Aktualności na 23 lutego 2020 r.

WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA

 

8/754                   -         23 lutego 2020 r. A.

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA „WZGÓRZA W BLASKU MIŁOSIERDZIA”

„Błogosławieni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

VII Niedziela zwykła A

     Przed tygodniem liturgia przypomniała nam potrzebę pójścia drogą przykazań, które są prawdziwym wyzwoleniem człowieka. Dziś zaś mówi nam Pan, że pierwszym i największym z Jego przykazań jest przykazanie miłości. I to miłości nawet nieprzyjaciół.

   Nakaz miłości bliźniego znajdujemy w wielu religiach i systemach filozoficzno-etycznych, jednak miłość nieprzyjaciela głosi tylko chrześcijaństwo. Chrystus stawia to przykazanie na szczycie swej etycznej nauki.

     Chrześcijaninem jest więc dopiero ten, kto potrafi miłować nawet nieprzyjaciół. Ofiara Chrystusa, którą. przyszliśmy składać, daje nam tę niepojętą dla świata moc: miłowanie nieprzyjaciół.

W dzisiejszym numerze:

- Winny?

- Jak kochać nielubianych?

- Oko za oko, policzek za policzek.

- W drodze ku doskonałości.

- W drodze ku doskonałości.        

- Wspólnota - Chleb Życia

- Zaproszenie na wakacje 2020 r.

- Święci i błogosławieni w tygodniu.

Winny?

Zasadniczo szukamy winy w drugim, sami starając się pomniejszyć swoją… Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują. Piękna idea! W życiu jednak bardzo trudna do urzeczywistnienia. Dlaczego tak trudna?!

Warto sobie uświadomić, jak podchodzimy do pojawiających się konfliktów. Zasadniczo szukamy winy w drugim, sami starając się pomniejszyć swoją. Jeżeli nie w bezpośrednim dialogu czy wobec innych osób, to wewnętrznie staramy się usprawiedliwić, przedstawić swoje racje, powody zaistniałej sytuacji… Oburzamy się: Jak on mógł coś takiego zrobić?! Dowcipni w takiej sytuacji odpowiadają: Jeśli zrobił, to znaczy, że mógł! Istotny jest jednak sam sposób przeżywania sytuacji. Jeżeli się tłumaczymy, to znaczy, że stoimy przed jakimś trybunałem i staramy się usprawiedliwić przed nim. Szukamy racji według ocen i norm. Na to wszystko nakłada się nasza subiektywność, w której inaczej oceniamy postępowanie innych, a inaczej nasze. Gdybyśmy potrafili obiektywnie spojrzeć, pewnie wiele z konfliktów przestałoby istnieć. Niemniej fałszywa jest sama sytuacja, w jakiej staramy się sprawę rozwiązać. Fałsz ten wynika przynajmniej z dwóch powodów:

Po pierwsze odrywamy siebie i tę sytuację od reszty naszych spraw i relacji. Jeżeli nawet ktoś zawinił przeciwko nam i z naszej strony nie ma w tej sprawie żadnej winy, to przecież nieraz sami byliśmy winni w innych sytuacjach i w związku z tym nie jesteśmy lepsi od innych. Czy zatem mamy prawo oburzać się i „mieć słuszne pretensje do nich”? Jeżeli sami grzeszymy, czy mamy moralne prawo potępiać i odrzucać innych, którzy zgrzeszyli wobec nas? Kiedy do Pana Jezusa przyprowadzono kobietę pochwyconą na cudzołóstwie i pytano, co poleca z nią zrobić wobec nakazu Prawa ukamienowania, usłyszeli w odpowiedzi: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień. W tej sytuacji nikt taki się nie znalazł. Potępienie i złość wobec grzechu innych są możliwe jedynie wówczas, gdy zapominamy o własnych grzechach.

Nie oznacza to jednak, że mamy tolerować czyjeś grzechy. W dzisiejszym pierwszym czytaniu Mojżesz wyraźnie mówi o konieczności napomnienia braterskiego: Będziesz upominał bliźniego, aby nie zaciągnąć winy z jego powodu. Jednocześnie jednak dodaje: Nie będziesz żywił w sercu nienawiści do brata [...] Nie będziesz szukał pomsty, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz kochał bliźniego jak siebie samego.

