WZGÓRZA W BLASKU

MIŁOSIERDZIA

                                        2/587                  -                  8 stycznia 2017 r. A.

„Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

 

INTERNETOWE WYDANIE TYGODNIKA PARAFII MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W KRAKOWIE, OS. NA WZGÓRZACH

 

 2

 

8 stycznia 2017 r.

 

Chrzest Pański

 

Chrzest w Jordanie – to pierwsze publiczne objawienie Jezusa jako Króla i Zbawcy, a jednocześnie objawienie całej Trójcy Świętej. To początek działalności Jezusa i szczyt działalności Jana Chrzciciela, który pierwszy rozpoznał w Jezusie obiecanego Mesjasza.

Jezus zanurza się w wody Jordanu, jak w wody śmierci, przyjmując na siebie nasze grzechy. Niech dzisiejsze święto będzie dla nas okazją do dziękczynienia za dar chrztu, w którym obmyły nas wody życia wiecznego, czyniąc nas dziećmi Bożymi.

 

 

 8

 

 

(Mt 3,13-17)

Jezus przyszedł z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć chrzest od niego. Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie? Jezus mu odpowiedział: Pozwól teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe.

Wtedy Mu ustąpił. A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły Mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębicę i przychodzącego na Niego. A głos z nieba mówił: Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie.

 

 

3

 

 

W dzisiejszym numerze:

- Niedziela Chrztu Pańskiego

- Chrzest

- Bóg nie potrzebuje reklamy

- Nie zniechęci się, ani nie załamie.

- O święcie Chrztu Pańskiego

- Strażnik źródeł

- Nowe istoty w Chrystusie

- Prosiłem…

- Święci i błogosławieni w tygodniu

 

 

 4

 

Niedziela Chrztu Pańskiego

 

Pewien człowiek spowiadał się następująco:– Dużo przeklinałem, ale dużo się modliłem – to się wyrównuje. Dużo piłem, ale dużo pościłem – też się wyrównuje. Dużo kradłem, ale wiele rozdałem ludziom – znowu się wyrównuje.W tym momencie spowiednik stracił cierpliwość i krzyknął:– Pan Bóg cię stworzył, a diabeł zabierze do piekła – to też się wyrównuje!

 

Drodzy bracia i Siostry w Chrystusie Panu!!! Warto w dzisiejszą Niedzielę Chrztu Pańskiego Popatrzeć na nasze życie, na nasze bycie chrześcijaninem. Może i my jesteśmy podobni do tego człowieka z opowiadania. Może i nam wydaje się że wszystko się wyrównuje. Że przecież to nic takiego że przeklinam, piję, robię zakupy w niedzielę, mieszkam z dziewczyną na wiarę. Przecież musimy się wypróbować, zobaczyć, poznać siebie. To nic, że żyjemy w grzechu, że łamiemy Boże przykazania, przecież my się musimy wypróbować. Próbuje to się samochód na giełdzie a nie małżeństwo, a właściwie partnerstwo, bo małżeństwem tego nazwać nie można. Niby chrześcijanie, niby ochrzczeni.

 

Dzisiejsza niedziela Chrztu Pańskiego przypomina nam i nakłania do ponownego przemyślenia faktu naszego Chrztu i wszystkich z niego wypływających konsekwencji i zobowiązań. Warto może rzeczywiście w tym zrelatywizowanym świecie ustalić pewne stałe i niewzruszone punkty odniesienia. A jednym z nich jest na pewno nasz Chrzest – Sakrament obmywającej Łaski Bożej, Sakrament usynowienia, Sakrament odrodzenia i życia.

 

Chrześcijaninie zostałeś ochrzczony !CO TO DLA CIEBIE ZNACZY?

