jest w nas i wokół nas.

Tylko On, który sam zwyciężył wszelkie zło, jest w stanie ocalić nas: biednych, słabych, grzesznych i rozbitych.

 

3

 

 

 

W dzisiejszym numerze:

- Bo kto pełni wolę Bożą …
- Posądzony o satanizm
- Belzebub
- Przeciwnik wasz, diabeł
- Święci i błogosławieni w tygodniu.

                                      

 

 

4

 

Bo kto pełni wolę Bożą …

 

W orędziu na tegoroczny Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu papież Franciszek zwracał uwagę, że:

   „...w sytuacji coraz szybszej komunikacji oraz w obrębie systemu cyfrowego jesteśmy świadkami zjawiska «fałszywych wiadomości», tak zwanych fake news”, czyli „bezpodstawnych informacji, opartych na nieistniejących lub zniekształconych danych i zmierzających do oszukania, a nawet manipulowania czytelnikiem”.

W ten sposób takie informacje przeciwstawiają się prawdzie, której celem jest wyzwolenie z fałszu, promocja dobra, dojrzałej refleksji, konstruktywnego dialogu i pożytecznej działalności.

W tym kontekście również i słowo Boże, będące ze swojej natury słowem prawdy, która wyzwala i oświeca (J 8, 32), spotyka nieustanne opory. To opory ze strony szatana, który – jak napisał we wspomnianym orędziu papież Franciszek – „u zarania ludzkości stał się twórcą pierwszego fake newsa (por. Rdz 3, 1-15)”. Ta właśnie ta „logika węża” doprowadziła do tragicznych konsekwencji grzechu i do niezliczonych form „zła przeciwko Bogu, bliźniemu, społeczeństwu i stworzeniu”. Słowo prawdy napotyka na opory, które tak bardzo często rodzą się w naszych katolickich rodzinach, które pod wpływem sekularyzacji uważają religijność i pobożność za objaw nieracjonalności (Mk 3, 21). To opory ze strony innych wyznań, które z wielką łatwością dostrzegają w innej wierze objawy belzebubowskich wpływów (Mk 3, 22). Słowo Boże spotyka również opory ze strony różnorodnych ideologii, m.in. ideologii marksistowskiej czy też ze strony kapitalistycznego bałwochwalstwa pieniędzy i dyktatury ekonomii, która albo je zwalcza – czego byliśmy naocznymi świadkami przez prawie 50 lat w naszej ojczyźnie – albo próbuje ująć je w jarzmo ekonomicznego i materialistycznego dobrobytu. Czasami to słowo napotyka opory również i w samym Kościele, który naznaczony jest w swoich ludzkich strukturach słabością i grzechem. Wreszcie, może być ono niedowartościowane przez samego chrześcijanina, który zafascynowany współczesnym gnostycyzmem, jak mówi papież Franciszek, uważa, że nie potrzebuje już więcej Bożej orientacji i że on sam może być wyrocznią dla siebie i dla innych (Rdz 3, 12; EG, 94).

Liturgia słowa dzisiejszej niedzieli, a w szczególności Ewangelia, zwraca nam uwagę na naszą relację ze słowem Bożym, które stało się Ciałem i zamieszkało wśród nas (J 1, 14). Jezus ma świadomość, że Jego misją jest głoszenie słowa o królestwie Bożym, które nadaje sens ludzkiej egzystencji, powołuje go do wzrostu w świętości, które czyni go bardziej owocnym dla świata (zob. GE, 33), które oświeca drogi ludzkiego pielgrzymowania, i które jest wyrazem łaskawości Pana i Jego obfitego odkupienia (Ps 130). Dlatego nie tylko nie zraża się wielorakimi oporami, które spotyka w swojej misyjnej aktywności, lecz wzmaga swoją działalność, tak iż nie ma nawet czasu, aby się posilić (Mk 3, 20).

To słowo Chrystusa przyjęte z wiarą stwarza nowe relacje między tymi, którzy je przyjmują. Łączy ich więzami nowej rodziny dzieci Bożych, czyni z nich chrześcijan, odnawia ich wewnętrznie z dnia na dzień i pozwala im spoglądać na świat, na rzeczywistość i na wieczność z chrześcijańskiej perspektywy (drugie czytanie). Tłumy ludzi, które gromadziły się wokół Jezusa i z uwagą słuchały Jego nauki i Jego przypowieści, potrafiły dostrzec w nich prawdę, która nadawała sensu ich życiu, ich cierpieniom, ich mesjańskim nadziejom czy ich codziennej pracy.