Ponadto z refleksji nad naszą grzesznością wynika prawda o naszym podobieństwie. Istnieje wspólnota w słabości. Każdy z nas musi sobie powiedzieć, że nie jest lepszy od drugiego. Jeżeli w konkretnej sytuacji nie ja grzeszę, ale ktoś inny, to jednak ja także mam swoje grzechy i podobnie jak on potrzebuję przebaczenia i odpuszczenia grzechu. Często grzech innych daje nam okazję do uświadomienia sobie naszej własnej nieprawości. Podobnie jak oni potrzebują przebaczenia, tak i my go potrzebujemy. Zło, jeżeli na nie spojrzymy uczciwie, jest naszą wspólną sprawą. I ty, i ja zgrzeszyliśmy i jesteśmy pozbawieni chwały Bożej (zob. Rz 3,23). Wspólnie potrzebujemy przebaczenia od Boga. Naszą prawdziwą nadzieją jest miłosierdzie Boga.

Jednocześnie grzech przypomina nam o utracie czegoś, co jest najcenniejsze w naszym życiu: o Bożej świętości. Nie mamy niczego cenniejszego w naszym życiu: Czyż nie wiecie, że jesteście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? Podobnie jednak jak w przypadku zdrowia, które od strony naturalnej jest czymś najcenniejszym dla nas, często zaczynamy je cenić dopiero, gdy je tracimy, tak i grzech uświadamia nam wartość świętości, czyli przynależności do Boga, gdy zdajemy sobie sprawę z jej utraty. Święty Paweł w Liście do Koryntian przypomina o tym najcenniejszym darze, którego nie możemy tracić ze względu na jakiekolwiek wartości ziemskie, nawet jeżeli są one związane z religią: czy to świat, czy życie, czy śmierć, czy to rzeczy teraźniejsze, czy przyszłe; wszystko jest wasze, wy zaś Chrystusa, a Chrystus Boga. Ta perspektywa jest niesamowita i przerasta wszelkie nasze wyobrażenia. Stale jej jednak nie rozumiemy i brak nam pełnego zawierzenia. Gdybyśmy ją autentycznie przyjęli, nie nosilibyśmy w życiu żadnych urazów ani złości na kogokolwiek, bo wina drugiego względem nas jest w tej perspektywie niczym.               

Włodzimierz Zatorski OSB

„Rozważania liturgiczne”

Jak kochać nielubianych?

W 1997 roku we Wrocławiu Jan Paweł II mówił:

Ty nam zostawiłeś dar Eucharystii, by ład wewnętrznej tworzyć wolności. Na czym polega ów ład wolności wzorowany na Eucharystii? W Eucharystii Chrystus jest obecny jako Ten, który siebie daje w darze człowiekowi, jako Ten, który człowiekowi służy: «Umiłowawszy swoich, do końca ich umiłował» (J 13,1). Prawdziwą wolność mierzy się stopniem gotowości do służby i do daru z siebie. Tylko tak pojęta wolność jest prawdziwie twórcza, buduje nasze człowieczeństwo, buduje więzi międzyludzkie. Buduje i jednoczy, a nie dzieli.

Słowa papieża w szczególny sposób wpisują się w dzisiejszą naukę Chrystusa. Mistrz z Nazaretu wzywa każdego z nas do miłości nieprzyjaciół, a nawet modlitwy za nich. Jest to możliwe tylko wtedy, gdy człowiek wejdzie na drogę wolności. Powstaje jednak pytanie, jak to uczynić; jak będąc wewnętrznie wolnym, powiedzieć: przebaczam, miłuję, akceptuję czy modlę się za Ciebie, choć jesteś moim krzywdzicielem. Dzisiejsza Ewangelia daje na to pytanie odpowiedź.

W słowach: „jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi” (Mt 5) zawarte jest ważne przesłanie: tylko likwidacja chęci odwetu czyni człowieka wolnym, a co z tym jest związane - zdolnym do miłości nieprzyjaciół. Zemsta, choć nieraz przynosi ulgę, w konsekwencji niszczy człowieka od wewnątrz! Dla przykładu można podać wydarzenie z życia jednej z krakowskich rodzin.