 

A może stworzyłem sobie moją własną, prywatną religię bez przykazań albo z okrojonym kodeksem moralnym. Współczesny bowiem człowiek skłonny jest traktować religię jak zakupy w supermarkecie. Wiele młodych Polek i Polaków, chociaż deklaruje przynależność do Kościoła Katolickiego, po prostu sprywatyzowało sobie chrześcijaństwo. Akceptują to, co wydaje im się atrakcyjne, odrzucając jednocześnie to, co ich uwiera. – Zgadzają się z Kościołem, że nie należy kraść, ale podważają jego nauczanie np. w dziedzinie życia seksualnego. Przesłanką ich decyzji nie są przykazania Boże i nauczanie Kościoła, ale osobisty pogląd na daną kwestię. Ludzie tak ukształtowani przez społeczeństwo konsumpcyjne zaczynają wykluczać Boga z kolejnych dziedzin swego życia, tworząc „religię”, na swój prywatny użytek. Wierzą w Boga, ale takiego, który jest im posłuszny i podporządkowany. Ile jest warta taka wiara? Taka religia domowej roboty. Ileż warty jest ich Chrzest?

 

Co ja zrobiłem ze swoim Chrztem?

 

Brzmią jeszcze kolędy, stoi szopka, ale Ewangelia dzisiejsza przenosi nas już o trzydzieści lat wprzód, nad Jordan, gdzie w szerokiej dolinie, w rozlewiskach rzeki Jan udziela chrztu Jezusowi. Może nas dziwi, że tak szybko liturgia Kościoła każe nam jakby zapomnieć o Bożym Narodzeniu. Ale gdy weźmiemy do ręki Pismo Święte, okaże się, że opowiadanie o narodzeniu i dzieciństwie Jezusa to zaledwie mały ułamek całości Ewangelii. Ewangeliści chcieli bowiem przede wszystkim pisać o działalności publicznej Pana Jezusa, o Jego nauce, wreszcie bardzo szczegółowo o Jego męce, śmierci i zmartwychwstaniu. Nie pisali kroniki, życiorysu, lecz ich celem było budzenie wiary, pokazanie, kim jest Jezus Chrystus. Tak samo i nam potrzeba pamiętać, czyje i jak wielkie narodzenie świętujemy.

 

Dziwi mnie to, że osoby, które należą do róż różańcowych mówią: tylko proszę mi nie dawać tajemnic bolesnej, bo to przyniesie mi pecha, bo stanie się nieszczęście. ZABOBONY, GUSŁA, PRZESĄDY !!! W TO CHRZEŚCIJANIN NIE WIERZY!!!

 

My byśmy chcieli tylko radosne tajemnice, radosnego, małego Jezuska w szopce, a zapominamy o tym, że Bóg narodził się, stał się człowiekiem po to aby nas Zbawić, aby nas odkupić przez śmierć na Krzyżu!!! Boimy się Krzyża!!!

 

Dzisiaj w Kościele kończymy okres Narodzenia Pańskiego świętem Chrztu Pańskiego. Oto Jezus przyszedł do Jana zwanego Chrzcicielem, aby przyjąć od niego chrzest. A oto Jan zwrócił się do Jezusa: To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie? On was Chrzcić będzie Duchem Świętym.Na przestrzeni wieków Kościół posłuszny nakazowi Chrystusa udziela wiernym chrztu świętego. Św. Piotr również nakazywał na początku, aby się ochrzcić: Nawróćcie się – powiedział do nich Piotr niechaj się każdy z was da ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie dar Ducha Świętego.” (Dz Ap 2,38). Najpierw chrzczono dorosłych, dziś przynosimy dzieci do chrztu. Wraz z chrztem dorosłych wiązało się nawrócenie, odstąpienie od zła, grzechów i dawanie świadectwa o Bogu. Chrzest bowiem gładzi grzech pierworodny z którym każdy człowiek przychodzi na świat. Włącza kandydata do grona Dzieci Bożych i umacnia go Duchem Świętym, aby mógł żyć w łasce z Bogiem.

 