Przez chrzest staliśmy się częścią tej chrześcijańskiej rodziny, którą jest Chrystusowy Kościół. Ale nie zapominajmy, że sakrament chrztu, który otrzymaliśmy, to początek chrześcijańskiej pielgrzymki, która wiedzie – jak mówi św. Paweł w dzisiejszym drugim czytaniu – do chwały przyszłego wieku, do tego, co wieczne, do tego, co niewidzialne, do domu nie ręką uczynionego, lecz wiecznie trwałego w niebie.

Nie chodzi tu jednak o jakiekolwiek niebo, dla osiągnięcia którego nawet można wysadzić się w powietrze wraz z własną rodziną, pociągając za sobą dziesiątki niewinnych ofiar. Nie chodzi tu o niebo wykupione za pieniądze albo za dobytek oddany sektom religijnym. Nie chodzi tu również o niebo na ziemi, którego podłożem jest ubóstwiony ekonomiczny rynek (zob. EG, 56). To niebo, do którego kroczymy jako pielgrzymi, zmieniając oblicze świata, czyniąc go bardziej ludzkim i solidarnym. To pielgrzymka do nieba poprzez codzienny ziemski wysiłek chrześcijanina, który odnawia się z dnia na dzień, jak to usłyszeliśmy w drugim czytaniu. To również droga świętości, jak naucza papież Franciszek w adhortacji Gaudete et exsultate:

   „Ponieważ nie można zrozumieć Chrystusa bez Królestwa, które On przyniósł, twoja misja jest nierozerwalnie związana z budowaniem tego Królestwa: «Szukajcie naprzód królestwa Bożego i jego sprawiedliwości» ( Mt 6, 33). Twoje utożsamienie się z Chrystusem i Jego pragnieniami pociąga za sobą zobowiązanie do budowania wraz z Nim Królestwa miłości, sprawiedliwości i pokoju dla wszystkich. Sam Chrystus chce to przeżywać wraz z Tobą, we wszystkich niezbędnych wysiłkach i wyrzeczeniach, a także w radościach i w owocności, które ci oferuje. Dlatego nie uświęcisz siebie, nie powierzając siebie z ciałem i duszą, aby z tym zaangażowaniem dać z siebie to, co najlepsze” (EG, 25).

Niech to dzisiejsze rodzinne i kościelne wsłuchanie się w Słowo Boże, niech ten niedzielny Eucharystyczny posiłek doda nam niezbędnych sił, abyśmy tą drogą wytrwale kroczyli i u jej kresu usłyszeli błogosławione słowa Pana:

   „Wejdź, do chwały Twego Boga, którego wolę wypełniłeś, i dlatego jesteś Mi bratem, siostrą i matką” (Mk 3, 35).

Misjonarz z Wiceprowincji Redemptorystów w Bahia (Brazylia),

obecnie wikariusz Parafii Najświętszego Odkupiciela w Damaia – Lizbona (Portugalia)

o. Krzysztof Dworak CSsR

 

 

 

5

 

Posądzony o satanizm

 

Twórcze działanie w społeczeństwie jest w dużej mierze oparte na autorytecie, na zaufaniu, jakim społeczeństwo darzy danego człowieka. Taka działalność z reguły budzi zazdrość. Inni bowiem pozostając w cieniu wybitnych autorytetów, nie mogąc im dorównać, zazdrośnie zmierzają do ich skompromitowania, a przez to do podcięcia zaufania społecznego. W tym działaniu nie przebierają w środkach, a najskuteczniejszym z nich jest oszczerstwo.

Można to obserwować na kartach Ewangelii. Jezus cieszy się wielką popularnością. Marek notuje, że był tak oblężony przez tłumy, iż brakowało czasu na zjedzenie posiłku. Rozmiarami popularności i zaangażowania Jezusa zaniepokoili się Jego krewni. Nie chodziło tu jednak o Jego zdrowie i siły. Oni wiedzieli, że razem z wysoką falą entuzjazmu dla Niego rośnie inna, o wiele groźniejsza, fala zawiści. Marek w kronikarski sposób zaznacza, iż uczeni w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy, rozpowiadali: „Ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy”.