Po kilku latach zgodnego pożycia okazało się, że ojciec i mąż znalazł sobie kochankę. Przez pewien czas prowadził podwójne życie, ale zostało ono odkryte przez żonę. Kobieta wniosła do sądu sprawę rozwodową, a po pewnym czasie w sposób wyrafinowany zaczęła się mścić na byłym mężu. Nie przebierała w środkach. Najpierw poprzez plotki uczyniła z męża wielkiego oprawcę i tyrana, który unieszczęśliwił przynajmniej dwie rodziny: jej oraz kochanki mającej swoje dzieci i małżonka. Następnie zabroniła ojcu swoich dzieci spotykać się z nimi, co w konsekwencji spowodowało ogromną wrogość ich do taty, który chciał wynagrodzić swoje błędy życiowe. Nienawiść powodowana krzywdą wyrządzoną przez męża doprowadziła do wręcz obsesyjnego obmyślania kolejnych kroków odwetowych. Skończyło się to problemami alkoholowymi i oddaniem dzieci do domu dziecka. Chęć zemsty „zabiła” wnętrze zdradzonej kobiety.

Jak więc widać, zniewolenie chęcią odwetu może spowodować ogromne spustoszenie w życiu człowieka. Nie da się jednak ukryć, że w takich sytuacjach przebaczenie jest niezmiernie trudne. Dlatego też Jezus daje kolejną wskazówkę, która sprawia, że człowiek może wejść na drogę wolności umożliwiającej miłość nieprzyjaciół.

Chrystus, mając świadomość, że miłowanie osób, które nam źle życzą, jest bardzo trudne, wzywa człowieka do maksymalizmu: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz w niebie” (Mt 5). Jest to zatem wskazanie dotyczące przekraczania samego siebie. Jakże nie przytoczyć w tym miejscu słów człowieka, który szczególnie w ostatnich latach swojego życia przekraczał siebie. Jan Paweł II (bo nim mowa) mówił w Poznaniu w 1997 roku: „Wiara w Chrystusa i nadzieja, której On jest Mistrzem i nauczycielem, pozwalają człowiekowi odnieść zwycięstwo nad samym sobą, nad tym wszystkim, co w nim jest słabe i grzeszne, a zarazem ta wiara i nadzieja prowadzą do zwycięstwa nad złem i skutkami grzechu w otaczającym nas świecie”. Takiego właśnie zwycięstwa potrzeba we wchodzeniu na drogę przebaczenia i pojednania, na drogę miłości nieprzyjaciół. Jest to droga doskonałości chrześcijańskiej, która źródło bierze ze zbawczej drogi Jezusa. Stąd też ważne staje się wspieranie modlitwą swojego przekraczania siebie. Nie można stawać się doskonałym bez bliskiego związku z Mistrzem. Nie można także być wolnym bez pomnażania łaski, którą daje Jezus. Czyż przykładem takiego przylgnięcia do Boga nie był św. Pio z Pietrelciny? Gdy zabroniono mu odprawiać publicznie Mszę św., gdy miał wokoło coraz więcej nieprzyjaciół i jeszcze więcej zazdrośników, on spokojnie oddawał wszystko w opiekę Opatrzności. Nie buntował się, lecz pełen nadziei wychodził do swoich przeciwników z otwartymi, naznaczonymi stygmatami rękami. Doskonale realizował wskazanie Jezusa: „módlcie się za tych, którzy was prześladują” (Mt 5).

Kiedy będzie trudno wejść na drogę miłości nieprzyjaciół, gdy będziemy czuć się zniewoleni chęcią odwetu oraz odwrócimy się od drogi doskonałości chrześcijańskiej, powtarzajmy słowa modlitwy św. Teresy z Kalkuty:

Boże, Ojcze wszystkich ludzi, każesz nam nieść miłość tam, gdzie biedni są upokarzani, radość tam, gdzie Kościół jest obalony, pojednanie tam, gdzie są ludzie rozdzieleni. Pomóż nam pojednać ojca z synem, matkę z córką, męża z żoną, wierzącego z tym, który nie może uwierzyć, chrześcijanina ze swoim bratem chrześcijaninem, którego nie kocha. Ty nam otwierasz tę drogę, ażeby poranione ciało Jezusa Chrystusa, Twój Kościół, stał się zaczynem zjednoczenia dla biednych tej ziemi i dla całej rodziny ludzkiej. Amen.

ks. Janusz Mastalski

Oko za oko, policzek za policzek.

o. Augustyn Pelanowski OSPPE

Wielu współczesnych ludzi egzystuje moralnie piętro niżej od starotestamentalnego „oko za oko”. Gdy ktoś wybije im oko, są gotowi urwać mu głowę. Jeśli wejdziemy do pierwszego lepszego gimnazjum, możemy się przekonać, że wystarczy być rudym, grubym albo mieć odstające uszy, by narazić się na podbite oko, wyśmianie, odtrącenie. Albo można przespacerować się korytarzami uznanych firm, by być świadkiem powszechnego mobbingu, zazwyczaj nieumotywowanego niczym innym jak tylko zazdrością lub żądzą. We współczesnej dżungli industrialnej rządzi prawo: „wydłub dwoje oczu, by nie zdążył ci oddać”.