Chrzest zawsze wiązano z potrzebą nawrócenia i życia z Bogiem. Dorosły, który przyjmował chrzest, przyjmował go z wiarą, która została mu przekazana, to był jego świadomy i dobrowolny wybór. Dziś głównie chrzcimy dzieci. Nikt z nas w większości nie pamięta swojego chrztu. To właśnie nasi rodzice kierując się swoją wiarą, wnieśli nas na rękach do kościoła i pozwolili kapłanowi, aby nas ochrzcił. Nadano nam imiona i proszono Boga o łaskę dla nas. Obiecywano również, że zostaniemy wychowani w tej wierze w której przyjęliśmy chrzest. My przyjęliśmy chrzest nie dlatego, że wierzyliśmy, ale dlatego, że mięliśmy wierzących rodziców. Kiedy kapłan nas chrzcił najpierw wypowiedział do naszych rodziców takie oto słowa: Drodzy rodzice, prosząc o chrzest dla swojego dziecka, przyjmujecie na siebie obowiązek wychowania go w wierze, aby zachowując Boże przykazania, miłowały Boga i bliźniego, jak nas nauczył Jezus Chrystus. Czy jesteście świadomi tego obowiązku? Rodzice odpowiedzieli: Tak, jesteśmy tego świadomi. To przysięgali nasi rodzice, kiedy nas chrzcili, w kościele, przed ołtarzem, przed Bogiem. Dziś sami możemy spojrzeć wstecz i zobaczyć czy ta ich przysięga miała jakieś znaczenie kiedy nas wychowywali. Bo właśnie rodzice są pierwszymi katechetami swoich dzieci. To oni uczą je składania rączek do modlitwy, czynienia znaku krzyża, modlitw, prowadzą do kościoła, zwracają uwagę na wychowanie zgodne z Bożymi przykazaniami oraz modlą się za swoje dzieci. Czy rodzice wychowali nas w wierze, w której nas ochrzcili? Czy wypełnili przyrzeczenie, które wypowiadali, kiedy byliśmy mali? Bo nie sztuką jest ochrzcić dziecko, kupić białe szatki, wdziać biały kubraczek i taką piekną, ozdobioną laleczkę Barbie przynieść do kościoła. Rodzice muszą sobą jeszcze coś reprezentować. Muszą reprezentować wiarę, którą przekażą dziecku.

 

Wielu jest rodziców, które na poważnie i świadomie podjęły się tego obowiązku. Wychowują swoje dzieci po Bożemu. Uczą kochać Boga, szanować Kościół i postępować według przykazań Bożych. Widać to nie tylko po przyjętych sakramentach, ale po zachowaniu, kulturze słowa, szacunku i dobroci względem innych. Aż miło się zachodzi do takich rodzin nawet po kolędzie. Od razu się wyczuwa atmosferę przyjaźni i miłości rodzinnej, wielki szacunek dzieci do rodziców i odwrotnie. Mimo wielu niedogodności życiowych, pracy, zdrowia potrafią razem przeżywać to z wiarą i Bogiem pokonywać każdą trudność życiową. Przyznam, że to także buduje i cieszy księdza, który zachodzi do takich ludzi, do takiej rodziny.

 

Lecz z przykrością trzeba stwierdzić, że są także negatywne spostrzeżenia, które przy okazji chrztu św. się nasuwają. Są tacy, którzy ten sakrament traktują jako coś co trzeba zaliczyć, ale nie wiedzą po co. Wiedzą, że trzeba dziecko ochrzcić, bo rodzice każą, a co powiedzą sąsiedzi, rodzina? Jak to, jeszcze nieochrzczone? Być może zwlekają, bo sami mają nie ułożonego jeszcze życia sakramentalnego, wizytę w kancelarii traktują jako wizytę w sklepie, gdzie wybiera się towar i płaci się pieniądze, mówiąc sobie podświadomie czy wprost: płacę – żądam, płacę – wymagam. Najlepiej przychodzą wtedy z kimś, najczęściej ze swoją matką, aby ta załatwiła sprawę lub samą wysyłają, bo mogą powstać „problemy”. A przecież nikt inny nie może załatwić chrztu jak prawni opiekunowie dziecka. Także obowiązkiem proboszcza jest zbadanie i stwierdzenie, czy istnieje uzasadniona nadzieja, że dziecko będzie wychowane po katolicku; jeśli tej nadziei zupełnie nie ma, chrzest należy odłożyć zgodnie z postanowieniami prawa partykularnego, powiadamiając rodziców o przyczynie – tak mówi kanon 868 paragraf 1 punkt 2 Kodeksu Prawa Kanonicznego. Często pojawiają się w tej sprawie konflikty i niezrozumienia, bo są tacy, którzy chrzest traktują jako albo tylko tradycję albo przymus.