Zarzut był bardzo ciężki. Chciano uczynić z Jezusa satanistę, który dysponuje mocą władcy złych duchów. Chodziło o zalanie wodą ognia żarliwości religijnej, który Jezus z nieba przyniósł na ziemię.

Oto do czego może się posunąć zazdrość. Jej nie chodzi o prawdę, lecz o wpływ na tłumy, o podcięcie zaufania. Kłamstwo nie schodzi z ust ludzi zawistnych. Tam gdzie nie zyskują nic pochlebstwem, sięgają po oczernienie. Niekiedy milkną, gdy osiągną cel, częściej jednak jeszcze usilniej pracują, by ich kłamstwo nie zostało ujawnione.

Zdumiewa postawa Jezusa. On przyjmuje docierające do Niego oszczerstwa i logicznie demaskuje zawarte w nich kłamstwo. Nie rzuca jednak gromów pod adresem oczerniających. Odsłania jedynie wielkość ich grzechu. W swej zatwardziałości są niezdolni do nawrócenia.

Niszczenie dzieła Bożego powoduje dwa skutki. Jeden widzialny, jak widzialne było oczernienie Jezusa, drugi niewidzialny — to hermetyczne zamknięcie serca oczerniającego na działanie łaski. Wówczas taki człowiek staje nad przepaścią piekła. Słowa Jezusa: „Wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego” — należy rozumieć jako całkowite zamknięcie się na działanie łaski nawrócenia. Przypisywanie działania Bożego szatanowi jest takim właśnie grzechem. Ten, kto tak uważa, w godzinie łaski też będzie traktował jej działanie jako działanie zła, a nie Boga, a wtedy sam ją odrzuci.

Ileż trzeba mądrości i pokory, by zawsze i wszędzie dostrzec działanie Boga i umieć cieszyć się sukcesami ludzi prawych. Ich działanie stanowi zaproszenie do współpracy w wielkich dziełach. Jakże inaczej potoczyłyby się losy Ewangelii, gdyby przynajmniej połowa uczonych w Piśmie stanęła po stronie Jezusa. Nie pozwalała im na to ich pycha, która odsłania swą najstraszniejszą twarz w zazdrości. Zło objawia się tam, gdzie chce kogoś zniszczyć. Ma ono swoich „apostołów”. Nie przebiera w środkach.

Dobro zawsze jest twórcze i chce pomóc innym we wzrastaniu, w ubogacaniu serca i umysłu. Jezus staje wobec oszczerców, wyjaśnia i przestrzega, ale ich nie uderza. Będą mieli jeszcze wiele okazji, by podejść do Niego, by porozmawiać. Jeśli stać ich na pokorę i szukanie prawdy, otworzą swe serca na działanie łaski nawrócenia i popełniony grzech zostanie im odpuszczony. Jeśli pozostaną w swym uporze, sięgną po jeszcze ostrzejsze narzędzia, łącznie z krzyżem, by zniszczyć Jezusa. Biedni, dopiero na sądzie przekonają się, że to nie Chrystus, lecz oni byli wykonawcami poleceń Belzebuba, władcy złych duchów.

Zanotowana przez św. Marka scena wzywa do głębszej refleksji nad tajemnicą przewrotności ludzkiego serca, które potrafi zarzucić samemu Synowi Boga działanie szatańskie. Pozwala też odkryć, jak winna wyglądać ewangeliczna reakcja na oszczerstwo. Spokojne wyjaśnienie i troska o oszczercę, bo to on znajduje się w znacznie trudniejszej sytuacji niż oczerniony.

Ks. Edward Staniek

 

 

6

 

Belzebub

 

Działanie Jezusa wykraczało poza granice ludzkich możliwości. Każdy myślący człowiek dostrzegał jakąś dodatkową moc, w którą Prorok z Nazaretu był wyposażony. Stróże religijnej tradycji nie chcieli się zgodzić na to, że moc owa pochodzi od Boga. Zaczęli więc podejrzewać, że Jezus ma do czynienia z mocami ciemności. „Ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy”.

Jezus nie kwestionuje istnienia szatana. Doskonale zdaje sobie sprawę z możliwości jego interwencji w życie człowieka. Podejmuje więc temat i podaje kilka ciekawych danych o metodzie działania złego ducha.