Niemała liczba ludzi funkcjonuje jeszcze bardziej skrajnie niepokojąco, choć ich postawy są zaprzeczeniem zemsty. Skrzywdzeni nie tylko się nie bronią i nie mszczą, ale sami się obwiniają o ciosy zadane przez innych. Przemoc seksualna albo wulgarne przezwiska są w stanie wycisnąć w ludzkim przekonaniu piętno nieistniejącej winy. Ludzie z tej grupy nie są nawet na poziomie zasady „oko za oko”, gdyż przyjmują względem siebie samych takie podejście, jakie mieli ich krzywdziciele. Trawestując zasadę „oko za oko”, powiedziałbym, że po wybiciu im przez kogoś oka, sami wybijają sobie drugie, pozostając ślepi na fundamentalną sprawiedliwość. Udziela się im pogarda krzywdziciela i zaczynają do siebie czuć odrazę.

Ale prawda jest inna. Ten, który dopuszcza się krzywdy, jest w fatalnym położeniu, ponieważ tak naprawdę to on jest ofiarą własnego czynu. Odraza, wzgarda, nienawiść, wściekłość, poniżenie, wstyd, skalanie, dręczące wyrzuty sumienia są jego własnością. Nie jest hańbą być zranionym, lecz raniącym. Gwałt, pobicie, wyzwiska potrafią zachwiać człowiekiem aż do utraty sprawiedliwej oceny wydarzenia. Coraz częściej niestety spotykam osoby, które wstydzą się i czują się winne albo pozbawione godności za to, czego nie uczyniły, ale czego dopuścili się na nich inni. Zasada „oko za oko” nie jest zasadą zemsty, lecz słusznej obrony, i miała ona na celu ograniczenie wendety, czyli zwiększającej się lawiny przemocy. Zemsta lub odwet szuka nie tylko odegrania się na przeciwniku, ale nawet spowodowania większego bólu. Zasada „oko za oko” miała odstraszać innych od podobnych zachowań, była więc w jakimś sensie ostrzeżeniem społecznym.

Jezus wyznacza poziom, na który jeszcze do dziś mogą sobie pozwolić nieliczni: temu, kto cię uderzy w prawy policzek, nadstaw i drugi! Żeby uderzyć kogoś w prawy policzek, trzeba użyć lewej ręki, czyli z reguły słabszej. Nadstawiając lewy policzek, decydujemy się na cios silniejszy wymierzony prawą ręką. Nikt bez doświadczenia miłości Chrystusa nie potrafiłby aż tak potężnie narażać na doświadczenie własnej miłości. Miłość nieprzyjaciół nie jest efektem ewolucji uczuciowej, jest darem z góry.

W drodze ku doskonałości

ks. Leszek Smoliński

„Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”. To znane przysłowie stanowi polską wersję przepisu zawartego w starożytnym kodeksie Hammurabiego: „Oko za oko, ząb za ząb”. Trudno je pogodzić się z nakazem miłości nieprzyjaciół czy darowania urazów. To prawda, że czasem zadane zło jest tak wielkie, że nawet jeśli ktoś próbuje przebaczyć, to gdy spotyka nieprzyjaciela, pojawia się emocjonalne napięcie i rodzi niezdolność do najmniejszej pozytywnej reakcji. Czasem nawet reakcje ciała na widok wroga: nerwowe tiki, pocenie się rąk i drżenie głosu wskazują, jak wielka krzywda została wyrządzona. To tak, jak z dorosłym mężczyzną, który na samo wspomnienie swego ojca wstrzymywał oddech.

Każdy z nas w jakimś momencie życia został zraniony przez innych. Niektóre z tych zranień wymagały interwencji medycznej, w postaci założenia opatrunku, szwów, gipsu czy nawet przeprowadzenia operacji. Często jednak, zranienia te mają charakter duchowy i żaden lekarz jest w stanie nic na nie poradzić. Chodzi o urazy, które jak chwast niszczą nasze życie. Co w takiej sytuacji? Ktoś stwierdził, że „w świecie dźwigającym skutki pierwszego grzechu przebaczenie jest szczepionką przeciwko szerzeniu się zarazy zła”. Warto sobie uświadomić, że brak przebaczenia i darowania sieje spustoszenie u każdego, kto żywi w sobie urazę. Stąd chętnie darowanie urazów jest wyrazem nie tylko dobroci względem innych, ale i względem samego siebie.