 

Chrzest jest pierwszym sakramentem i najważniejszym. Otwiera bramy nieba człowiekowi, ale jest też zobowiązaniem, które przyjmują rodzice. Po raz pierwszy na ślubie odpowiadając słowem „tak” na pytanie kapłana – „czy chcecie przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym was Bóg obdarzy” oraz po raz drugi przy okazji chrztu św. Każdy rodzic odpowiada osobiście przed Bogiem za te słowa przysięgi. Warto się zastanowić czy oprócz jedzenia, ubierania, opierania, odłożenia na książeczkę pieniędzy nie zapomniałem o wychowaniu mojego dziecka w wierze chrześcijańskiej o którym przyrzekałem świadomie? Dzisiejszy dzień święto Chrztu Pańskiego niech będzie rachunkiem sumienia dla każdego rodzica a także dla chrzestnych. Chrzestni również odpowiedzialni w drugim rzędzie są za wychowanie chrześcijańskie swoich chrześniaków. Nie tylko piękne i drogie prezenty, urodziny czy rocznice ale wzór postępowania, dobre słowo i modlitwa. Ojcze i matko czy wychowujesz, czy wychowałeś swoje dzieci w wierze katolickiej? Ojcze i matko chrzestna ilu masz chrześniaków i czy przyłożyłeś się do ich wychowania chrześcijańskiego? Jak żyją te dzieci, co robią? Czy dziś jeszcze pamiętają o Bogu, czy dziś przyjdą na mszę św. czy przyjmą księdza po kolędzie czy zamkną mu drzwi? Czy będą obecni w domu? Jak wygląda wiara twoich dzieci? Jak pokazałeś im Boga – jako Zbawiciela czy wroga? Zastanów się czy ten chrzest i twoje wychowanie pomogło twojemu dziecku w życiu? Jeśli pomogło, to na pewno jesteś dziś szczęśliwy, a jeśli nie to rób co możesz a na pewno nie ustawaj w modlitwie.

 

Ks. Marek Kapłon

 


7

 

Chrzest

 

Z. Głuszczyk

 

Przez Chrztu Świętego.

Wielki dar.

W pełni otrzymujemy Bożej łaski czar.

Przez Chrztu Świętego.

Przez tych kilka kropel.

Wyznaczono nam.

Nadprzyrodzony cel.

Przez Chrztu Świętego.

Przez tej wody niewiele.

Znajdujemy się na zawsze.

W Świętym Kościele.

Przez Chrztu Świętego.

Przez gest rodziców.

Z tej życiodajnej wody.

Nabyliśmy wartość dziedziców.

Przez Chrztu Świętego.

Przez ten obrzęd świętej wody.

By Bogu najwyższemu.

Mówić Ojcze mamy powody.

 

 



 9

 

Bóg nie potrzebuje reklamy

 

Dlaczego Słowo Boże zawarte w Piśmie Świętym, kazaniach, katechezach posiada tak małą skuteczność? Dlaczego można go słuchać nawet podziwiać, nie dostosowując do niego swego życia? Dlaczego jest tak mało twórcze? Oto pytania, z którymi boryka się prawie każdy kapłan i katecheta widząc marne owoce swojej pracy.

 

Pełna odpowiedź na nie wymagałaby głębszej refleksji nad urodzajnością gleby naszych serc. To tu tkwi główna przyczyna małej skuteczności Słowa Bożego. Można jednak postawić Bogu pytanie, dlaczego On sam nie uczynił swego Słowa bardziej skutecznym. Dlaczego nie zadbał o jego reklamę? Dlaczego ono samo nie narzuca się, nie „zmusza” do przyjęcia? Gdyby było otoczone cudowną scenerią, znacznie mocniej przyciągałoby ludzi do siebie i ułatwiało przyjęcie.

 

Z Objawienia wiemy, że Pan Bóg przemawiając do nas nie chce się narzucać. On sam w przekazie swego słowa zastosował dziwną metodę. Rozrzucił swoje Słowo jak ziarenka złota po drodze, którą węduje człowiek. Zostało ono przez Niego umieszczone w zwykłej szarej codzienności. Jest ukryte w wodzie chrzcielnej, w chlebie spoczywającym na ołtarzu, w geście nałożonych rąk i w znaku namaszczenia. Jest ukryte w tekście Pisma Świętego i mieszka w sercu każdego sprawiedliwego człowieka. Przebywa na ziemi w niepozornym, zwyczajnym opakowaniu.