Jasno stwierdza, że w królestwie zła panuje jednomyślność. Zło jest mocne przez zdolność współpracy wszystkich jego podwładnych. „Jeśli więc szatan powstał przeciw sobie i wewnętrznie jest skłócony, to nie może się ostać, lecz koniec z nim”. Mocy tego jednolitego frontu zła doświadczają wszyscy, którzy poważnie chcą podjąć z nim walkę. Szeregi zła w boju z dobrem są tak zwarte, że z punktu widzenia ludzkich możliwości ich rozbicie jest właściwie nierealne. Zło jest uzbrojone jak Goliat i tylko Boża interwencja może wskazać skuteczną możliwość jego pokonania.

Zło dobrze wie, jaką siłą jest jedność, i dlatego jego główna taktyka w walce z dobrem polega na sianiu niepokoju, na kłóceniu ludzi między sobą. Gdy to osiągnie, jego zwycięstwo jest już łatwe.

Druga prawda dotycząca świata zła, którą przypomina Chrystus, jest zawarta w Jego słowach: „Nikt nie może wejść do domu mocarza i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże i dopiero wtedy dom jego ograbi”. To jest prawda, którą doskonale ilustrują wszelkie wiadomości dotyczące walki z mafiami. Najczęściej w ręce sprawiedliwości dostają się tzw. „płotki”, a „rekiny” cieszą się wolnością. Takie łowy nie są jednak zwycięstwem. Dopiero likwidacja przywódców mafii może być zwycięstwem. Zło często dla swego bezpieczeństwa wydaje na „żer” niepotrzebnych mu już podwładnych. W taktyce walki jest to przewidziane.

Jezus jako doskonały znawca taktyki zła przypomina, że skuteczna walka z nim może być prowadzona jedynie w ten sposób, by dostać w ręce przywódcę. Dopiero gdy on zostanie „związany”, dom jego będzie można ograbić. Innymi słowy, walka ze złem musi być doskonale zaprogramowana. Trzeba zło pokonać w samym jego źródle. Kto opanuje źródło, ma w ręku całą rzekę.

Form zła na świecie jest wiele. Wystarczy wspomnieć alkoholizm. Ktokolwiek walczy o uratowanie człowieka topiącego się w kieliszku, musi mieć na uwadze nie tylko tego tonącego, ale owego mocarza, który miliony ludzi czyni swoimi niewolnikami. Rozpoznanie jego twarzy, zlokalizowanie jego domu, przygotowanie skutecznej wyprawy przeciw niemu — oto zbawcze zadanie chrześcijaństwa. Podobnie rzecz się przedstawia z narkomanią, z podnoszącą się falą pornografii itp.

Rozmowa z Jezusem na temat potęgi zła i metod jego działania stanowi jeden z istotnych elementów ewangelicznej formacji. Belzebub ma tysiące twarzy i ciągle różnymi demonami zniewala ludzi.

Ktokolwiek stanie do walki z nim licząc na własne siły — przegra. Jedynie uczestnicząc w walce po stronie Jezusa, może liczyć na zwycięstwo. Często jednak trzeba je okupić własną krwią. Kto jednak jest świadom wartości, o które prowadzi walkę, wie, że w niej można płacić nawet życiem.

Ks. Edward Staniek

 

 

7

 

Przeciwnik wasz, diabeł

 

Tajemnica zła. Zawsze fascynująca, zawsze groźna, zawsze nieprzenikniona.

„Belzebub”, „szatan”… – o co tu chodzi? Te nazwy mogą wprawić w zakłopotanie. Trudno nam mówić o złu osobowym; już raczej jesteśmy skłonni myśleć o jakiejś symbolicznej personifikacji zła obecnego w świecie i wśród nas samych. Zwłaszcza wtedy, gdy niemal z zażenowaniem czytamy słowa świętego Piotra: „Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży, szukając, kogo pożreć” (1 P 5,8).

Księga Rodzaju przynosi nam dzisiaj cenną wskazówkę. Bóg pyta, zarówno mężczyznę, jak i kobietę o popełniony czyn i jego motywy, do węża, który ich sprowokował, nie ma żadnych pytań. Widać sprawa jest oczywista – tyle, że nie dla nas. Relacja między Bogiem i diabłem dzieje się poza nami. Stąd refleksja teologów: tragedia losu ludzkiego wzięła się stąd, że ludzie przyłączyli się do zła istniejącego na jakimś wyższym, niedostępnym poziomie, a zatem sami nie potrafią się już od niego uwolnić. I co gorsza, nasze tak dotkliwie bolesne uczestnictwo w tej tajemnicy zła ma charakter dziedziczny: nikt z nas (oprócz jednej Maryi, w sposób cudowny) nie jest wolny od niego.