Przebaczać i darować urazy to nic innego jak być dla siebie dobrym! Stąd czyjaś bezmyślność i ostre słowa typu „nie odpuszczę ci aż do grobowej deski” mogą zadać więcej bólu niż choroba czy rana fizyczna. Przemoc, brak zrozumienia, wrogość, odejście przyjaciela – to tylko niektóre przykłady bolesnych sytuacji, a zadane przez nie rany wymagają uzdrowienia wewnętrznego. Z pewnością nie da się, jak mówią małe dzieci, nie popełniać grzechów w ogóle, nie ranić innych. Możliwe jest jednak przebaczenie i zasypywanie międzyludzkich przepaści. Na tym polega prawdziwa – choć trudna – miłość.

Jezus kierując do nas swoje słowo, pragnie bronić nas przed nami samymi. Zauważmy, jeżeli ktoś żywi wobec kogoś urazy, to całe jego życie upływa na kombinowaniu, jak swojemu przeciwnikowi dołożyć, jak go poniżyć wobec innych, by poczuł naszą nienawiść; nic innego nie robi, tylko myśli o tym problemie. I taka postawa niszczy, Nie pozwala twórczo pracować, kochać, cieszyć się życiem.

Jako chrześcijanie mamy nie tylko pomnażać dobro, ale także walczyć ze złem. Walczyć ze złem to nie wybielać, nie usprawiedliwiać zła, nie tłumaczyć: „bo on musiał”, „bo ja musiałem”. Walczyć ze złem to domagać się, by skutki złych czynów zostały naprawione.

Spójrzmy w swoje serce i na swoje relacje. A potem znów spójrzmy w swoje serce i jeśli są tam urazy czy zranienie, których dokonali inni – wybaczmy. Pamiętajmy, że do przebaczenia nie można się zmusić, można natomiast wiele zrobić żeby przyszło w sposób naturalny. Ta postawa jest dla nas zbyt trudna, dlatego szukamy umocnienia w Eucharystii, u przebaczającego Jezusa. Trening czyni mistrza. A więc warto próbować! On wciąż nas wzywa: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski”.

Wspólnota - Chleb Życia.

            O Wspólnocie mówi jej kapelan – Jacek Krzemień, którego gościmy dzisiaj w naszej parafii.

Przed Bogiem wszyscy jesteśmy ubodzy. Nadzy na świat przychodzimy i nadzy odchodzimy. Najważniejsza prośba jaką mam dzisiaj do was: Nie udawajcie, że o tym nie wiecie. Nie wypada udawać, że nie wiecie, że On istnieje, że nie wiemy, że są ubodzy. Nie wypada udawać, że nie wiemy, bo Bóg nasz jest Bogiem miłości. Chciałbym wam powiedzieć bardzo ważną rzecz. On oszalał z miłości do was.

On kocha każdego człowieka. ”Każdego” to ważne słowo. On nie pyta: biedny czy bogaty, On miłuje. On nie pyta kto z jakiej parafii, On miłuje. Tak wielkiego Boga mamy. Nie udawajcie, że o tym nie wiecie wyjaśnia, że Bóg miłuje człowieka tylko dlatego, że on istnieje. – Nie pyta jaki jesteś, miłuje, bo istniejesz.

Na miłość trzeba odpowiedzieć miłością. Bądźmy przyzwoici i miłujmy Boga. Okazujmy miłość drugiemu człowiekowi. Okazywanie uczuć drugiemu człowiekowi to nasza ludzka powinność. Dobrze o tym wiecie, że każdy potrzebuje miłości, każdy chce kochać i być kochany. Bóg dał każdemu ten piękny dar wolności. To my wybieramy dobro, zło, ale obojętnie jakiego wyboru dokonamy, to On nie może nas nie kochać. Chociaż pragnie tego, abyśmy wybierali dobro.