 

Z racji tego skromnego opakowania rzadko kto zwraca na nie uwagę. Wielu nie dostrzega go wcale, bywa, że jest lekceważone, a nawet podeptane. Bóg zaś chce, by mądrzy zatrzymali się przy Jego Słowie. Ufa, że je dostrzegą, wydobędą z prochu drogi, zgromadzą i jako prawdziwi artyści stworzą z niego jedyne i niepowtarzalne dzieło. Ich sukces będzie tytułem do wiecznej chwały. Życie ludzkie ukształtowane ze Słowa Bożego ma wartość wieczną.

 

Bogactwo Słowa Bożego ukrytego w najprostszych znakach jest olbrzymie. Chrześcijanin spotyka się z nim po raz pierwszy w wodzie chrztu świętego. To pierwszy Boży klejnot ukryty w tak zwyczajnym znaku, jakim jest polanie głowy wodą. Kto go otrzyma, nie powinien już szukać skarbów w cudownej scenerii. Boże skarby są ukryte w niepozornym opakowaniu, w trosce o to, by były dostępne dla każdego mądrego człowieka. Mądrym reklama nie jest potrzebna. Oni przy nabyciu nowej rzeczy nie kierują się reklamą, lecz samą wartością danej rzeczy.

 

Zło jednak doskonale wie, że chodzi o szczęście człowieka. Ponieważ samo nie posiada żadnej wartości do zaofiarowania, chcąc zyskać człowieka, musi dbać o reklamę, by w pięknym opakowaniu sprzedać buble i w ten sposób unieszczęśliwić go na wieki. Z tego punktu należy ocenić wszystkie zabiegi świata zmierzające do ustawienia obok drogi, którą wędruje człowiek, dobrze rozreklamowanych „skarbów” doczesności. Jest ich wiele. To coraz doskonalsze ekrany telewizyjne, z antenami o satelitarnym zasięgu i kasetami video; to pełne emocji stadiony i hale sportowe; to filmy, prasa, moda, loterie pieniężne, turystyczne podróże. Wszystko to jest tak interesujące, że człowiek nie ma już ani czasu ani sił do zajmowania się Bożymi skarbami w skromnych i mało ciekawych opakowaniach.

 

Wydawać by się mogło, że w takiej rywalizacji Pan Bóg, jeśli nie zatroszczy się o odpowiednią reklamę swoich skarbów stoi na pozycji z góry przegranej. Jego skarbów ofiarowanych w tak skromnym opakowaniu, nikt nie kupi. Dziwić się jedynie należy, że upłynęło wiele wieków, a Pan Bóg nadal rezygnuje z reklamy i trwa przy tej dziwnej metodzie rozsypywania swoich wartości po drodze w wyczekiwaniu na mądrych, którzy się przy nich zatrzymają.

 

Pan Bóg nie potrzebuje reklamy swoich skarbów. Przyjdzie jednak czas gdy objawi całemu światu ich piękno i wartość. Autentyczne skarby mogą być ukryte w najskromniejszym opakowaniu i przez to nie tracą nic ze swej wartości. Prawdę tę należy mieć na uwadze, gdy bierzemy udział w obrzędzie chrztu świętego, uczestniczymy w Eucharystii i słuchamy Słowa Bożego.

 

Ks. Edward Staniek

 

 

 5

 

Nie zniechęci się, ani nie załamie.

 

Wspaniała jest zapowiedź Izajasza Proroka, że Mesjasz „nie zniechęci się ani nie załamie” aż utrwali Prawo Boże na ziemi. Z perspektywy wieków możemy podziwiać cierpliwość Boga, a zarazem nabierać pewności, że to Jego dzieło zostanie zrealizowane i to w sposób doskonały.

 

Wiemy jak to idzie mozolnie. Wiemy jak wiele trudności piętrzy się na drodze wprowadzania Prawa Bożego w życie. Chodzi tu zarówno o wymiar indywidualny, jak i wymiar społeczny. To działanie często wymaga heroizmu. Tym cenniejsza jest pewność, jaką wlewa w nas Prorok, że Mesjasz „nie zniechęci się ani nie załamie”.