Greckie słowo „diabeł”, podobnie jak hebrajskie „szatan”, oznacza przeciwnika: w Piśmie Świętym jest to „przeciwnik” człowieka, który najpierw kusi go do popełnienia zła, a następnie oskarża przed Bogiem. Potrzebujemy zatem kogoś, kto nas obroni i wyzwoli. Naprawdę potrzebujemy Zbawiciela. Czytamy: „Teraz zostanie usunięty władca tego świata…” (J 12,31) oraz: „Syn Boży ukazał się po to, aby zniszczyć dzieła diabła” (1 J 3,8).

Słowo Boże niesie nadzieję: „Ten, który wskrzesił Pana Jezusa, i nas wskrzesi razem z Jezusem i postawi przed sobą razem z wami. (…) Chociaż nasz człowiek zewnętrzny niszczeje, to nasz człowiek wewnętrzny odnawia się każdego dnia”. Ale warunkiem tej nadziei jest zawierzenie Bogu, które ma objawić się w posłuszeństwie wiary: „Kto nie uwierzy, ten się potępi” (Mk 16,16) oraz: „Kto wypełnia wolę Boga, ten jest moim bratem, siostrą i matką”. Odmowa „posłuszeństwa wiary” blokuje człowiekowi drogę do przyjęcia zbawienia, stąd ostrzeżenia Jezusa: „Kto by zbluźnił przeciwko Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia: będzie winien grzechu wiecznego”.

Te słowa – tak groźnie brzmiące – to zarazem słowa miłości. Bardzo głęboko wyjaśniał to bł. Jan Paweł II w encyklice Dominum et vivificantem. Spróbujmy sięgnąć do tego tekstu i jak najwięcej z niego pojąć.

 

Marek Pieńkowski OP - ur. 1945, dominikanin, dr matematyki, duszpasterz, kapelan konwentualny ad honorem Związku Polskich Kawalerów Maltańskich. Mieszka w Rzeszowie.

 

 

 

 

Święci i błogosławieni w tygodni.

 

10 czerwca - bł. Bogumił-Piotr, biskup
10 czerwca - bł. Jan Dominici, biskup
10 czerwca - bł. Eustachy Kugler, zakonnik
11 czerwca - św. Barnaba, Apostoł
11 czerwca - św. Paryzjusz, pustelnik
11 czerwca - św. Paula Angela Maria Frassinetti, zakonnica
11 czerwca - kościół katedralny w Radomiu
12 czerwca - błogosławionych 108 męczenników z czasów II wojny światowej
12 czerwca - św. Onufry Wielki, pustelnik
12 czerwca - św. Leon III, papież
12 czerwca - św. Kasper Bertoni, prezbiter
12 czerwca - św. Benedykt Menni, prezbiter
12 czerwca - bł. Maria Kandyda od Eucharystii, zakonnica
12 czerwca - bł. Stefan Bandelli, prezbiter
13 czerwca - św. Antoni Padewski, prezbiter i doktor Kościoła
14 czerwca - bł. Michał Kozal, biskup i męczennik
14 czerwca - św. Metody Wyznawca, patriarcha
14 czerwca - bł. Gerard z Clairvaux, mnich
14 czerwca - Elizeusz, prorok
15 czerwca - bł. Jolenta, księżna, zakonnica
15 czerwca - św. Wit, męczennik
15 czerwca - św. Bernard z Menthon, zakonnik
15 czerwca - św. Maria Michalina od Najświętszego Sakramentu, dziewica
16 czerwca - św. Benon, biskup
16 czerwca - św. Lutgarda, dziewica
16 czerwca - bł. Florida Cevoli, dziewica
16 czerwca - św. Jan Franciszek Régis, prezbiter
17 czerwca - św. Brat Albert Chmielowski, zakonnik
17 czerwca - św. Alina z Forest, męczennica

17 czerwca - św. Grzegorz Barbarigo, biskup

 

 

 

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna (oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.30 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii:

www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.