Katolicka Wspólnota Chleb Życia powstała w Polsce w 1990 roku. Z maleńkiego domu w Bulowicach koło Kęt, rozrosła się do dziewięciu domów na terenie całej Polski, tworzonych dla osób znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej. Później dom wspólnoty został otwarty również w Krakowie. Wspólnota niesie konkretną pomoc poprzez danie bezpiecznego dachu nad głową, świadczenie pomocy medycznej, socjalnej, czy zawodowej. Przełożoną Wspólnoty jest s. Małgorzata Chmielewska.

Zaproszenie na wakacje 2020 r.

Serdecznie zapraszamy do udziału w   wakacyjnych rekolekcjach                     rowerowych pod hasłem: „Eucharystia daje życie”

Termin: od 6 do 14 lipca w Bodzentynie (Świętokrzyskie). Nocleg: Powiatowe Szkolne Schronisko Młodzieżowe w Bodzentynie, ul. Wolności 1A.

Koszt udziału w rekolekcjach: 600 zł, rodzeństwo 550zł. W tym: przejazd autokarem, transport rowerów, pobyt, wyżywienie, ubezpieczenie, bilety wstępu.

Co będziemy robić?: przede wszystkim podziwiać piękno przyrody okolic Kielc i Gór Świętokrzyskich - poruszając się pieszo i na rowerze m.in. zobaczymy: zabytki Bodzentyna, klasztor i okolice Św. Katarzyny, nawiedzimy klasztor na Św. Krzyżu i w Wąchocku, zwiedzimy „Ekomuzeum” w Starachowicach, odwiedzimy Nową Słupię, odwiedzimy dworek S. Żeromskiego w Ciekotach, popływamy w kąpielisku „Wilków” oraz odwiedzimy park Rozrywki „Sabat Krajno” w Krajno-Zagórze oraz kilka innych miejsc, wszystko zależy od warunków atmosferycznych i energii uczestników wyjazdu. Ponadto codzienna Eucharystia, modlitwa, konferencje, zajęcia plastyczne, sportowe, zabawy, dyskoteki i ognisko itp.

W czasie wycieczek rowerowych poruszamy się w małych bezpiecznych grupach - do 13 osób z opiekunem - jedziemy wyznaczonymi szlakami i ścieżkami rowerowymi według przewodnika rowerowego pt. „Kielce - Góry Świętokrzyskie. Ścieżki, szlaki i trasy rowerowe. Przewodnik – atlas” wyd. JP, Kielce 2017 oraz z mapy: „Wschodni szlak rowerowy Green velo”. Dzienny całkowity dystans: 10, 20, 30 do 45 km. Dystans dostosujemy do możliwości dzieci.

Co zabieramy ze sobą?: sprawny rower i kask rowerowy, 1 dętkę rowerową, kamizelkę odblaskową (zapewnia organizator), ubranie i obuwie sportowe, kurtkę przeciwdeszczową, przybory toaletowe, strój kąpielowy oraz dużo pozytywnej energii.

Wiek uczestnictwa: po klasie V SP.

Zapisy i karta uczestnika wyjazdu do odbioru u ks. Piotra Gębki.

Zapisy do Świąt Wielkanocnych (wpłata I. raty 200 zł. przy zapisie).

ZAPRASZAMY !!!

Święci i błogosławieni w tygodniu.

23 lutego - św. Polikarp, biskup i męczennik
23 lutego - bł. Izabela Francuska, dziewica
23 lutego - bł. Stefan Wincenty Frelichowski, prezbiter i męczennik
24 lutego - św. Marek Marconi, zakonnik
24 lutego - św. Etelbert, król
25 lutego - św. Cezary z Nazjanzu, pustelnik
25 lutego - bł. Dominik Lentini, prezbiter
25 lutego - św. Tarazjusz, patriarcha
25 lutego - święci męczennicy Alojzy Versiglia, biskup, i Kalikst Caravario, prezbiter
26 lutego - św. Aleksander, biskup
26 lutego - św. Paula Montal, dziewica
27 lutego - św. Gabriel od Matki Bożej Bolesnej, zakonnik
27 lutego - św. Leander, biskup
28 lutego - św. Hilary I, papież
29 lutego - św. Roman Jurajski, opat
29 lutego - bł. Antonia z Florencji
29 lutego - św. Oswald, biskup
 
1 marca - św. Feliks III, papież
1 marca - św. Albin, biskup

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży, 11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00,

poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria (tel. 126452342) czynna:

(oprócz I piątku i świąt): godz. 8-9 i 16-17.15 (oprócz sobót)

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka - red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii:

www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,

strona internetowa gazetki:wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.