 

Nie zniechęci się w stosunku do nas. Od chrztu zabiega o to, by Prawo Bożej Miłości, ktore wówczas wypełniło nasze serce, stało się prawem naszego życia. Zmaganie z egoizmem odczuwamy boleśnie sami. Tak często jesteśmy na krawędzi zniechęcenia i załamania. My, ale nie On. On „nie zniechęci się, ani nie załamie”, aż to Boże Prawo utrwali w naszym sercu. Co za radość płynie z pewności, że Jezus nie zniechęci się współpracą z nami w doskonaleniu naszego wnętrza.

 

Podobnie jest w skali społecznej. Chodzi o nasze społeczeństwo, nasze wspólnoty rodzinne, sąsiedzkie, parafialne, religijne, w których Jezus pragnie utrwalić Prawo Bożej Miłości. Ileż tu jest trudności. Jeżeli tak opornie idzie uświęcenie naszych serc, to co dopiero uświęcenie ich połączeń. Wprowadzenie jedności, miłości, przebaczenia, pokoju we wspólnotach – to wielki trud. Iluż ludzi się w tej pracy zniechęciło i załamało.

 

Ludzie tak, ale nie On. Jezus sam doskonale wie jak trudno, i za jak wysoką cenę można wprowadzać Prawo Boże w układy rodzinne, sąsiedzkie, polityczne i narodowe. Ale mimo, iż zapłacił życiem, „nie zniechęci się ani nie załamie”, aż cel osiągnie.

 

Szczęśliwi którzy z Nim współpracują w utrwalaniu Bożego Prawa w swoich sercach i swoich środowiskach. Z Nim też nie zniechęcą się i nie załamią.

 

Ks. Edward Staniek

 

 

 

 6

 

O święcie Chrztu Pańskiego

 

W pierwszą niedzielę po Objawieniu Pańskim obchodzimy święto Chrztu Pańskiego

 

Co byłoby, gdyby Jezus Chrystus nie przyjął Chrztu św.? Zapewne musiałaby trwać stara wiara, oparta na starotestamentalnej tradycji. Na szczęście doszło do Chrztu Jezusa Chrystusa. Zaraz po działalności Jana Chrzciciela, zaliczanego już do postaci Nowego Testamentu, który go zapowiada, jest to pierwsze i kluczowe wydarzenie w dziele zbawczym Chrystusa (poza jego narodzeniem z Maryi Dziewicy). Przydomek Jana - Chrzciciel, ma swoje korzenie właśnie w Chrzcie, jakiego udzielał on w rzece Jordan tysiącom nawracających się Żydów. Jak sam mówił: "Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym" (Mk 1, 8). Jest to już zapowiedź chrześcijańskiego Chrztu, jaki będzie odtąd udzielany wyznawcom Chrystusa, i który w sposób sakramentalny będzie nas z Nim jednoczył. Rzeczywiście - już nie woda, a Duch Święty będzie nas stale jednoczył z Jezusem. Święto to jest więc pamiątką Chrztu samej głowy Kościoła, którą jest Chrystus Pan. Można je zatem uznać za początek Chrześcijaństwa.

 

Pierwotnie święto to nie miało wydzielonego miejsca w kalendarzu liturgicznym, jednak po 1955 roku jego obchód wyznaczono na 13 stycznia. Po Soborze Watykańskim II, dokładnie w 1969 roku, ustalono, że święto to będzie przeżywane w niedzielę po Objawieniu Pańskim. W chrześcijaństwie święto Chrztu Pańskiego zamyka okres Bożego Narodzenia. Pomimo to, kolędy, ze względu na ich silną tradycję w Polsce; śpiewamy do 2 lutego, to jest do święta Ofiarowania Pańskiego. W Ewangelii z tego dnia obserwujemy niezwykłą scenę. Oto Jan Chrzciciel - największy spośród narodzonymi z niewiasty, udziela Chrztu komuś, kto jest najwyższy w całej historii i największy w całym Wszechświecie. Czy Jan zdawał sobie z tego sprawę? Na pewno. W postawie uniżonej służby i pokory wyznaje, pomimo tego, że Jezus przyklęka przed nim w rzece Jordan: "Ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u jego sandałów" (Mk 1, 7).

 

 

 

 10

 

Strażnik źródeł

 

     W lasach wysoko ponad austriackim miasteczkiem leżącym na wschodnich stokach Alp mieszkał pewien starszy człowiek. Przed laty poprzednia rada miejska zleciła mu oczyszczanie krystalicznych górskich źródeł z butwiejących liści i gałęzi. Źródła te zasilały zbiornik, z którego miasto czerpało wodę poprzez sieć kanałów. Staruszek regularnie obchodził okoliczne wzgórza usuwając opadłe liście i połamane gałęzie i oczyszczając ujęcie wody ze szlamu, który w przeciwnym razie zanieczyściłby ją. Z czasem miasteczko stało się atrakcją turystyczną i ulubionym miejscem urlopowiczów. Po kanałach pływały z gracją łabędzie. Dniem i nocą kręciły się młyńskie koła wielu zakładów, pola były dobrze nawodnione, a miasteczko wyglądało jak z obrazka.

 

     Mijały lata. Pewnego dnia na posiedzeniu rady miejskiej poświęconym kwestiom budżetowym jeden z jej członków zwrócił uwagę na sumę wymienioną jako wynagrodzenie dla bliżej nieznanego strażnika źródeł. Skarbnik zakwestionował ten wydatek, pytając:

 

     - A to co za jeden? Dlaczego rokrocznie płacimy mu pensję? Czy ktoś go w ogóle widział? - I ciągnął dalej: - Z tego co wiemy, ten człowiek równie dobrze może już nie żyje. Tak czy inaczej, nie jest nam już potrzebny.

 

     Więc radni jednogłośnie uznali, że zrezygnują z usług strażnika.

 

     Przez kilka tygodni nic się nie zmieniło. Jednak z początkiem jesieni drzewa zaczęły zrzucać liście. Odłamy-wały się małe gałązki, a spadając do wody, tamowały wartki prąd strumieni. Wreszcie pewnego popołudnia ktoś dostrzegł lekko żółtawe zabarwienie wody w stawie. Parę dni później stała się ona jeszcze ciemniejsza. Potem wzdłuż brzegów kanału zaczął gromadzić się oślizgły osad i wkrótce można było wyczuć narastający smród. Młyńskie koła obracały się coraz wolniej, aż w końcu stanęły. Łabędzie znikły, podobnie jak turyści. Lepkie palce choroby wsuwały się z wolna w samo serce miasteczka.

 

     Zawstydzona rada pośpiesznie zwołała specjalne posiedzenie. Uświadomiwszy sobie swój błąd spowodowany źle pojętą oszczędnością, radni zatrudnili ponownie starego strażnika i już parę tygodni później migotliwa rzeka życia zaczęła się oczyszczać. Znów zaskrzypiały młyńskie koła i alpejskie miasteczko zatętniło nowym życiem.

 

     A jak nazywał się ów Strażnik Źródeł? Miejskie archiwa podają (Uczciwość, Jezus, Jeszua, Modlitwa). Czy wam nie jest potrzebny taki strażnik?

 

Anonim

 

 

11 

 

Nowe istoty w Chrystusie

 

     Królowa Wiktoria zwiedzała pewnego razu papiernię. Majster oprowadzał ją, nie wiedząc, kim jest dostojny gość. Królowa weszła do sortowni, gdzie pracownicy wybierali szmaty z miejskich odpadów. Na pytanie, co się później dzieje z tymi brudnymi gałganami, odpowiedziano jej, że powstaje z nich najdelikatniejszy biały papier listowy. Po jej wyjściu majster dowiedział się, kogo u siebie gościł.

 

     Jakiś czas potem Jej Wysokość otrzymała paczkę cieniutkiej, śnieżnobiałej papeterii z własną podobizną na znaku wodnym. Dołączono do niej liścik, mówiący, że papier powstał z brudnych szmat, które królowa niedawno oglądała.

 

     Ta historia może równie dobrze być ilustracją działania Chrystusa w nas. Bierze nas On z całym naszym brudem i przemienia w nowe istoty. Przyjąwszy Jezusa, stajemy się duchowo inni niż przedtem, podobnie jak śnieżnobiały papier różni się od brudnych szmat, z których powstał.

 

Anonim

 

 

 12

 

Prosiłem...

 

Prosiłem Boga o danie mi mocy w osiąganiu powodzenia -

- Uczynił mnie słabym abym się nauczył pokornego posłuszeństwa;

Prosiłem o zdrowie dla dokonania wielkich czynów -

- Dał mi kalectwo, abym robił rzeczy lepsze;

Prosiłem Boga o bogactwo, abym mógł być szczęśliwy -

- Dał mi ubóstwo abym był rozumny;

Prosiłem o władzę, żeby mnie ludzie cenili -

- Dał mi niemoc, abym odczuwał potrzebę Boga;

Prosiłem o towarzysza, abym nie żył samotnie -

- Dał mi serce, abym mógł kochać wszystkich braci;

Prosiłem o radość -

- A otrzymałem życie, abym mógł cieszyć się wszystkim;

Niczego nie otrzymałem, o co prosiłem -

- Ale dostałem wszystko, czego się spodziewałem.

Prawie na przekór sobie; moje modlitwy niesformułowane zostały wysłuchane.

Jestem spośród ludzi najhojniej ze wszystkich obdarowany.

 

 

 

 13

 

Święci i błogosławieni w tygodniu

 

8 stycznia - św. Piotr Tomasz, biskup

8 stycznia - św. Wawrzyniec Iustiniani, biskup

8 stycznia - św. Seweryn z Noricum

8 stycznia - św. Daniel Comboni, biskup

8 stycznia - bł. Eurozja Barban

9 stycznia - św. Adrian z Canterbury, opat

9 stycznia - św. Julian z Antiochii, męczennik

9 stycznia - św. Andrzej Corsini, biskup

9 stycznia - bł. Alicja le Clerc, dziewica

10 stycznia - św. Grzegorz z Nyssy, biskup i doktor Kościoła

10 stycznia - św. Wilhelm z Bourges, biskup

10 stycznia - katedra w Drohiczynie

11 stycznia - św. Honorata, dziewica

11 stycznia - św. Teodozy, opat

12 stycznia - św. Elred z Rievaulx, opat

12 stycznia - św. Bernard z Corleone, zakonnik

12 stycznia - św. Marcin z León, prezbiter

12 stycznia - św. Arkadiusz, męczennik

12 stycznia - św. Tacjana, męczennica

12 stycznia - św. Antoni Maria Pucci, prezbiter

12 stycznia - św. Małgorzata Bourgeoys, dziewica

13 stycznia - św. Hilary z Poitiers, biskup i doktor Kościoła

13 stycznia - bł. Weronika Nagroni, mniszka

14 stycznia - bł. Odoryk z Pordenone, prezbiter

14 stycznia - św. Feliks z Noli, prezbiter

14 stycznia - bł. Piotr Donders, prezbiter

15 stycznia - św. Paweł z Teb, pustelnik

15 stycznia - święci Maur i Placyd, uczniowie św. Benedykta

15 stycznia - św. Arnold Janssen, prezbiter

15 stycznia - święci Franciszek Capillas, prezbiter, i Towarzysze, męczennicy chińscy

15 stycznia - bł. Alojzy Variara, prezbiter

 

NIEDZIELNA EUCHARYSTIA – 6.30, 8.00, 9.30 – dla młodzieży,

11.00 – rodzinna, z dziećmi, 12.30, 16.00, 19.00, poniedziałek - sobota – 7.00, 7.30, 18.00.

Kancelaria parafialna: od poniedziałku do piątku – 8.00 – 9.00 i 16.00 – 17.30, oprócz I piątku, sobota – 8.00 – 9.00.

Redakcja „Wzgórza w Blasku Miłosierdzia”: Władysław Wyka red. nacz.,

Wydaje: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej nr 1 Archidiecezji Krakowskiej

- Parafia Miłosierdzia Bożego, os. Na Wzgórzach 1a,

Nr k. bank – 08 1240 2294 1111 0000 3723 9378, tel.; 0-12-645-23-42.

NASZE STRONY INTERNETOWE I ADRESY:

strona internetowa parafii:

www.wzgorza.diecezja.krakow.pl

oraz milosirdzia-parafia.pl - PO Akcji Katolickiej

adres parafii:

Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. ,

strona internetowa gazetki: wzgorza-gazetka.pl

adres gazetki: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.